sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 37

Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie rozdziału!

Właśnie wróciliśmy z Doncaster. Byliśmy tam z Louis'em przez cały tydzień, a ja wcale nie miałam ochoty wracać z powrotem do Londynu. Tam było całkiem miło. Tylko nie widziałam Niall'a, ale z nim i tak ostatnio mocno się pokłóciłam. Nie rozmawialiśmy ze sobą od prawie tygodnia. Smutno mi z tego powodu, ale kłótnie wywołał on. Nie mam zamiaru go przepraszać, chociaż strasznie mi źle bez niego...

Weszliśmy do domu, w którym panowała głucha cisza. Było słychać tylko delikatny trzask drzwi i tupot naszych butów.
- Mówiłeś, że chłopcy już wrócili od swoich rodziców. - powiedziałam do Lou, a on tylko wzruszył ramionami. Przewróciłam oczami i poszłam za nim dalej.
Po chwili obydwoje rozeszliśmy się do swoich pokoi z bagażami.
Mijając pokój Niall'a miałam wielka ochotę do niego zajrzeć. Czy już jest, czy śpi, czy teraz o mnie myśli. Coraz bardziej mam chęć go przeprosić. Powoli uświadamiam sobie, że kłótnia to była nasza wina, a nie tylko jego.
Wchodząc do swojego pokoju, położyłam walizkę w rogu i podążyłam w stronę drzwi od pokoju Niall'a. Po cichu zapukałam i nic. Powtórzyłam swoją czynność i dalej słyszałam ciszę. Może jeszcze nie wrócił? Postanowiłam to sprawdzić.
Chwyciłam za klamkę i przekręciłam ją w bok. Otwarłam drzwi i to co zobaczyłam wywołało nagromadzenie się w moich oczach ogromnej ilości łez.
Na łóżku spał Niall... z Holly! Kiedy to zobaczyłam momentalnie opuściłam jego pokój i wbiegłam do łazienki. Osunęłam się po kafelkowej ścianie i upadłam na ziemie, pogrążając się we łzach.
Jak on mógł mi to zrobić? Przecież mówił, że mnie kocha, a teraz śpi ze swoją byłą dziewczyną! W zasadzie to oni jeszcze są razem, ponieważ Niall musi z nią jakoś zerwać, ale Holly to chrześnica szefa wytwórni płytowej chłopców i nie może zrobić tego tak po prostu.
Teraz widzę, że Niall robił sobie żart chodząc ze mną. Ciągle czuł coś do Holly, a mi tylko zawrócił głowę... Jak on mógł mi to zrobić.
Przez mój płacz po chwili zachciało mi się wymiotować, ale po chwili wszystko przeszło.
- Lottie? - usłyszałam pytanie i zobaczyłam jakąś wysoką osobę w drzwiach łazienki. Miałam trochę zamazane łzami oczy, więc dokładnie nie widziałam kto stał przede mną.
- Co ci się stało? - zapytał i ukleknął przy mnie. Teraz zauważyłam, że był to Zayn. On zawsze interesował się tym co mi jest. Był dla mnie jak drugi brat. To się nazywa przyjaciel.
- Nic. - powiedziałam i próbowałam wstać. Najchętniej powiedziałabym mu wszystko, ale nikt nie może wiedzieć...
- Powiedz mi. - nalegał.
- Nic mi nie jest. - dodałam ostatni raz i udałam się do wyjścia. - Nie mów Louis'owi, że płakałam. - poprosiłam przed wyjściem. Mulat pokiwał głową i tyle go widziałam.

~*~

Siedziałam z Lou i Liam'em w salonie oglądając jakiś mało interesujący program w telewizji, kiedy usłyszałam jakieś niepokojące dźwięki z góry.
W końcu na dół zszedł Niall z Holly. Moje emocje buzowały.
- Nie zrozum mnie źle Holly. - mówił Niall i trzymał ją opiekuńczo za ramie.
- Przecież to miał być nasz wieczór. - powiedziała zrezygnowanie Holly.
- Ale naprawdę źle się czuję. - zakaszlał blondyn. Widziałam jak kłamie. 
- To może przyjdę do ciebie wieczorem? - zapytała.
- Nie. - odpowiedział. - Baw się sama na imprezie. Ja zaraz idę po jakieś tabletki i pójdę się położyć. - rzekł ze smutną miną.
- No dobrze. - odpowiedziała wzdychając. - Papa kotku. - pocałowała go, a mi aż ciśnienie podskoczyło w górę. Nie znosiłam tej pustej blondynki.
Niall się z nią pożegnał i spojrzał na salon. Nasze spojrzenia się spotkały. Widziałam zakłopotanie z jego strony. On po chwili odszedł, a po pięciu minutach udałam się za nim w celu rozmowy na temat dzisiejszego zajścia.
Bez pukania weszłam do jego pokoju.
- Wszystko ci wyjaśnię. - od razu powiedział Niall, który siedział na łóżku.
- Co ty chcesz wyjaśniać? - zadrwiłam z niego. - Przespałeś się z Holly, a miałeś z nią zerwać! - dodałam.
- Wiem, ale nie potrafię tego zrobić. - schował swoją twarz w dłonie. Zrobiło mi się go trochę żal, ale postanowiłam nadal wygarniać mu co jest nie tak w naszym związku.
- Ale ja dłużej tego nie wytrzymam. - złagodniałam. - Kocham Cię, ale kiedy jesteś z nią nie wytrzymuję tego wszystkiego. - samotna łza spłynęła z mojego oka. Niall chciał mnie teraz przytulić, ale ja odsunęłam się od niego jak najdalej.
- Lottie... - zaczął po chwili zerkając na mnie. - Masz rację, muszę coś z tym zrobić. Spotkam się z nią jutro i powiem, że z nami koniec, obojętnie jakie będą konsekwencje. - powiedział.
- Naprawdę? - zapytałam nie dowierzając, a on kiwną głową.
Od razu do niego podeszłam i mocno wtuliłam w niego. Wreszcie było mi dobrze.
- Przepraszam za te ostatnie kłótnie. - zdobyłam się na odwagę i jako pierwsza go przeprosiłam.
- Ja też przepraszam. - pocałował mnie. - I tak dla jasności to nie kochałem się dzisiaj z Holly tylko spaliśmy razem w jednym łóżku. - dodał. Uspokoił mnie trochę.

~*~

Był sylwester i każdy z chłopaków gdzieś wychodził ze swoją dziewczyną. Nawet Harry, który ostatnio znalazł sobie jakąś Emily. Nie znam jej, ale z opowiadań Styles'a wygląda na bardzo fajną dziewczynę.
Louis także dzisiaj wychodzi, ponieważ umówił się z Mackenzie. Bardzo im kibicuję i liczę, że w końcu będą razem.
Ostatecznie zostaję dziś sama z Niall'em i wcale mi to nie przeszkadza. Mamy cały wieczór dla siebie. 

Każdy z chłopaków już wyszedł, oprócz Louis'a, który nadal krzątał się po domu, w poszukiwaniu nie wiadomo czego.
- Na pewno nie jesteś zła, że zostajesz sama w domu w sylwestra? - zapytał mój brat. On myślał, że Niall idzie dziś do Holly, ponieważ blondyn podał inną wersję swojej ''dziewczynie'' i  Louis'owi. Jedynie ja znam prawdę, że zostaje ze mną w domu.
- Wcale nie jestem zła. Baw się dobrze z Mack. - powiedziała przytulając go przed wyjściem.
Tomlinson opóścił dom, a ja zamknęłam drzwi i w tej chwili poczułam na sobie czyjeś silne ręce, które przytulają mnie do siebie. Za mną stał Niall, który właśnie składał małe pocałunki na całej mojej szyi. To było cudowne.
- Mamy cały wieczór dla siebie. - powiedział szeptem do mojego ucha. Odruchowo przygryzłam dolną wargę.
- To co będziemy robić? - zarzucił mu swoje ręce na szyję. 
- Zrobimy sobie jakąś romantyczną kolację, a potem się zobaczy. - zaśmiał się, a ja chętnie zgodziłam się na jego pomysł.
Razem z blondynkiem upichciliśmy skromną kolację. Nakryliśmy do stołu, otworzyliśmy wino i zaczęliśmy delektować się jedzeniem i sobą. To był piękny wieczór. Najlepszy sylwester.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się od dwóch godzin. Nasza kolacja była jak najbardziej udana. Niall wstał od stołu i podszedł do odtwarzacza i włożył do niego jakąś płytę. Usłyszałam powolną melodię, która roznosiła się po całym pomieszczeniu.
- Mogę prosić? - powiedział podchodząc do mnie i wysuwając rękę. 
- Nie jestem najlepszą tancerką... - powiedziałam niepewnie.
- Ja też, więc pasujemy do siebie. - uśmiechnął się i podniósł mnie z krzesełka.
Ustawiliśmy się na środku salonu i zaczęliśmy się wolno kołysać w rytmie romantycznej melodii płynącej z odtwarzacza. Niall delikatnie trzymał mnie za biodra, a ja przytulałam się do jego torsu z rękami założonymi na jego szyi.
- Dziękuję. - szepną mi po chwili do ucha.
- Za co? - odchyliłam się trochę od jego klatki piersiowej. 
- Za to, że jesteś. - pocałował mnie w czoło i mocniej przytulił do siebie.
Jego słowa były piękne i wyrażały to co czuje. Byłam szczęśliwa, że jesteśmy tutaj teraz razem.
Długo razem tańczyliśmy, a później dopiliśmy wino do końca.
- Mam pewien pomysł. - odezwał się po chwili Nialler. - Idź ubrać buty i kurtkę. Zaraz wychodzimy. - powiedział podekscytowany i poszedł poodnosić talerze do kuchni. 
- Gdzie ty chcesz o tej porze jechać? - zaśmiałam się.
- Nie pytaj tylko się ubieraj. - przechodząc obok mnie dał mi krótkiego całusa w policzek i znikną za ścianą oddzielającą kuchnię i salon.
Byłam ciekawa gdzie Niall chce jechać, ale nie pytałam. Nie chciałam psuć niespodzianki. Tylko gdzie można jechać w nocy w sylwestra?

~*~

Jechaliśmy samochodem Nialler'a już prawie dziesięć minut, a ja tylko wyglądałam za szybę co dzieje się dziś na londyńskich ulicach. Wiele osób chodziło już trochę wypitych, ale szczęśliwych. Widziałam jak cieszą się z okazji nadchodzącego nowego roku. Było słychać także ciche wystukiwanie różnych petard i fajerwerek, a w powietrzu unosił się delikatny zapach spalenizny. Było go nawet czuć przez zamknięte szyby samochodu.

Po kolejnych dziesięciu minutach zatrzymaliśmy się na jakimś parkingu gdzie było bardzo dużo wolnego miejsca. Wysiedliśmy z pojazdu i Niall objął mnie swoim ramieniem.
- Chodź. - powiedział i poszliśmy nie wiadomo gdzie. 
Nie znałam Londynu, więc nie wiedziałam gdzie zmierzamy. 
Niedługo później domyśliłam się, że dochodzimy do Tower Bridge. 
Szliśmy mostem, aż w końcu zatrzymaliśmy się na samym jego środku. Widok był po prostu nieziemski.
- Lottie. - zaczął Niall po chwili wpatrywania się w Tamizę. Po chwili wyciągnął z kieszeni jakieś pudełko, a moja wyobraźnia powędrowała do tego, że blondyn chce mi się oświadczyć... - Miałem dać ci to w święta, ale wyszło jak wyszło niestety. - powiedział i wręczył mi granatowe pudełko. Otwarłam je i znalazłam tam srebrny naszyjnik z sercem.
- Dziękuję. - powiedziałam przytulając go.
- Kocham Cię. - odpowiedział, a ja wpiłam się w jego wargi.
- Ja też. - dodała po czym blondyn założył mi naszyjnik.
Był idealny. Cieszyłam się z tego prezentu. On wyrażał miłość Nialler'a do mnie.
- Może liczyłaś, że inaczej spędzisz pierwszego sylwestra ze mną, ale tak wyszło. - powiedział po chwili.
- Właśnie na to liczyłam. - odpowiedziałam, a on złożył namiętny pocałunek na moich malinowych ustach, który odwzajemniłam, z czego zrobiła się ogromna scena czułości.
W trakcie naszego pocałunku usłyszałam strzały fajerwerek i wielkie krzyki. Właśnie przyszedł nowy rok, a skończył się najwspanialszy rok w moim życiu.





___________________________________________________________________

Witajcie kochani w wakacje! :)
Jak pierwszy dzień wakacji? U mnie cudownie. 
Sądzę, że rozdział choć troszkę się wam podoba, więc liczę na komentarze :*
Scenka na Tower Bridge miała pojawić się dopiero w 38 rozdziale, ale z okazji wakacji dodałam ją w tym. Proszę <3
Teraz idę oglądać mundial, bo gra Brazylia vs. Chile.
Gra mój Neymar <3 więc idę oglądać xD
Pozdrawiam xx


Zajrzyjcie do zakładki ''Kącik pomysłów''. Wasze pomysły są mi zawsze potrzebne :*


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Ostatni rozdział przeczytało ponad 30 osób, a tylko połowa z nich skomentowała... Jeśli teraz każdy z was będzie dodawał komentarz to rozdział pojawi się na pewno szybciej (są wakacje).
Więc: Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie rozdziału!


Ostatnio pytaliście o co chodziło z ''*78*'', więc już tłumaczę: Zawsze jak piszę rozdział to liczę sobie ile linijek zapisałam. Mam swój limit 100 - 150 linijek i w tedy napisałam 78, więc sobie odznaczyłam. Niefortunnie zapomniałam usunąć kiedy dodawałam rozdział :)

Czytasz? = Oznacz! 
                            |
                            |

                            |
                            v





czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 36

Obudziłam się i dotykiem ręki szukałam sylwetki mojego chłopaka. Niestety go nie znalazłam, ale znalazłam jakąś małą kartkę. Chwyciłam ją i przez zaspany wzrok próbowałam odczytać zawartość.


``Przepraszam, że nie zostałem do rana, ale samolot miałem o 04:30, a muszę dolecieć do chłopaków na wieczór.
Noc była cudowna. Kocham Cię skarbie xx
Niall``

Po przeczytaniu listu od blondyna od razu posmutniałam. Było mi źle, że znów mnie zostawił, ale rozumiem, że to jego praca. Na szczęście za cztery dni będzie już ze mną w domu. Nie mogę się tego doczekać.
Moja noc z Niall`em była cudowna. Nialler był czuły i delikatny przez co było bardzo miło. Nigdy tego nie zapomnę.

~*~

Usłyszałam dzwonek do drzwi i od razu do nich podbiegłam. Otwarłam je, a za nimi ujrzałam chłopców. Dzisiaj był ten dzień kiedy oni wracają z trasy. Bardzo się ucieszyłam gdy ich zobaczyłam.
Zaczęłam się z nimi witać po kolei i dopiero po chwili zauważyłam, że nie ma z nimi Niall`a.
- Gdzie jest Niall? - spytałam smutnym głosem, chociaż starałam się to ukryć.
- Niall z samolotu, którym przylecieliśmy z Ameryki od razu poszedł do samolotu, który leci do Dublina. - odpowiedział Liam. Myślałam, że zaraz się popłaczę... Chciałam spędzić święta z moim ukochanym, a on sobie tak po prostu wyjechał?
- A czy coś jest nie tak? - spytał Zayn z uśmiechem. Malik od pewnego czasu domyśla się, że między mną, a Niall`em coś jest. Wiem, że ma rację, ale nie chcę mu tego przyznać.
- Wszystko jest dobrze, tylko chciałam wiedzieć. - wybrnęłam i z udawanym uśmiechem poszłam razem z chłopakami do salonu. Każdy z nich od razu rozszedł się do swojego pokoju co mnie lekko zdziwiło. Chyba mnie nie ignorują, prawda? Także znowu zostałam sama.
Postanowiłam pójść na górę, do Louis`a. Zanim zdążyłam wejść do jego pokoju on już wyszedł.
- Pakuj się. - uśmiechnął się i poszedł dalej.
- Co? - zdziwiłam się i podążyłam za nim.
- Jedziemy na święta do Doncaster. - powiedział, a ja przystanęłam na korytarzu. W ostatniej chwili każdy mówi mi wszystko. Świetnie...
W sumie to po co mamy tutaj zostawać? Skoro Niall jest w Irlandii to ja także mogę jechać do Doncaster. Tylko on mógł mnie uprzedzić o swoich planach wcześniej, tak samo Lou. Wszystko na ostatnią chwilę.
Posłuchałam brata i poszłam się pakować. Po drodze do pokoju minęłam Liam`a, który w biegu pożegnał się ze mną, życząc mi wesołych świąt i zbiegł z walizką na dół.
Kiedy znalazłam się w swoim pokoju od razu przystąpiłam do pakowania. Zajęło mi to mniej więcej pół godziny.
Gdy wpakowywałam ostatnie rzeczy do torby, ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam nie odciągając wzroku od torby, którą próbowałam zapiąć.
Do pokoju wszedł Zayn. Nie spodziewałam się jego.
- Cześć. - powiedział, a ja tylko zerknęłam na niego i posłałam mu miły uśmiech. 
Chłopak bez pytania usiadł na fotelu obok okna.
- Niall był u ciebie kilka dni temu? - jego pytanie mnie zamurowało. Jak on mógł się tego domyśleć. Wątpię, że Nialler by coś komukolwiek powiedział.
- Nie. - zaprzeczyłam. Jestem słaba w kłamaniu, więc mógł coś wyczuć.
- Nam powiedział, że jedzie do Holly, ale wydaje mi się, że był u ciebie. 
- Mówię Ci, że nie był! - uniosłam się niepotrzebnie. Oderwałam się od zapinania walizki i nerwowo zaczęłam chodzić po pokoju. Mulat wyglądał na lekko urażonego.
Po chwili Zayn wstał i skierował się do wyjścia.
- Zayn, przepraszam. - powiedziałam. - Nie chciałam się tak unosić i krzyczeć. - spuściłam głowę, a on uniósł ją swoją ręką. 
- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się przez co i na mojej twarzy zagościł uśmiech. - Idę już, bo za godzinę mam samolot. Wesołych świąt. - powiedział i wyszedł.

~*~

Jechaliśmy samochodem Louis`a w stronę Doncaster. Nagle poczułam, że mój telefon wibruje w kieszeni. Wyciągnęłam go z trudem i zerknęłam na wyświetlacz. Dzwonił do mnie Niall. Miałam ochotę porządnie się z nim rozmówić, ale niestety nie byłam sama.
- Halo? - powiedziałam.
- Cześć kochanie. - powiedział, a Lou rzucił zdziwione spojrzenie w moją stronę. Chyba nic nie usłyszał, ale nie wiadomo.
- Cześć. - odpowiedziałam. - Nie mogę teraz rozmawiać. Zadzwoń później. - próbowałam się wymigać od rozmowy.
- Dlaczego? Coś się stało? - Niall zdenerwowany zadawał pytania, a ja odciągnęłam telefon od ucha i go rozłączyłam. 
- Kto to był? - usłyszałam pytanie mojego brata.
- Mackenzie. - skłamałam chowając telefon do kieszeni.
Nie chciałam dalej drążyć tematu z kim rozmawiałam, dlatego postanowiłam teraz o coś zapytać Louis`a, a raczej coś mu wygarnąć jak na mnie przystało.
- A dlaczego nie powiedziałeś mi o tym, że od kilku miesięcy spotykasz się z Mack? - moje głupie pytanie podziałało, ponieważ Lou wpadł w lekkie zakłopotanie.
- Nie spotykamy się. - powiedział. - Po prostu czasami się widujemy i piszemy ze sobą. To nic nie znaczy. 
Nasza rozmowa o Mackenzie toczyła się do samego Doncaster.

~*~

Było późno, a Niall kolejny raz się do mnie dobijał. Odebrałam w końcu i weszłam do łazienki.
- Halo? - nie wiem po co to mówię skoro wiem i tak, że to Niall...
- Dlaczego ode mnie nie odbierasz?! Co się z tobą dzieje? - chłopak naskoczył na mnie swoimi pytaniami jakby nie wiadomo co się stało.
- A dlaczego ty mnie zostawiłeś? - spytałam. - Chciałam spędzić z tobą pierwsze święta, a ty bez żadnej zapowiedzi wyjechałeś.
- Zabraniasz mi widywania się z rodziną? - zapytał z irytacją. Powoli robił się zły.
- Nie, nie zabraniam, ale mogłeś mnie chociaż poinformować. - westchnęłam.
- Ty też mnie mogłaś poinformować o tylu rzeczach, a tego nie zrobiłaś! - usłyszałam jego głośny krzyk w słuchawce telefonu.
- O czym ty mówisz?
- Nie powiedziałaś mi, że jesteś z Harry`m! - nasza rozmowa zamieniała się powoli w kłótnie.
- Po co wracasz do przeszłości, Niall? - zapytałam rozdrażniona.
- Bo tak było.
- Nie chcę mi się już z tobą rozmawiać. Cześć! - rozłączyłam się, a po chwili z mojego oka poleciała jedna łza. *78*
Są święta, jesteśmy setki kilometrów od siebie i jeszcze się kłócimy. Było tak pięknie, a teraz zaczyna się robić między nami źle. Nie wiem czy to moja wina czy jego, ale nie lubię kłótni. Jest mi teraz tak strasznie źle. Czuję jakbym została sama i była przez niego znienawidzona. Nie wiem co on teraz sobie myśli, ale ja jestem smutna i zła zarazem. Nie chcę teraz z nim rozmawiać. 
____________________________________________________________

Przepraszam, że rozdział pojawił się aż tak późno... Wytłumaczenie znajdziecie na moim asku (link w zakładce Kontakty)
Rozdział jest nudny i bardzo krótki, ale nie miałam siły ani pomysłu. Sądzę, że dojdę do 40 rozdziałów lub może kilku więcej i blog się zakończy. Koniec przewiduję w wakacje :)

Zajrzyjcie do zakładki ''Bohaterowie'', ponieważ są dodane pewne ''opisy'' ;-D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Mało komentarzy ostatnio... ;c

Zaglądajcie do zakładek ''Pytania do bohaterów'' oraz ''Kącik pomysłów'' :D

Czytasz? = Oznacz! Możesz zrobić chociaż tyle.
                            |
                            |

                            |
                            v

Od założenia bloga minęło: