sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 5

Obudziłam się o jedenastej przed południem. Zajrzałam na łóżko Nialla, ale został po nim tylko nieład. Najwidoczniej wstał wcześniej i gdzieś wyszedł.
Zwlekłam się ze swojego łóżka i teraz dopiero mogłam rozejrzeć się po pokoju. Nie był jakiś specjalny. Miał białe ściany, brązowe meble i dwa wielkie łóżka. Był też balkon oraz drzwi do łazienki, w której jeszcze nie byłam.
Wzięłam czyste rzeczy oraz potrzebne kosmetyki i udałam się do łazienki. Pomieszczenie było całkiem duże. Wszystko w odcieniach bieli. Nawet ładnie to wyglądało.
Gdy skończyłam się kąpać i doprowadziłam się do normalnego wyglądu, wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni. Dopiero teraz zauważyłam, że na dworze pada. Fajnie wyglądał nasz pierwszy dzień nad jeziorem.
W kuchni spotkałam tylko Louisa i Liama. Przywitałam się z nimi i zrobiłam sobie kanapkę oraz herbatę. Herbata to jednej z najlepszych napojów świata, ale nie wiem czy mówię, tak bo po po prostu ją lubię czy dlatego, że jestem Brytyjką.

- Cholera, - powiedział Lou - że też akurat dzisiaj musiało zacząć padać.
- Spokojnie - powiedziałam i ugryzłam kanapkę. On bardzo szybko się denerwował.
- Dzisiaj od popołudnia ma być całkiem okej, więc na wieczór będzie super - wyjaśnił Liam.
- A co ma być wieczorem? - Zapytałam.
- Ognisko.
Ognisko... Całkiem niezła myśl. 
Tak jak chłopcy mówili wcześniej, zorganizowali ognisko. Około dwudziestej było już rozpalone. Na plaży było specjalne palenisko, ogrodzone kamieniami. Dookoła były poustawiane drewniane ławki, a za niektórymi z nich małe stoliczki, także z drewna. Wszyscy razem przygotowywaliśmy różne jedzenie oraz napoje. Było nas tak wielu, że każdy miał do zrobienia jedną rzecz. Uporaliśmy się ze wszystkim bardzo szybko i tak właśnie rozpoczęło się ognisko. Zasiedliśmy w ośmiu na czterech ławkach dookoła gorącego paleniska. Siedziałam obok Harry'ego, ponieważ on przysiadł się do mnie. Nie miałam nic przeciwko.
Na początku piekliśmy kiełbaski, jedliśmy je z różnymi sosami i sałatkami, które sami zrobiliśmy. Było dużo zabawy przy tym, naprawdę. Jednak gdy wszyscy się już najedli, a jedzenie ubyło prawie do końca, chłopacy postanowili, że może się czegoś napijemy. Oczywiście Lou narobił trochę problemu ze mną, że jednak nie powinnam pić ani nic, ale kiedy on sam łykną sobie dwa kieliszki wódki, zupełnie zapomniał o tym co do mnie mówił. Ja zdecydowałam się jedynie na piwo. Nie bardzo lubię alkohol, ale piwo ma jednak to coś. Jedno pochłonęłam w mgnieniu oka, ponieważ po jednej z sałatek naprawdę chciało mi się pić. Nawet nie pamiętałam jak następna puszka znalazła się w moich rękach, ale nie odstawiłam jej i piłam dalej.
Ognisko trwało w najlepsze. Zayn oraz Harry byli już porządnie wstawieni, to znaczy reszta też, ale po nich było to widać najbardziej. Zayn mamrotał coś sam do siebie, a Harry'emu co chwile głowa opadała na moje ramie, jakby nie mógł utrzymać jej w pionie. Reszta zachowywała się w miarę normalnie, ale Louis przestał się oglądać tak mocno za mną co robię, Liam nagle zrobił się bardzo chętny do wszystkiego i bardzo dużo gadał, Niall śmiał się więcej niż zwykle, a Perrie i Danielle całkiem nieźle się trzymały. W sumie nie zauważyłabym, że coś wypiły gdyby nie to, że zaproponowały głupią grę...
- Zagrajmy w butelkę! - Stwierdziła chętna Perrie.
- Jak? W ognisku? - Niall wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, a w sumie to nie powiedział nic zabawnego.
- Przystawimy stolik przecież - wybełkotał Louis i ustawił obok ogniska drewniany stolik. Patrzyłam na niego, aby nie wstawił tego mebla do ogniska, bo chyba szybko wszczął by pożar. - O i jest - wskazał dumnie na ustawiony stolik.
- Brawo - zachichotałam.
Liam wziął pierwszą lepszą pustą butelkę po jakimś trunku i położył ją na stoliku. Zakręcił. Wypadło na Danielle. Sama nie wiedziałam czy to zbieg okoliczności czy zrobił to w jakiś magiczny sposób. Magiczny sposób? O nie Lottie, chyba alkohol zaczyna działać. Mimo, że jestem wszystkiego świadoma w mojej głowie zaczynają roić się dzikie pomysły, a z twarzy nie schodzi uśmiech. Cholera, dwa piwa tak na mnie podziałały? Hmm, dwa? Nie, chyba później było jeszcze jedno? Nie wiem, ehh.
- Pytanie czy zadanie, kochanie? - Liam powiedział słodko do swojej dziewczyny.
- Zadanie, Payne - odpowiedziała, a to, że użyła jego nazwiska wywołało u mnie napad śmiechu. Dobrze, że reszta to zignorowała. 
- Hmm - zamyślił się. - Powiedziałbym żebyś się rozebrała, ale to może później i tylko dla mnie - potarł zażarcie dłonie, na co Dan się zarumieniła. - Po prostu mnie pocałuj! - Krzyknął Liam, wymyślając zadanie. 
Danielle zrobiła to co kazał jednak jemu nie spodobał się trzy sekundowy pocałunek i zażądał więcej. Gdy skończyli, Danielle zakręciła. Wypadł Lou i wybrał pytanie.
- Opowiedz o swoim pierwszym razie - powiedziała bez namysłu. Huuhuu, tej historii brata jeszcze nie słyszałam. 
Lou wcale się nie speszył i zaczął:
- To było jak miałem siedemnaście lat, z taką Cindy u niej w domu. Pamiętam, że były wakacje i było tak strasznie gorąco - powiedział i kontynuował dalej swoją opowieść jak to Cindy się przed nim rozebrała i chwile go zabawiała, a później w nią wszedł i bardzo szybko doszli. To było dziwne słuchać o takich przeżyciach mojego brata, serio, ale jego historia dała mi do myślenia, że ja nigdy nie miałam swojego pierwszego razu i pewnie jestem taka jedyna z tego grona. Oby tylko się mnie o to nie pytali.
Kiedy Louis zakręcił, wypadła Perrie, która była chętna do pytania.
- Miałaś kiedyś lepszego partnera w łóżku niż Zayn? - Lou zaczął się śmiać jak reszta, a Zayn kiepsko kontaktował. Same pytania tutaj dotyczą seksu. Gdy ja wypadnę, muszę wziąć zadanie, bo gdybym dostała takie pytanie, zapadłabym się pod ziemie.
- Każdy z nich był dobry na swój sposób - stwierdziła Pezz z poważną miną. - Zayn jest trochę hmm... brutalny w łóżku? - Tym razem się zaśmiała, tak jak i reszta towarzystwa. - Ale ta brutalność jest taka podniecająca - westchnęła i zakręciła butelką.
- Lottie! - Uradowała się blondynka, gdy dzióbek od butelki wskazywał na moją osobę. O nie. Pamiętaj Lottie, weź zadanie!
- To co by Ci tu zadać - powiedziała z szyderczym uśmiechem. W sumie jest mi to obojętne co będę musiała zrobić, pewnie jutro nikt tego nie będzie pamiętał. - Ooo wiem - pisnęła z zachwytu. - Pocałuj Nialla! - prawie wykrzyczała to na całą okolicę. Pewnie każde zwierze w lesie usłyszało to co mam zrobić. 
Co? Ja mam pocałować Nialla? Ale on ma dziewczynę. Ahh, gdyby była tutaj Holly to zrobiłabym to z największą radością. Jednakże się nie waham, mogę to zrobić. To tylko pocałunek.
Wstałam ze swojego miejsca i podeszłam do Nialla. Blondyn od razu wstał, a na jego ustach był taki ogromny uśmiech. Wow, serio dużo wypił.
- Lottie, pamiętaj! - Pezz znowu krzyknęła, a ja obróciłam się do niej. - Ma być namiętnie - wymruczała i wygięła usta w dzióbek.
Dawka alkoholu dała mi trochę więcej pewności siebie, dlatego bez żadnego zawahania zarzuciłam Niallowi ręce na szyję, zamknęłam oczy i delikatnie musnęłam jego usta. Po chwili on położył jedną rękę na mojej talii, a drugą podtrzymał moją twarz i dołączył do pocałunku. Pozwolił, aby mój język dotknął jego. Wtedy poczułam silną woń alkoholu, która była całkiem interesująca. Niall chyba wczuł się w pocałunek bardziej niż ja. Nasze języki dotykały się raz spokojnie, a raz bardzo nerwowo. Ten pocałunek szedł nam obydwom wprost idealnie. Muszę przyznać, że jeszcze nikt nigdy nie całował mnie tak dobrze. 
- Dobra, starczy - usłyszałam wołanie Perrie. Musiała nam przerwać? Zaczynało mi się całkiem podobać.
Niall oderwał się od niego. Jego klatka piersiowa poruszała się szybciej niż zwykle. Chłopak nadal był uśmiechnięty. 
Byłam dosłownie dziesięć sekund od jego ust, a już brakowało mi jego zapachu alkoholu, który delikatnie drażnił mnie w krtań, albo jego języka, który tak cudownie pieścił mój. Nie, chwila, to była tylko gra, Lottie wyluzuj...
Odwróciłam się od niego, a na sobie czułam spojrzenie innych. Podobało mi się to, że jestem w centrum uwagi po takim występie.
Usiadłam na swoje dawne miejsce i uśmiechnęłam się w kierunku Nialla, a on puścił mi oczko. Zaśmiałam się pod nosem i wróciliśmy do gry. Po moim i Horana pocałunku był już prawie same pytania. Ledwo przytomny Zayn powiedział, że kiedyś po pijaku chodził nago na imprezie, Harry przyznał, że ktoś mu się podoba, a Niall zdradził, że gdy był w gimnazjum i całował się z dziewczyną w szkole, nauczycielka wezwała jego mamę do szkoły. 
Gra toczyła się jeszcze mniej więcej przez pół godziny, a później wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Ja zostałam jeszcze chwilę z Perrie, Liamem, Lou i Danielle żeby z wierzchu ogarnąć po ognisku oraz ugasić palenisko. Później i my poszliśmy do siebie.
Byłam wykończona całym dniem i nie miałam nawet siły się kąpać. Poszłam do pokoju i zobaczyłam Nialla na swoim łóżku. W pokoju panował mrok i widziałam tylko jego sylwetkę oraz kawałek rozczochranych włosów. Chłopak był okryty kołdrą i obrócony do ściany. Pewnie już spał. 
Wzięłam piżamy i przebrałam się w nie w łazience. Następnie wróciłam z powrotem do pomieszczenia i położyłam się do łóżka.
- Świetnie całujesz, Lottie - usłyszałam słowa Nialla, po których nie mogłam zrobić nawet ruchu na swoim łóżku.
- Ty również - wybełkotałam z ogromnym uśmiechem na twarzy i usłyszałam jego cichy śmiech.
- Dobranoc, Lottie - powiedział po chwili.
- Dobranoc, Niall - odpowiedziałam i obróciłam się na łóżku.
Ciekawe czemu to powiedział? To wina alkoholu czy naprawdę mu się podobało? Mi chyba serio się podobało, ale nie... hmm sama nie wiem. Ocenię to jutro.

Następnego ranka, a tak w zasadzie południa, ponieważ obudziłam się po dwunastej, wstałam i zobaczyłam, że mojego współlokatora już nie ma już w pokoju. Zdziwiłam się, bo on za zwyczaj lubił sobie długo pospać. Gdy podniosłam się na łóżku do pozycji siedzącej poczułam nieprzyjemny ból głowy. Mam kaca? Niemożliwe. Przecież niedużo wypiłam. Może mam po prostu słabą głowę...
Westchnęłam na ból, ale po chwili zebrałam się i poszłam do łazienki aby wziąć prysznic. Następnie ubrałam się i powędrowałam do kuchni, w której był tylko Louis. Brat stał oparty o blat kuchenny, trzymając w ręku szklankę z wodą. Myślę, że on czuje się dziś gorzej niż ja. Myślę, że wszyscy czują się gorzej niż ja, bo chyba najmniej wypiłam.
Przywitałam się z bratem i poszłam przyszykować herbatę co było moją poranną - ale dziś jednak popołudniową - tradycją.
- Gdzie wszyscy? - Spytałam ciekawa.
- Chyba już poszli nad jezioro - oznajmił i odstawił szklankę. - Ja dopiero wstałem i też zaraz idę - dodał i wyszedł z kuchni.
Jak to możliwe, że reszta zwlekła się z łóżek szybciej ode mnie i już bawią się nad jeziorem...
Czajnik zagwizdał. Poszłam i zrobiłam herbatę, zalewając ją wrzątkiem i nagle do kuchni wszedł Niall. Ahh tak, zapomniałabym dodać... Wszedł Niall, bez koszulki. 
Chyba jeszcze nigdy go nie widziałam tak rozebranego, a mamy ze sobą pokój już drugi dzień. Miał na sobie jedynie krótkie, granatowe spodenki. Ale co tam spodenki, patrzy łam się na jego odsłonięte ciało. Każdy mięsień był idealnie, a zarazem delikatnie zarysowany. 
- A ty nie nad jeziorem? - Zapytałam, bo wgapianie się w jego ciało już pewnie wydało się mu dziwne, ponieważ się zaśmiał.
- Wstałem jakieś pół godziny temu i czekałem na ciebie - odpowiedział.
Niall. Czekał na mnie. Jedyne pytanie jakie nasuwało mi się na myśl to ''Po co?'' i gdy już chciałam się zapytać, on musiał coś powiedzieć:
- To idź się przebrać i ruszamy. 
Na jego słowa postanowiłam odpuścić sobie herbatę. Odstawiłam kubek i poszłam na górę, aby założyć swoje bikini. Miało ono chyba z dwa lata, ale w sumie to nie było używane. Miało biały kolor, a góra była wiązana na szyi. Podeszłam do lustra i się obejrzałam. Stwierdziłam, że nie wyglądam najgorzej, po czym chwyciłam niedużą torbę plażową i wpakowałam tam parę potrzebnych mi rzeczy.
Zeszłam na dół, a Niall czekał na mnie koło schodów.
- Świetnie wyglądasz - powiedział, co sprawiło, że się zarumieniłam. Chłopak patrzył na mnie w ten sam sposób kiedy ja podziwiałam jego mięśnie w kuchni.
- Przestań - machnęłam ręką w powietrzu. Miałam ogromną nadzieję, że moje rumieńce już zeszły. 
Bez słowa wyszliśmy z domku i podążyliśmy plażą. Ku naszemu zaskoczeniu nie było tutaj nikogo prócz Zayna i Perrie, którzy leżeli razem na kocach. Lou wspominał, że będą tu wszyscy, a prawda była inna.
Przywitaliśmy się z Pezz i Malikiem i rozłożyłam swój koc obok nich. Niall widocznie nie zabrał swojego i przysiadł się do mnie. Nie miałam nic przeciwko. Mój koc był całkiem duży.
- Sami tutaj jesteście? - Zapytałam.
- Na razie tak. Reszta poszła po lody - odpowiedział Zayn. W tym samym momencie, Perrie szepnęła coś Zaynowi na ucho. Nie wiem dlaczego nie powiedziała tego na głos. - To my za chwilę wrócimy - dodał Malik, wziął swoją dziewczynę za rękę i poszli gdzieś w głąb plaży. Więc, zostałam sama z Niallem. Położyłam się na kocu, a po chwili chłopak uczynił to samo. Mimo, że nasze ciała się nie dotykały, to czułam jego ciepło. 
Po chwili domyśliłam się o co chodziło Perrie i Zaynowi z tym, że odeszli od nas. Chcieli zostawić mnie i Nialla samych. Ale po co? To jakaś nowa zagrywka Pezz? Nadal nie mam pojęcia co ona chciała tym zdziałać. Może myśli, że po wczorajszym pocałunku nas do siebie ciągnie? Nie wiem. Mam tylko nadzieję, że Niall nie zacznie gadać o tym co się wczoraj wydarzyło między nami. Może na szczęście nic nie pamięta. I oby tak było.
- Ten pocałunek wczoraj - westchnął i nagle jego wypowiedź przerwał mu Liam, który szedł w naszą stronę razem z Danielle:
- A wy co tutaj robicie? 
- Nic - odpowiedział Niall i podniósł się do pozycji siedzącej, a ja zrobiłam to samo. 
Dzięki Liam, że odciągnąłeś mnie od tego tematu z Niallem. Uff.
- Już wróciliście z tej lodziarni - powiedziała uradowana Perrie, która akurat teraz dopiero wróciła z Zaynem nie wiadomo skąd.
Jestem im naprawdę wdzięczna, że już wrócili. Nie spodziewałam się, że Niall będzie chciał o tym gadać. Pewnie zaraz zrobiłabym się czerwona jak burak i gadała jakieś głupoty.
Zaraz za Liamem, Danielle, Perrie i Zaynem, wróciła reszta towarzystwa. Wszyscy razem usiedliśmy na moim kocu i kocu Zayna i Perrie. Po prostu zaczęła się rozmowa. Były różne tematy, nawet te ze wczoraj. Modliłam się, aby nikt nie zaczął mówić o naszym pocałunku. 
Niall po jakimś czasie stopniowo przesuwał swoją rękę bliżej mojej. Siedzieliśmy w ośmiu na dwóch kocach, więc każdy był blisko siebie, ale jednak ręka Nialla była za blisko mojej. W jednym momencie jego przedramię ocierało się o moje. Dla mnie była to za dziwna sytuacja, więc w cichy sposób deczko przesunęłam się w drugą stronę.
Co ten Horan wyprawia? Albo chce być ze mną bliżej albo po prostu jego ręka robi dziwne rzeczy. 
- Może chodźmy popływać - zaproponował Harry po jakimś czasie i wszyscy ruszyli w stronę molo nad jeziorem. Wszyscy, oprócz mnie, Perrie i Nialla.
- Nie chcesz iść? - Zapytał Niall. Chyba został tu tylko po to, aby o to zapytać.
- Nie - odpowiedziałam od razu, a chłopak zrezygnowany poszedł w stronę wody.
- Czemu mu się tak sprzeciwiasz? - Zapytała Perrie.
- Co? - Spytałam zdziwiona i przekręciłam swoje ciało w jej stronę. - Nie sprzeciwiam mu się... po prostu nie mam ochoty na pływanie i już - dodałam.
- Widziałam jak niedawno odepchnęłaś jego rękę, a teraz go olałaś i nie chcesz z nim pływać - powiedziała. - Nie widzisz, że on próbuje się do ciebie zbliżyć?
Gada głupoty. Może wczorajszy alkohol ją nadal trzyma. 
- Niall ma dziewczynę, więc nie sądzę, że chce się do mnie zbliżyć - odpowiedziałam.
- Dziewczyna dziewczyną, ale jej tu nie ma teraz - stwierdziła. - Przecież w każdej chwili każdemu chłopakowi może spodobać się ktoś nowy...
- Ok, Pezz. Koniec rozmowy - nakazałam. Ona miałam po części rację, a ja chyba nie chciałam tego słuchać.
Chłopcy chwilę pływali, chwilę lali się wodą i w kółko biegali po plaży goniąc się bez powodu. zachowywali się trochę jak dzieci, ale przecież mieli wakacje i odpoczywali od bycia tymi ''chłopakami z okładki''. Niech nacieszą się wolnością i spokojem.
Kiedy Niall przebiegł koło mnie, zauważyłam, że puścił mi oczko. Dokładnie w taki sam sposób jak zrobił to na ognisku. To było na prawdę dziwne. Nie wiem co on sobie myślał, ale może nie miał dziwnych zamiarów... Mówi mi, że ładnie wyglądam w bikini, że świetnie całuje, dotyka mnie i jeszcze puszcza mi oczka. Gdyby się nad tym dłużej zastanowić to może jednak coś jest. Ale on ma dziewczynę, więc nie wiem czy słusznie odbieram jego gesty. Może powinnam z nim porozmawiać.
Po kilku godzinach wróciliśmy do domku. Perrie z Zaynem poszli do swojego pokoju, Liam z Dan, ze mną i Harrym siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś film, a Louis z Niallem chyba pojechali na jakieś zakupy. 
- Pójdziemy na spacer? - Zaproponował Harry.
- Chętnie - od razu się zgodziła, ponieważ dziwnie było mi siedzieć z Liamem i Danielle, wiedząc, że chcą na pewno sami pooglądać film. - Poczekaj tylko chwilę. Pójdę po jakąś bluzę, bo już jest chłodno - dodałam do Stylesa i poszłam do swojego pokoju, a chłopak uśmiechnął się na znak, że rozumie i zaczeka na mnie. 
Weszłam do pokoju i zgarnęłam pierwszą, lepszą bluzę z fotela i wyszłam. Szybko obwiązałam ją wokół bioder i razem z Harrym wyszliśmy. Szliśmy brzegiem przecudownej plaży. Słońce właśnie zachodziło. Piękny widok.
- Dlaczego chciałeś iść ze mną na spacer? - Zapytałam po chwili.
- Wiesz... - zaczął niepewnie. - Mam do ciebie pewne pytanie - powiedział, zatrzymując się w miejscu. Zatrzymałam się przy nim i obróciłam przodem do niego. Nie wiedziałam o co chciał teraz zapytać. Wyglądał na lekko smutnego lub zdenerwowanego... Chyba chodziło mu o coś na prawdę poważnego. - Czy między tobą, a Niallem coś jest? - zapytał, patrząc w moje brązowe oczy. Skąd on w ogóle pomyślał o czymś takim!?
- Nie - powiedziałam oburzona.
- Naprawdę? A jak wyjaśnisz wasz pocałunek, to że dzisiaj na plaży on cię dotykał i to, że w kółko kręci się obok ciebie? Przecież nie jestem ślepy, Lottie... - wyjaśnił zdenerwowany.
Nie rozumiem, co mu do tego gdyby nawet między mną, a Horanem coś było? Byliśmy z Harrym tylko przyjaciółmi i nie zamierzałam na razie tego zmieniać.
- Słuchaj, między mną a Niallem nic nie ma, nie było i nie będzie. Ten pocałunek to była tylko zabawa, na plaży Niall mnie nie dotykał, tylko w jednej chwili przypadkiem jego ręka przesunęła się po mojej, a to, że się kręci wokół mnie to, przepraszam, ale nie zauważyłam - wybroniłam się. Wytłumaczyłam wszystko Harry'emu, chociaż i tak sama wiedziałam, że to co mówię nie jest do końca prawdą. Było to bardzo widoczne, że Horan od wczoraj wciąż jest obok mnie, że jego ręka nie przez przypadek mnie dotykała, a ten pocałunek... Tego zupełnie nie umiem wytłumaczyć. Pocałunek był przez Perrie. Nie chciałam go pocałować, ale to przez to, że wtedy wypiłam trochę no i graliśmy w butelkę. Chociaż kogo ja oszukuję... Pocałunek z nim był jedną z najcudowniejszych chwil jaką kiedykolwiek przeżyłam. Tłumaczę sobie, że to przez to, że ja i on byliśmy trochę pijani, ale sama już nie wiem... Lepiej żeby nikt się o tym nie dowiedział, o tym o czym myślę... Nawet Harry.
- Nie bardzo ci wierze - podsumował i wyrwał mnie z moich myśli o wczorajszym pocałunku.
- To mi nie wierz - odpyskowałam i ruszyłam z powrotem do naszego domu, a Harry bez słowa dotrzymał mi kroku i szedł obok mnie.
W drodze powrotnej zrobiło mi się troch zimno, ponieważ na dworze panował już mrok, a wiatr zaczął lekko wiać. Przypomniałam sobie o bluzie, którą wzięłam z pokoju. Miałam ją zawiązaną na swoich biodrach, więc odwiązałam ją i założyłam. W tej właśnie chwili spostrzegłam, że bluza, którą mam na sobie nie jest moja. Bluza należała do Nialla. Była na mnie za duża, nawet sporo za duża, ale cudownie pachniała Horanem.
Ciekawe jak ja pomyliłam nasze bluzy? Przecież to prawie niemożliwe. Widocznie bardzo się spieszyłam. 
Mimo wszystko było mi zimno, więc zarzuciłam ją na siebie. 
- Masz bluzę Nialla? - Zdziwienie Harry'ego było ogromne, naprawdę.
Przytaknęłam i dodałam:
- Przypadkiem ją wzięłam.
Harry nie skomentował tego co powiedziałam, tylko spuścił głowę i szedł już nawet szybciej ode mnie. 
Weszliśmy do domku. W salonie i kuchni nie było nikogo. Pomyślałam, że pewnie każdy siedzi u siebie w pokoju. Harry bez słowa poszedł do siebie, a po przekroczeniu progu, trzasną drzwiami. Wzruszyłam ramionami na jego gest i udałam się do swojego pokoju. Gdy chciałam wejść, usłyszałam jak coś Niall śpiewa i gra na gitarze. Nie znałam tej piosenki, ale postanowiłam chwilę posłuchać. chciałam mu przeszkadzać, ale przez drzwi usłyszałam słowa tej piosenki: 
*''Kochanie, ja, ja chcę wiedzieć,
 O czym myślisz, gdy jesteś sama
Czy to jak? Czy myślisz o mnie?
Byliśmy przyjaciółmi już przez długi czas.
Chcę wiedzieć, czy kiedy się uśmiechasz
Czy to ja? Czy myślisz o mnie?
Chcę być ostatnim, 
Kochanie, pozwól mi być twoim 
Pozwól mi być twoim ostatnim, pierwszym pocałunkiem.
Chcę być pierwszym, który prowadzi to w taki sposób.
I gdybyś ty tylko wiedziała.''*
Piosenka była piękna, ale nie mogłam stać wieczność pod drzwiami i musiałam przeszkodzić Niallowi. Po moim wejściu zobaczyłam, że siedzi na swoim łóżku. Od razu przestał śpiewać i grać, ale nie odłożył gitary.
- Hej - uśmiechnął się.
Odpowiedziałam uśmiechem i skomentowałam jego piosenkę: 
- Ładna piosenka. 
- Dziękuję - odpowiedział, lekko się uśmiechając. - Masz moją bluzę. - powiedział zaskoczony, odłożył gitarę i wstał ze swojego wcześniejszego miejsca. Podszedł do mnie i obleciał mnie wzrokiem od głowy do stup. 
- Tak. Przypadkiem ją wzięłam. Przepraszam - powiedziałam i zaczęłam ją rozpinać aby zwrócić Niallowi jego ubranie.
- Nie - zaprzeczył. - Cudownie w niej wyglądasz, naprawdę - chłopak zablokował mi moje ręce tak, abym nie mogła rozpiąć bluzy i ściągnąć jej z siebie.
________________________________________________

*Fragmenty One Direction - Last First Kiss

8 komentarzy:

  1. Świetne czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo Jaa *.* . Czekaaam Na Nexta .. ♥♥♥ Jak mozesz wpadnij do Mnie Prosze ; http://opowiadanie-o-onedirecion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuuudowny dalej !! ;))

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: