piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 25

Rozdział dedykuję Pauli <3

__________________________________________________________

- Spakowana? - spytał Lou kiedy przekroczyłam próg salonu. Grzecznie pokiwałam głową. Mój brat odstawił niebieski kubek na ławę i rozłożył ręce. Wiedziałam co to znaczy. Od razu podbiegłam do niego i się wtuliłam. Fajnie jest kiedy Louis jest taki opiekuńczy.
- Lottie. - powiedział głaszcząc moje włosy. - Uważaj na siebie. - on chyba myślał, że coś mi się stanie. Przecież lecimy tylko do Irlandii. To zaledwie pięćset kilometrów stąd.
- Jasne. - przytaknęłam po czym dostałam od niego całusa w czubek głowy. Cicho się zaśmiałam.
- Gotowa? - usłyszałam głos Niall`a i odkleiłam się od Tomlinson`a. Zobaczyłam, że Niall dźwiga wielką, zieloną torbę. Widać wziął ze sobą pół szafy... tak jak i ja.
- Oczywiście. - odpowiedziałam z uśmiechem co chłopak odwzajemnił.
- Przyniosę twoją walizkę Lottie. - zaoferował Louis i zniknął z mojego pola widzenia.
- Kiedy wyjeżdżamy? - spytałam po chwili blondyna, który przeglądał coś w swoim IPhon`ie.
- Za jakieś dziesięć minut. - odpowiedział nie odwracając wzroku od ekranu komórki. Pokręciłam głową i udałam się do pokoju Harry`ego. Chciałam zapukać i wejść, ale drzwi same się otworzyły. Chwilę potem wyszedł Harry. Zauważył, że idę do niego, dlatego zsunął się na bok i zaprosił mnie do środka. Wszedł zaraz za mną.
- Chciałam się pożegnać. - powiedziałam kiedy drzwi uległy zamknięciu. Harry nie odpowiedział mi nic tylko podszedł i mocno mnie przytulił.
- Miłej podróży. - odkleił się ode mnie i lekko się uśmiechnął. Nie odpowiedziałam mu nic tylko podarowałam soczystego buziaka prosto w usta. Widać ucieszył się jeszcze mocniej.

~*~

- Macie wszystko? - podpytywał nadopiekuńczy Louis kiedy kierowaliśmy się do wyjścia.
- Tak Lou. - przytakiwał Horan, który dźwigał nasze torby. Były dosyć spore.
- Musimy już iść bo taksówka czeka. - dodałam.
- Dzwońcie codziennie. - mówił dalej Tommo. Już miałam go powoli dosyć. Na szczęście teraz będę miała od niego krótką przerwę.
- Oczywiście. - odpowiedziałam krótko.
- A ty Horan uważaj na nią. - zatrzymał Niall`a i ze stalową miną spojrzał na niego. Nialler tylko mu przytaknął i w końcu wyszliśmy z domu.
- Myślałam, że już nie skończy. - zaśmiałam się kiedy szliśmy do taksówki.
- Ja tak samo. - potwierdził Horan i obaj wybuchnęliśmy śmiechem. 
Niall poszedł włożyć walizki do bagażnika, a ja weszłam do pojazdu i przywitałam się z kierowcą. Chwilę później blondyn wszedł do auta. Powiedział kierowcy, że ma jechać w kierunku lotniska.
Piętnaście minut później byliśmy na miejscu. Nialler zapłacił kierowcy należną sumę i udaliśmy się do budynku. Po drodze napotkaliśmy kilka fanek, którym Niall szybko rozdał autografy. Dziewczyny patrzyły na mnie na prawdę dziwnie. Gdyby mogły zabijać wzrokiem, leżałabym już martwa.
Po kolejnych dziesięciu minutach byliśmy już na pokładzie samolotu. Stewardessa zaprowadziła nas na nasze miejsca. Usiedliśmy i zapięliśmy pas. Chwilę później samolot wzbił się w powietrze.

~*~

- Lottie. - usłyszałam jak ktoś cicho mnie nawoływał. Otwarłam oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz Niall`a. Okazało się, że zasnęłam. Tak, to do mnie bardzo podobne, ale co najdziwniejsze zasnęłam na ramieniu Niall`a. Chwilę później siedziałam już w pionowej pozycji. - Za kilkanaście minut będziemy na miejscu. - powiedział kiedy ja poprawiałam swoje rude włosy.
- Jasne. - odpowiedziałam lekko zdenerwowanym głosem. Dziwnie się czuję jadąc do rodziny Niall`a. W końcu jesteśmy tylko przyjaciółmi, a on zabiera mnie do swojego rodzinnego domu na kilka dni.
- Nie denerwuj się. - z myśli wybił mnie jego miły głos. Horan chwycił moją dłoń i delikatnie ją ścisnął.
- Wcale się nie denerwuję. - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Nie umiem kłamać, ponieważ Niall po chwili zaczął się ze mnie śmiać.
- Mnie nie oszukasz. - odpowiedział, a ja dałam mu kuksańca w żebra po czym wygonie oparłam się o fotel samolotowy. Boję się. Strasznie się boje poznać jego rodzinę. A jeśli mnie nie polubią? Nie wrócę przecież sama do Londynu. W co ja się wpakowałam...
- Możemy pogadać? - spytał po chwili Niall. Obróciłam się w jego stronę i lekko uśmiechnęłam. - Bo jest taka mała sprawa... - zająknął się i chwilę nie odzywał. Aż się boję,
- Wyduś to z siebie. - popędziłam go.
- Wiesz... - kolejne zająknięcie z jego strony. Niech on się w końcu wysłowi! - Chodzi o to, że nie lecę do Irlandii tylko po to, aby spotkać się z rodziną. Lecę tam na wesele mojego brata. - otwarłam szeroko oczy ze zdumienia. Jak on mógł mi o tym nie powiedzieć.
- Niall mogłeś powiedzieć mi o tym wcześniej. - powiedziałam zszokowana. Nie chcę się wpraszać na uroczystość rodziny Horan`ów. 
- Ale to jeszcze nie wszystko. - dodał po chwili. - Miałem dziś przylecieć z moją dziewczyną. - dodał, a ja ciężko westchnęłam.
- To co ja tutaj robię? - spytałam sarkastycznie. - Tutaj powinna siedzieć Holly. - dodałam i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. 
- Chciałbym żebyś poudawała moją dziewczynę przed rodziną. Proszę cię Lottie. - powiedział błagalnym wzrokiem. Jak mu tutaj odmówić?
- Ale dlaczego nie wziąłeś Holly? - spytałam. 
- Opowiem ci później. - rzucił krótko. - Ale będziesz udawała moją dziewczynę. Proszę. - prosił nadal. - Tylko na ten czas kiedy tutaj będziemy. Błagam cię. - mówił dalej. Gdybym wiedziała o tym wszystkim od początku nie poleciałabym z nim tutaj.
Niall`owi nie odpowiedziałam nic. Jeszcze chwilę prosił mnie o to samo, ale byłam na niego zła. Zła za te wszystkie kłamstwa. Miałam z nim tutaj przylecieć aby trochę pozwiedzać oraz poznać jego rodziców, a tym czasem jestem tutaj aby udawać jego dziewczynę. On jest nie możliwy.
Dziesięć minut później nasz samolot wylądował. Wysiedliśmy z niego i poszliśmy po odbiór bagażów. Niall jeszcze chwilę męczył mnie tym samym pytaniem, ale dobrze, że w końcu odpuścił. Musiałam sobie to wszystko przemyśleć.
Kiedy otrzymaliśmy swoje rzeczy wyszliśmy z lotniska na parking, ponieważ tam miał czekać na nas brat Niall`a czyli Greg. Jeszcze go nie znałam, ale mam nadzieję, że kłamie mniej niż jego młodszy brat.
Po chwili zauważyłam Greg`a. To znaczy Niall go zauważył, ponieważ mu pomachał. Brat blondyna stał za jakimś samochodem. Musieliśmy do niego dojść. Kiedy byliśmy już blisko chwyciłam Niall`a za rękę. Na początku zerknął na mnie zdziwiony, ale po chwili się rozpromienił.
Nie chciałam Niall`a kompromitować przed rodziną dlatego postanowiłam poudawać jego dziewczynę. Wiem, że mnie oszukał, dużo razy się ze sobą kłóciliśmy, ale co mi szkodzi? Chyba nie będzie aż tak źle.
- Nialler! - krzyknął jego brat z mocno irlandzkim akcentem. - Jak długo cię nie widziałem bracie. - Greg przytulił się do swojego brata. Byli całkiem podobni.
- Ja ciebie też. - odpowiedział zadowolony Niall. - To jest Lottie. - powiedział po chwili wskazując na mnie. Nie pewnie się uśmiechnęłam.
- Cześć. Jestem Greg. - przedstawił mi się i pocałował moją dłoń. Kulturalny ten starszy Horan.
Po naszym powitaniu na lotnisku Niall i Greg wrzucili nasze walizki do bagażnika. Usiedliśmy do samochodu, Greg z przodu, a ja z blondynem z tyłu. 
- Dziękuję. - szepnął mi na ucho. Wiedziałam o co mu chodzi. Nie odpowiedziałam nic tylko wymuszenie uśmiechnęłam się do niego.
Piętnaście minut później samochód się zatrzymał. Wysiedliśmy z pojazdu, a ja dokładnie rozejrzałam się dookoła. Znajdowaliśmy się pod dużym domem z ciemnej cegły. Obok domu był spory garaż. Przed domem rosła idealnie wypielona trawa z kwiatami. Było tutaj bardzo przyjemnie. 
- Podoba Ci się Lottie? - zapytał Greg otwierając bagażnik i wyjmując nasze torby.
- Tak. - odpowiedziałam nie odrywając wzroku od domu. - Na prawdę uroczy dom. - dodałam po chwili, a chłopak się zaśmiał. Greg wydawał się być bardzo miły. Już go lubię.
Chwilę później udaliśmy się do domu. Od wejścia było czuć przyjemny zapach jedzenia. Widać mama Niall`a była już gotowa na jego przyjazd.
- Jesteśmy. - zawołał uradowany Greg. Bardzo się cieszył z przyjazdu Niall`a... w końcu teraz tak często nie widuje swojego brata. 
Niall i Greg zostawili nasze bagaże w korytarzu. Greg zaprosił nas abyśmy weszli do salonu. Niall kurczowo ścisnął moją rękę i zadowolony udał się do pomieszczenia. 
Moje serce waliło jak oszalałe. Bardzo bałam się poznać jego mamę i tatę nie wiem dlaczego. Miałam ogromnego stracha!
_______________________________________________________________

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Witam was po premierze Midnight Memories! Piosenka i teledysk cudowne, prawda? Z okazji teledysku i urodzin Harry`ego (01.02) mamy 25 rozdział! Podobał wam się? Mi całkiem tak i na reszcie coś się dzieje.

Dziękuję za ponad 50 tys. wyświetleń *.*

Dziękuję wam za komentarze do 24 rozdziału. Było ich bardzo mało, więc chyba wrócimy do poprzedniego układu, czyli ileś komentarzy = następny rozdział.

Zapraszam na mojego bloga - http://baby-i-need-you-now.blogspot.com/
Zapraszam na mojego bloga ze zwiastunami - http://magic-trailers-x.blogspot.com/
Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki - http://amazing-xx.blogspot.com/

PROSZĘ O SKOMENTOWANIE ROZDZIAŁU, TO WAŻNE PRZY TYM ROZDZIALE. DZIĘKUJĘ.

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 24

Po swoim długim spacerze weszłam do domu. Odgoniłam od siebie wszystkie myśli o Holly i Niall`u. Aż zrobiło mi się lepiej. Kiedy zdjęłam kurtkę skierowałam się do swojego pokoju, ale niechcący podsłuchałam rozmowę pomiędzy Niall`em, a Lou. Drzwi od pokoju mojego brata były uchylone, więc nie dało się nie usłyszeć tej konwersacji.
Podeszłam bliżej i zaczęłam słuchać.
- Ty sobie chyba żartujesz. - zaśmiał się Louis.
- Mówię całkiem poważnie Lou. - odpowiedział Niall. O co chodziło?
- Myślisz, że się na to zgodzę? - zapytał mój brat.
- Nie wiem. - westchnął Niall. - Ale proszę, przemyśl to. - dodał, a ja usłyszałam jego kroki, które zbliżały się do mnie. Momentalnie odbiegłam od drzwi i podążyłam szybkim, cichym krokiem do siebie. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Jestem bardzo ciekawa ,tak samo jak Louis, dlatego chciałam wiedzieć o czym mówili Niall i Lou. Chciałabym się ich zapytać, ale w tedy wyjdzie na to, że podsłuchiwałam. Może wkrótce mi powiedzą.

*Niall*

 Kiedy wyszedłem od Louis`a z pokoju od razu poszedłem do siebie. Musiałem się zastanowić jak namówić przyjaciela na to żeby puścił swoją, młodszą siostrę razem ze mną do Irlandii. Wiem, że Greg oraz rodzice chcieliby poznać moją prawdziwą dziewczynę, ale kiedy poznaliby Holly pewnie nie byliby zachwyceni, natomiast gdybym przedstawił im Lottie i powiedziałbym im, że ona jest moją dziewczyną na pewno przyjęliby ją ciepło i serdecznie oraz od razu by ją polubili, bo w końcu jej nie da się nie lubić.
Sądzę, że Lottie zgodziłaby się ze mną jechać jednak ma ona dopiero siedemnaście lat, więc nie może decydować jeszcze sama osobie. Louis jest jej prawnym opiekunem i to z nim muszę załatwić sprawę wyjazdu. Oczywiście nie powiem mu, że chciałbym aby Lottie poudawała moją dziewczynę przed rodziną tylko wymyślę jakieś inne kłamstwo. Wiem, że od czasu pobytu nad jeziorem, czyli od początku moich i Lottie kłótni Tomlinson za bardzo mi nie ufa w stosunku do Lottie. Dokładnie nie wiem czego on się obawia.

~*~

 Następnego dnia kiedy tylko się obudziłem, myślałem o tym jak przekonać Tommo. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale muszę dziś spróbować jeszcze raz. Nie wyjadę stąd bez Lottie.
Ciężko wstałem z łóżka i poszedłem się ubrać. Po wykonanych czynnościach zawitałem do kuchni gdzie napotkałem nasze domowe rodzeństwo czyli Lottie i Louis`a. Siedzieli razem przy stole i popijali jakąś gorącą ciecz z kolorowych kubków, rozmawiając przy tym i się śmiejąc. Cieszę się, że już się nie kłócą.
- O nasz śpioch wstał. - podeszła do mnie Lottie i poczochrała mnie po głowie. Ja tylko uśmiechnąłem się do niej i udałem się do najprzyjemniejszego miejsca w całej kuchni. Do lodówki. wyciągnąłem najpotrzebniejsze produkty i przygotowałem sobie śniadanie, które skonsumowałem w przeciągu dziesięciu minut.
Po zjedzonym posiłku oparłem się o blat kuchenny i dopijając herbatę obserwowałem rodzeństwo, które widać nieźle czuło się w swoim towarzystwie. Kiedy kubek z moją herbatą stał się pusty postanowiłem porozmawiać z Louis`em, a w tym momencie do kuchni wszedł Harry. Jak zawsze radosny. Przywitaliśmy się z nim.
- Louis możemy pogadać? - spytałem pasiatego, a on się zgodził. Widziałem, że Lottie dziwnie na nas zerkała.
Lou po chwili wstał z krzesła i wyszedł z kuchni. Podążyłem za nim. Nie zbyt miałem ochotę zostawiać Lottie samą w towarzystwie Styles`a, ale nie miałem innego wyjścia.
Minutę później Louis zaszedł do swojego pokoju. Wszedłem za nim.
- To o czym chciałeś porozmawiać? - spytał gdy ja zamykałem drewniane drzwi oddzielające pomieszczenie od korytarza.
- Chciałbym wrócić do naszej wczorajszej rozmowy. - powiedziałem, a mój przyjaciel ciężko westchnął. Wiem, że rozmowa o tym już go dobijała, ale bardzo mi na tym zależało. On w końcu musiała się zgodzić.
- Pozwól mi jechać z Lottie. - zacząłem skamlać.
- Nie ma mowy. Lottie jest moją siostrą i boję się puścić ją z tobą aż do Irlandii.
- Louis ona za miesiąc będzie miała osiemnaście lat. - uświadomiłem go. - Nie możesz w kółko wszystkiego jej zabraniać. - powiedziałem, a Lou się nieco zamyślił.
- A na ile miałbyś jechać z nią do tej Irlandii? - spytał po chwili. Chyba zaczyna się przekonywać.
- Na mniej więcej tydzień. - powiedziałem. Jadę tam ze względu na ślub mojego brata Greg`a, ale skoro już tam będę zostanę trochę z rodziną.
Porozmawiałem jeszcze kilkanaście minut z Tomlinson`em i sądzę, że to coś dało.
- Ok. - powiedział. - Jeśli Lottie powie, że chce z tobą jechać to może. - powiedział niechętnie, a ja zacząłem mu dziękować. Wiem, że było trochę dziwne, że tak zależało mi na tym aby Lottie pojechała ze mną. Cieszyłem się jak głupi kiedy jej brat się zgodził.

*Lottie*

Louis i Niall kilkanaście minut temu wyszli z kuchni pod pretekstem zaproponowanej przez blondyna rozmowy. Pewnie chcieli wrócić do tej samej rozmowy co wczoraj, ale o czym oni wczoraj rozmawiali? Usłyszałam dosłownie dwa, trzy zdania i skończyli. Dalej nic z tego nie rozumiałam.
- O czym tak myślisz? - zapytał mnie Harry. Z tego wszystkiego nawet zapomniałam, że tutaj siedzi.
- Co? O niczym. - odpowiedziałam krótko i wypiłam do końca swoją herbatę, potem jakby nigdy nic poszłam do salonu. Usiadłam na białej sofie i włączyłam sobie telewizor. O tej porze leciały same nudne programy, więc przełączyłam na MTV, tam zawsze było coś ciekawego. Akurat leciała piosenka OneRepublic - ''Something I Need''. Uwielbiałam tą piosenkę, więc wsłuchałam się w nią i zapatrzyłam w teledysk. Nawet nie pamiętam kiedy odpłynęłam.

~*~

- Now I see fire, inside the mountain, I see fire, burning the trees... - usłyszałam początek refrenu piosenki Ed`a Sheeran`a - ''I See Fire'' ale nie śpiewał go Ed tylko inny, bardzo znajomy mi głos. Otwarłam oczy i ujrzałam, że obok mnie na kanapie siedzi Niall i cicho podśpiewuje jedną z moich ulubionych piosenek. Uśmiechnęłam się i podniosłam do pozycji siedzącej. Niall słodko się uśmiechnął.
- I jak się spało? - spytał.
- Bardzo dobrze. - powiedziałam przeciągając się. Widać zasnęłam na kanapie w salonie. Dobrze, że Niall jakoś mnie obudził, ponieważ mogłabym tak spać wiecznie.
- Słuchaj Lottie chciałbym z tobą o czymś pogadać. - powiedział po chwili nerwowo bawiąc się swoimi palcami u rąk.
- Dosyć poważnie to brzmi. - zażartowałam sobie, a on tylko się zaśmiał i pokręcił głową. Zasiadłam wygodniej na kanapie, bliżej niego. - Mów śmiało. - powiedziałam i czekałam aż chłopak zacznie.
- Za kilka dni wyjeżdżam do Irlandii, do rodziny. - oznajmił mi. - I chciałem się zapytać czy nie pojechałabyś ze mną? - zapytał, a ja zaniemówiłam. Miałabym jechać aż do Irlandii i poznać jego rodzinę? Byłam dosyć odważna oraz pewna siebie, ale nie znosiłam poznawać nowych ludzi, tym bardziej kiedy byli oni rodziną moich przyjaciół. 
- Jesteś tego pewny? - chciałam się upewnić, ponieważ chłopak mógł sobie stroić żarty... chociaż to nie Louis. Niall nie żartuje z tak poważnych rzeczy.
- Tak. - powiedział z nadzieją w oczach i chwycił moje nadgarstki. - Nie martw się, że Louis cię nie puści. Już wszystko z nim załatwiłem. - uśmiechnął się, a teraz wiedziałam dlaczego oni od wczoraj prowadzili ze sobą te tajemnicze rozmowy. - potrzebna jest mi już tylko twoja zgoda. - dodał po chwili, a ja nie wiedziałam czy odmówić czy się zgodzić. Boję się spotkać twarzą w twarz z jego rodzicami, ale fajnie byłoby ich poznać. Sama już nie wiem. - Proszę Cię Lottie. - błagał. Nie mogłam mu odmówić.
- Zgoda. - uśmiechnęłam się, a on przytulił mnie do siebie. Serio aż tak się ucieszył? 
Przez kolejną godzinę Niall opowiadał mi o wyjeździe i jego rodzinie. Mówił, że są bardzo mili i nie powinnam się niczego obawiać. starałam się mu zaufać.

~*~

Tego samego wieczora postanowiłam powiedzieć Harry`emu, że wyjeżdżam z Niall`em. Bałam się trochę  jego reakcji, ponieważ ostatnio między nami nie było za dobrze. Czułam, że coraz bardziej oddalamy się od siebie.
Ostrożnie zapukałam do jego pokoju, a po cichym ''proszę'' weszłam. Harry leżał na łóżku, wpatrując się w jakiś martwy punkt na białym suficie. Kiedy mnie zobaczył tylko się uśmiechnął i powrócił do poprzedniego zajęcia.
- Chciałabym Ci coś powiedzieć. - powiedziałam siadając obok niego na zboczu łóżka. Styles przeniósł swój wzrok z sufitu na mnie. - Za tydzień wyjeżdżam z Niall`em do Irlandii. - jego mina zrzedła.
- Żartujesz sobie, prawda? - zadrwił z moich słów.
- Nie, mówię całkiem poważnie Harry. - odpowiedziałam pewnie. Widziałam, że był niezbyt zadowolony z mojej nowiny.
- Po co tam z nim jedziesz? - powiedział oschle. Był już lekko zdenerwowany.
- Zaproponował mi to się zgodziłam. - odparłam, a on ciężko westchnął. Nie był zbyt zadowolony z mojej decyzji, ale ją uszanował. 
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę po czym pożegnałam się z nim i udałam do swojego pokoju. Gdy zamknęłam drzwi od pokoju Hazzy skierowałam się do siebie. W korytarzu minęłam się z Niall`em. On przechodząc obok mnie uśmiechnięty puścił mi oczko na co ja tylko się zaśmiałam. 
W końcu trafiłam do swojego pokoju.
__________________________________________________________________

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

I pojawił się 24 rozdział! Napisałam go przed chwilką na takim starym komputerze zwanym przez ojego tate ''dinozaurem'' :D
Rozdział się wam podoba? Bo moim zdaniem jest trochę nudny, ale spokojnie. W następnym rozdziale Niall i Lottie polecą już do Irlandii, a może nie... Haha ogólnie w 25 rozdziale będzie na pewno ciekawiej niż w tym.

Dziękuję za komentarze do poprzedniego rozdziału. Było ich mało, ale no cóż... i tak czasami bywa.

A co sądzicie o nowym szablonie? Bo ja szczerze to jestem w nim na zabój zakochana ♥

Chciałabym wam polecić mojego, nowego bloga, na którym ukazała się jednoczęściowa historia -> http://baby-i-need-you-now.blogspot.com/ Liczę, że wpadniecie i skomentujecie.

Chciałabym jeszcze ogłosić, że mój blog ze zwiastunami http://magic-trailers-x.blogspot.com/ został wskrzeszony :) Teraz nabór jest tam otwarty, czyli szukam pomocnych dłoni na bloga. Jeśli lubicie robić zwiastuny i jakoś wam to wychodzi zapraszam na swojego bloga!

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 23


Godzinę później czułam, że Harry już śpi, ale ja nie mogłam. Wierciłam się z boku na bok i nic. Kiedy byłam smutna bezsenność królowała u mnie. Nic na nią nie pomagało. Postanowiłam wstać i zrobić sobie herbatę.
Ostrożnie wygramoliłam się z pod objęć Styles`a i dokładnie okryłam go kołdrą. Wyglądał bardzo słodko kiedy spał. Następnie delikatnie podniosłam się z łóżka i po cichu wyszłam z pokoju, dokładnie zamykając drzwi za sobą. Boso udałam się do kuchni. Kafelkowa podłoga lekko mroziła moje bose stopy, ale jakoś to wytrzymywałam.
Nie chciałam świecić dużego światła, więc oświeciłam dwie, małe, ledowe lampeczki, który idealnie oświetlały blat kuchenny. Wstawiłam wodę do czajnika i postawiłam na gazie. Następnie wyjęłam duży, zielony kubek do którego włożyłam saszetkę z herbatą. Po wykonanych czynnościach usiadłam na stole i czekałam aż woda osiągnie temperaturę 100 stopni. Pod czas czekania bawiłam się swoimi nogami, które nie sięgały podłogi. Machałam nimi w tył i przód kiedy nagle zobaczyłam, że do kuchni wchodzi on. Był bez koszulki, w samych spodenkach, a jego włosy były w totalnym nieładzie. Nie mogłam odwrócić od niego wzroku, ale wiedziałam, że nie mogę także się na niego patrzeć. Po naszej kłótni nie miałam na to ochoty.
Niall wolnym krokiem przemierzył kuchnie i zatrzymał się przy lodówce. Widziałam, że spojrzał na mnie dosłownie raz, a następnie odwrócił wzrok w podłogę. Z lodówki wyjął zimny sok pomarańczowy, którego napił się prosto z kartonu. Kiedy skończył odłożył napój na miejsce i delikatnie pchnął drzwiczki lodówki ręką, aby te samoistnie uległy zamknięciu. Blondyn rzucił na mnie jeszcze tylko jedno spojrzenie i opuścił kuchnie. To było strasznie smutne. Źle było mi z tym, że tak obojętnie mnie potraktował. Chciałam pójść teraz za nim, ale po co? Stanę przed nim i co mu powiem? Przepraszam, że nakrzyczałeś na mnie? No raczej nie.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk cichego gwizdnięcia czajnika. Oznaczało to, że woda jest już zagrzana. Niechętnym ruchem zwlekłam się ze stołu i zalałam herbatę wrzątkiem. Następnie wsypałam jedną łyżeczkę cukru i pomieszałam. Powędrowałam z herbatą do stołu gdzie zajęłam jedno miejsce na brązowym krzesełku. Kiedy skończyłam mieszać napój ujrzałam Niall`a. Znów. Tym razem stał oparty o futrynę drzwi i bardzo się mi przyglądał. Jego twarz wyrażała smutek z rozpaczą. Nie chciałam się na niego patrzeć dlatego odwróciłam wzrok w gorący napój lecz nie było mi łatwo nie zwracać na niego uwagi. W końcu nie wytrzymałam.
- Czego chcesz? - powiedziałam oschle odwracając wzrok od napoju. Może i byłam smutna po tym jak na mnie nawrzeszczał, ale mój smutek powoli zamieniał się w gniew. To źle?
- Pogadać. - mruknął cicho pod nosem i usiadł na przeciwko mnie.
- Może idź sobie do Holly. - uśmiechnęłam się szyderczo, ale blondyn nie zareagował. Widać miał gdzieś moje docinki.
- Chcę pogadać z tobą. - spojrzał na mnie znacząco, a w jego oczach można było dostrzec małą iskierkę. Iskierkę nadziei?
- O czym? - westchnęłam i odstawiłam kubek z herbatą na bok. Przez niego odechciało mi się pić.
Blondyn teraz siedział w ciszy, a ja czekałam na jego odpowiedź. Niall patrzył się w dół i bawił swoimi palcami. Miałam już dość czekania aż się odezwie.
- Przepraszam. - wybełkotał po cichu zerkając na mnie swoimi niebiańskimi oczami. - Przepraszam za to, że wygoniłem cie od siebie i kazałem iść do Harry`ego. - dodał smucą się. Widziałam, że na prawdę jest mu przykro i ma poczucie winy. Pięć minut temu pomyślałabym, że tak mu dobrze, ale nie chciałam teraz by się smucił. On jakoś dziwnie na mnie działał. Mogłam być na niego zła, ale nie lubiłam jak się smucił. To było dziwne. - Lottie przepraszam cie. - zawtórował. - Tak cholernie głupio się czuję z tym, że cię uraziłem. - tłumaczył się blondy. Stwierdziłam, że dość już się na przepraszał dlatego podeszłam do niego i przykucnęłam przy nim. Horan miał spuszczoną głowę w dół i ani myślał żeby ją podnieść. Delikatnie uniosłam jego podbródek.
- Jest dobrze Niall. - uśmiechnęłam się w jego stronę, a on od razu to odwzajemnił. Wiem, że jego słowa bardzo mnie zabolały, ale nie umiałam się na niego długo gniewać. Kiedy on robił się smutny to ja też. Dziwne, ale prawdziwe.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - powiedział i mocno mnie do siebie przytulił. Poczułam jego ciało na sobie. Pomimo tego, że był bez koszulki czułam jaki jest ciepły. Dobrze, że już nie jest na mnie zły.
- Cieszę się, że już jest wszystko dobrze. - szepnęłam cicho, a on tylko się uśmiechnął i przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej.

***

Następnego dnia obudziłam się w pokoju Hazzy. Spało mi się  z nim na prawdę miło. Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej, ale po chwili poczułam czyjeś silne ręce które owijają się wokół moich bioder. Harry już nie spał. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował swoimi delikatnymi ustami.
- Jak Ci się spało księżniczko? - spytał troskliwie głaszcząc moje rude włosy.
- Bardzo dobrze. - odpowiedziałam.
Później jakoś wyrwałam się od niego i udałam się do swojego pokoju. Chyba nikt mnie nie zauważył. Przebrałam się w swoje ubrania, a koszulkę Harry`ego rzuciłam na swoje łóżko. Następnie wyszłam i poszłam do kuchni, aby coś zjeść. W kuchni nie było nikogo. Nie lubiłam sama jeść, ale dziś niestety musiałam to zrobić. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty i przygotowałam sobie płatki z mlekiem. Kiedy zasiadłam do stołu ujrzałam zielony kubek. W środku była herbata, zimna herbata, której nie dopiłam w nocy. Gdyby nie ta herbata, pewnie nadal byłabym pokłócona z Horan`em. Tak w ogóle to ciekawe co on dzisiaj robi? Mam ochotę wyskoczyć z nim gdzieś. Sądzę, że się zgodzi.
Po zjedzonym śniadaniu udałam się do salonu. Tutaj także nikogo nie było. Wszyscy mnie zostawili? Nie, przecież jest jeszcze Harry, ale gdzie podziewa się reszta? Tak, zastanawiało mnie to, ale dziesięć minut później zobaczyłam jednego ze swoich przyjaciół... w towarzystwie swojej bardzo bliskiej ''koleżanki''.
- Cześć Lottie. - powiedział uradowany Irlandczyk, który obejmował Holly w pasie i szedł w stronę kanapy. Chyba dzisiaj nigdzie nie wyjdę z Niall`em... Ona musiała przyjść?
- Cześć Niall. - zaakcentowałam jego imię, aby blondyna wiedziała, że mówię tylko do jej chłopaka. Lubiłam tak denerwować Holly. W tedy robiła się zabawnie zabawnie zła, ale tą złość widziałam tylko chyba ja.
Nialler i Holly usiedli na kanapie obok mnie. Na moje nieszczęście siedziałam obok niej. Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie. Chwilę później pożegnałam się z Niall`em pod pretekstem, że muszę iść się przewietrzyć. Chciałam po prostu stamtąd wyjść. Cieszyłam się denerwując Holly swoimi tekstami w kierunku Horan`a, ale ona odgrywała się tym samym. Przy mnie zaczynała go przytulać, szeptać czułe słówka, a ja... nie znosiłam tego. To nie była zazdrość...
Kiedy wyszłam z salonu natknęłam się na Louis`a. Nie miałam siły się z nim sprzeczać i postanowiłam, że odpuszczę. To do mnie trochę nie podobne.
- Cześć Louis. - uśmiechnęłam się delikatnie w stronę brata. On lekko zszokowany odpowiedział mi tylko ''hej'' i odwzajemnił uśmiech, który był pełen radości.
Chwilę potem była już na zewnątrz domu. Zarzuciłam kaptur na swoją głowę i udałam się na spacer.    

*Niall*

- Obejrzymy coś? - spytała Holly, która wierciła się na kanapie próbując znaleźć sobie idealną pozycje do siedzenia.
- Wiesz... - zacząłem. - Nie bardzo mam ochotę. Jakoś głowa mnie boli. - skłamałem. Nie wiem dlaczego, ale miałem na dziś już dość jej towarzystwa. Miałem wrażenie, że Lottie wyszła właśnie przez Holly. Czemu ona jej tak nie lubi?
- Oo misiu. - zmartwiła się Holly. Ale dziś była opiekuńcza.
- Spokojnie. - odrzekłem. - Pójdę się położyć i jakoś wszystko samo przejdzie. - uśmiechnąłem się nie pewnie, a Holly pokiwała tylko głową, następnie pożegnała się ze mną i wyszła. Całe szczęście, że pozbyłem się jej tak szybko. Wiem, że to nie ładnie okłamywać swoją dziewczynę i tak ją wyganiać z domu, ale na prawdę... nie miałem ochoty na jej towarzystwo.
Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon w mojej kieszeni. Kiedy zerknąłem na ekran nieco się zdziwiłem. Dzwonił Greg.
- Halo? - powiedziałem po naciśnięciu zielonej słuchawki.
- Cześć bracie. - ucieszył się.
- Cześć. Jak tam u was?
- Cudownie. - powiedział radośnie. - Pamiętasz, że za tydzień masz być w Mullingar? - wyleciało mi to z głowy. Dobrze, że przypomniał.
- Pamiętam tak. - skłamałem.
- Tak. Już widzę jak pamiętasz. - rozgryzł mnie. Greg zawsze wie kiedy kłamię. Dobry jest. - Ale mniejsza z tym... - zaczął ponownie. - Nie zapomnij, że masz przylecieć ze swoją nową dziewczyną.
- Emm tak, jasne. - odpowiedziałem nie pewnie. Po co ja mówiłem mu, że mam dziewczynę? Głupek ze mnie.
-  Dobra to ja kończę. Pa. - odpowiedział i się rozłączył. Nie wiedziałem nawet co powiedzieć mu na do widzenia.
Mam przylecieć ze swoją dziewczyną? Z Holly? Nie mam na to ochoty. Kiedy rodzice ją poznają... aż boję się pomyśleć co będzie. Holly nie jest w ich typie. Od razu powiedzą, że związałem się z jakąś pustą lalką. Oni nie mogą jej poznać.

*Lottie*

Po swoim długim spacerze weszłam do domu. Odgoniłam od siebie wszystkie myśli o Holly i Niall`u. Aż zrobiło mi się lepiej. Kiedy zdjęłam kurtkę skierowałam się do swojego pokoju, ale niechcący podsłuchałam rozmowę pomiędzy Niall`em, a Lou. Drzwi od pokoju mojego brata były uchylone, więc nie dało się nie usłyszeć tej konwersacji.
Podeszłam bliżej i zaczęłam słuchać.
- Ty sobie chyba żartujesz. - zaśmiał się Louis.
- Mówię całkiem poważnie Lou. - odpowiedział Niall.
___________________________________________________________________

I jest 23 rozdział! Ostatnio mam coraz mniej pomysłów i nie wiem ile jeszcze rozdziałów pociągnę to opowiadanie, ale przez jedną, dzisiejszą, głupią myśl mam pomysł na kolejne kilka rozdziałów, więc jest ok xD

Pierwszą sprawą jest to, że dziękuję za 60 komentarzy <3 Aż jest we mnie chęć do dalszego pisania. Wiem, że pod tym rozdziałem będzie pewnie góra 20 komentarzy niestety ;c

Druga sprawa, czyli wstawianie przeze mnie rozdziałów. Pod ostatnim rozdziałem dostałam komentarz, w którym było, że zbyt rzadko wstawiam nowe rozdziały. Od jakiegoś czasu wstawiam je regularnie co tydzień i jeszcze jest źle? Ja mam także szkołę, zajęcia w domu oraz masę nauki, ponieważ mocno się ostatnio opuściłam. Proszę was, bądźcie wyrozumiali dla mnie, ale nie dam rady wstawiać więcej niż 1 rozdziału na tydzień. Na prawdę.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

DUŻO KOMENTARZY = ZA TYDZIEŃ NEXT

A oto zwiastun tego bloga, który wykonałam :-) Zapraszam do oglądania oraz komentowania.




Chcesz być na bieżąco z nowymi rozdziałami i innymi nowościami na blogu? Polub fun page`a na Facebook`u !!!

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 22

PROSZĘ ABY KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ GO SKOMENTOWAŁ!!!
____________________________________________________________________

- Nie jedziemy do domu. - odpowiedział po chwili namysłu. - Przejedziemy się gdzieś. - dodał i odpalił samochód. Nie ukrywam, że decyzja Niall`a bardzo mnie zdziwiła, ponieważ na dworze powoli się ściemniało i chmurzyło, a on chciał teraz jeździć po Londynie. Co go napadło?
- Nie wiem czy to dobry pomysł. - pokręciłam głową na co on tylko się uśmiechnął i odjechał z pod szpitala. To, że Niall chciał gdzieś się ze mną przejechać nie zbyt zaprzątało teraz moją głowę. Byłam zbyt ucieszona, że na reszcie nie mam tego cholernego gipsu na lewej nodze. Jaka to była ulga. Oczywiście nie chodzę jeszcze w pełni szybko i sprawnie, ponieważ noga musi się trochę rozruszać i przyzwyczaić, ale za jakich tydzień, może dwa będzie wszystko ok.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk włączającego się radia przez Niall`a. Pewnie chciał przerwać ciszę. Lekko uśmiechnęłam się do niego i znów odwróciłam wzrok. Po co ja się uśmiechnęłam? Przecież nie zrobił nic zabawnego. Ohh Lottie... Jaka ty jesteś dziwna czasami.
Już piętnaście minut jechaliśmy samochodem. Myślałam, że Niall nigdy się nie zatrzyma, ale na szczęście zrobił to w końcu. Było trochę ciemno, więc dokładnie nie widziałam gdzie jesteśmy. Powoli i niepewnie wyszłam z samochodu i dokładnie rozejrzałam się dookoła. Byliśmy nad Tamizą. Ślicznie tutaj było. Nigdy jakoś nie miałam okazji odwiedzić tego miejsca.
- Podoba Ci się? - spytał Niall, który właśnie zamykał drzwi od samochodu.
- Tutaj jest pięknie. - uśmiechnęłam się. Razem z Horan`em postanowiliśmy się przespacerować, po tym cudownym miejscu. Chodziliśmy i podziwialiśmy. Wkrótce napotkaliśmy małą, drewnianą ławeczkę, która stała blisko brzegu. Zaproponowałam abyśmy na niej usiedli. Podczas siedzenia wpatrywaliśmy się w przepiękną Tamizę, która ani na chwilę nie ustawała. Wciąż było ją słychać. Po chwili zobaczyłam, że na moich ramionach pojawiła się tak zwana ''gęsia skórka''. Tak, zrobiło mi się trochę zimno. Horan chyba to zauważył, bo minutę później dostałam jego kurtkę. Pachniała ona cudownie. Normalnie jak Niall.
- Dziękuję. - podziękowałam mu na co on obdarzył mnie swoim uroczym uśmiechem. - Więc jak tam z Holly? - zapytałam po dłuższej chwili ciszy. Po co ja zaczęłam ten temat? Nie mam już z nim o czym rozmawiać? Niall wpatrzony w taflę wody ciężko westchnął i przejechał dłońmi po swoich włosach.
- Całkiem dobrze. - odrzekł niechętnie. Widziałam, że coś jest na rzeczy z nią i Nialler`em.
- Widzę, że coś jest nie tak. - spojrzałam na niego, a on po chwili spojrzał się na mnie. Widziałam smutek w jego oczach.
- Dobra, powiem Ci... - zaczął. - Chodzi o to, że ja już chyba nic do niej nie czuję. - zamurowało mnie. Czy on właśnie powiedział, że nie kocha tej lalki? Nie ukrywam, że bardzo cieszę  się na to co powiedział.
- To z nią zerwij. - powiedziałam pewnie. Ostatnio mówię zbyt dużo to co sądzę na jakiś temat. Niall po mojej wypowiedzi spojrzał się na mnie i nie wiedział co ma powiedzieć. Był pewnie zdziwiony moją reakcją. - Przepraszam. - mruknęłam pod nosem. Zrobiło mi się trochę głupio, że ''nakazałam'' mu zerwać z Holly. To pewnie brzmiało tak jakbym bardzo tego chciała.
- Nic się nie stało. - lekko się uśmiechnął. - Mówisz co myślisz. - dodał po chwili i na tym skończył się nasz temat. Później chwilę rozmawialiśmy, ale już o mniej ważnych sprawach. Niall powiedział mi co na prawdę czuje do Holly. Pewnie nikomu jeszcze o tym nie mówił. To miłe, że mi zaufał i powierzył taką tajemnicę. Sądzę, że też nie mogę przed nim niczego ukrywać.

* Niall *

Zrobiło mi się od razu lżej kiedy powiedziałem Lottie to co mnie tak dręczyło. Chciałbym zerwać z Holly, na prawdę, ale wiem, że nie mogę. Wiem, że kiedy to zrobię ona pójdzie do mediów i nakłamie im o mnie. Jestem tego pewien.
- Niall. - zaczęłam po cichu moja rudowłosa przyjaciółka, która siedziała przy mnie.
- Tak? - spytałem, a ona od razu przeniosła swój magiczny wzrok na mnie.
- Mogę Ci także powierzyć moją tajemnicę? - spytała patrząc się na mnie swoimi brązowymi oczami. Pokiwałem głową na znak, że się zgadzam. Czułem się zaszczycony, że Lottie chce mi coś powiedzieć. Widziałem jej zdenerwowanie. Widocznie była to spora tajemnica. Co ona takiego ukrywa? - Ale obiecaj mi, że nikomu nie powiesz o tym, dobrze? - błagała mnie.
- Oczywiście. - przysiągłem, a dziewczyna zbierała się do wypowiedzi. Widać szło jej bardzo ciężko.
- Bo ja... - jąkała się w kółko. Nie chciałem jej pośpieszać, tylko złapałem ją za obie ręce, aby dodać jej otuchy. Myślę, że to może pomóc. - Ja chodzę z Harry`m. - wypowiedziała to, a ja poczułem mocny uścisk w okolicy serca. Myślałem, że ta tajemnica będzie mniej bolesna dla mnie, ale jednak nie. Głęboko westchnąłem i starałem przyjąć tą wiadomość do siebie. Było ciężko. - Wiesz o tym tylko ty. - wyszeptała pod koniec, a ja po prostu ją przytuliłem. Widziałem, że także chciała tego przytulenia. Czułem to. Nie mogło to nadal do mnie dojść, że ona i Harry... ohh. Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Wiem, że nie powinienem się tak o to wściekać, ale nie umiałem temu zapobiec.
Między mną, a Lottie znów nastała cisza. Kiedy dziewczyna odkleiła się ode mnie nie miałem już ochoty na siedzenie tutaj.
- Wracajmy. - powiedziałem wstając z ławeczki. Moja przyjaciółka uczyniła to samo. Razem w ciszy podążyliśmy do auta. Szybko odpaliłem samochód i skierowałem się do domu.
Dwadzieścia minut później byliśmy już pod domem. Obydwoje wysiedliśmy z pojazdu i weszliśmy do mieszkania. Lottie powiedziała, że idzie do kuchni, aby coś zjeść, ale ja nie byłem głodny. To dziwne, ale taka była prawda. Poszedłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku zatracając się w myślach, których przewodnim tematem był związek Harry`ego i Lottie.

* Lottie *

Dziwne, że Niall nie chciał nic jeść. To jest podejrzane, ale nic... jego strata.
Poszłam do kuchni, aby zrobić sobie kanapkę. Napotkałam tak Louis`a, który siedział przy stole i był zdenerwowany. Ale chyba poprawniejszym określeniem byłoby, że był po prostu wściekły.
- Lottie! - wykrzyczał kiedy mnie zobaczył i od razu do mnie podbiegł. Byłam lekko zdezorientowana o co chodzi pasiastemu, ale na razie nic się nie odzywałam. - Gdzie ty byłaś do cholery!? - krzyknął jeszcze głośniej łapiąc mnie za ramiona. Ścisnął je na prawdę mocno, że aż cicho syknęłam z bólu. Nawet mnie za to nie przeprosił. Co za cham.
- U lekarza. - wytłumaczyła pomijając część kiedy siedziałam z Niall`em nad Tamizą. - Nie muszę Ci się spowiadać. - warknęłam w jego stronę i wyszłam z kuchni. Aż odechciało mi się jeść. Udałam się do salonu, a Lou oczywiście podążył za mną.
- Co ty sobie wyobrażasz? - zapytał ironicznie. Ale on robił problemy. Od kiedy tutaj jestem on za bardzo wtrąca się w moje życie. Niech lepiej zadba o siebie. - Jesteś nie pełnoletnia i ja mam nad tobą władzę. - powiedział z pogardą. Władzę, tak? Teraz to przegiął. Myśli, że jestem jakąś rzeczą, którą można rządzić i poniewierać? Nie.
Teraz to ja byłam zła. Miałam go zupełnie gdzieś i po prostu wyszłam z salonu. Louis mnie tak zdenerwował, że myślałam, że zaraz nie wytrzymam.
- Lottie. - zawołał za mną tym razem spokojniej. - To nie miało tak zabrzmieć. - dodał, ale ja nie chciałam go słuchać. Weszłam do swojego pokoju i zamknęłam go na klucz. Mój brat stal chwilę pod drzwiami i w niej pukał. Chciał abym mu otworzyła. W kółko tłumaczył się, że źle powiedział. Tak, jasne. Usłyszałam, że niby ma nade mną władzę i raczej źle nie powiedział. Chciał tak powiedzieć. Pięć minut później usłyszałam, że sobie odpuścił. Najpierw kłótnie z Louis`em, później z Niall`em i teraz znowu z Louis`em? Już mam tego dość. Chociaż dobrze, że z Niall`em jestem pogodzona.
Już nie chciałam siedzieć tutaj sama. Byłam zła i smutna po kłótni z bratem. Chciałam żeby ktoś mnie pocieszył i od razu pomyślałam o Niall`u. Chciałam iść do niego i powiedzieć mu o wszystkim co zaszło miedzy mną, a Tomlinson`em.  Wiedziałam, że jak komuś się wygadam to zrobi mi się lepiej. Po cichu wyszłam z pokoju i podążyłam w kierunku pomieszczenia, w którym znajdował się blondas. Weszłam do niego. Leżał na łóżku patrząc się w sufit. Kiedy usłyszał, że wchodzę do niego tylko zerknął na mnie i z powrotem patrzył się w jakiś punkt nad jego głową. Ja po cichu podeszłam do niego i usiadłam na skraju jego łóżka.
- Pokłóciłam sie z Louis`em. - powiedziałam smutna i czułam, że jakaś łza błądzi w moich oczach i ma ochotę wypłynąć.
- To może idź do Harry`ego. - odpowiedział bezczelnie. - On Cię na pewno pocieszy. - dodał ze wściekłym tonem. Nie wierzę... Teraz tak się do mnie odzywa? Jeszcze pół godziny temu przytulał mnie do siebie, a teraz każe mi iść do Styles`a? Z jego wypowiedzi wynikało to, że nie chce abym siedziała u niego.
- Odpieprz się ode mnie! - krzyknęłam w złości i wyszłam od niego głośno trzaskając drzwiami. Widać nie zbyt go to ruszyło. Teraz łzy leciały po moich policzkach, a ja jak najszybciej udałam się do pokoju Harry`ego. Wiem, jestem straszna. Kiedy z kimś się pokłócę od razu lecę do kogoś innego się poużalać i płaczę. Dlaczego? Nie wiem, już tak mamy. Widocznie moje nerwy są tak nadszarpane przez moje chore dzieciństwo.
Kiedy weszłam do pokoju loczka od razu rzuciłam się mu w ramiona. Widziałam, że jest przerażony widząc mnie zapłakana i zmartwioną, ale na razie nie zadawał żadnych pytać. Po prostu przytulał mnie do siebie i starał się uspokoić.
Kiedy w końcu trochę się uspokoiłam usidłam z Harry`m na fotelu. Siedziałam na jego kolanach nadal tuląc się do niego.
- Powiedz mi co się stało? - podpytywał przytulając mnie do siebie. Nie chciałam o tym rozmawiać, ale musiałam.
- Pokłóciłam się z Louis`em. - odpowiedziałam. Wiem, że przez zachowanie Niall`a zaczęłam płakać, ale nie powiem tego Harry`em. Nie.
- Nie przejmuj się. - pocieszał mnie. - Wszystko będzie dobrze. - dodał, a ja nie przejmowałam się Lou. W zasadzie to w ogóle o nim nie myślałam. W mojej głowie był tylko Niall i jego słowa ''Idź do Harry`ego... On Cię na pewno pocieszy''. Dlaczego on tak chamsko się odezwał? Przecież ja tylko chciałam z nim posiedzieć. Pobyć w jego towarzystwie. Widać, że okres kłótni z nim znów się wznowił.
Później Harry zaproponował mi, aby spała dziś u niego. Zgodziłam się chociaż zbytnio nie miałam na to ochoty. Nie wiem czemu. Nie miałam nawet siły iść się wykąpać. Przebrałam się w koszulkę Styles`a i położyłam w jego łóżku. On tylko zamknął drzwi od swojego pokoju i położył się obok mnie.
Godzinę później czułam, że Harry już śpi, ale ja nie mogłam. Wierciłam się z boku na bok i nic. Kiedy byłam smutna bezsenność królowała u mnie. Nic na nią nie pomagało. Postanowiłam wstać i zrobić sobie herbatę.
____________________________________________________________________

PROSZĘ ABY KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ GO SKOMENTOWAŁ!!! 
CHCĘ WIEDZIEĆ ILE OSÓB TAK NA PRAWDĘ TO CZYTA, PONIEWAŻ PRZY ROZDZIAŁACH OD 7 - 17 BYŁO PO PONAD 40, 50 KOMENTARZY, A TERAZ JEST LEDWO 30. CO SIĘ STAŁO?

PS: Teraz nowy rozdział nie będzie od np. 40 komentarzy tylko jak będę widziała, że jest całkiem dużo komentarzy i napiszę nowy rozdział to go wstawię.

Zerknijcie do zakładki ''Nominacje'' :-) + za niedługo na blogu pojawi się nowy szablon i zostanie zmieniony tytuł bloga. Wszystko na pasku z prawej strony (Tablicy informacyjnej)

Od założenia bloga minęło: