sobota, 24 maja 2014

Rozdział 34


Rozdział dedykowany Rossie


Leżałam na łóżku w swoim pokoju i oglądałam jakiś nudny film na laptopie. Zastanawiałam się co będę robiła sama przez cały tydzień. Nie spodziewałam się, że chłopcy mogą wyjechać przed świętami. Tak, przed świętami, ponieważ jest już 13 grudnia. Sama nie wiem jak ten czas szybko przeleciał. W czerwcu przyjechałam do Londynu, a dzisiaj jest już połowa grudnia i tyle się zmieniło. Na początku byłam pyskatą i zamkniętą w sobie dziewczyną, która w ogóle nie miała uczuć, a teraz jestem inna. To dzięki chłopakom tak się zmieniłam. Pogodziłam się z Louis`em i zyskałam bliskich przyjaciół oraz chłopaka... a w zasadzie to dwóch. Muszę w końcu zakończyć ten chory związek z Harry`m. Niby nadal jesteśmy razem, ale od dawna między nami jest źle, to widać i czuć. Przez mój wyjazd do Irlandii oddaliliśmy się od siebie jeszcze mocniej co doszczętnie nas zniszczyło. Kiedyś spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, a teraz co? Ja siedzę sama u siebie w pokoju, a on nawet nie wiem gdzie jest. Szczerze to i tak nie mam ochoty na siedzenie z nim. Kocham go, ale już nie jako swoją drugą połowę. Chyba jako przyjaciela. Mam już dosyć udawania, że między nami jest wszystko dobrze. Muszę z nim porozmawiać i chyba teraz nadszedł ten moment. Wiem, że to może go zaboleć, ale nie mogę dłużej żyć w kłamstwie. Pora z tym skończyć raz na zawsze.
W tej chwili nie myślałam czy Harry śpi czy też nie. Śmiało wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi. Szybko je otworzyłam, a za nimi stała postać z burzą brązowych loków na głowie.
- Cześć. - powiedział brunet stojący przede mną. Kiedyś witaliśmy się inaczej...
- Hej. - odpowiedziałam. - Chciałam z tobą porozmawiać. - oznajmiłam niepewnie spuszczając wzrok w podłogę. Nie wiedziałam jak mam się teraz zachować. To trudne.
- Ja też. - powiedział, a ja lekko się zdziwiłam. Zaprosiłam chłopaka do pokoju.
- O czym chciałeś porozmawiać? - spytałam kiedy każdy z nas zajął miejsce. Siedziałam na łóżku, a on na białym fotelu przy oknie. Byłam bardzo ciekawa co Harry ma mi do zakomunikowania.
Brunet wpatrywał się w podłogę i długo nic nie mówił. Nie chciałam go popędzać, ale byłam ciekawa. Niepewność nie dawała mi spokoju.
- Porozmawiajmy o nas. - powiedział po chwili. Ciekawie się zaczyna... - Między nami nie jest tak jak kiedyś Lottie. - mruknął i wstał z fotela. Wolnym krokiem przemierzał mój pokój w tą i z powrotem. Był mocno zamyślony, a każde jedno słowo przychodziło mu z trudem. Widziałam to.
- Wiem, że dużo się zmieniło, ale...
- Cholernie dużo się zmieniło! - przerwał moją wypowiedź.  - Po twoim przyjeździe z Irlandii strasznie się zmieniłaś. Nie rozmawiamy ze sobą już tyle i w ogóle. Mam wrażenie, że mnie unikasz.
- Nie unikam Cię. - obroniłam się kłamstwem, a Harry westchnął.
- Słuchaj, ja nie wiem co tam się wydarzyło, że teraz to odbija się na naszym związku, ale mi możesz przecież powiedzieć, prawda? Chcę tylko prawdy. - powiedział i zatrzymał się nade mną, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Tam się nic nie wydarzyło. - odpowiedziałam, a on oddalił się lekko ode mnie.
- Ja wiem, że coś jest nie tak i chyba raczej to się nie zmieni. - powiedział. - Moim zdaniem powinniśmy to skończyć. - dodał po chwili i podszedł do okna. Spojrzałam na jego dłonie, w których palce nerwowo ocierały się o siebie. To było dla niego ciężkie.
- Chcesz ze mną zerwać? - spytałam. Wiem, że sama chciałam to zrobić, ale teraz dziwnie się poczułam. Podobnie jak w Doncaster straciłam Logan`a, bardzo podobnie.
- Nie. - zaprzeczył, a ja wstałam i zbliżyłam się do niego. Jego twarz była taka mizerna. Widziałam smutek w jego oczach. Zrobiło mi się go bardzo żal. - Chcę abyśmy po prostu zakończyli nasz związek. Widać on nie ma przyszłości i lepiej będzie nam oddzielnie. - miał rację. Chciałam się rozstać bez większej złości i smutku.
- Zgadzam się. - powiedziałam i spuściłam wzrok. Przeżyliśmy razem sporo pięknych chwil i szkoda mi końca. Kochałam go i nadal go kocham tylko inną miłością.
- Czyli koniec? - podpytał i spojrzał na mnie.
- Koniec. - mruknęłam po czym poczułam na sobie jego ciepłe ramiona. Styles mocno przytulił mnie do siebie, a ja to odwzajemniłam. Jedna, mała, samotna łza popłynęła z mojego oka. Trochę żałuję końca.
Kiedy odeszliśmy od siebie kawałek, Harry otarł dłońmi swoją twarz i lekko się do mnie uśmiechnął co odwzajemniłam.
- Będzie dobrze. - powiedział i poszedł do drzwi. - Dobranoc. - i wyszedł.
- Dobranoc. - odpowiedziałam cicho.
Teraz, oficjalnie moim chłopakiem jest tylko Niall. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej mi smutno, bo wiem jak Harry może to przeżywać przez jakiś czas. Ale tak jak powiedział ``Będzie dobrze`` i tego musimy się trzymać.

~*~

To już dzisiaj. To dziś chlopcy wyjeżdżają. Samolot mają o 18:00, a jest dopiero ranek. Od ponad godziny słyszę ich jak buszują po domu i się pakują. Nie potrafią nawet tego zrobić cicho i spokojnie.
Właśnie siedzę przed oknem i wpatruję się w cudowną panoramę Londynu. Dzisiaj do naszego miasta zawitał śnieg, który okrył wszystko dookoła. Ulice, domy i podwórka są całe białym puchu. To wygląda prześlicznie. Wczoraj na dworze padało i było strasznie szaro, a dzisiaj tak pięknie. Może pogoda zmieniła się na moje urodziny? Tak, dzisiaj mam urodziny, a dokładniej osiemnaste. Nie liczę na żadne życzenia od nikogo, bo Louis może nie pamiętać, a chłopcy po prostu nie wiedzieć. Dzisiaj rano dostałam trzy smsy i jeden telefon z życzeniami od rodziny z Doncaster. Było mi miło, że pamiętają.
Nie urządzam żadnych ogromnych urodzin jak wypadałoby na  te szczególne osiemnaste, ponieważ nawet nie mam na nie kogo zaprosić. Zwykle zaprasza się rodzinę i przyjaciół, ale ja niestety jestem sama. Moja rodzina mieszka kawał od Londynu, a przyjaciele... mam tylko chłopaków i Mackenzie, z którą bardzo dawno się nie widziałam. Ogólnie nie nastawiam się na życzenia, ani na żaden ``wielki dzień``. Chłopcy mnie dzisiaj zostawiają i nic już tego nie poprawi.
Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę. - odpowiedziałam i odwróciłam się w przeciwną stronę do okna. Do pokoju wszedł Lou z wielkim uśmiechem na ustach. Aż sama musiałam się uśmiechnąć. Jego ``banan`` na twarzy był bardzo zaraźliwy.
- Dzień Dobry. - przywitał się. - Zapraszam na śniadanie. - powiedział i nawet nie poczekał na moją odpowiedź tylko wyszedł. Świetnie.
Stwierdziłam, że skorzystam z zaproszenia dlatego poszłam się ubrać w leginsy oraz ciepły, granatowy sweter. Włosy spięłam w kitkę i zeszłam na dół. Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam piękne śniadanie na stole i chłopców, którzy stali przy stole. Nie było z nimi Niall`a.
- Cze... - chciałam się z nimi przywitać, ale po chwili wszyscy zaczęli śpiewać ``Happy Birthday!``. Byłam bardzo zdziwiona, że wiedzieli o moich urodzinach i ślicznie zaśpiewali mi piosenkę.
- Dziękuję. - podziękowałam, a oni tylko się uśmiechnęli i zaczęli pokolei podchodzić i składać mi życzenia.
- Wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia oraz spełnienia marzeń. - powiedział Liam, przytulił mnie i wręczył średniej wielkości torbę z prezentem. - Prezent wybierała Danielle. - dodał i odszedł.
- Podziękuj jej. - zaśmiałam się i przyszedł Zayn. Ścisnął moją rękę.
- Jestem kiepski w składaniu życzeń. - zaśmiał się. - Ogólnie wszystkiego najlepszego, miłości, wiele szczęścia. - powiedział i wręczył małą, czerwoną torebeczkę. - I powodzenia z Niall`em. - szepnął kiedy odchodził. Zayn od tej pory kiedy zobaczył nas razem na balkonie, snuje dziwne podejrzenia. Nie wiem kiedy mu to przejdzie chociaż i tak ma racje...
- Chciałbym życzyć aby Ci się wszystko ułożyło tak jak tego pragniesz. Żebyś zawsze miała uśmiech na twarzy i żeby spełniły się twoje marzenia. - życzenia złożył Harry. Wręczył mi także mały prezent.
Kolejny był Louis.
- Dużo szczęścia, spełnienia wszystkich życzeń, zdrowia, miłości i wiele uśmiechu. Kocham Cię. - powiedział mój brat po czym mocno mnie przytulił.
- Też Cię kocham. Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam go mocniej.
- Chodź ze mną. - powiedział po chwili Lou i pociągnął mnie w stronę drzwi. Posłusznie poszłam za nim. Przed wyjściem założyłam kurtkę oraz buty.
Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz, Tomlinson zakrył mi oczy i prowadził nie wiadomo gdzie. Nie sprzeciwiałam się.
W końcu ściągnął swoje dłonie z moich oczu i zobaczyłam mój urodzinowy prezent.
- Proszę. - powiedział i wskazał na niebiesko-białego Mini Morris`a Cooper S.
- To dla mnie? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Nie, dla mnie. - zażartował. - To nie ja zawsze chciałem mieć taki samochód. - dodał, a ja rzuciłam się mu na szyję.
- Dziękuję! - krzyczałam do niego. - Jesteś wspaniały. - komplementy z moich ust sypały się w dużej mierze, ale Louis zrobił mi na prawdę wspaniały prezent. Od zawsze marzyłam o takim samochodzie. W końcu będę mogła sama jeździć, ale na razie nie mam prawa jazdy...
- Mogę wsiąść? - spytałam, a Lou rzucił mi kluczyki przy, których był breloczek z napisem `Lottie`. Uśmiechnęłam się i popędziłam w stronę auta. Wsiadłam i zaczęłam rozglądać się dookoła niego. Widać był zupełnie nowy. Louis chyba trochę się na niego wykosztował przez co jest mi głupio. Nie zasługuję na takie prezenty.
Wysiadłam i powiedziałam Lou co o tym myślę. On nie zgodził się z tym.
- To nie jest za drogi prezent. - wmawiał mi kiedy szliśmy z powrotem do domu.
- Ten samochód kosztował sporo pieniędzy, przecież wiem.
- Przestań. Jest mnie stać. - powiedział. Od kiedy on tyle zarabia strasznie szasta pieniędzmi co nie bardzo mi się podoba, ale to nie moje pieniądze to nie moja sprawa.
Poszłam z powrotem do kuchni gdzie wszyscy jedli wystawne śniadanie. Wzięłam swoje prezenty od chłopaków i poinformowałam ich, że zaraz wracam.
Skierowałam się do swojego pokoju. Kiedy się z nim znalazłam, prezenty położyłam obok łóżka. Stwierdziłam, że nie będę tutaj dłużej siedzieć i postanowiłam wyjść. Jednak do mojego pokoju weszła osoba, z którą pragnęłam się dzisiaj zobaczyć. Wszedł Niall.
- Wszystkiego Najlepszego! - krzyknął. Miał w rękach jakieś duże pudełko.
- Dziękuję. - odpowiedziałam. Chciałam go przytulić i pocałować, ale pudełko mi przeszkadzało.
- Proszę. - powiedział i wręczył mi pudełko, które było w pomarańczowym kolorze. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się niewinnie siedzący, mały pies, który cicho zapiszczał. Od razu wyciągnęłam go z pudełka i przytuliłam do siebie. Był taki uroczy. Uszy i połowę pleców miał w kolorze brązowym, a resztę w białym. Wyglądał prześlicznie!
- Dziękuję. - odłożyłam go i rzuciłam się na Niall`a. - Jesteś taki kochany, dziękuję. - nie wiedziałam jak mam mu podziękować. Był to jeden z najlepszych prezentów jakie dostałam.
- Nie ma za co skarbie. - odpowiedział i mnie pocałował co od razu odwzajemniłam i znów zaczęliśmy się namiętnie całować nie mogąc przestać. Po chwili oderwałam się od niego.
- Niall, bo jeszcze ktoś zobaczy. - powiedziałam obawiając się. On tylko lekko się uśmiechnął i ostatni raz musnął moje usta.

~*~

- Przykro mi, że wyjeżdżam akurat w twoje urodziny. - powiedział zmartwiony Louis, który stał z chłopakami na korytarzu.
- Nie twoja wina. - odpowiedziałam, trzymając na rękach psa, którego dostałam od Niall`a.
- Cześć. Będziemy dzwonić. - powiedział Louis i skierował się z chłopakami do drzwi.
- Cześć. - odpowiedziałam i wyszli. Zostałam sama, a w zasadzie to nie sama tylko z Charlie`m. Charlie ma na imię pies, którego podarował mi dzisiaj Nialler. Sądzę, że to imię do niego pasuje.
Moje urodziny były świetne! Nie spodziewałam się nawet takich. Prezenty, które dostałam i na które w ogóle nie liczyłam, były bardzo trafione. Przed wyjazdem podziękowałam chłopkom jeszcze raz.
Teraz muszę zaczekać tydzień do ich przyjazdu. Nie wiem co będę robiła w tym czasie, ale w końcu mam Charlie`go.

___________________________________________________________________

Nudny rozdział i to bardzo. Były urodziny Lottie i to tyle. Teraz nie będzie chłopaków przez może... dwa rozdziały? Ogólnie czas poleci szybko. W tedy kiedy ich nie będzie i tak zdarzy się coś niesamowitego! To będzie serio ciekawe ;) Czekajcie xx
Chciałam przedłużyć rozdziały (pisać je dłuższe), ale bardzo mało osób czyta tego bloga, więc stwierdziłam, że to nie ma sensu... Ten rozdział ogólnie jest dłuższy przez przypadek. Jeśli będzie dużo komentarzy to zwiększę długość rozdziałów :-)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Nie mam siły poruszać już tematu komentarzy. Z ostatnich jestem bardzo zasmucona. Blog ma 53 obserwatorów, tyle wyświetleń, a ledwo 20 komentarzy na dwa tygodnie... Gdyby wszyscy komentowali jak kiedyś byłoby ich wiele więcej, ale nie robicie tego. Dlaczego? Nie wiem. Nie chce wam się? Brakuje wam czasu? Byłoby mi bardzo miło gdyby każdy z was, po przeczytaniu rozdziału, znalazł tą minutę na dodanie komentarza, długiego lub krótkiego, ale komentarza, proszę.


Zaglądajcie do zakładek ''Pytania do bohaterów'' oraz ''Kącik pomysłów'' :D


Szablon na mojego drugiego bloga (http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/) tworzyła @couldabeenthe1 z bloga http://graphicsbyme4you.blogspot.com/.  Teraz zaproszę was na blogi z opowiadaniami tej szabloniarki: http://everythinghadchanged.blogspot.com/ & http://humannature-fanfiction.blogspot.com/ ♥


Czytasz? = Oznacz! Możesz zrobić chociaż tyle.
                            |
                            |

                            |
                            v

24 komentarze:

  1. Świetny czekam na next :33

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. I nie, ten rozdział nie jest w cale taki nudny. Serdecznie zapraszam do mnie:
    http://opowiadanieozyciuonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ikocham twoje blogi sa swietne

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział jest cudowny kochana :) Bardzo cieszę się, że Lolittie i Harry rozstali się ze sobą w taki sposób. Moim zdaniem Twoje rozdziały nigdy nie są nudne <3 Twoje blogi są najlepsze jednak tego najbardziej lubię pff.. kocham ♥ Masz po porstu niezwykły talent. któego ja nie posiadam haha Powodzenia w pisaniu kochana i czekam na next. nIgdy nie odejdę z tego bloga. NIe usuwaj bloga to pokażę go swoim wnukom xdd

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, z niecierpliwością czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju *_* twoje rozdziały w żaden sposób nie są nudne i nawet tak nie myśl. Rozdział jak każdy inny jest niesamowity <3 Życzę ci dużo weny i z niecierpliwością czekam na next <3 / Iza Bielecka

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo <3 cudny :* czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdział, krótki nie powiem haha ale ciekawy.
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie rozumiem dlaczego oni tego nie komentują ! Przecież można napisać chociażby jedno słowo ! Ludzie ogarnijcie się !
    Co do rozdziału to jest świetny jak każdy. Uwielbiam FORGET i SKEWER <3 Po prostu kocham Ciebie, masz ogromny talent *.* Pozazdrościć... <3
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnyyy ♥ czekam aż dodasz następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham twojego bloga! Rozdziały są świetne! Co prawda lepszy jest Skewer ,ale ten też jest wspaniały :) Czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Już nie mogę doczekać się następnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki słodko ten pieseł, chce już następny

    OdpowiedzUsuń
  15. BOSKI, BOSKI I JESZCZE Z TYSIĄC RAZY TEN ROZDZIAŁ JEST CUDOWNY :) Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. swietne. ciekawa jestem, co takiego sie wydarzy, jak chlopcow nie bedzie. :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny rozdział, coś czuję, że będzie ciekawie jak Lottie będzie sama haha <3

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: