czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 41

''Wszystko się jakoś ułoży i będzie dobrze. Poradzę sobie, na pewno. Muszę być silna!'' - to zdanie powtarzałam sobie od wczoraj. Nadal nie mogłam uwierzyć, że zostawiam brata, chłopaków oraz osobę, na której zależy mi najmocniej na świecie. Tak, mówię o Niall'u.
Jest mi tak cholernie przykro, że głupio z nim wczoraj zerwałam, a dzisiaj wyjeżdżam. Nadal nie mogę sobie darować jak egoistycznie podeszłam do wszystkiego. I te moje ostatnie słowa ''Nie kocham cię''... Ledwo przyszły mi przez gardło. Ciężko jest powiedzieć o uczuciu, którego nie ma. Kocham Niall'a nadal i już za nim tęsknię chociaż nadal jestem w Londynie, ale od wczoraj ze sobą nie rozmawiamy. On chyba w ogóle nie wyszedł jeszcze ze swojego pokoju, ale nie wiem, bo ja także siedzę tutaj od wieczora, a jest już popołudnie. Za godzinę muszę być na lotnisku.
Wszystkie torby mam spakowane, ale na raz tego nie zabiorę. Postanowiłam na razie wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a resztę przy okazji.
Po całej przepłakanej nocy, postanowiłam się trochę ogarnąć. Założyłam na siebie przyzwoite ubrania zamiast dresów, wyprostowałam włosy, oraz nałożyłam lekki makijaż.
Zeszłam na dół z wypakowaną po brzegi torbą. Na korytarzu spotkałam Louis'a. Stanął przede mną i noc nie mówił. Po chwili po prostu rzucił się na mnie i mocno do siebie przytulił.
- Będzie mi cię tak strasznie brakować. - szepną wprost do mojego ucha. - Przyzwyczaiłem się, że mam przy sobie swoją malutką siostrzyczkę, a teraz? Nie wiem... - dodał.
Widziałam, że ledwo utrzymuje uśmiech na swojej twarzy. Jemu także było ciężko z tym wszystkim. Ja też przyzwyczaiłam się do Lou. Pół roku odnawialiśmy ze sobą kontakty i jak jest już w stu procentach lepiej to nagle ja wyjeżdżam, bez żadnego sensownego wytłumaczenia.
- Też będę tęsknić. - odpowiedziałam, odsuwając się od brata.
- Ja bardziej. - mruknął cicho, a jego usta ułożyły się w prostej, wąskiej linij. Nie był zbyt uradowany moim wyjazdem.
Po chwili wszyscy chłopcy zjawili się w korytarzu i zaczęli ze mną żegnać.
To było takie smutne, że spędziliśmy razem tyle miesięcy, a nagle wszystko się pozmienia.
- Przeproście Danielle, Perrie, Emily oraz Mackenzie, że się z nimi nie pożegnałam, ale nie miałam kiedy. - poprosiłam.
Z dziewczynami chłopców także mocno się zżyłam. Nawet z Emily, którą poznałam niedawno. Harry trafił na dobrą dziewczynę.
Między nami panowała niestosowna cisza. Każdy chciał powiedzieć jak będzie tęsknił, ale nie potrafił. Takie słowa ciężko przechodziły przez gardło, a tym bardziej chłopakom.
- A Niall się z tobą nie pożegnał? - spytał Lou.
Spodziewałam się tego pytania.
- Wczoraj się trochę pokłóciliśmy. - odpowiedziałam, próbując ukryć swoje zmartwienie. - Ale to nieważne. - dodałam po chwili i sztucznie się uśmiechnęłam.
Widziałam zdziwione miny chłopaków, po tym co powiedziałam, ale się tym nie przejmowałam. Uścisnęliśmy się jeszcze raz i skierowałam się do wyjścia.
- Odwiozę cię. - Louis złapał kluczyki ze stolika i chciał wychodzić, ale go zatrzymałam.
- Pojadę taksówką. - uśmiechnęłam się. - Nie chcę tych pożegnań na lotnisku... - westchnęłam.
- Może masz racje. - zgodził się.
Uściskaliśmy się jeszcze raz i wyszłam. Na ulicy złapałam taksówkę i pojechałam w stronę lotniska.

Trzydzieści minut później, siedziałam już w samolocie, który wzbijał się w powietrze. Ostatni raz mogła zobaczyć wierzchołki Tower Bridge, London Eye oraz Big Bena. Wiedziałam, że już nigdy tutaj nie wrócę, bo znów wszystko zrujnuję.
Co najgorsze nadal myślę o tym jak mocno zraniłam Niall'a. Do tych czas, ludzie ranili tylko mnie, a teraz ja to zrobiłam, pierwszy raz w życiu. I zraniłam osobę, której nie chciałam zranić. Jest mi z tym strasznie źle, bo ja go nadal kocham.
Niall dzisiaj się nawet ze mną nie pożegnał i to pokazuje, że mu już na mnie też nie zależy. Mam nadzieję, że z czasem o sobie po prostu zapomnimy. Mi będzie ciężko, bo w końcu One Direction pojawiają się w gazetach, telewizji i internecie... są wszędzie.

~*~

- Charlotte! - krzyknął mój tata, kiedy mnie zobaczył.
Nikt dawno nie mówił do mnie pełnym imieniem...
Przyleciałam już do Barcelony i wyszłam za lotnisko. Dobrze, że ojciec odnalazł mnie od razu i nie musiałam się włóczyć po nieznanym mieście sama.
- Cześć tato. - udałam zadowoloną, że go widzę.
Przywitaliśmy się uściskiem, a on wziął moją torbę i zaprowadził do samochodu.
Odjechaliśmy spod ogromnego lotniska i wjechaliśmy w miasto. Nie znałam się na Barcelonie, ale było tutaj całkiem ładnie. Oczywiście bardziej podobało mi się w Londynie, ale nie narzekam...
- Bardzo się cieszę, że będziesz teraz mieszkała ze mną i z Raquel. - uśmiechnął się.
- Raquel to twoja dziewczyna? - spytałam.
- Żona od trzech lat - odpowiedział. - Sądzę, że się polubicie. - dodał po chwili.
Na pewno polubię kogoś kto owinął sobie mojego ojca wokół palca...

Kilkanaście minut później, byliśmy na jakimś osiedlu, gdzie każdy dom był taki sam jak poprzedni. Wszystko było ogrodzone niskimi płotkami, a obok były pojedyncze garaże.
Zaparkowaliśmy na jednym podjeździe i wyszliśmy z auta. Poszliśmy do drzwi i weszliśmy.
Domek od środka był w większości z drewnianych artykułów. Miał drewniane meble i podłogę, jedynie ściany były kremowe i z jakiejś gładzi.
- Hola. - powiedziała jakaś kobieta, która wyszła zza rogu.
- Poznaj Raquel. - ojciec wskazał ręką na kobietę.
- Cześć. - powiedziałam niepewnie.
- Mucho gusto usted. - kobieta uśmiechnęła się do mnie, a ja nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. Ona mówiła po hiszpańsku, a ja guzik rozumiałam. Jedynym językiem jakim znałam był angielski i trochę francuski, ale hiszpański? Ehh.
- Raquwl mówi, że miło jej cię poznać. - naprostował wszystko tata.
- Fajnie. - powiedziałam licząc, że kobieta zrozumie.
Nawet nie wiem czy mogę ją nazwać kobietą. Mi ona wygląda na dwadzieścia pięć lat! Pewnie poleciała tylko na kasę mojego ojca. On jest taki naiwny.
- Ile ona ma lat? - skierowałam pytanie do ojca.
- Dwadzieścia trzy. - odpowiedział.
Jeszcze lepiej! Raquel, czyli żona mojego ojca miała dwadzieścia trzy lata, była ode mnie starsza zaledwie o pięć lat! Ona mogłaby być moją siostrą lub koleżanką, a nie partnerką mojego taty!
- Te voy a mostar habitación. - kobieta po chwili pociągnęła mnie w stronę korytarza, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Idzie ci pokazać pokój. - powiedział z uśmiechem tata. 
Tutaj było okropnie! Musiałam mieszkać ze znienawidzonym ojcem, hiszpanką, której w ogóle nie rozumiem i do tego w Barcelonie! Nie wiem jak ja sobie tutaj poradzę, bo z hiszpańskim u mnie kiepsko.
Brakuje mi chłopaków i Niall'a coraz mocniej.

*Niall*

Wyjechała. A ja? Siedzę w swoim pokoju cały dzień. Od wczorajszego wieczora nie wyszedłem nawet do kuchni. Nie mam na to wszystko nastroju. Nadal wszystko przeżywam.
Lottie zerwała ze mną strasznie chamsko! W ogóle się tego po niej nie spodziewałem. Chciałbym żeby wszystko było jak dawnej, ale ona wyjechała, gdzieś do Hiszpanii.
To koniec. Nie spotkam już nikogo takiego jak ona. Mogłem z nią przeżyć całe życie, ale po kilku miesiącach mnie zostawiła, bo nagle chciała wjechać do ojca. Nawet nie wiem co jej się odmieniło? Niedawno mówiła, że go nienawidzi, a teraz u niego zamieszkała. Co jest z nią nie tak? 
Najbardziej zabolały mnie jej ostatnie słowa do mnie ''Nie kocham cię'', po tym moje życie się zawaliło. 
Chciałbym ze sobą skończyć, ale mam za mało odwagi, aby się zabić. Bez niej moje życie i tak nie ma sensu, więc w ogóle nie wiem co ja jeszcze robię na tym świecie? Nielepiej gdybym się zabił? Oszczędziłbym sobie cierpienia po niej.
Wiem, że ta tęsknota nie minie od tak. Lottie była dla mnie wszystkim i będę ją pamiętał do końca życia, tym bardziej, że jest siostrą mojego przyjaciela. Gdy widzę Louis'a, Lottie już mi się przypomina.
Nie wiem co dalej. Chciałbym o nią jakoś zawalczyć, ale nie mam już jak...
________________________________________________________________________


Taki rozdział na szybko.
Jest trochę krótki, ale nie wiedziałam co dalej napisać. Nie chciałam nic więcej zdradzać.
Ogólnie sądzę, że jeszcze dwa rozdziały, epilog i koniec. Nie wiem jak to będzie, ale tak przewiduję.

Jestem u rodziny i miałam nie pisać tego rozdziału, ale mój kuzyn wyjechał z moim wujkiem do Anglii (nie do Londynu) i miałam chwilkę czasu :D

Mój ask - http://ask.fm/NellyHoran69


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

W ostatnim rozdziale było ponad 20 komentarzy, mniej niż w rozdziale 39, ale i tak dziękuję!
Oby tak dalej kochani to rozdziały będą się pojawiały częściej :*
Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.
Dziękuję tym komentującym =*
Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie kolejnego rozdziału!

Mam nowego bloga, gdzie piszę opowiadanie o Neymarze. Jest już prolog i pierwszy rozdział, więc jeśli lubicie Neymar'a to zapraszam -> http://neymar-ff.blogspot.com/

Zajrzyjcie jeszcze na tego bloga, który także jest mój http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :) Może być wam (bloggerkom) bardzo pomocny!

23 komentarze:

  1. Jezus Maria.... Niech oni się pogodzą i niech wróci wszystko do normy ;) Next <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Next kocham :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, z niecierpliwością czekam an next :D
    Kurde, ona musi wrócić, albo Niall i chłopcy lecieć do niej :) - pozdro Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni muszą być razem i być szczęśliwi <3
    Niech do niej leci i dowie się prawdy o dziecku!

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest piękne.
    Szkoda, że już niedługo koniec.
    Będę płakać ;( ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chcę, żeby Lottie wróciła :'c

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chcę Nottie ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny mam nadzieje za niall zawalczy jakoś o lotty bo to była super słodka para ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział w spaniały. Moim marzeniem jest by Niall dowiedział się o ciąży. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. on musi o nią zawalczyć! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. ekstra! szkoda że już kończysz :'(

    OdpowiedzUsuń
  12. Robi sie ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  13. niech ona wróci i powie mu prawdę, pogodzą sie aż sie popłakałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet nie próbuj zabijać któregoś z nich oni mają się pogodzić i być razem długo i szczęśliwie. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku strasznie podoba mi sie ten blog! Mam nadzieje, że jak go skończysz to zaczniesz następny :D
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Niech do niej poleci, zobaczy, że jest w ciąży i wszyscy będą szczęśliwi :D
    weny dużo :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  18. Aw czekam na następny, życzę durzo weny,

    OdpowiedzUsuń
  19. Co to k***a za imię ?! Hahahahahahha ! Ale ja lubie dawać takie komy !

    OdpowiedzUsuń
  20. WOW *_* świetny... czekam na next i zapraszam do siebie barcelonatomojsen.blogspot opowiadanie jest o Neymarze :-):-):-):-):-):-):-)

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: