sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 7

- Ja i Lottie jedziemy na małe zakupy - Niall powiedział, gdy weszliśmy do kuchni.
- To wy się już pogodziliście? - zapytał Zayn.
- Wcale się nie pokłóciliśmy. - zaprzeczyłam i uśmiechnęłam się do Nialla. Po co miałabym opowiadać zaraz całą historię o co się kłóciliśmy, jak pogodziliśmy i tak dalej.
- Biorę twoje auto, Lou - dodał Niall i wyszliśmy z pomieszczenia.
- Jak je zarysujesz to nie żyjesz, pamiętaj! - Usłyszeliśmy krzyk mojego brata, po którym zaczęliśmy się śmiać. Blondyn zgarnął kluczyki do samochodu ze stolika i wyszliśmy za wewnątrz. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do najbliższego sklepu. Niall zarzucił na głowę kaptur, a na nos czarne, przeciwsłoneczne okulary i wysiadł z samochodu. Ja także chciałam wysiąść, ale chłopak mi nie pozwolił, ponieważ szybkim krokiem okrążył samochód, otworzył mi drzwi i podał rękę aby bezpiecznie wyszła.
- Dam radę sama - zaśmiałam się i wyskoczyłam.
Ramię w ramię szliśmy do wejścia do sklepu.
- Nie denerwuje cię to wszystko? - Spytałam ciekawa.
- Co? 
- To, że nie możesz wyjść normalnie nawet do sklepu.
- Hmm - zamyślił się. - Tak, denerwuje mnie to, nawet bardzo często, ale co mam zrobić? - Uśmiechnął się i już o nic więcej nie pytałam.
Wzięliśmy wózek i ruszyliśmy w pierwszą alejkę, a więc owoce i warzywa. Wzięłam kilka jabłek i włożyłam do wózka, natomiast Horan nie patrzył na nic tylko wkładał owoców i warzyw praktycznie z każdego rodzaju.
- Niall - zwróciłam jego uwagę - Nie za dużo tego? - zapytałam, a chłopak z wielkim uśmiechem na twarzy pokręcił tylko przecząco głową.
Poszliśmy dalej. Był dział z pieczywem, sądziłam, że akurat tu nam szybciej pójdzie, ale przy staliśmy chyba z piętnaście minut. Niall wszystko wybierał, a ja stałam oparta o rączkę od wózka. Horan teraz przypomniał mi jak było na zakupach z moją mamą. Ona też zawsze tyle czasu stała i wybierała. Ja ją popędzałam, a ona mówiła ''Jeszcze tylko chwilkę, Lottie.''.
- Idziemy już? - Zapytałam znudzona.
- Jeszcze tylko chwilkę, Lottie. - odpowiedział, a zrobił to w zupełnie taki sposób jak moja mama... która już nie żyje... I nigdy więcej tak do mnie nie powie. 
Kiedy o tym pomyślałam os razu zrobiło mi się smutno. Starałam się o niej nie myśleć tyle czasu, a tu nagle z byle jakiś słów sobie o niej przypominam i zaczynam się rozklejać.
Czułam, że do moich oczu napływają łzy, dlatego przetarłam je rękawem od bluzy. Miałam nadzieję, że Niall tego nie zauważy, ale akurat szedł w stronę wózka. Szybko podszedł do mnie i przytulił. Nie stawiałam oporu, tylko wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
- O co chodzi? - Zapytał szeptem, tuląc mnie do siebie. 
- O nic, na prawdę - powiedziałam, odklejając się od niego, a on spojrzał na mnie z uśmiechem i kciukiem wytarł mokre miejsce pod moimi oczami. Odwzajemniłam uśmiech i poszliśmy dalej. Dobrze, że Niall nie ciągną tematu.
Cały sklep przeszliśmy dopiero w jakąś godzinę. Gdy jechaliśmy do kasy, do Nialla zadzwonił telefon. Znów nie odebrał. Byłam pewna, że dzwoniła Holly. 
- Holly? - Zapytałam wścibsko, a Niall widać był lekko zdziwiony tym, że wiem kto dzwoni.
- Taa - wymamrotał pod nosem.
- Dlaczego od niej nie odbierasz? - Zatrzymałam wózek, bo chciałam żeby mi powiedział.
- Bo... - zająknął się. - To długa historia - odpowiedział i poszedł przodem w stronę kasy, a ja szybko ruszyłam za nim. Chyba jednak nie chciał o tym gadać. Trudno.
Podeszliśmy do kasy i zaczęliśmy wykładać produkty. Trochę tego było. Kiedy kasjerka wszystko zeskanowała, podała nam rachunek. Widziałam, że Niall wykłada portfel.
- Mogę zapłacić - powiedziałam, wykładając swój portfel. W końcu też tu trochę nałożyłam.
- Weź nie żartuj! - Zaśmiał się. - Ja płacę i koniec.
- Może chociaż podzielimy się tym rachunkiem na pół? - Zaproponowałam, ale on już zaczął wykładać swoje pieniądze na tackę do zapłaty i tylko uśmiechnął się do mnie.
Chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale ktoś złapał mnie za rękę i powiedział:
- Niech pani pozwoli mu zapłaci. Ma pani takiego miłego chłopaka, że trzeba z tego korzystać.  
Osobą, która to powiedziała była kasjerka. Była już w podeszłym wieku, więc nie wiem dlaczego tu jeszcze pracowała. Miała na sobie czerwoną kamizelkę z logo sklepu, a pod nią białą koszulę. Na głowie miała koka,  a jej włosy były brązowe, lecz gdzieniegdzie można było dostrzec odcień szarości. Na nosie miała duże okulary z grubym szkłem.
Po słowach kasjerki zaśmiałam się.
- Nie, my nie jesteśmy razem - powiedziałam pakując zakupy i zerkając na Nialla, który się śmiał i próbował schować resztę pieniędzy z powrotem do portfela.
- A to dziwne - powiedziała uśmiechnięta poprawiając duże okulary na nosie.
- Dlaczego? - zapytał Horan.
- Bo wydajecie się być wprost idealni dla siebie - powiedziała, a ja lekko się zaczerwieniłam. Kątem oka popatrzyłam na Nialla i jego twarz także oplatały niewielkie rumieńce. Ta kasierka wzbudziła w nas aż takie odczucia?
- Do widzenia - Niall się uśmiechną, wziął wszystkie torby i wyszedł. Chciałam pójść za nim, ale kobieta znów mnie zatrzymała:
- Jeśli nie jesteście jeszcze razem, to na pewno kiedyś będziecie - szepnęła mi na ucho. - Naprawdę do siebie pasujecie i mówi wam to kobieta, która już trochę w życiu przeżyła - zaśmiała się. Uśmiechnęłam się do niej i pożegnałam.
Gdy wyszłam z sklepu, widziałam, że Niall pakował już ostatnie torby do bagażnika samochodu. Bez słowa podeszłam do auta, otworzyłam drzwi i wsiadłam do niego. Po chwili Horan także uczynił to samo, a następnie odpalił samochód i odjechał z parkingu pod sklepem. 
- Co ta kasjerka Ci jeszcze mówiła? -Zapytał przerywając ciszę między nami.
- Nic takiego - machnęłam ręką w powietrzu. 
- No powiedz - Niall doktnął mojego kolana, a ja poczułam jakiś przepływ elektryczności przez moje ciało. Co to było?
 - Że jak teraz nie jesteśmy razem to kiedyś na pewno będziemy - zaśmiałam się, a on zrobił to samo. Dla nas obojgu to był jeden, zwykły żart. 
Odwróciłam głowę w szybę i patrzyłam na wszystko co mijaliśmy. Był ranek, a ja wydawałam się być już zmęczona.  Kontem oka obserwowałam Nialla. Jechał i uśmiechał się sam do siebie nie wiadomo z jakiego powodu. Nagle w radiu usłyszałam jedną z piosenek chłopaków. Nie pamiętałam za bardzo tytułu, ale wiedziałam, że jest ich. Podczas tych kilku miesięcy zdążyłam się nauczyć co śpiewają i tak dalej.
Zauważyłam, że Niall nuci sobie pod nosem. Odwróciłam się w jednej chwili i powiedziałam:
- Śpiewasz waszą piosenkę razem z radiem? Proszę cię - wybuchnęłam śmiechem. - No to jak już to śpiewaj głośniej - dodałam rozbawiona.
- Ja nie śpiewam - powiedział uśmiechnięty.
- Jak nie? A co to było ''Maybe it's the way she walked. Straight into my heart and stole it'' - zapytałam zdziwiona i zanuciłam mu pierwszy wers jaki zaczął śpiewać.
- No teraz to ty śpiewasz - zaśmiał się, a ja lekko się skrępowałam, przypominając sobie, że przed chwilą zaśpiewałam mu kawałeczek. Kurde.
- Śpiewaj Niall - odwróciłam temat i szturchnęłam go w ramię.
- Nie - odpowiedział, śmiejąc się.
- No dawaj - nalegałam.
- Jak ty zaśpiewasz ze mną to tak - powiedział, a ja nie bardzo miałam na to ochotę. Twierdziłam, że śpiewam gorzej niż zdychający kot. W mojej rodzinie to chyba Louis pozabierał wszystkim talent wokalny i sobie go przywłaszczył.
- Nie - odpowiedziałam.
- Dlaczego?
- Bo ja nie umiem śpiewać, za to ty tak.- dodałam.
- Jak ze mną nie zaśpiewasz, to ja też nie zaśpiewam - powiedział i zaczął udawać obrażonego.
- Wal się, Niall - zaśmiałam się i każdy z nas słuchał piosenki już bez śpiewania. 
Jechaliśmy jeszcze piętnaście minut. Sama nie wiedziałam dlaczego tak długo jedziemy. W drodze do sklepu wydawało się, że jechaliśmy tylko dziesięć minut, a teraz jedziemy już ponad piętnaście. Nagle Niall zaparkował samochód i wysiadł. Obszedł auto dookoła, otworzył mi drzwi i podał mi rękę, znowu. Nie miałam ochoty nigdzie więcej już iść.
- Jestem zmęczona. Dokończ zakupy sam - powiedziałam i odwróciłam się tyłem do niego. Nagle poczułam, że on bierze mnie na ręce i wyciąga z samochodu.
- Chciałaś jechać ze mną, to dokończ wszystko ze mną - zaśmiał się i dalej mnie niósł.
- Co ty wyprawiasz!? - zapytałam, chcąc wyrwać się z jego objęcia.
- Idę, a co? - Zapytał jakby nigdy nic.
- Nie żartuj sobie. Pójść mnie! Ja wracam do samochodu - mówiłam, ale on nie zważał na moje słowa. Nad głową usłyszałam dryndnięcie małego dzwoneczka, więc byłam pewna, że jesteśmy w jakimś sklepie. Po chwili Niall postawił mnie na ziemię. 
- Dziękuję - powiedziałam z ironią, a on ukłonił się jakby myślał, że ja mu dziękuje naprawdę.
-Rozejrzałam się po sklepie. Nie był to zwykły spożywczak, był to jakiś sklep podobny do cukierni, ale jednak nie był on cukiernią. Wszystkie ściany pomalowane, na niebiesko, różowo i zielono. Podłoga była z białych płytek, a sufit miał odcień złotego piasku. Jednym słowem było tu bardzo kolorowo. 
Niall wziął czerwono- pomarańczowy, nieduży wózek i ruszył razem ze mną w głąb sklepu.
- Po co my w ogóle ty jesteśmy? - Zapytałam rozglądając się po wszystkich półkach słodkiego sklepu. Mieli tutaj tyle dobroci, mmm.
- Po coś na osłodę - odparł Niall i poszedł do działu z żelkami. Z każdej półki wziął po średnim pudełeczku żelków.
- Zjesz to? - Spytałam rozbawiona.
- Nie. My to zjemy - uśmiechnął się. - Może to troszkę osłodzi sytuację jaka panuje ostatnio między nami.
- Nie rozumiem - odparłam, a Horan zatrzymał się w miejscu, więc przystanęłam razem z nim.
- Przecież od przyjazdu tutaj między nami są jakieś kłótnie i konflikty. Wczoraj cię za to przeprosiłem, ale i tak wiem, że to nie wystarczyło. Powiedziałem tylko ''przepraszam'', a to tylko wyraz zbudowany z liter, więc teoretycznie on nic nie oznaczał. Dlatego teraz chciałbym naprawić relację między nami - powiedział - Może to dziwne i dziecinne, ale chcę je lekko osłodzić na początek - dodał z uśmiechem. - Proszę, nie kłóćmy się już więcej.

25 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak wciągnęłam się w tego Twojego bloga jest zajebisty *___*
    Dawaj next!! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju ! czytam go od dzisiaj i już zawsze <3 dawaj Next <3 :**

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest świetne !!!!!!!! już nie mogę się doczekać nexta!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział już sie nie moge doczekać co on jej powie i jaka będzie jej reakcja. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuper! Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, czekam na next. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. To takie romantyczne chciałabym być na miejscu Lottie.;*
    Z kąt ty bierzesz na opowiadania pomysły? Ja na przykład ze snów , moje sny pokazują mi co mam pisać. Ale bardzo mnie ciekawi z kąt ty je bierzesz?xDD
    Czekam na następny rozdział! Awww zakochałam się w tym opowiadaniu ale strasznie męczy mnie ten czerwony kolor. hahahaha ;) / Julia

    OdpowiedzUsuń
  8. Cały czas czekam na kolejne i kolejne *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, jakie to świetneee *_______*

    OdpowiedzUsuń
  10. Skąd ty bierzesz na to pomysły? to jest genialne!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurde. azdroszcze wyobraźni :c

    OdpowiedzUsuń
  12. czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu.. jestem u ciebie po raz pierwszy ale ta opowieść jest niesamowita , magiczna nie wiem co bym mogła jeszcze napisać to jest po prostu super!!! <333 czekam na next. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham cię dziewczyno,za to jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Awww... Boski :)

    OdpowiedzUsuń
  16. daaj koljny rozdzail czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  17. Ej czekam szybko NEXT !!! Jaka jego reakcja w tej cukierni????

    OdpowiedzUsuń
  18. Będę z tobą do końca :) Podziwiam cię za takie pomysły. A rozdział super!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo wciągające. Wczoraj sobie mówiłam "Dobra.. To już ostatni i idę spać" I tak do którejś rano siedziałam bo nie mogła przestać :)

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: