piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 2

Nagle do mojego pokoju wszedł Louis. Zatrzymał się w wejściu i patrzył na mnie. Czego on tu znowu szukał? Przecież godzinę temu tu był... 
- Zejdziesz na dół? - Zapytał po chwili.
- Po co? 
- Bo reszta chce cię poznać - uśmiechnął się.
- Ale ja nie bardzo mam ochotę ich poznawać - odpowiedziałam i odwróciłam się od niego.
Odkąd mama zmarła pół roku temu, dla mnie już nic nie miało sensu. Nie chciałam utrzymywać kontaktu z nikim. Kilka dni po śmierci mamy zerwał ze mną także mój chłopak, Logan. Od tamtej pory byłam zupełnie zamknięta w sobie, opuszczałam lekcje w szkole, nie zważając na to, że była to moja ostatnia klasa liceum. Nie wychodziłam nawet z domu. Te osoby które były mi najbliższe po prostu ode mnie odeszły w najtrudniejszych chwilach w moim życiu, więc teraz ja jestem odwrócona od wszystkich. Przestałam się nawet przejmować sowim wyglądem. Niegdyś chodziłam ubrana w kolorowe ubrania, modne a teraz to wszystko zastępowały szare dresy. Moje rude, długie włosy były zawsze idealnie ułożone, a dzisiaj mi na tym w ogóle nie zależało. Miałam zupełnie gdzieś swoje życie, swój wygląd i wszystkich dookoła. Najchętniej bym się zabiła. Przecież to wydaje się być takie proste... Na to są tysiące sposobów i nadal nie wiem czemu jeszcze tego nie zrobiłam? Może jest tutaj ktoś kto mnie jeszcze trzyma? Nie wiem.
- Nie bądź taka. Nie możesz raz być miła? - Zapytał z lekkim oburzeniem w głosie Lou. 
Zaśmiałam się ironicznie. 
- Ja nie mogę być raz miła? - Zacytowałam Lou. - I kto to mów - parsknęłam. 
- Przestań, Lottie - powiedział. - No chodź, chociaż na chwilę.
- Okay - mruknęłam po chwili i wyszłam razem z nim z pokoju.
Zaszliśmy na dół. Kiedy weszliśmy do salonu, na kanapie nie siedział już tylko Harry. Teraz siedział jeszcze jakiś mulat z czarnymi włosami, obok niego chłopak, który miał bardzo krótkie włosy w odcieniu jasnego brązu, a obok tego chłopaka siedział jeszcze blondyn o bardzo rozczochranych włosach.
Gdy szłam z Lou, każdy z nich wbijał wzrok we mnie, co było mocno krępujące.
- Musicie się tak na mnie gapić? - Nie wytrzymałam i zapytałam oburzona ich zachowaniem, a oni popatrzeli się na siebie z uśmiechami i nie odpowiedzieli już nic więcej.
Louis wyczuł dziwną atmosferę i przejął całą rozmowę:
- A więc to jest Liam - wskazał na chłopaka o jasnobrązowych włosach, a ten miło uśmiechnął się do mnie. - To Zayn - pokazał na mulata. - I to Niall - przedstawił ostatniego.
- Chłopaki, - zwrócił się do swoich kolegów - to jest Lottie. - Przedstawił mnie, a oni nadal się na mnie patrzyli i nic nie mówili. Czy ja miałam coś na twarzy? A może to oni byli jacyś dziwni. 
- Dlaczego się tak na mnie gapicie? - Zapytałam po chwili powtórnie z oburzeniem.
- Bo jesteś urocza, pani Tomlinson - powiedział blondyn i poruszył zabawnie brwiami. Rozśmieszył tym tekstem całe towarzystwo, prócz mnie i Louisa.
- Niall, proszę cię... - westchnął Lou. 
- Słuchaj, - zaczęłam - to, że jestem siostrą Louisa nie znaczy, że jestem tak samo zabawna i roześmiana jak on, że traktuję wszystko i wszystkich jako żart, więc nie musisz sobie robić jaj z tego jak wyglądam i lepiej nie udzielaj się tak więcej do mnie - Skończyłam i wyszłam z pomieszczenia, a za mną zapadła cisza i usłyszałam tylko jak Louis woła: ''Lottie, wróć tu.''
Wow, to chyba moja najdłuższa wypowiedź jakiej udzieliłam dzisiaj w tym domu. Mimo, że trochę najechałam na tego całego Nialla to należało mu się. Nie lubię takich chamskich odzywek.
Weszłam do swojego pokoju. Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Umyłam się i położyłam w nowym łóżku, rozmyślając na temat przyjaciół mojego brata. Po pierwsze, są mega dziwni, śmieją się z głupich żartów oraz wgapiają się w nowo poznane osoby... Okay, więc tyle o nich wiem po 5 minutach spotkania.
Mimo, że była dopiero 20:00 miałam ochotę zasnąć, bo byłam zmęczona. Jednak po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nie powiedziałam ''proszę'' ani nic, a ktoś i tak wszedł. Dopiero po chwili mogłam stwierdzić, że był to chyba Niall. Popatrzyłam na niego i odwróciłam wzrok w ścianę. Był u mnie już skreślony. Na pierwszy raz już sobie ze mnie żartował. Dziękuję za taką znajomość...
Chłopak chwilę stał w wejściu aż w końcu przysiadł przy mnie na łóżku. Ja nadal się do niego nie odzywałam i ignorowałam to, że tu jest.
- Przepraszam - spuścił głowę i bawił się swoimi palcami.
- Po co mnie przepraszasz? - Zapytałam, nie zerkając na niego nawet na chwilę. - Co, Louis ci kawał? - Prychnęłam sarkastycznym śmiechem.
- Nie, nikt mi nie kazał - wyjaśnił. - Tylko kiedy wyszłaś to pomyślałem, że chyba jesteś na mnie obrażona.
- Słuszne stwierdzenie - odparłam.
- Powiedz mi, co ja powiedziałem nie tak? - Spytał. - Powiedziałem, że jesteś urocza i co?
- Nie musiałeś sobie ze mnie żartować - dźwignęłam się na łokciach i z impetem usiadłam na łóżku.
- Ale ja nie żartowałem - odpowiedział.
- Ach tak, czyli wszystkim poznanym osobom mówisz od razu, że są urocze? Błagam, nie rozśmieszaj mnie. - Zaśmiałam się sarkastycznie. 
- Powiedziałem to, bo to prawda. Kiedy stałaś koło Lou wyglądałaś całkiem uroczo i to był tylko miły komplement na powitanie w domu - wyjaśnił.
- Świetny komplement. Super, że wszyscy się z niego śmiali - pokiwałam głową.
- Śmiali się, bo nazwałem cię ''pani Tomlinson'' i to tyle - uśmiechnął się. - Nie miałem złych intencji względem ciebie, przysięgam - Niall złapał jedną ręką za miejsce gdzie znajdowało się jego serce. - Między nami już dobrze? - Zapytał po dłuższej przerwie. - Dobrze? - Powtórzył chwilę później.
- Dobrze - powiedziałam bez emocji.
- To dobrze - zaśmiał się po cichu, pewnie ze względu na to, że użyliśmy cztery razy słowa ''dobrze''. - Dobranoc - powiedział.
- Dobranoc - odpowiedziałam i wyszedł.
Sama nie wiem czy Niall mówi prawdę. I tak pewnie przylazł tu z polecenia Louisa. Szczerze to i tak nie obchodzi mnie to czy on żartował czy nie. Nie mam ochoty się z nim zadawać.
Leżałam na łóżku do drugiej w nocy i nie mogłam zasnąć. Na początku chciało mi się mocno spać, a teraz nie mogłam, w ogóle. Tęskniłam za mamą. Jej śmierć była taka nagła. Ten wypadek samochodowy zniszczył całą moją rodzinę. Mój tata zostawił nas kiedy ja miałam pięć lat. Louis miał w tedy dziewięć lat. Odszedł z jakąś kobietą i hmm bodajże wyjechał do Barcelony. Od tamtej pory nigdy nie przyjechał do Doncaster. Jakby nie kochał już mnie i Lou. Nie musiał kochać mamy, bo tego byśmy mu nie nakazali, ale zapomniał o własnych dzieciach. To był straszny cios w serce kiedy on odszedł. Dziesięć lat później Louis poszedł do XFactora, stał się sławny i także wyjechał z  miasta... I znów straciłam kolejną, bliską mi osobę. Chociaż ja i Louis byliśmy dla siebie jak ogień i woda, kochałam go. On nie zwracał na mnie uwagi jak był młodszy, ja także starałam się na niego nie zwracać uwagi, ale zawsze go kochałam i nigdy o nim nie zapomniałam. Minęło zaledwie dwa i pół roku, a zmarła mama. Straciłam te wszystkie osoby w kilkanaście lat. Pewnie ktoś zapyta co z moimi przyjaciółmi? Odpowiem prosto... Nie mam przyjaciół. Kiedy byłam jeszcze mała i chodziłam do przedszkola, miałam kilku znajomych, z którymi bawiłam się na szkolnym podwórku, ale jak odszedł mój tata, wszyscy zaczęli mnie wyśmiewać, że jestem taka głupia, że aż mój własny ojciec mnie nie chce. Te słowa bardzo bolały. Bolały bardziej niż jak by mnie ktoś pociął nożem. Kiedy poszłam do szkoły miałam kilku ''przyjaciół'', ale wszyscy z nich okazali się być fałszywkami. Później, kiedy Louis stał się jednym z członków One Direction, wszyscy zaczęli nagle ze mną rozmawiać. Chcieli się ze mną widywać, umawiać, przyjaźnić. Ja nie chciałam, aby każdy przyjaźnił się ze mną tylko dlatego, że mój starszy brat należy do jednego z najpopularniejszych zespołów na świecie. Wtedy już wiedziałam, że nigdy nie znajdę oddanego i zaufanego przyjaciela. Po tych kilkunastu latach nauczyłam się bardzo dużo. Wiem, że mogę polegać już tylko na sobie. Nie zaufam już nigdy nikomu. 
Noc minęła mi nie zbyt spokojnie. Co chwila budziłam się, bo pierwsza noc w nowym miejscu była dla mnie dosyć dziwna. 
Obudziłam się o siódmej rano. Nie mogłam już zasnąć dlatego wstałam i \w piżamach zeszłam na dół. Weszłam do salonu, a tam siedział chłopak, któremu było na imię Harry jak się nie mylę. Siedział na kanapie i oglądał coś w telewizji. Po chwili zauważył mnie i odwrócił się w moja stronę.
- Dzień dobry - powiedział obdarzając mnie ciepłym uśmiechem.
- Cześć - odpowiedziałam. - Dlaczego nie śpisz? - Nie wiem co skłoniło mnie do pytania, ale skoro już je wypowiedziałam to niech stracę.
- Wczoraj poszedłem wcześnie spać, bo bolała mnie głowa no i jak widać, już się wyspałem - uśmiechnął się. - Jak chcesz to chodź i usiądź sobie. - powiedział i poklepał ręką miejsce obok niego.Nie miałam nic lepszego do roboty, dlatego usiadłam.
- A dlaczego tak wcześnie wstałaś? - zadał mi kolejne pytanie.
- Nie mogłam spać jakoś spać - powiedziałam.
Harry wydawał się być całkiem miły. To znaczy na pewno był najlepszy z tego całego domu wariatów. Zauważyłam to dopiero dzisiaj, że on jako jedyny starał się nawiązać ze mną jakikolwiek kontakt, nie nie wliczyłam w to Nialla, po jego wczorajszym tekście. Ale miło ze strony Harry'ego, że ze mną rozmawia tak spokojnie i przyjaźnie. Wydawał się być całkiem fajny więc dlaczego miałabym być dla niego taka niemiła i oschła? Znamy się od wczoraj od popołudnia, więc sama nie wiem czy mogę już stwierdzić czy jest fajny, no ale dobrze, w końcu z kimś muszę tutaj trzymać tak zwaną ''sztamę''. Postanowiłam prowadzić dalszą konwersację z Harrym.
- Mogę o coś zapytać? - Powiedziałam.
- Pytaj.
- Wiem tyle, że wasz zespół zarabia całkiem sporo, więc dlaczego ciśniecie się razem w jednym domu? - Tak, to pytanie zdecydowanie nurtowało mnie od dłuższego czasu.
Harry się zaśmiał:
- Wiesz, w sumie stać nas na własne domy, ale od początku mieszkamy razem i menadżerowie mówią, że to też tak ładnie wygląda z naszej strony z tym domem, bo fanki na to lepiej patrzą, że jesteśmy tacy zgrani i w ogóle. A po za tym to często jesteśmy na próbach i koncertach, więc rzadko tu jesteśmy razem - wyjaśnił. - Myślę, że niedługo nadejdzie czas rozłamu i każdy z nas pójdzie w swoją stronę, ale na razie jest okay tak jak jest.
____________________________________________________________

7 komentarzy:

  1. już uwielbiam <3 czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twoje teksty <333
    Prosimy następną część .

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!!! Twoje opowiadanie jest wciągające... next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany boskie to jest świetne nex please (licze na to 7 rozdziałów dzisiaj kochana) xx

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: