piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 14

Wstawiam ten rozdział z okazji This Is Us. Mam nadzieję, że każdy z was idzie i spełni to swoje małe marzenie na obejrzeniu tego oto cuda.
_______________________________________________

* Z perspektywy Louis`a *

- Wolniej się już nie da jechać Liam?  - spytałem sarkastycznie widząc, że mój przyjaciel jedzie tylko 60km/h. Payne na moje słowa tylko wzdychnął i nie odezwał się już nic. Chciałem być już w domu i zobaczyć czy Lottie już wstała, zapytać jak się czuje. W jednej chwili pomyślałem, że mój przyjaciel specjalnie jedzie tak wolno, ale niby dlaczego miałby to robić? Moje głupie myśli.
Po dziesięciu minutach razem z Zayn`em, Harry`m i Liam`em zajechaliśmy pod nasz dom. Wysiedliśmy z auta i wyjęliśmy wszystkie torby z zakupami. Drzwi były otwarte więc nie musieliśmy dzwonić dzwonkiem. Kiedy stanęliśmy w korytarzu było słychać ciszę. Dosłownie cały dom opanował istny spokój. Może Niall jeszcze nie wstał i Lottie też nadal śpi? - myślałem, ale gdy przekroczyłem próg salonu nie musiałem już o niczym myśleć, bo wszystko było jasne. Przez to co zobaczyłem aż jedna zakupowych toreb wypadła mi z rąk. Na szczęście w torbie były tak zwane lekkie produkty więc nic nie pękło, ani się nie stłukło. W telewizji leciały najfajniejsze scenki z filmu Project X, a na kanapie zauważyłem śpiącą Lottie wtuloną w Niall`a! Nie wiem co blondyn sobie myślał śpiąc z nią tak. Lewa  ręka Niall`a spoczywała na ramionach mojej młodszej siostry, która była okryta kocem. Głowa Lottie była oparta o Horan'a, a jej ręka znajdowała się praktycznie przy dłoni Niall`a.
- Boże Louis tobie niczego nie można dać do rąk. - powiedział Zayn wchodząc do salonu, klękając na podłodze i zbierając wysypaną przeze mnie zawartość torby. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem, że miałem jakąkolwiek torbę.
- A co byś zrobił na moim miejscu? - zapytałem szeptem żeby nie zbudzić siostry i Irlandczyka.
- Nie rozumiem. - pokręcił głową mulat pakując ostatki zapakowanej żywności z podłogi. Kiedy on powiedział, że nie rozumie pociągnąłem do za rękę w górę, aby wstał i zobaczył to co jest na kanapie. Malik na początku nie wiedział o co chodzi, ale gdy zobaczył Lottie i Nialler`a uniósł swoje kąciki ust do góry.
- Z czego ty się cieszysz? - zapytałem zirytowany.
- Przecież to słodkie. - odparł nie spuszczając wzroku ze śpiącej na kanapie pary, a w tedy ja uderzyłem go lekko w ramie.
- A wy czemu tak stoicie na środku salonu? - zapytał wchodząc uśmiechnięty Harry, lecz gdy zobaczył Lottie z Niall`em śpiących w swoich objęciach uśmiech zniknął mu z twarzy. Popatrzył się chwilę na nich i po prostu wyszedł z pomieszczenia. Prawdopodobnie opuścił dom, ponieważ można było usłyszeć głośny trzask drzwi wejściowych.


* Z perspektywy Lottie * 

Usłyszałam straszny trzask i obudziłam się. Byłam lekko wystraszona, ponieważ nie wiedziałam skąd pochodzi głośny dźwięk. Powoli przetarłam oczy i zobaczyłam, że obok mnie słodko śpi Niall. Cudowny widok. Dopiero po chwili spostrzegłam, że obejmuje mnie ręką. To pewnie dlatego tak miło mi się spało. Ostrożnie się podniosłam aby go nie obudzić i zobaczyłam, że za kanapą stoi Louis i Zayn. Zayn stał uśmiechnięty ze skrzyżowanymi rękoma, a Louis dosłownie zabijał mnie wzrokiem. Był straszny kiedy tak się patrzył.
- Cześć. - powiedziałam myśląc, że Louis na moje słowa złagodnieje.
- Co wy tutaj robicie?! - spytał podnosząc głos i budząc tym Horana`a. Zaspany Irlandczyk ziewnął i ociężale przeniósł swój wzrok na mojego brata.
- Oglądaliśmy film. - odpowiedział uśmiechnięty Niall.
- Film? - zapytał z sarkazmem Lou. - To mi nie wyglądało na oglądaniu filmu. - dodał.
- Po prostu przy końcówce zasnęliśmy. - oznajmiłam mu. - Zdarza się. - uśmiechnęłam się. Louis wzdychnął i odszedł do kuchni. Zayn obdarzył nas uroczym uśmiechem, który odwzajemniliśmy z niebieskookim i po chwili mulat także zniknął z naszego pola widzenia.
- Wiedziałem, że Lou zrobi awanturę z tego. - powiedział przeciągając się Niall.
- To u niego norma. - zaśmiałam się. 
No jakby nie było mój kochany braciszek Tommo zrobił hałas o to, że spałam przytulona do blondyna. Jemu zawsze coś nie pasuje. Kiedyś w ogóle nie interesował się tym do kogo się przytulam, a teraz interesuje się tym aż za bardzo.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk sms`a. Dźwięk nowej wiadomości zabrzmiał w telefonie Horan`a. 
- Muszę lecieć. - powiedział po odczytaniu wiadomości.
- Holly? - spytałam, bo domyślałam się kto jest nadawcą wiadomości.
- Tak. - przytaknął. - Dzisiaj wróciła z Paryża i... 
- I chciała się z tobą spotkać. - dokończyłam przerywając mu jego wypowiedź.
- Tak.
- Miłęgo spotkania. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Niall odwzajemnił uśmiech ukazując przy tym swoje nieżnobiałe ząbki i wyszedł z salonu, a więc zostałam sama. Ale ciekawe gdzie Harry? - pomyślałam i udałam się do kuchni, aby zapytać się któregoś z domowników gdzie podziewa się mój loczek.
- Wiecie gdzie jest Harry? - spytałam wchodząc do kuchni.
- Nie. - zaprzeczył Louis.
- Znaczy był z nami gdy przyjechaliśmy z zakupów, ale potem momentalnie wyszedł z domu trzaskając drzwiami. - sprostował Zayn. Teraz już wiem co mnie obudziło. Ale dlaczego Harry wyszedł z domu bez słowa? Poczekam na niego i z nim porozmawiam.
- Aha. - odpowiedziałam i wyszłam z kuchni. Poszłam do siebie do pokoju. Droga schodami na górę okazała się trudniejsza niż zejście. Po schodach szłam ponad pięć minut! Nie ukrywam, że droga mnie lekko zmęczyła. 
Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżko. Była 10:00 rano, a przede mną cały dzień. Zastanawiałam się co by tu robić... Mój obecny stan nie pozwalał na dużo czynności, ale nie chciałam się nudzić. Pogoda za oknem doznała lekkiej poprawy. Nie padał deszcz, ale słońce także nie wychylało się z poza chmur. Z nudów włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne strony, Twitter`a i Facebook`a. 
Tak właśnie zleciał mi cały dzień. Dosyć nudno - to przyznam, ale cóż ja więcej mogłam robić. Samo zejście na dół wymagało już sporego wysiłku. 
Przez cały czas czekałam na Harry`ego. Około 18:00 zza drzwi usłyszałam czyjeś kroki. Umiałam rozpoznać po słuchu jak porusza się Harry i już byłam pewna, że to on. Chciałam go zastać jeszcze na korytarzu, ale niestety nie zdążyłam. Widziałam tylko jak drzwi od jego pokoju zamykają się za nim. Nie namyślając się długo ruszyłam do jego ''czterech ścian''. Ostrożnie zapukałam w drewniane drzwi do pokoju Styles`a.
- Proszę. - odpowiedział cicho swoim delikatnym głosem. Weszłam i zobaczyłam jak leży na łóżku. Gdy przekroczyłam próg spojrzał na mnie kątem oka i spuścił wzrok. Podeszłam do niego bliżej i usiadłam przy nim.
- Gdzie dzisiaj byłeś? - spytałam lekko się uśmiechając.
- Na mieście. - odpowiedział oschle.
- A czemu wyszedłeś tak bez słowa? - spytałam.
- A komu miałem mówić?! - zapytał z podniesionym głosem i podniósł się na łóżku do pozycji siedzącej. - Ty i tak byłaś za bardzo zajęta Niall`em. - dodał, lecz tym razem ciszej. Aha, więc tutaj chodzi o Niall`a... Nie wiem z czego Harry robi problem? Przecież ja tylko zasnęłam przy Horan`ie i nic po za tym.
- O czym ty mówisz? - spytałam zmieszana.
- O czym?! O tym, że spałaś przytulona do Niall`a! - krzyknął. - O tym mówię.
- Wcale nie! - zaprzeczyłam podnosząc się z miejsca obok niego na łóżku. - Po prostu oglądaliśmy film i zasnęłam. - dodałam.
- Taa, jasne. - położył się z powrotem na łóżku.
- Nie wierzę... - dodałam i kierowałam się w kierunku wyjścia. - Nie mogę w to uwierzyć, że ty mi nie ufasz. - powiedziałam. Byłam załamana. Mój, własny chłopak twierdzi, że kłamię. To na prawdę smutne. Przecież go kocham... Jak bym mogła go oszukać?
Łzy napłynęły do moich oczu, a ja starałam się to ukryć dlatego próbowałam jak najszybciej stąd wyjść. Byłam już przy drzwiach, ale nagle Harry złapał mnie za rękę...
______________________________________________

Next = 40 komentarzy

- Co wam się najbardziej podobało w tym rozdziale?
- Podoba wam się nowy (tymczasowy) szablon na blogu?

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 13

Po chwili usłyszałam lekkie pukanie do drzwi. Harry odsunął się ode mnie na odpowiednią odległość.
- Proszę. - powiedziałam i do mojego pokoju wszedł Liam, Danielle, Perrie oraz Zayn. Wszyscy uradowani od razu rzucili się w moja stronę, aby mnie przytulić.
- Zgniatacie mnie. - powiedziałam gdy już wszystko mnie bolało od ich uścisków.
- Przepraszamy. - powiedział Zayn.
- To jak sie czujesz? - spytała Danielle, która przysiadła się obok mnie na łóżku.
- Całkiem dobrze. - odpowiedziałam. Porozmawiałam jeszcze chwilkę z towarzystwem, ale potem oznajmiłam wszystkim, że jestem zmęczona i pójdę już spać. 
Zostałam sama w pokoju i już układałam się do snu, ale znów ktoś mi przeszkodził pukając.
- Proszę. - powiedziałam kolejny dzisiaj raz. Zza drzwi wyłonił się Styles. Akurat tu nie narzekałam, bo ucieszyłam się z jego widoku. Podszedł do mnie i przytulił.
- Dobranoc księżniczko. - powiedział słodko i pocałował mnie w czoło. Jakie to było cudowne.
- Dobranoc. - wydukałam uśmiechnięta, a chłopak wyszedł i zostawił mnie samą. 
Chciałam zasnąć, ale nie mogłam. Myślałam w kółko o Niall`u. Nie wiem czemu. Przecież jestem z Harry`m, więc dlaczego w mojej głowie jest Niall? Bezsensowne pytania dręczyły mnie na okrągło. Chciałam teraz porozmawiać z Niall`em, ale przecież była noc. Postanowiłam rozmowę z nim odłożyć na ranek.
Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Było po 07:00 rano. Podniosłam się na łóżku do pozycji siedzącej i tym samym wyjrzałam przez okno. Londyńska pogoda opanowała całe miasto. Wszędzie padał gęsty deszcz. Z okna można było dostrzec mieszkańców Londynu którzy pod kolorowymi parasolkami próbując schronić się przed wodą kapiącą na nich. W tej chwili cieszyłam się, że dziś nie muszę wychodzić na zewnątrz.
Ciężko wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz. Nie ubierałam się, ponieważ lekarz kazał mi leżeć i odpoczywać przez kilka następnych dni,  a ja chciałam tylko zejść na dół do kuchni i coś zjeść. Szłam korytarzem, oczywiście bardzo powoli, bo jak inaczej miałam się ruszać w moim stanie. Stanęłam przed schodami. I znów przeszkoda. Nie zważałam na nią długo tylko powoli schodziłam... A tak w zasadzie skakałam ze stopnia na stopień na jednej nodze. O dziwo na dole znalazłam się po chyba trzech minutach. Całkiem nieźle. Zaszłam do kuchni, ale nie spodziewałam się, że znajdę tam Niall`a. Stanęłam w drzwiach i spojrzałam się na niego. On kątem oka na mnie zerknął, a następnie odwrócił wzrok w swoją miskę płatków. Zmieszana wszystkim podeszłam do blatu kuchennego. Zrobiłam sobie kanapkę z dżemem, którą zjadłam opierając się o blat. Noga mnie bolała, ale nie chciałam siedzieć obok niego przy stole, bo dziwnie bym się w tedy czuła. Gdy jadłam zauważyłam, że Niall dojadł już płatki, ale nadal siedział na swoim miejscu. Gdy ja skończyłam jeść udałam się do wyjścia, ale stanęłam w futrynie drzwi. Moje ciało nie chciało się ruszyć. Poczułam, że to ten moment. Moment, w którym muszę porozmawiać z Irlandczykiem. 
- Musimy porozmawiać. - odwróciłam się do niego i powiedziałam, ale nie zauważyłam, że Niall powiedział dokładnie to samo w tym samym momencie co ja. Speszyłam się tym. Niall popatrzył się na mnie i wolno ruszył do salony. Jego oczy mówimy abym udała się za nim, tak też zrobiłam. W salonie usiedliśmy na kanapie. Długa cisza panowała między nami. Jak widać nikt nie wiedział jak zacząć naszą ''twórczą'' dyskusje.
- Ja.. - zająknęłam się. - Ja... Chciałabym Cię przeprosić za wszystko. - wydusiłam z siebie. Blondyn siedział niepewnie zapatrzony w swoje białe vansy nadal bez słowa. 
- Ty mnie przepraszasz? - spytał po chwili. - To ja powinienem przeprosić ciebie. 
- Za co? - spytałam, a on ciężko westchnął.
- Znalazłem Cię na drugi dzień po naszej kłótni. - zaczął drżącym głosem. - Miałem wrażenie, że zrobiłaś sobie coś ze złości na mnie. I kiedy byłaś w śpiączce przez cały czas o tym myślałem. Myślałem o tobie... . - mówił  poważnie. - O tym, że przeze mnie możesz już nigdy się nie wybudzić. - dokończył, a jego oczy zeszkliły się od nabierających łez.
- Niall to nie twoja wina. - powiedziałam pocieszająco. 
- Jak nie moja to niby czyja?! - zapytał lekko podnosząc głos. 
- To moja wina. Ja kiedy szłam na spacer potknęłam się, przewróciłam i podajże uderzyłam w jakiś ogromny głaz. - mówiłam do niego, a on z każdym moim słowem coraz bardziej mi wierzył. Ja wiedziałam, że to co mówię jest tylko w połowie prawdą. Przecież tak na prawdę poszłam go odnaleźć, a gdy usłyszałam rozmowę Holly i Nialler`a to poniosło mnie troszeczkę... Ale przecież mu tego nie powiem.
- Czyli to nie przeze mnie? - podpytywał mniej zmartwiony.
- Nie. - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił i mnie przytulił. Brakowało mi tego. Nie przytulił mnie od... Hmm nawet nie pamiętam.
- A ty za co mnie przepraszałaś? - zapytał wytrącając mnie z moich rozmyślań.
- Ja za naszą kłótnię jak jeszcze byliśmy nad jeziorem. - powiedziałam i znów trochę się zmartwiłam, ale Niall tylko cicho się zaśmiał. - Dlaczego się śmiejesz? - zapytałam nie rozumiejąc jego zachowania.
- Bo my kłóciliśmy się kilka razy nad jeziorem. - odpowiedział po chwili, a ja przytaknęłam i oboje zaczęliśmy się z tego głośno śmiać. Nie lubiłam kłótni z nim, ale czasami konflikty same po prostu powstawały. A może kłócimy się po to żeby móc się później pogodzić? Heh zabawne.
- A tak w ogóle to gdzie reszta? - zapytałam opanowując się po naszym napadzie śmiechu.
- Pojechali na zakupy. - odpowiedział niebieskooki.
- Bez ciebie?
- Ja chciałem zostać w domu żeby cie przeprosić i porozmawiać... Nie lubię robić tego przy wszystkich. - uśmiechnął się.


* Z perspektywy Niall`a *

Kamień spadł mi z serca gdy dowiedziałem się, że to nie przeze mnie Lottie doznała tak groźnego wypadku. Teraz cieszyłem się, że jesteśmy już pogodzeni i wszystko będzie tak jak kilka dni temu. 
- Obejrzymy coś? - z myśli wyrwał mnie delikatny, dziewczęcy głos mojej rudowłosej koleżanki.
- Tak. - potwierdziłem. - A co byś chciała?
- Jestem w dobrym humorze więc mam ochotę na komedie... - mówiła ucieszona. - To wybierz jakąś Niall.
- No ok. - odpowiedziałem i podszedłem do pułki z płytami. Wybrałem Project X. Bardzo lubiłem ten film, a dawno go nie widziałem. Włączyłem go i przysiadłem się do Lottie. Zauważyłem, że film przypadł jej do gustu, bo na prawdę głośno się śmiała w prawie każdej scenie. Po pół godzinie chyba zrobiło jej się trochę zimno. Szybko wstałem i zgarnąłem koc z fotela obok. Przykryłem ją, a ona tylko się uśmiechnęła co odwzajemniłem.
Po następnych kilku minutach widziałem jak oczy Lottie powoli się zamykają. Wkrótce zamknęły się one na dobre. Mój kochany rudzielec zasnął przy jednym z najśmieszniejszych filmów. Heh... Cała Lottie. Ma to chyba po Louis`ie. 
Jej głowa opadła na moje ramie. Czułem się dość dziwnie, ale to mi nie przeszkadzało. Objąłem ją ramieniem i zamiast na film patrzyłem jak słodko śpi. Myślałem w kółko o tym, że jak Lou nas tak zobaczy to mnie chyba zabije. On jest bardzo zazdrosny o swoją młodszą siostrzyczkę, ale wcale mu sie nie dziwie.
 Film prawie się kończył, ale nie wiadomo dlaczego nie zdołałem dotrwać do końcówki. Usnąłem.
____________________________________

Next = 40 komentarzy!!!

- Co wam się najbardziej podobało w tym rozdziale?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 12

Dziwne miejsce, dziwne uczucie. Tak, wszystko dookoła mnie takie dziwne. Dookoła praktycznie pustka. Białe ściany, a obok mnie tylko jedna, mała, drewniana szafeczka.
Już chciałam wstać z łóżka, na którym się znajdowałam, ale dopiero po chwili zauważyłam, że jestem podpięta do różnych urządzeń, które wydają z siebie ciche dźwięki pikania. Nie wiedziałam o co chodzi. Skąd ja się tutaj wzięłam? I w ogóle co to za miejsce? Chciałam się ruszyć, ale poczułam ogromny ból w lewej nodze. On powstrzymał mnie od wszystkiego. Dopiero po chwili dostrzegłam postać, której głowa spoczywa na moim łóżku. Tą głowę otaczały duże loki. Wiedziałam, że to Harry. Jak strasznie się ucieszyłam gdy go zobaczyłam.
- Harry. - szepnęłam cicho, ponieważ nie mogłam wydobyć z siebie głośniejszego dźwięku. - Harry. - szepnęłam ponownie. Chłopak lekko zmieszany uniósł głowę w górę, przetarł oczy i rozejrzał się dookoła. Gdy mnie ujrzał na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech przypominający banana.
- Lottie! - krzyknął uradowany i przytulił mnie z całej siły. Cicho pisnęłam, ponieważ wszystko mnie bolało. - Ojej przepraszam. - powiedział tuląc mnie znacznie delikatniej. - Jak się czujesz? - zapytał puszczając mnie ze swojego uścisku.
- Nie najgorzej, ale co ja tu robię? - spytałam rozglądając się dookoła.
- Ehh. - westchnął Styles. - Niall znalazł Cię dwa dni temu, rano na plaży. - mówił. - Leżałaś nieruchomo, a twoja lewa noga była cała zakrwawiona. - powiedział. Byłam w śpiączce przez aż dwa dni! O rany... To dlatego nie bardzo kojarzę gdzie jestem i co robiłam ostatnio. Powoli zaczynałam sobie wszystko przypominać. Biegłam tą plażą i na coś wpadłam. To coś było bardzo twarde, bo od tamtego momentu nie pamiętam już nic. - Ale najważniejsze, że już się obudziłaś. - wytrącił mnie z myśli uradowany Hazza.
- Ja też się cieszę, że się obudziłam. - dodałam i w tej chwili chciałam się pocałować z Harry'm. Czułam jak się do mnie zbliża, jak jego oddech przyśpiesza. Dzieliły nas zaledwie milimetry, ale ktoś wszedł do sali. Tym kimś był Louis. Gdy usłyszeliśmy otwierające się drzwi momentalnie odsunęliśmy się od siebie. Byłam zła na Tomlinson'a, że przeszkodził nam w takiej chwili. Podczas mojego związku z Harry'm zdążyliśmy się pocałować chyba zaledwie dwa razy!
- Lottie! - krzyknął tak samo jak i Harry pięć minut temu. Podbiegł do mnie uradowany i przytulił z całych sił. 
- Lou. - powiedziałam cicho, aby mnie puścił.
- Stary weź tak nie ściskaj Lottie, bo ją połamiesz. - zaśmiał się Harry, a Louis pokazał mu język i wyciągną telefon z kieszeni swoich spodni. Odwrócił się od nas i wykręcił jakiś numer.
- Już niedługo będziemy w domu i będziemy mieli chociaż chwilkę dla siebie. - szepnął mi zadowolony Hazza. Pokiwałam głową na jego sugestię, a on widać bardzo się ucieszył.
- Tak, tak. - mówił Lou do komórki. - Ja też się niesamowicie cieszę. Pa. 
- Do kogo dzwoniłeś? - zapytałam gdy już skończył konwersację przez komórkę.
- Do Zayn'a. - odparł. - Chciałem mu powiedzieć, że już się obudziłaś. - dodał uradowany, a ja zaśmiałam się z niego, że robi z tego aż taką sensację.


* Oczami Louis`a *

Moja, kochana Lottie już się obudziła ze śpiączki. Jestem taki szczęśliwy. Musiałem poinformować o tym resztę.
- Ja skoczę jeszcze powiedzieć Niall'owi. - powiedziałem i wyszedłem na poszukiwania blondasa. Przemierzałem korytarz, aby dojść do bufetu. Byłem pewien, że tam go znajdę i się nie myliłem. Siedział przy jednym ze stolików i grzebał widelcem po talerzu pełnym makaronu i sosu pomidorowego. Podszedłem do niego uradowany. Widziałem, że jest dość mizerny. Od trzech dni mało jadła, praktycznie nic się nie odzywał i w ogóle się nie uśmiechał. Dziwny był. Miałem nadzieje, że moja informacja go lekko rozchmurzy.
- Lottie się obudziła. - powiedziałem, a jemu aż zaświeciły się oczy. 
- Jest na sali sama? - zapytał swoim pierwszy pytaniem tego dnia.
- Nie, Harry jest z nią. - odpowiedziałem, a on zamilknął i nawet nie myślał ruszyć się ze swojego miejsca.


* Z perspektywy Lottie *

Louis poszedł do Niall'a, ale po co? Jestem z nim pokłócona i koniec. Chociaż w tedy chciałam go przeprosić... Ale teraz to nie ważne. Nie mam zbytnio dużej ochoty go widzieć.
Pod nieobecność Louis'a starałam się chwilę nacieszyć Harry'm, którego nie widziałam od dwóch dni. To znaczy on mnie widział, ponieważ siedział blisko mnie przez ten cały czas, ale mój organizm nie miał w tedy ochoty się obudzić z bardzo głębokiego snu więc ja go nie dostrzegałam. Po krótkiej chwili do sali wszedł lekarz.
- Panna Tomlinson widzę, że już obudzona, ale także uśmiechnięta. - powiedział facet w białym, lekarskim fartuchu. - Patrząc na pani badania i to, że wybudziła się pani ze śpiączki mogę śmiało powiedzieć, że może pani wyjść ze szpitala. - dodał uśmiechnięty przeglądając za pewne rentgen mojej nogi. Chciałam mu odpowiedzieć, ale Harry mnie wyprzedził.
- Dziękujemy panu. - powiedział podając rękę lekarzowi. Medyk odwzajemnił gest Styles'a. 
- No to wracamy do Londynu. - powiedział zadowolony Harry zadziornie pocierając ręce. 
Harry wyszedł z sali zostawiając mnie samą, a ja z wielkim trudem się ubrałam i byłam gotowa do wyjścia. Zawołałam chłopaka, aby pomógł mi wstać i wyjść stąd. Zrobił to oczywiście bardzo chętnie.
- Przynajmniej prowadząc Cię mogę Cię przytulić publicznie. - zaśmiał się idąc ze mną korytarzem. Wyszliśmy na dwór i Harry pomógł mi siąść do samochodu. Ciężko się w nim siedziało, bo moja nowa była usztywniona, ale jakoś dawałam radę. Hazza poszedł poszukać Lou i Nialler'a. Poczekałam dosłownie pięć minut i cała trójka była już w samochodzie. Oczywiście Niall się ze mną nie przywitał. Widać nadal złościł się po ostatniej kłótni.
- Dobrze, że już jesteś z nami. - powiedział zadowolony Harry.
- Tak i gdyby nie Niall nie wiadomo co by się stało. - dodał Louis. Gdyby nie Niall? Właśnie... jak opowiadał Harry to wychodziło na to, że Niall mnie znalazł i przyniósł do domku nad jeziorem. Jaki on kochany. Pomimo naszych kłótni nie zostawił mnie. Muszę mu za to podziękować. Ale nie teraz... Zrobię to w domu.
Po długim, długim czasie zajechaliśmy na miejsce. Kiedy byliśmy już w domu była chyba 20:00. Nie dość, że byłam zmęczona, po operacji nogi to ta podróż mnie wykończyła już do końca. 
Weszłam do domu i byłam szczęśliwa chociaż z tego, że tutaj jestem. Szłam korytarzem, oczywiście o kulach. Doktor powiedział, że gips będzie gościł u mnie z dobre półtora miesiąca. Starałam się to tym nie myśleć. W tej chwili byłam strasznie senna i chciałam iść się położyć, ale był jeden, malutki problem... A w zasadzie jeden duży problem! Problemem był schody, którymi można było dostać się na piętro, gdzie znajdował się mój pokój. Stanęłam przed moją przeszkodą i ciężko westchnęłam.
- Coś nie tak? - zapytał Harry, który po chwili pojawił się obok mnie znikąd.
- Ehh. Schody. - powiedziałam zrezygnowana.
- Schody mówisz... - podsumował, a ja pokiwałam głową. Nie zdążyłam się obejrzeć, a ten wziął mnie na ręce i zaczął iść schodami w górę.
- Co ty robisz głuptasie? - zapytałam rozbawiona tym co właśnie się działo.
- Niosę cię do pokoju. - odpowiedział i zdecydowanie szedł dalej. W końcu zaszliśmy na piętro, ale Harry nie miał zamiaru mnie puszczać. Szedł ze mną aż do mojego pokoju kiedy to delikatnie położył mnie na łóżku. Zamknął za sobą drzwi i położył się obok mnie.
- Nie należy mi się jakaś nagroda za wniesienie Cię aż tu? - spytał ukazując swoje dołeczki.
- A czy niesienie mnie było aż tak wyczerpujące? - zapytałam.
- Nie. - odparł. 
- Więc po co nagroda. - uśmiechnęłam się.
- Ale ty jesteś. - zaczął udawać obrażonego. Wiedziałam, że udaje, ale zrobiło mi się go żal. Przysunęłam się bliżej niego i złożyłam pocałunek na jego ustach. Czułam jak podczas pocałunku unosi swoje kąciki ust. Wkrótce on nie pozostawał mi dłużny i mnie pocałował. Nasze małe pocałunki przerodziły się w namiętne całowanie, którego byśmy nie przerwali gdyby nie zbliżające się osoby, których kroki było słychać z korytarza.
____________________________________________

Next = 35 komentarzy


Jeśli przeczytałaś oznacz pod spodem ''przeczytałam'' !!!

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 11

Biegłam nadal, a po chwili poczułam, że tracę równowagę nad sobą i po prostu upadam. 


* Z perspektywy Niall`a *

- Całuje Cię. Pa. - moje ostatnie słowa wypowiedziane do Holly przez telefon. Po rozmowie z nią poczułem się lepiej. Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy, bo ja po prostu... ehh miałem jakieś złe dni.
Schowałem IPhona do kieszeni moich, czarnych spodni i wyszedłem na ciemną plażę aby dotrzeć do domku. Po dzisiejszej kłótni z Lottie byłem wściekły i postanowiłem chwilę odreagować w odosobnieniu dlatego właśnie skryłem się na pół godziny w tym lesie. Ja nie wiem jak z nią dłużej wytrzymam. Co drugi dzień  atmosfera miedzy nami jest straszliwie napięta. Co chwilę przekomarzamy się o jakąś błachostkę. Może przyjaźń po prostu nie jest nam pisana?
W końcu zaszedłem do naszego domku.Ujrzałem, że świeci się w nim jedynie światło w korytarzu. Zgasiłem je i udałem się do łazienki. Wziąłem gorącą kąpiel, a następnie powędrowałem do mojego i Lottie pokoju. Kiedy tam wszedłem zauważyłem, że światło i tutaj się świeci, ale nigdzie nie było mojej rudowłosej lokatorki. Pewnie poszła do Harry`ego. - pomyślałem. Nie zastanawiając się długo gdzie podziewa się Lottie położyłem się do łóżka i zasnąłem.
Obudził mnie silny, poranny wiatr, który wpadł do pokoju przez otwarte okno. Szybko wstałem z łóżka i zamknąłem je. Właśnie kiedy wstałem i zamykałem okno coś przykuło moją uwagę. Coś, a właściwie ktoś. Ujrzałem na plaży kobiecą sylwetkę rozłożoną na piasku. Postać nie wyglądała jakby spała. Trochę ciężko było poznać kim jest owa postać, ale po rudych włosach byłem pewien kim jest. Wystraszony tym widokiem szybko wybiegłem z pokoju. Zauważyłem, że w salonie siedzą wszyscy nasi przyjaciele, ale ja nie miałem czasu teraz im tłumaczyć tego co zauważyłem przed chwilą. Oni wykrzykiwali za mną pytaniami, ale ja w tej chwili byłem skupiony tylko na Lottie. Nie założyłem nawet butów tylko jak burza wyleciałem trzaskając za sobą drzwiami. Byłem bez koszulki i dopiero po chwili poczułem poranny i chłodny podmuch wiatru. Gęsia skórka okryła moje ciało, ale w tej chwili nie ja byłem najważniejszy. Stojąc boso na plaży piasek mroził moje stopy, ale ja nie zważałem na to. Po chwili dojrzałem ją. Zacząłem biec w jej stronę. W tej chwili zapomniałem o wszystkich naszych kłótniach. Podbiegłem już zupełnie blisko niej i klęknąłem na kolana. Ona leżała bez ruchliwie. Moje pierwsze czarne myśli były takie, że Lottie już nie żyje, ale starałem odgonić to od siebie. 
Jej lewa noga była cała we krwi. Spanikowałem, a do moich oczu nabrało się pełno łez. Pierwszy raz widziałem kogoś w takim stanie. Delikatnym, ale zwinnym ruchem wziąłem ją na ręce i pobiegłem szybko w kierunku domku. Gdy wszedłem z nią całe towarzystwo ucichło.
- Lottie! - wykrzyczał jako pierwszy Louis, któremu strumień łez po chwili wylał się z oczu. Podbiegł do dziewczyny, którą trzymałem na rękach  i delikatnie ściskać jej dłoń. Harry jak widać nie wytrzymał tego wszystkiego i płacząc opadł na podłogę. Liam i Zayn uspokajali swoje dziewczyny, które były dosłownie załamane widokiem. Ja starałem się być dzielny, ale widok mojej ukochanej przyjaciółki w tak strasznym stanie powodował u mnie ogromny smutek.
- Jedziemy do szpitala. Szybko! - krzyknął Zayn odrywając od siebie Perrie. Liam w tej chwili przytulał Lou, który był całkowicie załamany. Nie miał nawet siły wejść do samochodu dlatego każdy z nas polecił mu aby został w domu. Upierał się przy tym, ale w końcu się zgodził. 
Zayn pobiegł po kluczyki i za dosłownie minutę cała nasza czwórka siedziała w aucie. Mówiąc czwórka miałem na myśli Zayn'a, mnie, Lottie i Harry`ego, który w ostatniej chwili wbiegł do pojazdu. Po dziesięciu minutach dojechaliśmy pod szpital. Nie puszczałem Lottie z moich rąk. Biegliśmy razem z Zayn`em i Harry`m do szpitalnej recepcji.
- Mamy dziewczynę. Jest nieprzytomna, ma ciężki uraz nogi. - tłumaczył Zayn, a pani za biurkiem wszystko notowała. Harry siedział na krzesełku, a jego oczy były strasznie zaczerwienione. Widać było, że płakał i to chyba bardziej niż Louis.
Za chwilę podbiegło do nas trzech lekarzy z noszami. Kazali mi położyć na nich Lottie. Uczyniłem to co nakazali mężczyźni w fartuchach. Gdy ją odłożyłem trzymałem ją za rękę. Nie chciałem jej puścić. Wewnątrz czułem, że ten nieszczęśliwy wypadek może być moją winą. Widziałem, że do Zayn`a dzwoni telefon. Odebrał go, a kiedy zakończył połączenie oznajmił nam, że Louis już się trochę uspokoił i chciałby przyjechać dlatego on po niego pojedzie. Ja i Harry nie mogliśmy mu nawet nic odpowiedzieć, ponieważ Malik już wyszedł z budynku.

* Z perspektywy Harry`ego *

Moja Lottie. Moja biedna, bezbronna Lottie. Widziałem jak lekarze odwożą ją na noszach. Jej cała noga była we krwi. Boże co jej się stało! Chciałem wiedzieć, ale pytając blondyna nie uzyskałem na to odpowiedzi. Niall powiedział mi tylko, że znalazł ją rano na plaży i od razu przybiegł z nią do nas.
Miałem zupełne wrażenie, że to przeze mnie mogło się jej to stać, ale nie wiem dlaczego. Może mam głupie myśli. Teraz to nie ważne przez kogo Lottie jest w tak tragicznym stanie, ważne jest żeby jak najszybciej odzyskała przytomność. 

* Z perspektywy Louis`a *

Niecierpliwie wypatrywałem Zayn`a, który miał po mnie przyjechać i zabrać mnie do Lottie.
- Louis uspokój się. Lekarze dobrze się nią zajmą. - uspokajał mnie Liam, ale ja nie miałem ochoty go słuchać. W tedy liczyło się dla mnie to żeby jak najszybciej dojechać do szpitala. Nie wiem nawet co jej się stało. Mam nadzieję, że blondyn mi to wytłumaczy, i że to nie przez niego. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk samochodu. Tak, Zayn już przyjechał. Nie zważając na przeszkodę stojącą przede mną czyli Liam`a wybiegłem szybko na dwór i wskoczyłem do auta przyjaciela. On był z lekka zdziwiony, że już jestem, ale mi zależy na mojej siostrze więc dlaczego miałem zwlekać. Nakazałem mulatowi ruszyć, a on wykonał moje polecenie. Po dziesięciu minutach staliśmy pod szpitalem. Wybiegłem z pojazdu niczym oparzony o mało nie wpadając pod jadącą karetkę. Szybkim krokiem dostałem się do szpitala i poszedłem do recepcji.
- Lottie, Lottie Tomlinson. - mówiłem do recepcjonistki, która miała mi zlokalizować dokładne położenie mojej siostry w tym budynku.
- Panna Tomlinson właśnie jedzie na blok operacyjny. - powiedziała pani za biurkiem, a ja nie zważając gdzie to jest zacząłem biegać po szpitalu i szukać tego oto pomieszczenia. W końcu zauważyłem Harry`ego i Niall`a. Harry siedział na krzesełku wpatrzony w jeden punkt na ścianie, a Nialler nerwowo chodził od początku korytarza do jego końca.
- Gdzie ona jest? - zapytałem ostatnimi siłami, ponieważ byłem już wykończony przez płacz, smutek i nerwy. Zapytałem, a oni nadal siedzieli cicho chociaż wiedzieli, że tutaj jestem.
- Gdzie jest Lottie do cholery!? - krzyknąłem tym razem głośniej i właśnie zobaczyłem, że jedzie na szpitalnym łóżku otoczona kilkoma lekarzami i pielęgniarkami w stronę sali operacyjnej. Wyglądała bardzo bezbronnie. Podłączona do kroplówki i innej aparatury nadal była nieprzytomna.
- Lottie. - powiedział mój lokowaty przyjaciel i próbował się do niej dostać, ale lekarze zawadzali mu drogę. Blondyn także chciał do niej dojść, ale sanitariusze nie chcieli go przepuścić. W końcu wszyscy medycy wraz z moją młodszą siostrą zniknęli za wielkimi drzwiami. Załamany tym, że nie mogę być z własną siostrą ciężko opadłem na krzesełko stojące przy ścianie. Swoja twarz schowałem w rękach. 
- Opowiedz mi wszystko Niall. - powiedziałem po chwili, a blondyn nie zatrzymując się zaczął opowiadać mi całe zdarzenie.
- Rano zobaczyłem ją za oknem, jak leży bezwładnie na plaży. - mówił, ale opowiadanie o tej sytuacji przychodziło mu z wielkim trudem. - Szybko wybiegłem do niej, wziąłem ją na ręce i przybiegłem do domu. - dokończył.
- To znaczy, że ona nie wróciła na noc do domu? - spytał Harry. Jak widać to były jego pierwsze słowa od długiej chwili, bo głos miał lekko zachrypnięty.
- Nie. - odpowiedział Irlandczyk.
- Nie mogłeś tego dopilnować Niall?! - krzyknąłem ruszając w stronę blondyna.
- Myślałem, że śpi dzisiaj u ciebie i Harry`go! - krzyknął Horan odsuwając mnie od siebie.
- Niby dlaczego miałaby spać u nas? - spytałem zdziwiony siadając na swoje dawne miejsce jakim było krzesło przy ścianie.
- Bo się pokłóciliśmy wczoraj. - odpowiedział, a ja już zupełnie byłem pogubiony w całej sytuacji.

______________________________________________

Next = 30 komentarzy



Proszę żeby tajemniczy Anonim dodawał tylko jeden komentarz do jednego rozdziału! Inaczej 
opowiadanie będzie zawieszone!!!

Ja nie chcę kłamliwych komentarzy na blogu
 dlatego proszę aby od jednej osoby był tylko jeden 
komentarz do jednego rozdziału.



środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 10

Dużo osób czyta tego mojego, nowego bloga, a może ktoś z was czyta tego -> KLIK 
Jeśli go czytacie to dziękuję, a jeśli nie to zapraszam.! :)
_________________________________________

Po kilku minutach w końcu zaszliśmy do naszego domku. Ostrożnie weszliśmy do niego, bo sądziliśmy, że każdy już śpi, ale się pomyliliśmy. Na korytarzu w kuchni i w salonie świeciły się światła. Usłyszeliśmy śmiechy dochodzące z salonu. Wiedzieliśmy, że całe towarzystwo jest już w domu. Przed wejściem w głąb domku popatrzeliśmy chwilkę na siebie, a Harry dał mi całusa w policzek. Puściliśmy swoje splecione dłonie i wkroczyliśmy do salonu. Na kanapie siedziała Danielle i Liam.
- Hej. Jak kolacja? - zapytał Li obracając głowę w naszą stronę.
- Super. - odpowiedział zadowolony Hazza.
Poszliśmy do kuchni, a tam był Lou. Jak go zobaczyłam to od razu wyszłam. Nie chciałam żeby mnie widział w tej sukience, bo zaczął by wypytywał dlaczego się tak ubrałam. Gdyby pewnie podszedł bliżej mnie poczuł by zapach wina. Nie wypiłam go dużo, ale jednak można było ode mnie poczuć alkohol. Gdy wyszłam z kuchni skierowałam się do mojego i Niall'a pokoju. Harry najwidoczniej został w jednym pomieszczeniu z moim bratem. Kiedy ja weszłam do pokoju ujrzałam Niall'a. Leżał na łóżku wpatrzony w sufit. Jego jedna ręka leżała z jego głową, a druga na brzuchu. Spojrzał na mnie i po chwili jego oczy powędrowały znów na sufit. Nie wiem czemu Irlandczyk leżał tak cicho i spokojnie. Nigdy taki nie był.
Poszłam do szafy znaleźć coś do przebrania.
- Dlaczego nie odbierałaś ode mnie telefonu? - zapytał po chwili, lecz nadal na mnie nie patrzył.
- Chyba zostawiłam go w domu. - odpowiedziałam.
- Randka z Harry'm udana? - zapytał następująco.
- To nie była randka. Po prostu przyjacielskie spotkanie. - odpowiedziałam grzebiąc w szafie w poszukiwaniu ubrań. Niall na moje słowa zaśmiał się, ale nie był to śmiech żartobliwy lecz śmiech niedowierzający.
- A jak z Louis'em na rybach? - spytałam po chwili zamykając szafę.
- Normalnie. - powiedział oschle i przewrócił się na bok.
- Słuchaj sam zaczynasz ze mną rozmowę, a teraz odpowiadasz jakimś jednym słówkiem i odwracasz się? - spytałam z wyczuwalną ironią w moim głosie.
- O co ty się mnie czepiasz? - zapytał szybko wstając z łóżka podchodząc do mnie.
- O nic! Tylko taka jest prawda, że nie rozumem twojego zachowania. - dodałam.
- Znów zaczynasz się ze mną kłócić! Mogłabyś już skończyć.
- Ja? Się kłócę? Nie! Tylko mógłbyś ze mną normalnie rozmawiać.
- A co nie rozmawiam? - spytał oburzony.
- Wiesz odpowiadanie na moje pytanie ''Tak.'', ''Nie'' itp. to nie rozmowa.
- Przestań. - powiedział i wyszedł z pokoju. Po chwili dopiero zobaczyłam co ja znów narobiłam. Znowu się z nim pokłóciłam. Boże czy ja nigdy nie mogę z nim normalnie spędzić chodź jednego dnia? Dzisiaj jest jeden z najlepszych dni w moim życiu, a on na mnie krzyczy i wychodzi jakby nigdy nic. Chociaż może i to trochę przeze mnie... Wina za pewne leży po stronie nas obu. Teraz czułam się źle. Jak po każdej kłótni z Niall'em. Ostatnio kiedy się pokłócimy mam wrażenie, że nie mam po co żyć. Ciężko mi z tą świadomością. Ale teraz jest on. On czyli ktoś komu mogę wypłakać się w ramię, ktoś komu mogę zaufać, ktoś kto kocha mnie mimo moich wielu wad, ktoś kto mnie obroni, ktoś komu na mnie zależy... Ktoś taki to Harry. Harry moja miłość, nie Harry mój przyjaciel. Nie wierzę, że to wszystko zmieniło się właśnie teraz, dzisiaj... tu.To cudowne uczucie wiedzieć, że ma się u boku kogoś kto Cię kocha i szanuje twoje uczucia oraz prośby. Nie to co Logan - mój były chłopak. Gdy ja zostałam zupełnie sama on po prostu mnie rzucił dla mojej przyjaciółki, chociaż ona nawet nie zasługiwała na miano nawet mojej koleżanki. 
Przez te moje wszystkie myśli dopiero teraz zauważyłam, że siedzę na ziemi zapłakana. Łzy same mi leciały z moich brązowych oczu lekko plamiąc nową sukienkę. 
- Czy ja muszę być tak wrażliwą idiotką?! - powiedziałam sama do siebie. Tak wrażliwa idiotka to ja. Wrażliwa, bo płaczę kiedy tylko przypomnę sobie o swojej przeszłości, a idiotka, bo kłócę się z każdym bez powodu... a szczególnie z Niall'em. Ehh nie ma co... Przeproszę go zaraz. Nie jestem pewna czy to przyjmie, ale spróbować zawsze mogę. 
Usłyszałam pukanie do drzwi. Pomyślałam, że to może Horan, ale on przecież nie pukałby do swojego pokoju.
- Proszę. - powiedziałam po cichu podnosząc się z podłogi i ocierając łzy.
- Przyszedłem zapytać się czy... Matko Lottie! - usłyszałam krzyk Louis'a, który momentalnie podbiega do mnie. - Co się stało? - pytał przeglądając każdy centymetr mojego ciała, chyba pomyślał, że ktoś mi coś złego zrobił.
- Wszystko dobrze Lou. - powiedziałam lekko odpychając jego ręce.
- To dlaczego płakałaś?! - zapytał widać zdenerwowany.
- Tak sobie, popłakać nie wolno? - powiedziałam starając się lekko rozluźnić atmosferę. 
- Przestań Lottie. - powiedział tym razem już bardziej spokojnie.
- Dobrze to po co przyszedłeś? - spytałam po chwili siadając na łóżku.
- Chciałem Ci powiedzieć, że jutro już wracamy do Londynu. - powiedział, a ja trochę posmutniałam. Było całkiem fajnie tutaj nad tym jeziorem, więc szkoda mi, że wracamy. A wydarzyło się tu tyle wspaniałych rzeczy... 
- No szkoda. - powiedziałam lekko smutna, a Lou przytulił mnie i z uśmiechem wyszedł z pokoju. Po chwili dopiero przypomniałam sobie o Niall'u. Chyba powinnam go przeprosić. - pomyślałam. Wstałam z łóżka i wyszłam z naszego pokoju. Przejrzałam kuchnie i salon, ale nikogo tam nie było. Zupełnie nikogo. Wyszłam na dwór.
- Niall! - zawołałam. - Niall! - zawołałam powtórnie, ale tym razem głośniej. Chciałam iść go poszukać, ale teren dookoła mnie po prostu mnie przerażał. Jezioro było otoczone drzewami przez które nie było nic widać. Wszędzie było ciemno, a usłyszeć można było tylko cichy rechot żab i koncert świerszczy grasujących w pobliżu. Bałam się, ale zrobiłam kilka kroków na przód i stanęłam na plaży. Przeszłam kawałek po piasku, ale nigdzie go nie zauważyłam. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Oczywiście ja jak to ja wystraszyłam się, ale starałam się być twarda i szłam dalej. Szumiący odgłos dochodził zza drzew więc podeszłam bliżej nich. Nawet w ciemności dostrzegłam te cudowne blond włosy. Za drzewami stał Niall. Był on odwrócony do mnie tyłem. Już chciałam do niego podejść, ale usłyszałam, że coś mówi i nie mówił tego do siebie lecz do słuchawki swojego telefonu.
- Tak, ja też za tobą tęsknię. - usłyszałam. - Dobrze już nie mogę się doczekać. Kocham Cię. - powiedział po chwili do telefonu, a ja uciekłam stamtąd. Raczej mnie nie zauważył, ponieważ było ciemno, ale mógł mnie usłyszeć.
Biegłam ciemną plażą nie zważając na nic. Nie wiem czemu, ale bolały mnie słowa niebieskookiego do słuchawki telefonu. Wiedziałam, że mówi to do Holly. Czułam się w tedy taka zła i jednocześnie smutna. Chociaż wiem, że nie powinnam. Ja mam Harry'ego, a Niall ma Holly i każde z nas powinno być szczęśliwe. Boże o czym ja znów myślę? Po co ja się wściekam? - myślałam i biegłam, a z moich oczu zaczęły spadać pojedyncze łzy rozpaczy.
Biegłam nadal, a po chwili poczułam, że tracę równowagę nad sobą i po prostu upadam.
______________________________________________

Next = 30 komentarzy

Proszę o dodawanie jednego komentarza od jednej osoby!!!

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 9

Sama nie wierzyłam, że kiedyś pokażę się moim znajomym w takiej kiecce, no ale jakoś tak wyszło. Wyszłam z pokoju i szłam korytarzem prosto do salonu kiedy tam weszłam po prostu oniemiałam. W salonie stał Styles, ale niecodzienny Styles... Był ubrany w garnitur, a na jego ustach gościł niebywały uśmiech, którego nie widziałam już chyba od trzech dni. Harry przejechał po mnie wzrokiem.
- Witaj piękna. - powiedział całując moja rękę.
- Cześć Harry. Gdzie reszta i dlaczego się tak ubrałeś? - zapytałam.
- Ubrałem się tak, bo dzisiaj jest ważny dzień. - uśmiechnął się, a ja nadal nie wiedziałam co mam o tym sądzić.
- Jaki ważny dzień? - spytałam ciekawa jego odpowiedzi,
- Zobaczysz jeśli ze mną pójdziesz. - dodał i zgrabnie wystawił rękę, abym ja dała mu swoją. Położyłam swoją dłoń, na dłoni loczka, z ten zaczął iść w kierunku drzwi wyjściowych. Wyszliśmy z domku i podążyliśmy plażą w nieznanym mi kierunku. Na dworze było już dosyć ciemno. Słychać było ptaki, które latając podróżowały po wielu zakątkach tego miejsca. 
W oddali ujrzałam światełka, a tak w zasadzie to kilkadziesiąt małych światełek, które całe drżały. Drżały one z powodu lekkiego wiatru, a nie oczywiście z powodu zimna. Po krótkiej chwili doszliśmy do światełek. Okazało się, że świeczki były drżącymi światełkami. Świeczki... Tak mnóstwo świeczek porozstawianych w jednym miejscu na plaży co dawało magiczny efekt. Światełka były także na stoliku. Tak, na małym stoliku przykrytym białym, długim obrusem. Oczywiście obok stoliczka znajdowały się dwa krzesełka, które zajęłam ja i Harry. Oprócz świeczek na stole można było znaleźć także dwa talerze, które są przykryte metalowymi tackami. Obok tacek były kieliszki zapewne do wina.
- Harry powiesz mi co to ma być? - zapytałam uśmiechnięta, ponieważ byłam zdziwiona, ale za razem zadowolona.
- To jest nasza kolacja, którą dzisiaj wspólnie tu zjemy. - odparł zadowolony i ruchem ręki ściągną srebrne tacki z naszych talerzy. Na talerzach było jakieś wyśmienite danie. Znaczy nie zdążyłam spróbować, ale wyglądało na bardzo wyśmienite. Nie wiedziałam co to dokładnie jest, ale byłam pewna, że gdzieś tam kryje się homar lub inny owoc z morza. Po cudownej kolacji, którą całą prze rozmawiałam z loczkiem on schylił się pod stół. Nie wiedziałam czego on tam szuka. Może coś mu upadło? - pomyślałam, ale po chwili już wiedziałam o co chodziło. Harry schylił się po butelkę białego wina. Otworzył ją i nalał najpierw mi jak na dżentelmena przystało, a następnie nalał go sobie. Harry na prawdę umiał idealnie zaplanować takie wydarzenia jak świetna kolacja lub jakieś przyjęcie. Widziałam nawet, że idealnie dobrał wino. Oczywiście białe... Do owoców morza zawsze białe wino. Styles zna się na rzeczy.
- Tylko nie mów Louis'owi, że wypiłam dzisiaj trochę wina, bo szału dostanie. - zaśmiałam się, a Harry uczynił do samo odstawiając swój kieliszek na stolik.
- Nie powiem mu, bo on nawet nie wie o tej kolacji. - powiedział.
- To kto o niej wie? - spytałam upijając łyk trunku.
- Zayn, Liam, Perrie i Danielle. - odparł Harry, a ja już wiedziałam dlaczego dzisiaj nie było ich tyle czasu w domu... wiedziałam dlaczego Perrie kupiła mi tą sukienkę... Wszystko nareszcie posklejało się w jedną całość!
- A czemu Niall i Lou nie wiedzą?
- Bo Louis pewnie nie puściłby Cię na kolacje ze mną, a Niall nie wie, bo... - zająknął się. - Bo nie wie po prostu. - odpowiedział. Nie drążyłam dalej tematu dlaczego ukrył naszą kolację przed Irlandczykiem, ale powoli sama zaczęłam się domyślać. 
- No a dlaczego ja nic nie wiedziałam? - spytałam po chwili zabawnie poruszając brwiami.
- Bo to miała być dla ciebie niespodzianka. 
- To udana ta niespodzianka. - uśmiechnęłam się, a Styles zrobił to samo ukazując przy tym swoje boskie dołeczki.
Po naszej rozmowie przy winie Hazza zaproponował spacer po plaży. Zgodziłam się oczywiście. Ruszyliśmy przed siebie. Wieczór był bardzo miły. Nie myślałam, że Harry kiedyś zorganizuje takie coś. Uwielbiam go po prostu.
- A tak w ogóle to dlaczego zorganizowałeś tą kolację? - zapytałam po chwili naszej plażowej wędrówki.
- Bo... Bo... Ja...Eee... - jąkał się i po chwili zatrzymał w miejscu.
- Wszystko dobrze? - zapytałam lekko przestraszona tym, że stanął tak nagle i obróciłam się do niego tak, że staliśmy przodem do siebie. Widziałam tylko jak jego głowa jest spuszczona w dół, a loki są rozwiane we wszystkie strony.
- Tak wszystko dobrze. - powiedział i znów ruszyliśmy dalej. - Nie! Nic nie jest dobrze. - powiedział po chwili i stanął znów jak wryty. Obrócił się do mnie i złapał mnie za obie ręce.
- Posłuchaj ja nie wiem jak Ci to powiedzieć... - zaczął, a ja nie wiedziałam o co mu dokładnie chodzi. - Odkąd mieszkasz z nami wszystko się zmieniło. - wzdychnął. 
- Ale jak się zmieniło? - zapytałam nie rozumiejąc do czego zmierza.
- Zmieniło się na lepsze, a co najważniejsze... Ja się zmieniłem. - powiedział uśmiechnięty. 
- Do czego zmierzasz? -spytałam.
- Ehh... - wziął głęboki wdech i spokojnie wypuścił powietrze ze swoich płuc. - Po prostu chciałem Ci powiedzieć, że Cię kocham. Kocham Cię i nie mogę dłużej tego ukrywać. - powiedział z błyskiem w oczach, a ja nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Z jednej strony czułam coś do niego. Czułam przyjaźń, ale nie wiedziałam czy coś więcej? Wiedziałam, że Harry nie jest mi obojętną osobą... Chyba prawdę mówiąc jestem w nim chociaż zauroczona... A może i nawet zakochana? 
Z moich rozmyślań wyrwał mnie gest  Stylesa. Ujął moją twarz w dłonie i przypieczętował na moich ustach gorący pocałunek. Nie stawiałam oporu. W końcu dołączyłam do jego pocałunku. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego właśnie się dzieje... Tu i teraz.... Z Harry'm. Od zawsze miałam go za mojego przyjaciela, ale teraz po tym pocałunku wiedziałam, że jest dla mnie kimś więcej.
W końcu oderwaliśmy się od siebie i Hazza zaczął.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - ja na jego zapytanie po prostu pocałowałam go jeszcze raz.
- A czy taka odpowiedź wystarczy? - spytałam zadowolona odklejając się od niego. Harry tylko kiwnął głową i znów mnie pocałował. Nasze pocałunki przerodziły się w gorącą i namiętną scenkę z komedii romantycznej. Po naszych czułych chwilach i długiej rozmowie na plaży podczas której siedzieliśmy razem na piasku wtuleni w siebie postanowiliśmy wrócić do domku. Szliśmy razem za rękę, ale tym razem w ciszy. Każdy z nas miał wielkiego banana na swojej twarzy. Wspólnie cieszyliśmy się sobą.
- Harry? - zapytałam po chwili, a chłopak uniósł kąciki ust i kiwnął głową na znak, że słucha i czeka na moje pytanie.
- Chyba nie powiemy na razie nikomu o nas? - zapytałam niepewnie.
- A dlaczego? - zapytał.
- Bo nie chcę żeby Louis wiedział... On na pewno będzie temu przeciwny. - powiedziałam spuszczając głowę. Nagle Harry stanął i uniósł mój podbródek do góry.
- Nie martw się tym. - zaczął. - Na razie nikomu nie powiemy i już. - uśmiechnął się i złożył delikatny pocałunek na moich ustach, które były już zupełnie suche, bo przez całowanie ze Styles`em nie zostało mi już na nich ani trochę malinowej pomadki. 
- Dziękuję. - wyszeptałam. - A co powiesz Pezz, Zayn'owi, Dan i Liam'owi? - spytałam po chwili.
- Oni i tak myślą, że kolacja, którą pomogli mi zorganizować jest tylko dla tego, że chcę spędzić z tobą jeden, miły, przyjacielski wieczór więc spokojnie. - podtrzymał mnie na duchu Harry tym co przed chwilką wypowiedział. 
Po kilku minutach w końcu zaszliśmy do naszego domku.
_________________________________________

Next = 30 komentarzy

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 8

KLIK <<- Blog mojej koleżanki
_______________________________

Po tym jak niebieskooki napakował cały wózek - znów - słodkościami poszliśmy do kasy.
- Cześć Helen. - powiedział do zgrabnej brunetki o zielonych oczach, która miała na sobie, krótką sukienkę w granatową kratkę. Zdziwiłam się, że Niall i ta dziewczyna się znają.
- Witaj Niall. - powitała go. - Dzisiaj z Holly? - zapytała uśmiechnięta, a ja poczułam się lekko urażona, że pomyliła mnie z tą wredną blondyną Niall'a.
- Heh nie... To Lottie. Lottie to siostra Louis'a. - wytłumaczył blondas.
- Ahh... Przepraszam, że Cię pomyliłam. - powiedziała brunetka. - Jestem Helen. - przedstawiła się i podała mi rękę na przywitanie.
- Lottie. - odpowiedziałam uśmiechnięta.
Po poznaniu Helen i zabraniu zakupów pojechaliśmy do domu. Weszliśmy do niego i była tu zupełna cisza.
- A oni gdzie są? - zapytał się Horan. Poszliśmy wypakować nasze zakupy i Niall wziął się za żelki. 
- Proszę. - powiedział dając mi całe opakowanie żelek w kształcie serduszek o smaku malinowym.
- Oo dziękuję Niall. - powiedziałam i przytuliłam go. Zdziwiłam się, że on dzieli się ze mną swoim jedzeniem, ale pomyślałam, że nagle doznał odmiany.
Kiedy Niall dokańczał wypakowywanie zakupów postanowiłam zadzwonić do Harry`ego. Nie odbierał. Zadzwoniłam do Zayn'a, a on także nie dawał znaku życia. Zadzwoniłam do Perrie i ona na reszcie odebrała.
- Słucham? - usłyszałam miły głos Edwards w słuchawce komórki.
- Perrie? Gdzie wy jesteście? 
- My... Eee.. My jesteśmy na... - jąkała się.
- No nie wiesz gdzie jesteś? - zapytałam już zdenerwowana tym wszystkim.
- My jesteśmy na... ee... plaży! Ale nie idź do nas. My zaraz wrócimy. - powiedziała i się rozłączyła. Jej zachowanie było bardzo dziwne. Miałam nie iść do nich... Niby dlaczego? No i jeszcze Harry i Zayn nie odbierali telefonu. Tutaj dzieje się coś niedobrego.
- I gdzie są? - zapytał po chwili Niall wyciągając mnie z moich myśli.
- Na plaży. - odpowiedziałam. 
Po kilku minutach do domku weszła Perrie. Koleżanka miała dosyć dziwny uśmiech na swoich ustach. Podeszła do mnie szybkim krokiem.
- Chodź Lottie. - powiedziała po chwili.
- Co, ale dokąd? - zapytałam zdezorientowana.
- Jak to dokąd? Na zakupy. - powiedziała uradowana. Nie wiem po co chciała akurat tu i teraz iść na zakupy, ale stwierdziłam, że coś nowego by mi się przydało. Poszłam tylko powiedzieć Niall`owi, że wychodzę i poszłyśmy.  
W centrum byłyśmy na prawdę długo. Perrie jak widziałam nic nie kupowała tylko w kółko mi mówiła co do mnie pasuje.
- Ooo to musisz mieć! - krzyknęła uradowana Pezz kiedy zobaczyła krótką, niebieską sukienkę przepasaną beżowym paskiem z kokardką.
- Czy ja wiem? Nie pasuje raczej do mnie. - skrzywiłam się.
- Pasuje i to bardzo! - wykrzyczała i pociągnęła mnie do sklepu. Sukienka, która byłą na manekinie była akurat w moim rozmiarze. Przymierzyłam ją, a Perrie powiedziała, że jest taka idealna, że mam jej wcale nie ściągać. Weszłam do przymierzalni i ściągnęłam sukienkę. Od momentu kiedy ją przymierzyłam wiedziałam, że już jestem w niej zakochana. Chciałam ją kupić, ale jak zajrzałam na metkę zrobiło mi się aż słabo. Sukienka kosztowała 199 funtów! Nie miałam przy sobie aż tyle. Wyszłam z przymierzalni i szłam odnieść sukienkę z powrotem na miejsce.
- Co ty robisz? - zapytała zszokowana Edwards.
- Nic. Tylko odnoszę sukienkę na miejsce. - odpowiedziałam i szłam dalej.
- Ale nie kupujesz jej?
- Nie. Jest za droga. - powiedziałam, a w tej chwili Perrie wyrwała mi ją z rąk.
- Ej co ty wyprawiasz? - zapytałam.
- Jeśli ty jej nie kupisz to ja ci ją kupię.
- Haha bez żartów. Nie kupisz mi jej. - dodałam, a Perrie wzruszyła ramionami i poszła w stronę kasy. Chciałam ją jeszcze zatrzymać, ale nie zdążyłam, ponieważ kasjerka już zeskanowała zakup, a Pezz właśnie płaciła.
- Proszę. - powiedziała wręczając mi czerwoną torbę z napisem TopShop do ręki kiedy wychodziłyśmy ze sklepu.
- Nie wezmę tego. - odpowiedziałam.
- Proszę weź. Potraktuj to jako prezent urodzinowy. - powiedziała.
- Ale ja mam urodziny w październiku. 
- No to wczesny prezent urodzinowy. - dodała, a ja spojrzałam się na torbę i po chwili ją wzięłam oraz mocno przytuliłam moją przyjaciółkę.
- Dziękuję. - wyszeptałam do jej ucha.
Później poszłyśmy jeszcze na obiad do pewnej knajpy. Pochodziłyśmy trochę po sklepach, wypiłyśmy mrożoną kawę i poszłyśmy do domu, a tam nadal nie było chłopców. 
- Gdzie oni są przez ten cały czas? - zapytałam kładąc torbę na podłodze.
- Nie wiem. - odpowiedziała Perrie, ale ja widziałam, że ona coś wie tylko nie chce mi powiedzieć.
- Chłopcy może już przyjdą za godzinę. Może w tedy założysz swoją sukienkę i pokażesz się im? - zapytała zadowolona.
- Heh ale po co? 
- Bo ładnie w niej wyglądasz. Przyjdź na dół za godzinę ubrana w tą nową sukienkę, ok. 
- Ok. - odpowiedziałam, a przyjaciółka wyszła na zewnątrz. Była dzisiaj jakaś dziwna. Nie wiedziałam o co jej chodzi. To znaczy była miła, ale miała dziwne i tajemnicze zachowanie.
Poszłam do swojego i Niall`a pokoju. Weszłam, a pomieszczenie było puste. Znalazłam kartkę na moim łóżku.


'' Pojechałem z twoim bratem na ryby xD Zostawiłem Ci żelki na stoliku. Niall :* ''

Uśmiechnęłam się sama do siebie po przeczytanym liście. Podeszłam do stoliku i chwyciłam pudełeczko z żelkami. Wzięłam z niego dwa żelki o smaku jabłkowym i usiadłam przy laptopie.
Godzina minęła mi szybko. Ubrałam się w sukienkę tak jak życzyła sobie Perrie, a z nudów narzuciłam na siebie lekki makijaż. Po kilku minutach dostałam sms'a od Pezz.

''Chodź już do salonu i pokaż się nam :-)''

Sama nie wierzyłam, że kiedyś pokażę się moim znajomym w takiej kiecce, no ale jakoś tak wyszło. Wyszłam z pokoju i szłam korytarzem prosto do salonu kiedy tam weszłam po prostu oniemiałam. 
______________________________________________

Next = 20 komentarzy

A ja zapraszam was na nową stronkę na FB - KLIK dla założycielki będzie to wielka radość :)

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 7

- Ja i Lottie jedziemy na małe zakupy - Niall powiedział, gdy weszliśmy do kuchni.
- To wy się już pogodziliście? - zapytał Zayn.
- Wcale się nie pokłóciliśmy. - zaprzeczyłam i uśmiechnęłam się do Nialla. Po co miałabym opowiadać zaraz całą historię o co się kłóciliśmy, jak pogodziliśmy i tak dalej.
- Biorę twoje auto, Lou - dodał Niall i wyszliśmy z pomieszczenia.
- Jak je zarysujesz to nie żyjesz, pamiętaj! - Usłyszeliśmy krzyk mojego brata, po którym zaczęliśmy się śmiać. Blondyn zgarnął kluczyki do samochodu ze stolika i wyszliśmy za wewnątrz. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do najbliższego sklepu. Niall zarzucił na głowę kaptur, a na nos czarne, przeciwsłoneczne okulary i wysiadł z samochodu. Ja także chciałam wysiąść, ale chłopak mi nie pozwolił, ponieważ szybkim krokiem okrążył samochód, otworzył mi drzwi i podał rękę aby bezpiecznie wyszła.
- Dam radę sama - zaśmiałam się i wyskoczyłam.
Ramię w ramię szliśmy do wejścia do sklepu.
- Nie denerwuje cię to wszystko? - Spytałam ciekawa.
- Co? 
- To, że nie możesz wyjść normalnie nawet do sklepu.
- Hmm - zamyślił się. - Tak, denerwuje mnie to, nawet bardzo często, ale co mam zrobić? - Uśmiechnął się i już o nic więcej nie pytałam.
Wzięliśmy wózek i ruszyliśmy w pierwszą alejkę, a więc owoce i warzywa. Wzięłam kilka jabłek i włożyłam do wózka, natomiast Horan nie patrzył na nic tylko wkładał owoców i warzyw praktycznie z każdego rodzaju.
- Niall - zwróciłam jego uwagę - Nie za dużo tego? - zapytałam, a chłopak z wielkim uśmiechem na twarzy pokręcił tylko przecząco głową.
Poszliśmy dalej. Był dział z pieczywem, sądziłam, że akurat tu nam szybciej pójdzie, ale przy staliśmy chyba z piętnaście minut. Niall wszystko wybierał, a ja stałam oparta o rączkę od wózka. Horan teraz przypomniał mi jak było na zakupach z moją mamą. Ona też zawsze tyle czasu stała i wybierała. Ja ją popędzałam, a ona mówiła ''Jeszcze tylko chwilkę, Lottie.''.
- Idziemy już? - Zapytałam znudzona.
- Jeszcze tylko chwilkę, Lottie. - odpowiedział, a zrobił to w zupełnie taki sposób jak moja mama... która już nie żyje... I nigdy więcej tak do mnie nie powie. 
Kiedy o tym pomyślałam os razu zrobiło mi się smutno. Starałam się o niej nie myśleć tyle czasu, a tu nagle z byle jakiś słów sobie o niej przypominam i zaczynam się rozklejać.
Czułam, że do moich oczu napływają łzy, dlatego przetarłam je rękawem od bluzy. Miałam nadzieję, że Niall tego nie zauważy, ale akurat szedł w stronę wózka. Szybko podszedł do mnie i przytulił. Nie stawiałam oporu, tylko wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
- O co chodzi? - Zapytał szeptem, tuląc mnie do siebie. 
- O nic, na prawdę - powiedziałam, odklejając się od niego, a on spojrzał na mnie z uśmiechem i kciukiem wytarł mokre miejsce pod moimi oczami. Odwzajemniłam uśmiech i poszliśmy dalej. Dobrze, że Niall nie ciągną tematu.
Cały sklep przeszliśmy dopiero w jakąś godzinę. Gdy jechaliśmy do kasy, do Nialla zadzwonił telefon. Znów nie odebrał. Byłam pewna, że dzwoniła Holly. 
- Holly? - Zapytałam wścibsko, a Niall widać był lekko zdziwiony tym, że wiem kto dzwoni.
- Taa - wymamrotał pod nosem.
- Dlaczego od niej nie odbierasz? - Zatrzymałam wózek, bo chciałam żeby mi powiedział.
- Bo... - zająknął się. - To długa historia - odpowiedział i poszedł przodem w stronę kasy, a ja szybko ruszyłam za nim. Chyba jednak nie chciał o tym gadać. Trudno.
Podeszliśmy do kasy i zaczęliśmy wykładać produkty. Trochę tego było. Kiedy kasjerka wszystko zeskanowała, podała nam rachunek. Widziałam, że Niall wykłada portfel.
- Mogę zapłacić - powiedziałam, wykładając swój portfel. W końcu też tu trochę nałożyłam.
- Weź nie żartuj! - Zaśmiał się. - Ja płacę i koniec.
- Może chociaż podzielimy się tym rachunkiem na pół? - Zaproponowałam, ale on już zaczął wykładać swoje pieniądze na tackę do zapłaty i tylko uśmiechnął się do mnie.
Chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale ktoś złapał mnie za rękę i powiedział:
- Niech pani pozwoli mu zapłaci. Ma pani takiego miłego chłopaka, że trzeba z tego korzystać.  
Osobą, która to powiedziała była kasjerka. Była już w podeszłym wieku, więc nie wiem dlaczego tu jeszcze pracowała. Miała na sobie czerwoną kamizelkę z logo sklepu, a pod nią białą koszulę. Na głowie miała koka,  a jej włosy były brązowe, lecz gdzieniegdzie można było dostrzec odcień szarości. Na nosie miała duże okulary z grubym szkłem.
Po słowach kasjerki zaśmiałam się.
- Nie, my nie jesteśmy razem - powiedziałam pakując zakupy i zerkając na Nialla, który się śmiał i próbował schować resztę pieniędzy z powrotem do portfela.
- A to dziwne - powiedziała uśmiechnięta poprawiając duże okulary na nosie.
- Dlaczego? - zapytał Horan.
- Bo wydajecie się być wprost idealni dla siebie - powiedziała, a ja lekko się zaczerwieniłam. Kątem oka popatrzyłam na Nialla i jego twarz także oplatały niewielkie rumieńce. Ta kasierka wzbudziła w nas aż takie odczucia?
- Do widzenia - Niall się uśmiechną, wziął wszystkie torby i wyszedł. Chciałam pójść za nim, ale kobieta znów mnie zatrzymała:
- Jeśli nie jesteście jeszcze razem, to na pewno kiedyś będziecie - szepnęła mi na ucho. - Naprawdę do siebie pasujecie i mówi wam to kobieta, która już trochę w życiu przeżyła - zaśmiała się. Uśmiechnęłam się do niej i pożegnałam.
Gdy wyszłam z sklepu, widziałam, że Niall pakował już ostatnie torby do bagażnika samochodu. Bez słowa podeszłam do auta, otworzyłam drzwi i wsiadłam do niego. Po chwili Horan także uczynił to samo, a następnie odpalił samochód i odjechał z parkingu pod sklepem. 
- Co ta kasjerka Ci jeszcze mówiła? -Zapytał przerywając ciszę między nami.
- Nic takiego - machnęłam ręką w powietrzu. 
- No powiedz - Niall doktnął mojego kolana, a ja poczułam jakiś przepływ elektryczności przez moje ciało. Co to było?
 - Że jak teraz nie jesteśmy razem to kiedyś na pewno będziemy - zaśmiałam się, a on zrobił to samo. Dla nas obojgu to był jeden, zwykły żart. 
Odwróciłam głowę w szybę i patrzyłam na wszystko co mijaliśmy. Był ranek, a ja wydawałam się być już zmęczona.  Kontem oka obserwowałam Nialla. Jechał i uśmiechał się sam do siebie nie wiadomo z jakiego powodu. Nagle w radiu usłyszałam jedną z piosenek chłopaków. Nie pamiętałam za bardzo tytułu, ale wiedziałam, że jest ich. Podczas tych kilku miesięcy zdążyłam się nauczyć co śpiewają i tak dalej.
Zauważyłam, że Niall nuci sobie pod nosem. Odwróciłam się w jednej chwili i powiedziałam:
- Śpiewasz waszą piosenkę razem z radiem? Proszę cię - wybuchnęłam śmiechem. - No to jak już to śpiewaj głośniej - dodałam rozbawiona.
- Ja nie śpiewam - powiedział uśmiechnięty.
- Jak nie? A co to było ''Maybe it's the way she walked. Straight into my heart and stole it'' - zapytałam zdziwiona i zanuciłam mu pierwszy wers jaki zaczął śpiewać.
- No teraz to ty śpiewasz - zaśmiał się, a ja lekko się skrępowałam, przypominając sobie, że przed chwilą zaśpiewałam mu kawałeczek. Kurde.
- Śpiewaj Niall - odwróciłam temat i szturchnęłam go w ramię.
- Nie - odpowiedział, śmiejąc się.
- No dawaj - nalegałam.
- Jak ty zaśpiewasz ze mną to tak - powiedział, a ja nie bardzo miałam na to ochotę. Twierdziłam, że śpiewam gorzej niż zdychający kot. W mojej rodzinie to chyba Louis pozabierał wszystkim talent wokalny i sobie go przywłaszczył.
- Nie - odpowiedziałam.
- Dlaczego?
- Bo ja nie umiem śpiewać, za to ty tak.- dodałam.
- Jak ze mną nie zaśpiewasz, to ja też nie zaśpiewam - powiedział i zaczął udawać obrażonego.
- Wal się, Niall - zaśmiałam się i każdy z nas słuchał piosenki już bez śpiewania. 
Jechaliśmy jeszcze piętnaście minut. Sama nie wiedziałam dlaczego tak długo jedziemy. W drodze do sklepu wydawało się, że jechaliśmy tylko dziesięć minut, a teraz jedziemy już ponad piętnaście. Nagle Niall zaparkował samochód i wysiadł. Obszedł auto dookoła, otworzył mi drzwi i podał mi rękę, znowu. Nie miałam ochoty nigdzie więcej już iść.
- Jestem zmęczona. Dokończ zakupy sam - powiedziałam i odwróciłam się tyłem do niego. Nagle poczułam, że on bierze mnie na ręce i wyciąga z samochodu.
- Chciałaś jechać ze mną, to dokończ wszystko ze mną - zaśmiał się i dalej mnie niósł.
- Co ty wyprawiasz!? - zapytałam, chcąc wyrwać się z jego objęcia.
- Idę, a co? - Zapytał jakby nigdy nic.
- Nie żartuj sobie. Pójść mnie! Ja wracam do samochodu - mówiłam, ale on nie zważał na moje słowa. Nad głową usłyszałam dryndnięcie małego dzwoneczka, więc byłam pewna, że jesteśmy w jakimś sklepie. Po chwili Niall postawił mnie na ziemię. 
- Dziękuję - powiedziałam z ironią, a on ukłonił się jakby myślał, że ja mu dziękuje naprawdę.
-Rozejrzałam się po sklepie. Nie był to zwykły spożywczak, był to jakiś sklep podobny do cukierni, ale jednak nie był on cukiernią. Wszystkie ściany pomalowane, na niebiesko, różowo i zielono. Podłoga była z białych płytek, a sufit miał odcień złotego piasku. Jednym słowem było tu bardzo kolorowo. 
Niall wziął czerwono- pomarańczowy, nieduży wózek i ruszył razem ze mną w głąb sklepu.
- Po co my w ogóle ty jesteśmy? - Zapytałam rozglądając się po wszystkich półkach słodkiego sklepu. Mieli tutaj tyle dobroci, mmm.
- Po coś na osłodę - odparł Niall i poszedł do działu z żelkami. Z każdej półki wziął po średnim pudełeczku żelków.
- Zjesz to? - Spytałam rozbawiona.
- Nie. My to zjemy - uśmiechnął się. - Może to troszkę osłodzi sytuację jaka panuje ostatnio między nami.
- Nie rozumiem - odparłam, a Horan zatrzymał się w miejscu, więc przystanęłam razem z nim.
- Przecież od przyjazdu tutaj między nami są jakieś kłótnie i konflikty. Wczoraj cię za to przeprosiłem, ale i tak wiem, że to nie wystarczyło. Powiedziałem tylko ''przepraszam'', a to tylko wyraz zbudowany z liter, więc teoretycznie on nic nie oznaczał. Dlatego teraz chciałbym naprawić relację między nami - powiedział - Może to dziwne i dziecinne, ale chcę je lekko osłodzić na początek - dodał z uśmiechem. - Proszę, nie kłóćmy się już więcej.

Od założenia bloga minęło: