piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 1

- Nie rozumiem dlaczego mi to robisz?! - krzyknęłam na mojego brata, kiedy powiedziała mi, że mam wyjechać z Doncaster razem z nim.
- To dobrze Ci zrobi. Nowe miasto, nowe towarzystwo - tłumaczył. - Zapomnisz o tym wszystkim co tutaj się wydarzyło.
- Ale ja nie chcę o tym zapominać! - krzyknęłam tym razem jeszcze głośniej i obróciłam się plecami do niego. - Nie rozumiesz, że dla mnie to znowu za wiele - Louis westchnął.
Po chwili usłyszałam ciche zamknięcie drewnianych drzwi i już go nie widziałam. Siedziałam jeszcze chwilę na swoim miejscu - parapecie - aż w końcu ruszyłam się z niego i podeszłam do łóżka. Moje kolana wolnym ruchem opadły na ziemię. Wsunęłam lewą rękę pod łóżko i dotykiem dłoni szukałam prostokątnego pudełeczka z nadrukiem małego, czarnego kotka. W końcu je znalazłam. Wieczko od pudełka otwarło się bardzo ciężko, ponieważ było rzadko otwierane. Wyciągnęłam pierwszą fotografię, a na niej ona i ja. Moja mama, Jay i ja. Kciukiem dotykałam jej twarzy widniejącej na zdjęciu, aż w końcu z mojego oka popłynęła pojedyncza łza, która spadła na zdjęcie i powoli z niego spłynęła. Pod paroma fotografiami znalazłam także złoty naszyjnik z sercem i literką ''J'', który należał do mamy. Zostawiła mi go przed śmiercią, aby przypominał mi ją i nasze wspólne lata razem. Chwyciłam go i zacisnęłam w ręce.
- Będę silna i dla Ciebie zrobię wszystko. - powiedziałam po cichu. Myślę, że mama chciałaby, abym nie była teraz sama i może propozycja Louisa z wyprowadzką do niego jest słuszna.
W końcu zebrałam się z podłogi. Naszyjnik, który należał do mojej mamy założyłam na szyję i wyciągnęłam walizkę z szafy. Spakowałam swoje wszystkie niezbędne rzeczy i zeszłam na dół po schodach. Szłam wolno, dokładnie obserwując każdy centymetr mojego domu. Wiedziałam, że nie zobaczę go przez dłuższy okres czasu... A może nie zobaczę go w ogóle. Ta myśl mnie po prostu przerażała.
Kiedy weszłam do salonu zastałam tam mojego starszego brata. Siedział na kanapie w ciszy, a głowę podpierał sobie ręką. Po paru chwilach usłyszał moje kroki i obrócił się w moją stronę. Ja zostawiłam walizkę i podeszłam do kanapy. Usiadłam przy nim i mono się w niego wtuliłam. Odwzajemnił przytulenie.
- Będzie dobrze - szepnął mi do ucha. Nie wierzyłam mu, że będzie dobrze. On zawsze kłamał... Odkąd tylko pamiętam oszukiwał mnie na każdym kroku, dlatego przestałam mu ufać. Ufałam tylko mamie, której już niestety ze mną nie ma oraz Loganowi, czyli mojemu pierwszemu i raczej ostatniemu chłopakowi.
Po tym jak odkleiłam się od Lou, on wziął walizkę i zaniósł ją do samochodu. Ja powolnym krokiem szłam za nim i zaglądałam w każdy kąt domu, aby go dokładnie zapamiętać. 
- Chodź już, Lottie - zawołał Louis z dworu.
Wyszłam na zewnątrz, zakluczyłam drzwi wejściowe i wsiadłam do samochodu. Brat obdarzył mnie lekkim uśmiechem, który niechętnie odwzajemniłam i ruszyliśmy razem w kierunku Londynu.
Po około dwóch godzinach zajechaliśmy na miejsce.W czasie podróży żadne z nas nie odzywało się, wcale. Nawet to i dobrze. Nie miałam nastroju do rozmów.
Kiedy zobaczyłam dom Louisa po prostu oniemiałam. Był ogromny. Podwórko na którym stał także nie należało do najmniejszych. Samochodem wjechaliśmy po dróżce, która była z kostki brukowej i prowadziła pod samo wejście wystawnej willi. Louis wysiadł, okrążył samochód i otworzył mi drzwi. Gdy ja wysiadłam, on otworzył bagażnik i wyjął torbę z moimi rzeczami. Gestem ręki zaprosił mnie do domu. Szłam przodem, a on za mną z moim bagażem w ręce.
- Reszta twoich rzeczy dojedzie jakoś na dniach - zakomunikował po wejściu do holu.
Nigdy wcześniej nie odwiedzałam Lou w jego domu. Wiem, że to może trochę dziwne, że nigdy nie byłam u swojego brata, ale to prawda. Nie była u niego i nie znam jego przyjaciół. Nigdy szczególnie nie interesowałam się jego życiem, a tym bardziej przestałam się interesować tym co robi gdy stał się sławny.
Weszliśmy do salonu, a w nim siedział jakiś chłopak, który miał bardzo bujne, brązowe loki. Byłam pewna, że to jeden z członków One Direction. Nie wiem jak ma na imię, ponieważ nie słucham piosenek tego typu, dlatego też nie znam jego przyjaciół z zespołu.
Kiedy chłopak mnie zobaczy, od razu dźwignął się z kanapy i powiedział:
- Cześć, jestem Harry. 
- Hej - rzuciłam krótko i odwróciłam wzrok.
Louis zobaczył, że spławiłam tego całego Harry'ego więc zaproponował, że pokaże mi pokój.
Bez słowa ruszyłam krętymi schodami na piętro. Brat szedł za mną z walizka i nic się nie odzywał. W końcu byliśmy na piętrze. A ja przystanęłam.
 - Dlaczego stoisz? - zapytał odkładając walizkę na podłogę.
- Bo nie wiem gdzie mam dalej iść - odpowiedziałam. To było takie oczywiste.
Lou wziął walizkę z powrotem do ręki i tym razem ruszył pewnie korytarzem przede mną. Zaszliśmy na sam koniec korytarza, a on otwarł drzwi i puścił mnie przodem.
- To będzie twój nowy pokój - powiedział kładąc walizkę obok szafy.
- Dobra. - powiedziałam prosto, na co on westchnął i wyszedł z pokoju.
Stałam na samym środku mojego, nowego ''królestwa''. Ściany były koloru lawendowego, podłoga z jasnego bugu. Na suficie niewielki srebrny żyrandol, a pod żyrandolem wielkie łóżko z białą pościelą. Po prawej stronie była szafa i komoda, a po stronie lewej toaletka. Pokój był śliczny. Jeszcze piękniejszy niż mój pokój w Doncaster. Zaczęłam się rozpakowywać, co zajęło mi mniej więcej godzinę. Jednak do mojego pokoju nagle ktoś wszedł...

7 komentarzy:

  1. No w taki momencie przerwałaś! Ale i tak piszesz świetne Imaginy. Masz talenta xDD . Czekam na next. Koffciam <33

    OdpowiedzUsuń
  2. jest świetny .. idę do 2 rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne czekam na następny :P iza :****

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero dołączyłam do czytelników tego bloga,ale wim już po pierwszym rozdzial że będzie to fajny imagin . Dlaczego? Dlatego że czytałam twoje krótkie imagin na facebooku na stronie na której jesteś adminka. Będę zaglądać. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń

Od założenia bloga minęło: