wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 21

Nie myślałam, że zdążę napisać ten rozdział jeszcze dziś... widocznie siedzenie od 21:30 do 00:00 się opłaca. Zapraszam do czytania!

______________________________________________________________

Obudziłam się rano następnego dnia. Dziś mieliśmy w końcu przenieść się do jakiegoś normalnego domu, domu w którym mieliśmy mieszkać do czasu kiedy nasz stary zostanie doprowadzony do należytego użytku. Byłam szczęśliwa, że nie musimy dłużej gnieździć się w trzech pokojach i nareszcie będziemy na swoim... wynajętym, ale swoim. Zadowolona i uśmiechnięta wstałam z łóżka i poszłam się ubrać. Dziś miałam mieć także wizytę u lekarza. Chodziło o moją nogę. Od czasu złamania minął już prawie miesiąc, więc sądzę, że nareszcie pozbędę się gipsowego ciężaru na nodze.
Dziesięć minut później byłam już gotowa. Szybko jak na dziewczynę, nie? Już miałam wyjść z pokoju kiedy zobaczyłam jak Zayn otwiera drzwi. Przeszedł przeze mnie chłodny przeciąg.
- Lottie pakuj się. - powiedział podchodząc do swojej szafy i wyciągając z niej kolejno spodnie, T-shirty.
- Wyjeżdżamy już? - zdziwiłam się, a chłopak odwrócił się do mnie.
- Tak. - odparł cicho z uśmiechem. Widziałam, że jest zadowolony. Zresztą kto nie jest? W końcu stąd wyjeżdżamy.
Po poleceniu Zayn`a zabrałam się za pakowanie. Zajęło mi to mniej niż dwadzieścia minut. Malik pomógł mi wynieść torby na korytarz gdzie czekali na nas wysocy panowie w żółtych kurtkach z napisem ''Firma Przeprowadzkowa''. Wiedziałam, że spokojnie mogę powierzyć im moje rzeczy.
Kiedy firma zajmująca się naszą przeprowadzką pojechała do wyznaczonego przez Louis`a celu wsiedliśmy w dwie taksówki i podążyliśmy za nią. Na moje szczęście w taksówce, w której byłam siedział tylko Louis oraz Liam. Odetchnęłam z ulgą wiedząc, że nie muszę jechać z Niall`em, z którym ostatnio nie układa mi się najlepiej. Przed wyjazdem nad jezioro byliśmy normalnymi znajomymi, a później zaczęliśmy się kłócić. O co? O jego głupie zachowania, ale ja... ja widać potrafię tylko w kółko zganiać wszystko na niego. Czy ja nie widzę, że to także moja wina? Przecież w tedy na balkonie mogłam to przerwać, ale czemu tego nie zrobiłam? Widocznie chciałam być blisko niego. To jest idiotyczne! Jestem z Harry`m, ale doprowadzam do takich niekomfortowych sytuacji z Niall`em. Muszę to skończyć i chyba powinnam go przeprosić. Każda sytuacja, która wydarzy się między nami jest zganiana na niego, a tak nie powinno być. Muszę z nim pogadać.
Kilkanaście minut później byliśmy na miejscu. Dom. Był na prawdę ładny oraz dość wielki jak na naszą szóstkę. Ściany domu były żółte jak słońce, a dachówka brązowa jak konar od drzewa. Idealnie dopasowanie. Weszliśmy do budynku. Firma przeprowadzkowa była tutaj przed nami, ponieważ wszystkie nasze rzeczy były rozstawione w holu.. Każdy z nas od razu zaczął się wypakowywać i przenosić do swojego ''nowego'' oraz ''tymczasowego'' pokoju. Mi było trochę ciężko z walizką, ponieważ była strasznie duża i ciężka, ale po chwili zrobiło mi się jakoś lżej.
- Pomogę ci. - zaoferował się Harry, który miał moją torbę już w rękach. Kiwnęłam głową i poszłam za nim. Kiedy weszliśmy do pokoju odebrało mi mowę. Było tu przepięknie! Ściany pomalowane na niebiesko, a do tego białe meble i łóżko. Cudnie. Harry chyba zauważył, że mi się podoba, bo cicho zaśmiał się z tego jak podziwiam pomieszczenie.
- Co cię tak bawi? - mruknęłam nie odrywając wzroku od mebli.
- Ty. - odpowiedział.
- Jestem aż taka zabawna?- podpytywałam i zwróciłam na niego wzrok. On stał oparty o ścianę z rękami założonymi na torsie wpatrując się we mnie. Styles nie odpowiedział na moje pytanie tylko od razu ruszył w moją stronę. Oplótł swoje ręce wokół mojej tali i zdecydowanym ruchem wpił się w moje rozgrzane usta. Ta chwila była bardzo urocza, ale jakoś nie miałam na nią ochoty. Po chwili sama oderwałam się od niego i zrobiłam sztuczny uśmiech. Loczek był trochę zmieszany, ale pożegnał się ze mną i wyszedł, a ja ciężko opadłam na łóżko.
Co to było z tym pocałunkiem? Czemu nie miałam ochoty go całować? Dręczące mnie pytania nie ustawały. W kółko porównywałam sobie jak czuję się przy Harry`m, a jak przy Niall`u. Może to trochę dziwne, bo z Niall`em jeszcze do niczego nie doszło - na szczęście - ale wiem jak się czuję przy nim, a jak przy Hazzie. To dwa odmienne uczucia.
W końcu stwierdziłam, że nie ma co zastanawiać się nad takimi błahostkami, pora się rozpakować. Rozładunek moich rzeczy zajął mi około pół godziny. Po wykonanym zadaniu postanowiłam udać się do Niall`a i wyjaśnić sobie co nie co, ponieważ wiedziałam, że to nie da mi spokoju przez dłuższy czas. Wyszłam z pokoju i podążyłam w poszukiwaniu Niall`a. Zaszłam do kuchni i był tam tylko Liam, który jak zawsze pił herbatę. Rasowy anglik. Oczywiście zaproponował mi ten oto napój, ale podziękowałam i poszłam do salonu. Tam napotkałam Louis`a i Zayn`a. Poszłam dalej. Idąc korytarzem natknęłam się na drzwi, na których wisiała zawieszka ''I ♥ Eat''. Byłam pewna, że to pokój blondyna.
Ręce nerwowo mi się trzęsły jak przed rozmową o pracę czy coś. Ostrożnie oraz nie pewnie zapukałam. Usłyszałam cichy głos Nialler`a, który pozwolił mi na wejście. Nacisnęłam klamkę i przekroczyłam próg. Kiedy Niall mnie zobaczył aż wstał z krzesła.
- Cześć. - powiedziałam cicho ze spuszczoną głową.
- Cześć. - odpowiedział lekko zadowolony. Chyba ucieszył się, że przyszłam.
- Słuchaj ja chciałam cię przeprosić. - jąkałam się co chwila. To wszystko ciężko przechodziło mi przez usta. - Chciałam Ci powiedzieć, że jest mi strasznie głupio za to jak się zachowuje. To wszystko po prostu mnie przerasta. Nie radzę sobie Niall. - mówiłam, a on nadal mnie słuchał. Widziałam, że rozumie każde moje słowo i idealnie je interpretuje. - Ja wiem, że zawsze winiłam cię o głupie, zaistniałe sytuacje między nami, ale teraz cię przepraszam. - mówiłam coraz szybciej. Powoli gubiłam się w słowach. - To także moja wina. - dodałam i spuściłam wzrok. Bałam się jak on teraz zareaguje. Co powie? Moja ciekawość zdała się na nic, ponieważ on tylko podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Nie gniewasz się już na mnie? - spytałam niepewnie.
- W ogóle się nie gniewałem. - odpowiedział, a w tedy ja przytuliłam go jeszcze mocniej. Uwielbiałam to. Kiedy tulił mnie do siebie z taką delikatnością, radością oraz dokładnością. Najwspanialsze chwile. Po naszych uściskach postanowiłam chwile zostać u niego. Usiedliśmy sobie na dywanie i zaczęliśmy rozmawiać. To było to. Z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze jak z nim.
- Pamiętasz, że idziesz dziś do lekarza. - powiedział po dłuższym czasie naszej rozmowy zerkając na zegarek.
- Rzeczywiście. - przytaknęłam mu. - Skąd pamiętałeś? - spytałam ciekawa, a on uśmiechnięty tylko wzdrygnął ramionami. Niall zaoferował się, że mnie podwiezie. Ucieszyłam się, ponieważ nie chciałam prosić o to Louis`a. On jak zawsze stwarzałby za dużo problemów w szpitalu.
Ja i Niall wyszliśmy z domu nie informując o tym reszty. Zaraz zaczęli by się czepiać, że jedziemy razem i w ogóle. Chcieliśmy tego oszczędzić.
Jadąc do szpitala dalej rozmawiałam z Niall`em. Obydwoje już zapomnieliśmy o tym co wydarzyło się wczoraj. Znaczy się... ja nie zapomniałam i raczej nie zapomnę.
Kiedy zatrzymaliśmy się pod szpitalem Niall jak dżentelmen otworzył mi drzwi i udając poważnego chciał wyprowadzić mnie z auta, ale nie bardzo się mu to udało, ponieważ zaraz zaczęłam się śmiać, a on za mną. Rozbawieni weszliśmy do budynku i udaliśmy się do recepcji. Pani za ladą nakazała nam czekać na lekarza, który o dziwo zjawił się bardzo szybko.
- Zapraszam. - powiedział lekarz otwierając nam drzwi. - Pani chłopak także może wejść. - dodał zerkając na Niall`a, a ja i on zaczęliśmy się po cichu śmiać.
- Jej chłopak z chęcią wejdzie. - zażartował Niall i obydwoje poszliśmy do gabinetu. Dowiedziałam się, że z nogą jest już w porządku, wszystkie kości prawidłowo się zrosły i można ściągać gips. Lekarz zawołał pielęgniarki i dziesięć minut później było już po wszystkim. Ja i Nialler wyszliśmy ze szpitala. Na zewnątrz Horan zaczął się głośno śmiać nie wiadomo dlaczego.
- Czemu tak się śmiejesz. - spytałam będąc już trochę rozbawioną śmiechem Irlandczyka.
- A tak... - powiedział odchrząkując w śmiechu. - Bo jestem twoim nowym chłopakiem. - dodał kiedy zbliżaliśmy się do samochodu. W tedy przypomniał mi się tekst lekarza o tym, że blondas to niby mój chłopak. Zaczęłam się śmiać razem z nim.
- Ok to jedźmy już do domu mój chłopaku. - puściłam mu oczko i obydwoje wsiedliśmy do pojazdu.
- Nie jedziemy do domu. - odpowiedział po chwili namysłu. - Przejedziemy się gdzieś. - dodał i odpalił samochód.

_________________________________________________________________

Next = 40 komentarzy *prawdziwych*


Kochane!
 Przepraszam was, że rozdział się tak mocno opóźnił (o miesiąc - wiem to strasznie długo). To opóźnienie było spowodowane tym, że nie było mnie długo w domu. To nie była moja wina. Rozdział zaczęłam pisać dopiero wczoraj w nocy, ponieważ wcześniej nie miałam nawet kilku minut czasu wolnego. Przepraszam. Straszliwie mi głupio, że tak zaniedbałam ten blog. 
Nie wiem jak mam wam to wynagrodzić? Może tym, że na  http://imaginyonialluhoranie.blogspot.com/ od wczoraj jest nowy rozdział i tym, że na http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ rozdział pojawi się jakoś w święta?


A teraz czas na życzenia...

Drogie Directioners! 
Chciałabym aby te święta  wyglądały lepiej od poprzednich. Życzę wam zdrowych, spokojnych i miły świąt. Życzę wam cudownych prezentów, dużo ciepła rodzinnego i upragnionego spotkania z idolami ♥

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 20

ODWIEDŹCIE ZAKŁADKĘ ''Pytania do bohaterów''!!!

Rozdział dedykowany autorką najpiękniejszych komentarzy ostatniego rozdziału czyli: Magdzie, BB oraz Selenie Malik <333


Wow to już 20 rozdział!
__________________________________________________________________

Nie wiedziałam jak mam zareagować na to zachowanie.
- Zayn... - powiedziałam obracając się do chłopaka, ale ku mojemu zaskoczeniu to był Harry. Lokowaty siedział obok mnie i słodko się uśmiechał, ukazując przy tym swoje cudowne dołeczki.
- To nie Zayn, ale Harry chyba też może być. - zaśmiał się, a ja od razu się w niego wtuliłam. Brakowało mi go. Nie widzieliśmy się cały dzień.
- Cieszę się, że przyszedłeś. - powiedziałam przytulając go mocniej.
- Też się cieszę kochanie. - dodał. Mój Harry, nareszcie przy mnie. Cały dzień ktoś kręcił się obok nas, a tutaj nareszcie jesteśmy sami. Nie wiedziałam jak wyrazić swoją radość dlatego po prostu go pocałowałam. Harry odwzajemnił pocałunek, w którym było czuć dużo pożądania. Wiedziałam, że ta cudowna chwila wkrótce się skończy, ale nie chciałam teraz o tym myśleć.
- Tęskniłem. - powiedział w trakcie naszego namiętnego całowania. Nie zwracając uwagi na otaczający nas świat dalej pogłębialiśmy się w pocałunkach. W tedy liczyliśmy się tylko my. Niestety, po krótkiej chwili musieliśmy się od siebie oderwać, ponieważ usłyszeliśmy kroki Zayn`a z łazienki. Szkoda, że zepsuł nam taką chwilę.
- Dobranoc kochanie. - powiedział wychodząc z pokoju w szybkim tempie Harry. Na pożegnanie wysłałam mu buziaka i zielonooki znikł za drzwiami pokoju. Kiedy po Styles`ie nie było już śladu szybko ułożyłam się na łóżku i udawałam, że śpię. Myślałam, że Zayn słyszał kogoś w pokoju i zacznie się mnie wypytywać kto tutaj był i po co. Wolałam nie opowiadać.
Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie. Zayn jeszcze smacznie spał. Postanowiłam się ubrać i tak też zrobiłam. Kiedy byłam gotowa wyszłam z pokoju i podążyłam do pomieszczenia gdzie był Louis. Cicho zapukałam i weszłam. Zauważyłam tam Lou, który siedział przed laptopem oraz Harry`ego, który smacznie spał. Wyglądał przeuroczo. Loki porozrzucane po całej głowie i ten uśmiech na twarzy. On uśmiechał się nawet w tedy kiedy spał. Słodkie.
Louis uśmiechnął się kiedy mnie ujrzał i gestem zaprosił mnie, abym usiadła obok niego przy stoliku.
- Cześć Lottie. - szepnął radośnie, a ja tylko uśmiechnęłam się do niego i zajęłam miejsca na krzesełku obok.
- Co robisz? - spytałam patrząc się w ekran laptopa.
- Szukam jakiegoś tymczasowego mieszkania dla nas. - oznajmił mi. - Nie mam zamiaru spędzać tygodnia na siedzeniu w hotelu. - zaśmiał się, a ja mu przytaknęłam. Przez kolejną godzinę razem wybieraliśmy najbardziej komfortowe mieszkania tymczasowe. Wkrótce znaleźliśmy idealne. Louis umówił się z właścicielem dziś na spotkanie.
Porozmawiałam jeszcze trochę z moim bratem i poszłam do siebie. Nie wiedziałam co mam robić w jesienny, ponury czwartek o poranku. Większość osób pewnie odpowiedziałoby, że spać, ale ja nie miałam na to ochoty.
Zaszłam do mojego i Zayn`a pokoju i jak zauważyłam Malik już wstał, a dokładniej siedział na fotelu i oglądał coś w telewizji.
- Cześć. - przywitał się. - Gdzie byłaś?
- U Louis`a. - oznajmiłam i poszłam do stolika po laptopa. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać Twitter`a. Na prawdę nie miałam już co robić.
Godzinę później do pokoju wpadł Louis i powiedział żeby Zayn pojechał z nim i z Harry`m na spotkanie w sprawie mieszkania. Zayn oczywiście się zgodził, więc cała ich trójka wyjechała.
Chłopaków nie było już ponad godzinę, a ja nudziłam się jeszcze bardziej. Co taka dziewczyna jak ja może robić sama w hotelu? Nic.
Po chwili zauważyłam, że przy telewizorze stoi konsola do gier. Nareszcie znalazłam coś co lubię. Podeszłam do konsoli, ale niestety nie znalazłam przy niej żadnych gier, ale kilka sekund później mnie olśniło. Przypomniałam sobie, że u Louis`a w torbie są jakieś gry, które ja na pewno lubię. Szybko podniosłam się na równe nogi i pognałam do jego pokoju. Tak jak sądziłam Lou miał gry. Wzięłam tylko dwie - Fifę 14 i Battlefield`a 3, czyli te, które po prostu ubóstwiałam. Chłopcy zawsze się dziwili, że gram w  takie gry, ale co miałam zrobić? Lubiłam je i już. Dumna, że w końcu znalazłam dla siebie zajęcie maszerowałam przez korytarz hotelu. Kiedy miałam wejść do pomieszczenia nagle zauważyłam Niall`a, który wyszedł ze swojego pokoju. Chciałam, aby chłopak mnie nie zauważył, ale to mi nie udało. Z grami w ręku próbowałam otworzyć drzwi. Niall zauważył, że chcę się przed nim skryć.
- Lottie. - zawołał cicho, ponieważ stał zaledwie pięć metrów ode mnie. Ja nadal udawałam, że go nie słyszę. W końcu udało mi się wejść do pokoju, a po chwili usłyszałam kroki biegu zbliżające się do mnie. Niall wparował do pomieszczenia zatrzaskując głośno za sobą drzwi.
- Lottie porozmawiajmy. - powiedział podchodząc do mnie.
- Niall nie. Nie mamy o czym rozmawiać. - zaprzeczyłam. Nie miałam ochoty go widzieć, a tym bardziej rozmawiać o wczoraj. W ogóle twierdzę, że nie ma o czym rozmawiać, bo w końcu był to zwykły przypadek. Każdemu mogło się zdarzyć.
- Proszę Cię Lottie! - krzyknął. - Ja nadal nie mogę zapomnieć o wczoraj. - powiedział delikatnie, a mi przypomniało się wszystko powtórnie. Jego każdy dotyk, jego szybki oddech, jego magiczny wzrok. Moje serce znów zaczęło szybciej bić. Biło w takim samym tempie jak wczoraj.
- Ale musisz zapomnieć. - powiedziałam, po czym chłopak przysunął się do mnie. - My musimy zapomnieć. - dodałam po chwili próbując trzymać dystans od niego. Emocje we mnie sięgały zenitu. Chciałam żeby stąd wyszedł, ale czułam, że coś go tutaj trzyma. Może ja?
- Ja nie chcę zapomnieć. - odparł delikatnie gładząc ręką mój rozgrzany policzek. W tedy przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Chciałam żeby przestał, ale nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- Ni.. N... Niall... - mruknęłam cicho, ale on nie zważał na moje słowa. Blondyn był coraz bliżej mnie, ale w odpowiedniej chwili opanowałam się. Zgrabnym i zdecydowanym ruchem odsunęłam się od niego. - Niall wyjdź. - powiedziałam ze spuszczonym wzrokiem wskazując drzwi.
- Lottie... - starał się przysunąć do mnie, ale mu nie pozwalałam.
- Wyjdź. - przerwałam mu i usiadłam na łóżku. Zerkając na niego kątem oka dostrzegłam jego zmieszanie, a co najgorsze widziałam smutek w jego oczach. W końcu wyszedł. Szybkim krokiem, trzaskając za sobą drzwiami. Kiedy zobaczyłam jak wychodzi nie mogłam się powstrzymać i łzy zaczęły spływać z moich brązowych oczu. Już sama siebie nie rozumiem... Kiedy Niall jest obok mnie chcę, aby jak najszybciej wyszedł, ale kiedy wyjdzie jest mi tak strasznie źle. Jakby jakaś cząstka mnie w tedy umierała. O co chodzi? Ostatnio za dużo wydarzyło się między mną, a Niall`em. Nie wiem co jest tego powodem. Sytuacja z nad jeziora powtórzyła się wczoraj, chociaż wcale nie powinna. To my doprowadziliśmy do tego, a nie powinniśmy. Ja mam Harry`ego, on ma Holly. Ja jestem w szczęśliwym w związku i on też. Dlaczego my próbujemy to zniszczyć? Tak dłużej być nie może. Widać, że te sytuacje nas już po prostu przerastają. Chyba teraz muszę się trzymać jak najdalej od Niall`a. Nie wiem czy to wyjdzie na dobre, ale nie mogę dopuścić, aby relacje między nami zaszły za daleko.
Kiedy nieco się uspokoiłam i dokładnie wszystko sobie przemyślałam był prawie wieczór. Tak, cały dzień nie wychodziłam z pokoju. Nie zbyt mi to przeszkadzało, ponieważ na dworze i tak nie panowała zbyt urocza pogoda. W końcu pomyślałam, że ruszę się sprawdzić czy chłopcy wrócili. Powoli zwlekłam się z łóżka i wyszłam na korytarz. Było tutaj bardzo cicho, ale pomyślałam, że może chłopcy siedzą u Lou i Hazzy dlatego ruszyłam właśnie w stronę ich pokoju. Przechodząc obok pokoju Liam`a i Niall`a zobaczyłam, że są tam uchylone drzwi. Nie bardzo uśmiechało mi się tam zaglądać tak też zrobiłam. Lecz przechodząc bliżej nich usłyszałam głos Niall`a, który powiedział ''Oczywiście, że Cię kocham Holly.''.  Może to i dziwne, ale coś zakuło mnie w sercu kiedy to usłyszałam. Niall był mi tylko kolegą, ale kiedy mówił takie słowa do Holly, po prostu... bolało mnie serce, dosłownie.
Postanowiłam przejść obok tego bez żadnego zainteresowania. W końcu doszłam do pokoju Lou. Weszłam bez pukania, no bo w końcu wchodziłam do pokoju brata i mojego chłopaka. Po zamknięciu drzwi dostrzegłam, że są tutaj wszyscy. Chłopcy radośnie się uśmiechnęli kiedy mnie ujrzeli.
- I jak poszło? - spytałam starając zająć swoją głowę inną myślą, byleby nie tą, która przedstawia Niall`a.
- Świetnie. - powiedział uradowany Harry. - Jutro się przeprowadzamy. - dodał z zachwytem, a ja usiadłam na krzesełku obok całego towarzystwa. Zaczęliśmy rozmawiać, ale nie bardzo udzielałam się w tej rozmowie, po prostu nie miałam siły. Chwilę potem do pokoju wszedł kolejny gość, a był nim Niall. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały twarze wydawały zaskoczenie. Nie wiedzieliśmy co powiedzieć.
- Ooo Niall. - powiedział Liam przerywając ciszę. - Siadaj. - dodał pokazując miejsce obok siebie. Niall ze sztucznym uśmiechem zajął swój punk do siedzenia.
Nie bardzo miałam ochotę siedzieć z nim w jednym pomieszczeniu po tym co się stało, a tym bardziej dlatego, że on cały czas się na mnie patrzył tym hipnotyzującym spojrzeniem. W końcu nie wytrzymałam.
- Ja już pójdę spać. - rzuciłam krótko i bardzo szybko ulotniłam się z pomieszczenia.
_____________________________________________________________________

Następny rozdział = 40 komentarzy!

Dziękuję za wyczekanie na ten rozdział ♥ Tutaj macie zwiastun, który zrobiłam ->  http://www.youtube.com/watch?v=uOk8uZuk-SY Mi osobiście się całkiem podoba!
AGAM ZAJRZYJCIE!

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 19

Tak jak obiecałam rozdział pojawił się w weekend. Przypominam wam o głosowaniu na bloga miesiąca (patrz baner po prawo)

Zapraszam także do nowej zakładki pt. ''Zapytaj bohaterów'' !!!!!!!

Rozdział dedykowany najcudowniejszym komentatorką ostatniego rozdziału czyli: Aleksandra Sz.Holly i nowej czytelniczki Directioner :* <333333

PS: Jest także nowa sonda. Znajdziecie ją pod banerem z chatem :)
__________________________________________

- Co wy robicie?! - usłyszałam krzyki jakiejś osoby, która stała w futrynie wejścia na balkon. Krzyczącą osobą był Zayn.
- To nie jest to na co wygląda. - usprawiedliwiał zdenerwowany Niall kręcąc głową. Myślałam, że Zayn jest zły, choć to było by z lekka dziwne, ale mulat po chwili zaczął się uśmiechać, obrócił się do nas tyłem i ruszył przed siebie. Od razu wybiegliśmy za nim.
- Zayn! - krzyknęłam kiedy Malik miał otwierać drzwi od pokoju. Ja i Niall niezdarnie podeszliśmy do niego.
- Zayn nie mów im. - powiedział poważnie Niall.
- Mam nie powiedzieć naszym przyjaciołom, że prawie całowałeś się z Lottie? - zapytał uśmiechnięty.
- To był istny przypadek, my wcale nie chcieliśmy się całować. - zaprzeczałam zdenerwowana.
- Właśnie to tylko tak wyglądało. - potwierdził Niall. Zayn stał na przeciw nas z założonymi na torsie rękoma. Uśmiechał się oraz był lekko zamyślony.
- Dobra, nie powiem nikomu. - odparł po chwili Zayn. - Ale wiecie, że to się w końcu wyda. - dodał i wyszedł nie zostawiając nam ani chwili na odpowiedź. 
To co stało się na balkonie na pewno szybko nie da spokoju moim myślą. Nie wiem jak do tego mogło dojść. Znaczy teoretycznie do niczego nie zaszło, ale było na prawdę blisko. Gdyby to się stało nie darowałabym tego sobie. Jestem w końcu z Harry`m, a pocałunek z innym to zdrada. Na prawdę cieszę się, że Zayn przyszedł... chyba.
Ja i Niall staliśmy obok siebie w ciszy. Byliśmy nieco mokrzy, ponieważ kiedy staliśmy na balkonie zaczął padać deszcz. Dalej nie mogę sobie wszystkiego poukładać w mojej głowie. To co się tam stało było nie do opisania. Tłumaczyłam sobie, że to pewnie z nadmiaru emocji doszliśmy aż do takiego momentu. 
Po skończonych, moich rozmyślaniach po prostu wybiegłam z pokoju. Nie miałam zamiaru dalej stać tam obok niego.
- Lottie! - usłyszałam krzyki blondyna, ale nie miałam ochoty do niego wracać. Przez tą całą sytuację byłam zła. Zła oczywiście na samą siebie za to, że dopuściłam się do takiej sytuacji z Niall`em. Chciałam teraz zniknąć gdzieś w jakimś cichym zakątku i dać upust swoim emocją. Niestety. Moje emocje były silniejsze i podczas drogi przez korytarz łzy leciały z moich oczu. Ogromne, słone krople łez utrudniały mi widoczność, więc szłam po prostu przed siebie. Po chwili poczułam przed sobą jakąś postać, na którą właśnie wpadłam. Nie widziałam kim ona była, ponieważ moje oczy były zalane płaczem.
- Lottie. - powiedział delikatny i zatroskany głos. Przede mną stał wystraszony Louis. Chłopak złapał mnie za ramiona i dokładnie lustrował każdy centymetr mnie. Ja w kółko odwracałam od niego głowę, aby nie zobaczył moich łez i lekko zaczerwienionych oczu. Chwilę potem poczułam, że jego ręce zeszły z moich ramion. Usłyszałam jakieś kroki biegu, które co chwila oddalały się ode mnie.
- Louis. - zawołałam ochrypłym od płaczu głosem, aby chłopak wrócił do mnie. Wiedziałam gdzie on poszedł dlatego szybko wstałam i niezdarnie ruszyłam w jego stronę. Prawie go doganiałam, ale nadal byłam zbyt daleko, aby go zatrzymać.
- Louis! - zawołałam tym razem głośniej, ale on nadal się nie odwracał i ignorował moje wołanie. Wkrótce zauważyłam, że wszedł do pokoju Niall`a dlatego przyspieszyłam. Kiedy stanęłam pod jego pokojem ujrzałam otwarte drzwi i Louis`a. Weszłam tam.
- Ty gnoju! - krzyknął mój brat. - Co ty jej zrobiłeś?! - zapytał, będąc bardzo zdenerwowanym. Louis wyglądał jakby zaraz miał rzucić się na Nialler`a i wydrapać mu oczy. Musiałam zainterweniować.
- Zostaw go! - krzyknęłam i stanęłam przed Tomlinson`em blokując mu dalszą drogę w kierunku Irlandczyka.
- Nie broń go. Dostanie gówniarz za swoje. - odpowiedział szukając przejścia do blondyna, który stał nie wiedząc co powiedzieć. 
- Ale on mi nic nie zrobił. - powiedziałam wycierając ostatki łez w rękaw.
- Jak nie? - zapytał lekko spokojniejszym tonem. - Przecież płakałaś. - potwierdził.
- Nie przez niego. - skłamałam. Nie chciałam aby Louis się dowiedział o tym co wydarzyło się między mną, a Niall`em, bo w tedy z naszego blondyna nie zostało by nic. Znam swojego brata i wiem do czego jest zdolny.
- To dlaczego płakałaś? - zapytał zaskoczony Louis.
- Ponieważ... - zająknęłam się. - Ponieważ przewróciłam się na korytarzu i ta złamana noga mnie bardzo w tedy zabolała. - odrzekłam. Nie umiałam za dobrze kłamać, ale ostatnio byłam do tego ciągle zmuszona.
- Dobrze, że nic poważnego Ci się nie stało. - oświadczył mój straszy brat po czym mocno mnie przytulił. Podczas uścisku z Tommo zerknęłam na Niall`a. Jego twarz wyrażała dużo smutku. Nie smucił się z powodu tej sytuacji z Lou tylko z powodu naszej ''sytuacji''.
Louis po chwili odsunął się ode mnie i podszedł do Niall`a.
- Sorry stary. - powiedział przeczesując ręką swoje włosy. - Poniosło mnie trochę. - dodał z lekkim uśmiechem.
- Nie ma sprawy. Ja na twoim miejscu zachował bym się podobnie. - oznajmił Niall i uścisnął rękę Louis`a.
- Lou... - zaczęłam po chwili zwracając uwagę brata. - Gdzie jest mój pokój? - zapytałam zupełnie odchodząc od tematu, a on ciężko westchnął.
- Tu. - odrzekł, a ja rozejrzałam się dookoła. Rzeczywiście. Moje walizki tutaj stały, a ja ich nawet nie widziałam.
Po odpowiedzi Louis`a wyszłam z pokoju. Wiedziałam już który pokój jest Lou i który jest Niall`a, więc chciałam zerknąć czyj jest ostatni pokój. Ostrożnie zapukałam w drzwi i usłyszałam głos Liam mówiący ''proszę''. Bez zastanowienia weszłam do środka. Ujrzałam Liam`a, który wkłada swoje ubrania do dębowej szafy i Zayn`a, który bezczynnie leży na łóżku ze słuchawkami w uszach. Malik nawet mnie nie zauważył.
- Cześć Lottie. - powiedział radośnie Liam.
- Cześć. - odpowiedziałam lekko się uśmiechając. 
- Dlaczego płakałaś? - zapytał troskliwie po chwili nie odrywając się od swojego zajęcia.
- Przewróciłam się. Nic wielkiego. - odpowiedziałam i Payne już nie drążył tematu. 
Wizyta u nich w pokoju nie była bez celowa. Chciałam o czymś porozmawiać z Zayn`em dlatego też podeszłam do niego i lekko szturchnęłam w ramie. Malik wyjął słuchawki z uszu i razem ze mną wyszedł na korytarz.
- O co chodzi? - zapytał z uśmiechem.
- Zamień się ze mną pokojem. - odpowiedziałam od razu.
- Niby czemu?
- Bo nie mam zamiaru spać w jednym pomieszczeniu z nim. - odpowiedziałam. Zayn wiedział, że chodzi mi o Niall`a dlatego od razu zgodził się na zamianę. Zayn z Liam`em ustalili, że Liam przeniesie się do Niall`a, a ja zostanę z Zayn`em. Nie przeszkadzało mi z kim teraz będę mieszkać, po prostu nie chciałam mieszkać z Niall`em. Nie zniosłabym myśli, że niedaleko mnie śpi chłopak, z którym prawie zdradziłam Harry`ego. Dobrze, że teraz obok mnie będzie Zayn.
Liam przeniósł swoje rzeczy do Niall`a, a z pokoju blondasa przyniósł moje walizki. Rozgościłam się w nowym pokoju. Rozmawiałam potem z Zayn`em. Opowiedziałam mu o tym, że Louis prawie pobiłby Niall`a.
Tego samego dnia, kiedy dochodziła już 22:00 leżałam w łóżku. Zayn w tym czasie przesiadywał w łazience. Postanowiłam zasnąć dlatego obróciłam się na bok i zmrużyłam oczy. Chwilę potem usłyszałam czyjeś kroki zbliżające się do mnie. Byłam pewna, że to Zayn dlatego nawet się nie obracałam. Po chwili poczułam kogoś obok siebie. Ten ktoś siedział na brzegu łóżka, a jego ręka lekko opadła na moje biodro. Czy to na prawdę Zayn?


_________________________________________________

Next = 40 komentarzy !

Odwiedzajcie nowe zakładki oraz zapraszam was na mojego nowego bloga --rto, aby Directioners zajrzały do pieszego postu na tym nowym blogu ♥

niedziela, 27 października 2013

Rozdział 18

No i jest rozdział 18!!! Myślałam, że dodam go jutro lub później, ale na szczęście skończyłam go dziś pisać. Rozdział ogólnie nie jest zbyt ciekawy, ale końcówka jest zaje*ista haha :-) 

Rozdział dedykowany najpiękniejszym komentatorką ostatniego rozdziału czyli: BB, WikuisSiAnonimkowi :) Dziękuję tej trójce, za urocze komentarze :*

________________________________________________________

Ostrożnie otwarłam drzwi i przekroczyłam próg. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że pokój był po prostu ogromny. Mahoniowe meble, podświetlany sufit... wszystko było bardzo urocze i luksusowe. W tej chwili nie zastanawiałam się czyj to pokój. Miło było być w takim miejscu. 
Po chwili ujrzałam szklane drzwi do których zaraz podeszłam. Okazało się, że były to drzwi od balkonu. Ostrożnie odsunęłam firankę, przekręciłam klamkę i chwilę potem stałam na zimnych, balkonowych kafelkach. Nawet przez moje buty i gips, który niestety nadal widniał na mojej nodze było czuć zimno dobiegające z ochłodzonej, balkonowej podłogi.
Na dworze powoli robiło się ciemno, a ciemno oznaczało to, że było zimniej. Byłam ubrana w spodnie, T-shirt i bluzę więc nie było mi za gorąco. Odruchowo przejechałam rękoma po moich ramiona, aby lekko się ogrzać. Powinnam wejść w tej chwili z powrotem do środka, ale miło stało mi się na tym balkonie. Z czternastego piętra doskonale widać było cały Londyn. Światła samochodów, budynków. To wszystko wyglądało bardzo magicznie. Właśnie takie momenty powodują u mnie chęć myślenia o tym co będzie dalej. Gdzie teraz zamieszkamy? Co będzie z nami? Wiedziałam, że odpowiedzi na te pytania nie znajdę patrząc się w migający krajobraz Londynu, ale lepiej myślało mi się w takich chwilach. Kiedy moje ręce złapały balkonową barierkę, a oczy samoistnie się zamknęły czułam jakbym odpłynęła. Nie we śnie, ani w marzeniach tylko tak po prostu. W tedy nie myślałam o niczym.
Po chwili poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Te ręce były na pewno większe od moich. Oplotły się wokół mojej tali. Wiedziałam, że skądś znam te ręce. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Harry. - powiedziałam zadowolonym głosem obracając się przodem do postaci. Kiedy widziałam go całego miałam lekkie obawy, co do jego tożsamości. Mój Harry jest trochę wyższy, ma zielone oczy i nie ma sterczących blond włosów. 
- To ja. - powiedziała postać gdy wiedziałam kim już jest. - Niall. - dodał. Ale się wygłupiłam. W pierwszej chwili byłam pewna, że to Hazza, ale się jednak pomyliłam, bo był to Niall.
- Przepraszam, że cię pomyliła. - powiedziałam cała czerwona. Myślę, że Horan tego nie dostrzegł.
- Nic się nie stało. - zaśmiał się. - Harry cię tak dotyka? - spytał Niall.
- Ehmm... - zająknęłam się. - Nie. - odpowiedziałam lekko niepewnie. - A dlaczego ty mnie tak dotykałeś? - zapytałam, aby nie drążyć dalej tematu o dotykaniu mnie przez Harry`ego. Na moje pytanie Niall przeczesał swoje włosy ręką i ciężko westchnął.
- Przepraszam. - odpowiedział po chwili. - To był taki dziwny przypadek. Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem. - mówił lekko poddenerwowany. - Zapomnijmy o tym. - dodał i ciężko oparł się o barierkę. Rzeczywiście, jego gest był dość dziwny. Podszedł od tyłu i mnie objął. Nie wiem co to miało znaczyć. Może zwykły przypadek tak jak on sądzi...
- Jak się czujesz? - spytałam, aby przerwać ciszę panującą między nami.
- Nie najgorzej. - uśmiechnął się lekko. - Najbardziej boli mnie to podbite oko i złamana ręka, ale oprócz tego jest ok. - odpowiedział. 
- Powiedz mi co tam się stało. - nakazałam mu po chwili. Blondyn ciężko westchnął i zaczął opowiadać.
- Przyszedłem jakoś przed 18:00. Kiedy szedłem do drzwi widziałem, że w moim pokoju, w salonie, w korytarzu i w twoim pokoju świecą się światła. Byłem lekko tym zdziwiony, ale zupełnie bez obaw ruszyłem do środka. Kiedy wszedłem zauważyłem ogromny bałagan. Masa rzeczy została powywracana, pozbijana. Bardzo się w tedy wystraszyłem, że może ty sobie coś przez to zrobiłaś dlatego od razu pobiegłem do twojego pokoju, ale nie dobiegłem. Na schodach zauważyłem włamywacza. Gdy miałbym pewność, że nie ma cię w tym domu pobiegłbym się gdzieś schować i zadzwonić na policję, ale wiedziałem, że tam jesteś dlatego zostałem. Chciałem dostać się do góry, ale mężczyzna w kółko torował mi drogę dlatego w końcu go odepchnąłem, a on rzucił się na mnie i spadłem ze schodów. Potem na dole się biliśmy. Była to całkiem ostra walka, ale chyba nie chcesz słuchać co w niej było dokładnie. Potem oberwałem w głowę czymś na serio twardym i wiem tylko tyle, że obudziłem się w szpitalu. - powiedział. - A ty... - zaczął po chwili. - Możesz mi powiedzieć co w tedy było z tobą? 
- Ze mną... - zająknęłam się przypominając sobie wszystkie wydarzenia z poprzedniego wieczoru. Łzy błąkały się w moich oczach, ale nie chciałam tego pokazywać Niall`owi. - Więc kiedy tamtego wieczoru na was czekałam... - zaczęłam opowiadać. - ... usłyszałam jakieś trzaski dochodzące z dołu. Byłam pewna, że to wy dlatego zeszłam na dół i zauważyłam potłuczony wazon. Pomyślałam, że któryś z was przez przypadek go zbił, więc poszłam dalej do salonu. Tam znów był bałagan. Wszędzie porozrzucane książki i płyty. Zezłościłam się w tedy, że zrobiliście taki zamęt i chciałam iść do kuchni, bo słyszałam stamtąd hałasy, więc myślałam, że tam jesteście. Kiedy szłam w stronę kuchni zahaczyłam o nogę od ławy i się przewróciłam. Chciałam się podnieść, ale było mi trochę ciężko z tym gipsem i po chwili zauważyłam dużego faceta w kominiarce, który wychodzi z kuchni. Na samym początku myślałam, że to któryś z was i robi sobie żarty, ale gdy mężczyzna zaczął przekopywać nasze szafki i wyciągać z nich jakieś wartościowe rzeczy przeraziłam się. Wiedziałam już, że to nie wy. Po krótkiej chwili bandyta opuścił mieszkanie, więc jak najprędzej udałam się na górę, aby skryć się w pokoju i zadzwonić na policję. Kiedy biegłam do pokoju na schodach zauważył mnie złodziej i od razu ruszył za mną. Szybko wbiegłam do twojego pokoju, bo był on najbliżej i zaczęłam przysuwać meble do drzwi, aby się tu nie dostał. Kiedy zmęczona opadłam na ziemię i oparłam się o drzwi on w nie wbił swój nóż, który był kilka centymetrów od mojej twarzy. Wiedziałam, że bandzior w końcu mnie dopadnie dlatego jak najszybciej uciekłam przez okno. Biegłam ulicami Londynu nie wiedząc nawet gdzie mam się udać. Deszcz bardzo zmoczył mój gips dlatego było mi bardzo ciężko. Później już nic nie pamiętam, ale wiem, że dziś obudziłam się u pewnej dziewczyny imieniem Mackenzie, która pomogła mi i to bardzo. - powiedziałam. - Wiesz jaka byłam przerażona dziś rano, że coś wam się stało. - powiedziałam zaczynając płakać. Słone i duże łzy spływały po moich zimnych od wieczornego wiatru polikach. Kiedy rozpłakałam się na dobre Niall mnie przytulił. Tulił mnie do siebie z całych sił choć wiedziałam, że ma ich dość mało po wczorajszym zdarzeniu. Oboje tkwiliśmy w mocnym uścisku, aż w końcu poczułam na swojej głowie kropelki deszczu. Krople z małych zamieniały się w coraz to większe, ale nam to nie przeszkadzało. W tej chwili dla mnie liczyło się to, że jestem już bezpieczna. Po chwili nasze głowy jakby na jeden znak się odchyliły. To spowodowało, że nasze spojrzenia mimowolnie się napotkały. Nasze twarze były już całe mokre od deszczu, ale my w ogóle nie zwracaliśmy na to uwagi. Czułam, że twarz Niall`a jest coraz bliżej mojej, widziałam już, że jego błękitne oczy się zamknęły. Moje powieki także samoistnie uległy zamknięciu. Wiedziałam dokąd zmierzają nasze gesty i kolejne kroki, ale nie mogłam tego zatrzymać, nie chciałam. Na swojej twarzy czułam już jego ciężki oddech, nasze wargi prawie się stykały.
- Co wy robicie?! - usłyszałam krzyki jakiejś osoby, która stał w futrynie wejścia na balkon. 

______________________________________________________


Next = 40 komentarzy <333

ZAPRASZAM WAS DO NOWEJ ZAKŁADKI ''Informowani'' !!!!!!!!

piątek, 11 października 2013

Rozdział 17

Dziękuję za komentarze do poprzedniego rozdziału. Sporo ich. Mam nadzieję, że tutaj będzie ich równie wiele.

Rozdział 17

- Poczekaj. - zatrzymywał mnie nadal, a ja próbowałam się mu wyrwać. - Później pojedziemy do niego wszyscy razem. - oznajmił. Zgodziłam się i wróciłam z nim do stolika.
Wracając z Lou widziałam, że Mackenzie przypadła do gustu chłopakom. Czułam, że szybko się nie rozstaniemy. Chyba właśnie zyskałam nową koleżankę, koleżankę, której nie miałam od dawna. To było małym powodem do radości.
Siadłam do stolika, a swoje ręce położyłam na kolanach pod stołem. Wzięłam głęboki oddech i starałam się wpiąć w rozmowę towarzystwa, ale nagle poczułam, że ktoś pod stołem chwyta mnie za rękę. Ktoś wziął ją w swoją, dużą dłoń i delikatnie gładził opuszkami palców. Poczułam, że to Harry. Na jego gest wydałam z siebie wymuszony uśmiech, który chłopak odwzajemnił. Nawet Harry nie poprawiał mi humoru. Czekałam tylko aż towarzystwo ruszy się z krzeseł i uda ze mną do Niall`a. W końcu, po trzydziestu minutach moi znajomi postanowili wyjść z kawiarni. Louis zapłacił za wszystko i w szóstkę udaliśmy się do wyjścia.
- To ja już będę leciała. - powiedziała Mackenzie obwiązując szalik wokół szyi. Nie dziwiłam się jej, że miała dziś szalik, ponieważ na dworze było coraz to mroźniej. Wszyscy na słowa Mack pokiwali głowami i się z nią pożegnali. Zostaliśmy w piątkę.
- Możemy już jechać do Niall`a? - spytałam trzęsąc się. Nie wiem czy trzęsłam się z nerwów czy z zimna.
- Tak. - odpowiedział Zayn i złapał pierwszą lepszą taksówkę. Oczywiście taksówka była za mała by nas pomieścić dlatego ja siedziałam u Louis`a na kolanach. Czułam, że Lou w kółko mnie do siebie przytula, ponieważ dobrze wiedział, że bardzo się denerwowałam. Niestety. Jego uściski nie pomagały mi za bardzo. Po krótkim czasie byliśmy przed szpitalem. Ruszyłam szybko w stronę obrotowych drzwi, aby dostać się do budynku. Po drodze zachwiałam się i prawie bym upadła gdyby nie Harry, który sprawnie i szybko mnie złapał.
- Wolniej kochanie. - szepnął mi do ucha i lekko si uśmiechnął, lecz mi nie było do śmiechu. Wyprostowałam się i tym razem wolniej szłam w kierunku szpitala. Kiedy weszłam do środka udałam się do recepcji gdzie przekierowano nas na odział chirurgi. Wystraszyłam się, że Niall`owi jest coś poważniejszego, ponieważ leży na chirurgi. Szłam w kierunku windy zupełnie zapominając i reszcie chłopaków, ale oni pamiętali nadal o mnie, ponieważ w ostatniej chwili weszli do windy i razem pojechaliśmy na trzecie piętro.
- Dlaczego ty się nim aż tak przejmujesz Lottie? - spytał po chwili Louis. No właśnie... dlaczego? W końcu Niall to tylko mój kolega, a ja zachowuję się jakby on był dla mnie kimś więcej niż tylko kolegą.
- Bo... - zająknęłam się i na chwilkę zamilkłam. Widziałam, że Lou chciał kolejny raz zadać mi to pytanie, ale drzwi windy powoli zaczęły się otwierać, więc aby uniknąć tematu wyszłam i podążyłam w poszukiwaniu Horan`a. Zauważyłam, że Zayn dorwał pielęgniarkę, która coś spisywała i prawdopodobnie zapytał się jej gdzie jest Niall. Po chwili widziałam jak kobieta wskazuje palcem na drzwi, które stały niedaleko mnie. Zayn podszedł i położył rękę na moim ramieniu. Uśmiechając się do mnie przeniósł wzrok na drzwi. Byłam pewna, że tak jest Niall. Już miałam tam iść i wejść, ale zauważyłam, że drzwi otworzyły się za nim zdążyłam chwycić klamkę. Po chili ujrzałam postać wychodzącą z pomieszczenia... a w zasadzie to dwie postacie, czyli Niall`a i Holly. Kiedy zauważyłam tę blondynę przyklejoną do Horan`a momentalnie mój humor pogorszył się o kolejne tysiąc razy. Nie znosiłam Holly, wydawała mi się być pustą, zapatrzoną w siebie dziewczyną o lodowatym sercu. Wiedziałam też, że ona przecież nie kocha Niall`a tylko jego pieniądze i sławę. Ona była podła.
Stałam jak wryta gdy zauważyłam tę ''cudowną'' parkę razem. Po tym jak w myślach zaczęłam obgadywać Holly teraz chciałam skupić się na Niall`u. Widziałam, że nie wyglądał najlepiej. Miał pełno siniaków, podbite oko i rękę w gipsie. Jego włosy były w okropnym nieładzie, a koszulka z białej zamieniła się w szarą z odcieniami czerwieni. Czerwień to raczej była krew. Holly po chwili zauważyła, że patrzę się na Nialler`a dlatego pocałowała go w policzek. Myślała, że tym mi coś zrobi...? Miała rację... Nie wiem jak to możliwe, ale kiedy go pocałowała poczułam coś dziwnego wewnątrz mnie. Jakby coś nagle się posypało, robiło... umarło. Łzy lekko nabrały mi się do oczu, ale niechlujnie otarłam je rękawem tak aby nikt nie zauważył.
- Jak się czujesz? zapytał po chwili troskliwy Liam.
- Już lepiej. - odpowiedział zmęczony blondyn do którego nadal lepiła się Holly.
Chłopcy rozmawiali z Niall`em, a ja stałam jak słup soli patrząc w jeden punkt na ścianie. Nie było w tym nic interesującego, ale jak się nad czymś zastanawiam to tak mam. Po tym jak chłopcy zakończyli rozmowę postanowiliśmy jechać do domu. Tym razem zamówiliśmy już dwie taksówki, bo do jednej tym bardziej byśmy się nie zmieścili. W jednej taksówce jechali Harry, Zayn oraz Liam, a w drugiej ja Louis, Niall i Holly. Co najgorsze musiałam siedzieć obok dziewczyny Niall`a. Myślałam, że zaraz wysiądę i pójdę do drugiej taksówki, ale było już za późno, ponieważ oba pojazdy ruszyły.
- Ehmm... - chrząknął Niall. - A gdzie my tak w ogóle jedziemy? - pytał blondas.
- Do hotelu. - odparł Louis i dalszą drogę przejechaliśmy w ciszy. Wkrótce dotarliśmy pod hotel ''Salva''. O ile się nie myliłam to był to jeden z najlepszych hoteli w całym Londynie.
- Tu będziemy przez najbliższy czas. - odparł Liam po tym jak wysiedliśmy z aut. 
Ostrożnie weszliśmy do środka jakbyśmy mieli spodziewać się tam jakiegoś wilkołaka lub wampira. Hotel był bardzo miły z wyglądu. Miał duże i szklane okna przez co było w nim bardzo jasno. Niestety szara jesień przysłaniała oświetlone miejsce, ale to nie zabierało jego uroków. Zayn i Harry udali się do miejsca rejestracji, a ja w tym czasie dokładnie oglądałam nasze, nowe, tymczasowe ''mieszkanie''. Kiedy patrzyłam na barek z napojami, który stał blisko wyjścia dostrzegłam, że Niall żegna się z Holly. Nareszcie jego dziewczyna jechała do domu. Na wieść o tym kąciki moich ust mimowolnie poszybowały w górę.
- Chodź. - powiedział nagle głos Harry`ego zza moich pleców, który nie ukrywam lekko mnie wystraszył. Podążyłam za loczkiem do naszych pokoi.
Nasze pokoje były na 14 pietrze więc musieliśmy dojechać do nich windą. Kolejna już dziś podróż windą. - pomyślałam. Po minucie byliśmy już przed naszymi pokojami.
- Ile wziąłeś pokoi Louis? - spytał Harry przeczesując ręką swoje brązowe loki.
- Trzy. - odpowiedział.
- Czyli znowu będziemy dzielić. - zaśmiał się Niall, a reszta się uśmiechnęła.
- To co proponujecie? - zapytał Zayn krzyżując ręce.
- Ja na pewno z Lottie, ty z... - mówił Louis.
- Co? - przerwałam mu. - Nie będę z tobą w jednym pokoju. - powiedziałam stanowczo. - Mówiłam już to kiedy byliśmy nad jeziorem. - dodałam.
- Przecież nie umieszczę cię w pokoju z którymś z chłopaków! - wrzasną Lou.
- A czemu nie?
- Bo..., bo... - jąkał się. - Bo jesteś moją siostrą. - wykrztusił po chwili.
- Przestań Louis. - zaśmiał się Zayn. - Lottie jest prawie dorosła, nie będziesz jej wiecznie niańczył.
Louis pomyślał chwilę i się zgodził.
- To wy ustalcie kto gdzie śpi, a ja przejdę się do baru po coś do picia. - odparłam i udałam się na dół. 
- Poproszę sok pomarańczowy. - powiedziałam do kasjerki, która chciała przyjąć moje zamówienie. Kiedy zamówiłam napój poszłam usiąść przy małym, wiklinowym stoliku na końcu baru. Było tu bardzo przyjemnie. Ściany były granatowe, ale to dawało dużą tajemniczość temu miejscu. Barmanka w końcu przyniosła moje zamówienie. Powoli zaczęłam sączyć napój przez słomkę. Niedługo potem dostrzegłam w oddali Zayn`a. Malik także mnie dostrzegł i przyszedł do mojego stolika.
- Muszę zadzwonić po ekipę, która ma nam przywieść rzeczy z domu. - oznajmił mi, a ja pokiwałam głową i wzięłam kolejnego łyka sou.
- Dzień dobry... - powiedział Zayn do słuchawki telefonu i odszedł od stolika. Pewnie w końcu się dodzwonił. - pomyślałam. Po chwili zauważyłam, że mój sok już się skończył dlatego też poszłam już na górę. Kiedy zaszłam na nasze piętro chciałam wejść do pokoju tylko nie bardzo wiedziałam do którego. Postanowiłam zdać się na instynkt i coś podpowiadało mi, aby weszła do pierwszego, który był przede mną. Ostrożnie otworzyłam drzwi i weszłam.
_________________________________________________________________


Next = 40 komentarzy

- Co najbardziej podobało się wam w tym rozdziale?
- Sądzicie, że co wydarzy się dalej?

Zapraszam was na mojego nowego bloga. Blog jest o ciemnej stronie Niall`a -> http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/

piątek, 4 października 2013

NOWY BLOG!!!

Już dziś (04.10.2013) o godzinie 18:00 nastąpi oficjalne otwarcie mojego nowego bloga http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ !!!
Serdecznie zapraszam do zaobserwowania, czytania i komentowania :-)

piątek, 27 września 2013

Rozdział 16


Byłam cała roztrzęsiona kiedy przypomniałam sobie o poprzednim wieczorze. Mackenzie zapytała mnie o co chodzi, a ja opowiedziałam jej całą historię. Dosłownie całą. Od czasu aż pojawiłam się w domu chłopaków aż do dzisiaj. Mack nie mogła uwierzyć, że to ja jestem Lottie Tomlinson. Trochę się zdziwiłam jak moja nowa koleżanka zaczęła się cieszyć, że mnie poznała.
- Mackenzie dlaczego ty się tak cieszysz? - spytałam po chwili.
- Bo w końcu cię poznałam. - odpowiedziała. Ktoś w ogóle wiedział o moim istnieniu? Louis nigdy nigdzie nie wspominał o tym, że ma siostrę.
- Directioner? - spytałam chcąc dowiedzieć się z kim mam doczynienia.
- Tak. - odparła Mackenzie także wszystko było już jasne.
- Ale skąd ty w ogóle o mnie wiedziałaś?
- Wiesz jestem Directioner i czytam dużo w internecie na temat One Direction. Kilka blogów pisało o tym, że Louis ma młodszą siostrę w Doncaster o imieniu Lottie. Nie widziałam twojego zdjęcia nigdy, ale teraz wiem już jak wyglądasz. - uśmiechnęła się. - I jesteś bardzo fajna, pewnie tak samo jak Louis. - dodała.
Mack opowiedziała mi także trochę o sobie, o swojej rodzinie i przyjaciołach. Miała bardzo ciekawe życie. Mieszkała w Manchesterze, potem w Liverpoolu i dopiero od dwóch lat jest w Londynie.
Kiedy rozmawiałam z Mackenzie zupełnie straciłam rachubę czasu. Nim się spostrzegłam była 11:00.
- Mack przepraszam, ale ja muszę już iść. - odparłam i wstałam z kanapy.
- Żartujesz sobie? - spytała z sarkazmem. - Nie pozwolę ci wrócić do tego domu. Pójdziemy na policje.
- Ale ja muszę najpierw znaleźć chłopaków, a nie iść na policje! - powiedziałam.
- Policja ci pomoże. - pocieszyła mnie. - I oni znajdą chłopaków.
Nie dałam się dłużej prosić tylko przyznałam jej racje. Mackenzie dała mi jedną ze swoich kurtek, abym nie zmarzła, ponieważ dzisiejszy dzień nie należał do najcieplejszych.
- Mój tata zostawił ci nowe kule, abyś mogła się swobodnie poruszać. - powiedziała wręczając mi je. Podziękowałam i razem z nią wyszła na zewnątrz. Mack złapała taksówkę i byłyśmy w drodze na komisariat.
Kiedy złożyłam zeznania na temat wczorajszego zdarzenia od razu zaczęłam się wypytywać o chłopaków. Komisarze policji nie byli wstanie udzielić mi odpowiedzi na moje pytania. Powiedzieli żebym po prostu czekała na ich telefon. Smutna i zdenerwowana wróciłam do domu z Mackenzie. Rzecz jasna do domu Mack, ponieważ mój dom jak wiadomo był poprzewracany w cztery strony. W ogóle bałam się teraz tam wracać. Te wszystkie wspomnienia mogłyby powrócić. Nie chcę tego.
Mackenzie zaproponowała mi oglądanie telewizji. Zgodziłam się, bo cóż innego miałam robić. Miałam ochotę po prostu wyjść i szukać chłopaków, ale nie wiedziałam gdzie miałabym w ogóle zacząć, Londyn w końcu był ogromny.
Policja jak na razie nie ustaliła czy oni żyją czy nie co było najgorsze. Starałam się nie dopuszczać do siebie najgorszych myśli.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Zerwałam się z łóżka jak oparzona i szybko kulejąc podbiegłam do aparatu telefonicznego.
- Pani Tomlinson? - spytał gruby głos.
- Emm... Tak, tak to ja. - rzekłam niepewnie.
- Dzień Dobry. Tutaj komisarz Jeff Newton. - powiedział. - Chciałem poinformować, że pani brat i jego znajomi czekają na komisariacie. Czy... - upuściłam sluchawkę.
- Mackenzie! Są już na policji. - powiedziałam, a koleżanka szybko wstała i pośpiesznie zamówiła taksówkę. Taksi przyjechało, po około 10 minutach i zawiozło nas na posterunek. Nie szłam tak szybko jak bym tego chciała, ponieważ gips nie pozwalał na to, ale starałam się jak najszybciej dotrzeć do moich znajomych. Kiedy weszłam na salę zobaczyłam trzech policjantów Louis`a, Harry`ego, Liam`a i Zayn`a. Rozpłakałam się gdy zobaczyłam, że są cali i zdrowi. Podeszłam do nich i wtuliłam się we wszystkich. Moje łzy lekko pomoczyły ich koszulki, ale chyba się za to nie obrazili.
- Boże, boże... Jaki jestem szczęśliwy, że wszystko z tobą dobrze. - powiedział Louis lekko ochrypłym głosem przytulając mnie mocniej do siebie
- Chwila... A gdzie jest Niall? Co z nim?! - spytałam po chwili. znów wpadając w panikę. Bałam się o mojego kochanego blondynka. Dzięki któremu miałam uśmiech na twarzy, dzięki któremu codziennie byłam pogodna, dzięki któremu stałam się inną Lottie.
- Wszystko z nim dobrze. - uśmiechnął się lekko Liam.
- Później, na spokojnie ci wszystko opowiemy. - dodał Harry. Widziałam w oczach Harry`ego, że nie może się powstrzymać od przytulenia mnie i pocałowania. Każde z nas bało się o drugą osobę, a kiedy się zobaczyliśmy nie mogliśmy pokazać tego czego pragnęliśmy. Musieliśmy z tym zaczekać na chwilę osobności.
Po chwili dopiero przypomniałam sobie o Mackenzie. Mack stała oparta o drzwi wejściowe i widziałam, że ledwo powstrzymywała się od krzyku z radości. Właśnie zobaczyła swoich idoli. W trochę dziwnych okolicznościach, ale zobaczyła. Wiedziałam, że chce ich poznać, dlatego nie stawiałam oporu i zawołałam ją do nas.
- Chłopcy to jest Mackenzie. - wskazałam ręką na brunetkę, która stała obok mnie. - Gdyby nie ona nie wiem co by się ze mną stało.  - powiedziałam. Chłopcy zapoznali się z Mack i widać, że całkiem ją polubili... Jak na pierwsze spotkanie. Mój brat chciał wiedzieć co się ze mną działo poprzedniej nocy, ale niestety nie mógł się teraz tego dowiedzieć, ponieważ pan komisarz Newton chciał abyśmy złożyli zeznania. To nam trochę zajęło. Skończyliśmy około 16:00.
- Może chodźmy na jakąś kawę? - zaproponował Zayn wychodząc z posterunku.
- Ty chcesz kawę pić? - zakpiłam sobie z jego propozycji. - Powiedz mi lepiej gdzie jest Niall!. -
- Wszystko Ci wytłumaczę w kawiarni. - dodał. Louis, Liam, Harry i Mackenzie zgodzili się abyśmy się udali do jakiegoś lokalu i spokojnie porozmawiali. Po około pięciu minutach zaszliśmy pod ''Sweet Little Cafe''. Weszliśmy nie wzbudzając najmniejszego zainteresowania. Usiedliśmy przy sześcioosobowym stoliku na końcu kawiarni. Lokal był bardzo schludny. Ściany były beżowo - pomarańczowe, podłoga z ciemnego drewna, a na suficie widniało chyba ze dwadzieścia małych, ledowych lampeczek, które doskonale oświetlały to miejsce.
- To co zamawiacie? - spytał Louis, a każdy podyktował mu swoje zamówienie. Ja nie miałam nawet ochoty z nim rozmawiać. Martwiłam się Niall`a.
Po pięciu minutach przyszedł Louis, który niósł tacę z napojami. Przed każdym postawił jego zamówienie oraz kawałek ciasta Casein. Nie zdziwiłam się jak jeden z kubków staną przede mną. Wiedziałam, że Lou coś mi zamówi. Oczywiście była to gorąca czekolada. On nigdy nie dawał mi kawy. Miałam prawie osiemnaście lat, ale dla niego to nadal za mało bym mogła spożywać kofeinę. Po chwili dostawił mi także kawałek ciasta Casein. Uśmiechnął się do mnie ciepło i zajął swoje miejsce przy stoliku.
- Wyjaśnicie mi w końcu gdzie jest Niall? - zapytałam. - Proszę.
- Niall jest w szpitalu. - odpowiedział Zayn, a ja o mało co się nie rozpłakałam.
- Jak to? Co się stało? - zasypywałam ich pytaniami. - Mówiliście, że jest wszystko dobrze! - krzyknęłam zdenerwowana, ponieważ mnie okłamali.
- Bo jest wszystko dobrze, tylko... - powiedział Louis.
- Tylko co?! - spytałam podnosząc głos.
- Po prostu Niall wczoraj wrócił wcześniej do domu... - zaczął opowiadać Zayn. - I zastał tam tego gościa. Kiedy ten bandyta go zobaczył od razu ruszył na niego. - kiedy Zayn to opowiadał moje oczy się zeszkliły. Tak bardzo się bałam o Horan`a.
- Złodziej zaczął szarpać się z Niall`em i w końcu doszło między nimi do bójki. - kontynuował dalej Harry. - Niestety Niall stracił przytomność kiedy włamywacz rzucił nim o podłogę. - dodał.
- Godzinę później przyszliśmy my. - zaczął Liam. - Ale w tedy bandyty już nie było. Pierwsze co to zauważyliśmy pobitego Niall`a. Od razu zawieźliśmy go do szpitala.
- I tak właśnie Niall znalazł się w szpitalu. - dokończył Louis, a ja byłam już kłębkiem nerwów. Gdybym teraz dopadła tego włamywacza zrobiłabym mu z twarzy jesień średniowiecza.
Po tej opowieści mimowolnie wstałam i udałam się do drzwi. Louis podbiegł do mnie i chwycił za ramię.
- Co ty robisz? - zapytał zdezorientowany.
- Idę do Niall`a! - krzyknęłam na niego. Z napływu emocji dosłownie nie wiedziałam co robię. Chciałam teraz być przy nim, tak jak on był przy mnie.
- Poczekaj. - zatrzymywał mnie nadal, a ja próbowałam się mu wyrwać. - Później pojedziemy do niego wszyscy razem. - oznajmił. Zgodziłam się i wróciłam z nim do stolika.
______________________________________________________________

Next = 40 PRAWDZIWYCH komentarzy!!!

- Co najbardziej podobało wam się w tym rozdziale?

Mamy nowy wygląd bloga!!! Od teraz będzie on już taki zawsze :-) Co o nim sądzicie?

sobota, 14 września 2013

Rozdział 15



Byłam już przy drzwiach, ale Harry złapał mnie za rękę. Delikatnie, ale zdecydowanie pociągnął w swoją stronę, chwycił mnie za nadgarstki i wpił się w moje malinowe usta. Chciałam się temu sprzeciwić, ponieważ byłam na niego zła za to, że mi nie ufa, ale po chwili dałam się ponieść jego pocałunkowi.
Odsunęliśmy się od siebie po jakimś czasie. Harry mocno trzymał mnie nadal za nadgarstki nie myśląc o ich puszczeniu. Każde z nas w myślach dalej przeżywało tę niezwykłą chwilę. Wiedziałam, że ten pocałunek miał oznaczać ''przepraszam''. Lekko uniosłam swoje kąciki ust, aby Styles wiedział, że już się na niego nie gniewam. Kiedy zauważył mój uśmiech przytulił mnie do siebie.
- Przepraszam skarbie. - szepnął cicho. Nie potrafiłam się na niego długo gniewać.
Resztę wieczoru spędziłam z Harry`m w jego pokoju. Leżeliśmy na łóżku i rozmawialiśmy do późnego wieczora. Nawet nie pamiętam kiedy odpłynęłam do krainy snów.
Następnego ranka obudziłam się w nieswoim łóżku. Kiedy przetarłam oczy ujrzałam kremowe ściany z czarnymi meblami... Byłam pewna, że jestem w pokoju mojego, kochanego Hazzy. Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam na dół. Zaszłam do salonu, który był pusty. Chłopcy pewnie pojechali na jakąś próbę, a ja zostałam tutaj zupełnie sama. Szkoda. - pomyślałam. Po chwili ujrzałam karteczkę na szklanej ławie. Wolno podeszłam do niej i zgarnęłam kawałek papieru.
Droga Lottie... - zaczęłam czytać. - 
Przykro nam, że zostawiamy Cię w takim stanie samą w domu, ale niestety Paul kazał nam przyjechać akurat dziś do studia. Wrócimy jakoś popołudniu. Mamy nadzieję, że dasz sobie sama radę. Wierzymy w Ciebie :-)
One Direction
Chłopcy zostawili mnie samą, ale poradzę sobie. No w końcu jestem Lottie Tomlinson - zaśmiałam się sama do siebie ze swoich myśli.
Dzień samotnie w domu minął mi strasznie nudno. Od rana padał gęsty deszcz, który nie ustawał nawet na chwilę. Polubiłam Londyn, ale pogoda w nim czasami doprowadzała mnie do smutku.
Minęła 17:00  i w domu pojawili się chłopcy. Wiedziałam, że to oni, ponieważ trzaskanie drzwiami i rumor dochodził z dołu. Zeszłam powoli po schodach i na korytarzu zauważyłam kawałki szkła w wielkiej, wodnej kałuży. W wodzie leżały także pojedyncze kwiaty. Któryś z chłopaków to zrzucił, na pewno. Zaśmiałam się uświadamiając sobie, że moi przyjaciele to totalne fajtłapy i poszłam do salonu. Gdy tam weszłam zauważyłam jeszcze gorszy bałagan. Książki, płyty i inne drobiazgi były porozrzucane w cały pokoju. Teraz byłam już lekko zła na chłopaków za to, że zrobili tak straszny bałagan.
Byłam pewna, że teraz siedzą w kuchni i coś jedzą dlatego ruszyłam w stronę tego pomieszczenia lecz niestety zahaczyłam nogą o nóżkę od ławy i runęłam obok kanapy na ziemię. Wszystko momentalnie zaczęło mnie boleć. Syknęłam cicho z bólu i próbowałam się podnieść. W jednej chwili z kuchni wyszedł jakiś duży mężczyzna w czarnej kominiarce. Może któryś z chłopaków robi sobie żarty? - pomyślałam starając się uspokoić. Przez chwilę obserwowałam co robi ten ''mężczyzna''. Podchodził do każdej szafki na korytarzu i zaczął w niej kopać. Gdy znalazł pieniądze wziął je i schował do swojej kieszeni w spodniach. Gdy to zauważyłam byłam już pewna, że to nie chłopcy. Po cichu wsunęłam się bardziej za kanapę, aby tylko mnie nie zauważył i łzy nabrały mi się do oczu. W moim domu był jakiś włamywacz! Straszliwie się przeraziłam. Bałam się, że może ukraść wszystko, a w najgorszym przypadku mnie zabić. Te myśli nie dawały mi spokoju. Czekałam tylko aż bandyta opuści mieszkanie.
Gdy kilka łez mimowolnie uleciało z moich oczu usłyszałam, że mężczyzna gdzieś poszedł. Jego kroki były coraz to ciszsze. Myślałam, że już sobie poszedł więc ostrożnie wychyliłam głowę zza białej kanapy. Miałam racje. Bandyta opuścił dom. Byłam tym wszystkim bardzo roztrzęsiona. Jak najszybciej tylko mogłam zebrałam się z podłogi i zaczęłam biec w kierunku schodów. Chciałam gdzieś w ciszy zadzwonić po policję lub Niall`a. Tak, Niall`a. Nie wiem czemu, ale pomyślałam o nim jako pierwszym.
W połowię drogi na górę usłyszałam, że włamywacz powrócił. Gdy mnie zobaczył zaczął pędzić w moją stronę. Moja usztywniona noga przeszkadzała mi w biegu, ale jak najszybciej dobiegłam do pierwszego pomieszczenia i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Nie patrzyłam w czyim pokoju jestem tylko od razu osunęłam się na podłogę. Skuliłam się lekko i dałam ustąp swoim emocją. Byłam wstrząśnięta zaistniałą sytuacją. Pierwszy raz spotkałam się z takim czymś. W tej chwili chciałam mieć przy sobie Liam`a, Zayn`a, Niall`a, Harry`ego i Louis`a.
Stwierdziłam, że nie mogę bezczynnie siedzieć kiedy w moim domu szaleje jakiś złodziej. Postanowiłam  przytknąć soje ucho do drzwi, aby usłyszeć gdzie teraz znajduje się bandyta. Słuchałam i nagle drzwi przekuł ostry nóż. Ostrze znajdowało się zaledwie 5 centymetrów od mojej twarzy. Przestraszona podniosłam się z ziemi i zaczęłam przesuwać niektóre meble pod drzwi tak aby je zablokować. Kiedy drzwi były dostatecznie zabarykadowane poszłam szukać telefonu aby zadzwonić po pomoc. Niestety znajdowałam się w nieswoim pokoju więc nie było tu mojej komórki. Starałam się nie dopuszczać do siebie myśli, że już dzisiaj mogę zginąć przez jakiegoś psychopatę, który włamał się do domu. Próbowałam coś wymyślić, aby się stąd wydostać. Nagle mnie olśniło. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej wszystkie pościele, prześcieradła i długie bluzy. Chciałam je połączyć i wyjść oknem na dwór. Bałam się tego, ponieważ nigdy tego nie robiłam, a tym bardziej nie robiłam tego mając złamaną nogę. Stwierdziłam, że muszę to zrobić, aby się stąd wynieść jak najprędzej, więc zaczęłam łączyć rzeczy wyjęte z szafy. Kiedy otwarłam okno i spuściłam mój ''sznur'' przywiązany do łóżka w pomieszczeniu usłyszałam, że ktoś próbuje staranować drzwi własnym ciężarem. Otarłam łzy strachu i powoli zaczęłam schodzić oknem w dół. Było mi na prawdę ciężko ponieważ musiałam utrzymywać się dwoma rękami i jedną nogą. Wkrótce stanęłam na ziem. Z jednej strony cieszyłam się, że jestem na zewnątrz, ale z drugiej byłam zła o to, że muszę opuścić mój dom i udać się nie wiadomo gdzie. Deszcz nadal padał tworząc ogromne kałuże, w które omal nie wpadłam starając się wybiec z podwórka. Byłam już przy wyjściu z posesji gdy nagle wpadłam w błoto. Nie zauważyłam go, ponieważ na dworze panował mrok. Szybko wstałam i szłam dalej. Ulice o tej porze były opustoszałe, więc dookoła nie mogłam znaleźć żadnej pomocy. Nie mogłam się już powstrzymać od płaczu dlatego ogromne, słone łzy leciały z moich niebieskich oczu tak szybko jak zimny deszcz z nieba. Łzy ocierałam rękawem bluzy, który był już cały przemoczony - tak samo jak bluza - od padającego deszczu.
Mój i chłopaków dom znajdował się praktycznie za miastem. Aby dostać się do samego Londynu potrzebne jest przynajmniej 10 minut drogi samochodem... A ja szłam pieszo, a w zasadzie to kulałam. Gips na mojej nodze nasiąknął deszczem dlatego szło mi się jeszcze ciężej. Po około 15 minutach upadłam na ziemię nie mając już ani deka siły w sobie. Wyczerpana tym wszystkim powoli zamykałam oczy.
Obudziłam się i nie było mi już zimno. Nie byłam przemoczona i nie leżałam na ziemi, leżałam w czyimś łóżku przykryta fioletowym kocem w białe stokrotki. Rozglądając się po pomieszczeniu dostrzegłam zielone ubarwienie ścian i drewniane meble. Nigdy nie byłam tutaj - tego byłam pewna. W czasie podziwiania nowego otoczenia dostrzegłam, że dębowe drzwi powoli się uchylają, a zza nich wychodzi zgrabna brunetka o zielonych oczach. Od wejścia obdarzyła mnie pięknym uśmiechem i przysiadła się obok na mnie na łóżku.
- Cześć. - powiedziała radośnie.
- Hej. - odpowiedziałam lustrując ją wzrokiem.
- Jestem Mackenzie. - przedstawiła się podając mi rękę.
- A ja jestem Lottie.
- Jak się czujesz? - spytała troskliwie Mackenzie.
- Nie najgorzej. - odpowiedziałam. - A mogłabyś mi powiedzieć co ja tutaj robię? - spytałam po chwili.
- Wczoraj wieczorem znalazłam cię na chodziku przed moim domem. Leżałaś nieruchomo cała przemoczona. Stwierdziłam, że nie mogę zostawić kogoś w takim stanie na ulicy dlatego zawołałam mojego tatę, a on pomógł mi cię wnieść... - opowiadała. - I zajął się twoim przemokniętym gipsem. - dodała, a ja odkryłam koc i spojrzałam na gips. Gips ślnił czystością co oznaczało, że jest nowy.
- Twój tata jest lekarzem? - spytałam odbiegając od tematu.
- Tak. - przytaknęła. - Chirurgiem.
- Bardzo Ci dziękuję Mackenzie. - uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy.
Mack wydawała się być bardzo miłą osobą. Miała dobre serce co było widać po tym co zrobiła dla mnie. Już ją lubię. Mam nadzieję, że nasz kontakt nie zakończy się dzisiaj tylko spotkamy się jeszcze kiedyś.
Po chwili dopiero przypomniałam sobie o wczorajszym zajściu... O złodzieju, mojej ucieczce i chłopakach. O matko! Gdzie są chłopcy? Czy nic im nie jest? - wołałam do siebie w myślach, a następnie się rozpłakałam. Płakałam myśląc o tym, że bandyta mógł coś zrobić chłopakom. Gdy Mackenzie zobaczyła, że płaczę, po prostu mnie przytuliła. Mack nie wiedziała dlaczego się rozpłakałam, ale swoim uściskiem starała się mnie jakoś pocieszyć.

____________________________________________________________________
Next = 40 komentarzy
- Co najbardziej podobało się wam w tym rozdziale?


piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 14

Wstawiam ten rozdział z okazji This Is Us. Mam nadzieję, że każdy z was idzie i spełni to swoje małe marzenie na obejrzeniu tego oto cuda.
_______________________________________________

* Z perspektywy Louis`a *

- Wolniej się już nie da jechać Liam?  - spytałem sarkastycznie widząc, że mój przyjaciel jedzie tylko 60km/h. Payne na moje słowa tylko wzdychnął i nie odezwał się już nic. Chciałem być już w domu i zobaczyć czy Lottie już wstała, zapytać jak się czuje. W jednej chwili pomyślałem, że mój przyjaciel specjalnie jedzie tak wolno, ale niby dlaczego miałby to robić? Moje głupie myśli.
Po dziesięciu minutach razem z Zayn`em, Harry`m i Liam`em zajechaliśmy pod nasz dom. Wysiedliśmy z auta i wyjęliśmy wszystkie torby z zakupami. Drzwi były otwarte więc nie musieliśmy dzwonić dzwonkiem. Kiedy stanęliśmy w korytarzu było słychać ciszę. Dosłownie cały dom opanował istny spokój. Może Niall jeszcze nie wstał i Lottie też nadal śpi? - myślałem, ale gdy przekroczyłem próg salonu nie musiałem już o niczym myśleć, bo wszystko było jasne. Przez to co zobaczyłem aż jedna zakupowych toreb wypadła mi z rąk. Na szczęście w torbie były tak zwane lekkie produkty więc nic nie pękło, ani się nie stłukło. W telewizji leciały najfajniejsze scenki z filmu Project X, a na kanapie zauważyłem śpiącą Lottie wtuloną w Niall`a! Nie wiem co blondyn sobie myślał śpiąc z nią tak. Lewa  ręka Niall`a spoczywała na ramionach mojej młodszej siostry, która była okryta kocem. Głowa Lottie była oparta o Horan'a, a jej ręka znajdowała się praktycznie przy dłoni Niall`a.
- Boże Louis tobie niczego nie można dać do rąk. - powiedział Zayn wchodząc do salonu, klękając na podłodze i zbierając wysypaną przeze mnie zawartość torby. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem, że miałem jakąkolwiek torbę.
- A co byś zrobił na moim miejscu? - zapytałem szeptem żeby nie zbudzić siostry i Irlandczyka.
- Nie rozumiem. - pokręcił głową mulat pakując ostatki zapakowanej żywności z podłogi. Kiedy on powiedział, że nie rozumie pociągnąłem do za rękę w górę, aby wstał i zobaczył to co jest na kanapie. Malik na początku nie wiedział o co chodzi, ale gdy zobaczył Lottie i Nialler`a uniósł swoje kąciki ust do góry.
- Z czego ty się cieszysz? - zapytałem zirytowany.
- Przecież to słodkie. - odparł nie spuszczając wzroku ze śpiącej na kanapie pary, a w tedy ja uderzyłem go lekko w ramie.
- A wy czemu tak stoicie na środku salonu? - zapytał wchodząc uśmiechnięty Harry, lecz gdy zobaczył Lottie z Niall`em śpiących w swoich objęciach uśmiech zniknął mu z twarzy. Popatrzył się chwilę na nich i po prostu wyszedł z pomieszczenia. Prawdopodobnie opuścił dom, ponieważ można było usłyszeć głośny trzask drzwi wejściowych.


* Z perspektywy Lottie * 

Usłyszałam straszny trzask i obudziłam się. Byłam lekko wystraszona, ponieważ nie wiedziałam skąd pochodzi głośny dźwięk. Powoli przetarłam oczy i zobaczyłam, że obok mnie słodko śpi Niall. Cudowny widok. Dopiero po chwili spostrzegłam, że obejmuje mnie ręką. To pewnie dlatego tak miło mi się spało. Ostrożnie się podniosłam aby go nie obudzić i zobaczyłam, że za kanapą stoi Louis i Zayn. Zayn stał uśmiechnięty ze skrzyżowanymi rękoma, a Louis dosłownie zabijał mnie wzrokiem. Był straszny kiedy tak się patrzył.
- Cześć. - powiedziałam myśląc, że Louis na moje słowa złagodnieje.
- Co wy tutaj robicie?! - spytał podnosząc głos i budząc tym Horana`a. Zaspany Irlandczyk ziewnął i ociężale przeniósł swój wzrok na mojego brata.
- Oglądaliśmy film. - odpowiedział uśmiechnięty Niall.
- Film? - zapytał z sarkazmem Lou. - To mi nie wyglądało na oglądaniu filmu. - dodał.
- Po prostu przy końcówce zasnęliśmy. - oznajmiłam mu. - Zdarza się. - uśmiechnęłam się. Louis wzdychnął i odszedł do kuchni. Zayn obdarzył nas uroczym uśmiechem, który odwzajemniliśmy z niebieskookim i po chwili mulat także zniknął z naszego pola widzenia.
- Wiedziałem, że Lou zrobi awanturę z tego. - powiedział przeciągając się Niall.
- To u niego norma. - zaśmiałam się. 
No jakby nie było mój kochany braciszek Tommo zrobił hałas o to, że spałam przytulona do blondyna. Jemu zawsze coś nie pasuje. Kiedyś w ogóle nie interesował się tym do kogo się przytulam, a teraz interesuje się tym aż za bardzo.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk sms`a. Dźwięk nowej wiadomości zabrzmiał w telefonie Horan`a. 
- Muszę lecieć. - powiedział po odczytaniu wiadomości.
- Holly? - spytałam, bo domyślałam się kto jest nadawcą wiadomości.
- Tak. - przytaknął. - Dzisiaj wróciła z Paryża i... 
- I chciała się z tobą spotkać. - dokończyłam przerywając mu jego wypowiedź.
- Tak.
- Miłęgo spotkania. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Niall odwzajemnił uśmiech ukazując przy tym swoje nieżnobiałe ząbki i wyszedł z salonu, a więc zostałam sama. Ale ciekawe gdzie Harry? - pomyślałam i udałam się do kuchni, aby zapytać się któregoś z domowników gdzie podziewa się mój loczek.
- Wiecie gdzie jest Harry? - spytałam wchodząc do kuchni.
- Nie. - zaprzeczył Louis.
- Znaczy był z nami gdy przyjechaliśmy z zakupów, ale potem momentalnie wyszedł z domu trzaskając drzwiami. - sprostował Zayn. Teraz już wiem co mnie obudziło. Ale dlaczego Harry wyszedł z domu bez słowa? Poczekam na niego i z nim porozmawiam.
- Aha. - odpowiedziałam i wyszłam z kuchni. Poszłam do siebie do pokoju. Droga schodami na górę okazała się trudniejsza niż zejście. Po schodach szłam ponad pięć minut! Nie ukrywam, że droga mnie lekko zmęczyła. 
Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżko. Była 10:00 rano, a przede mną cały dzień. Zastanawiałam się co by tu robić... Mój obecny stan nie pozwalał na dużo czynności, ale nie chciałam się nudzić. Pogoda za oknem doznała lekkiej poprawy. Nie padał deszcz, ale słońce także nie wychylało się z poza chmur. Z nudów włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne strony, Twitter`a i Facebook`a. 
Tak właśnie zleciał mi cały dzień. Dosyć nudno - to przyznam, ale cóż ja więcej mogłam robić. Samo zejście na dół wymagało już sporego wysiłku. 
Przez cały czas czekałam na Harry`ego. Około 18:00 zza drzwi usłyszałam czyjeś kroki. Umiałam rozpoznać po słuchu jak porusza się Harry i już byłam pewna, że to on. Chciałam go zastać jeszcze na korytarzu, ale niestety nie zdążyłam. Widziałam tylko jak drzwi od jego pokoju zamykają się za nim. Nie namyślając się długo ruszyłam do jego ''czterech ścian''. Ostrożnie zapukałam w drewniane drzwi do pokoju Styles`a.
- Proszę. - odpowiedział cicho swoim delikatnym głosem. Weszłam i zobaczyłam jak leży na łóżku. Gdy przekroczyłam próg spojrzał na mnie kątem oka i spuścił wzrok. Podeszłam do niego bliżej i usiadłam przy nim.
- Gdzie dzisiaj byłeś? - spytałam lekko się uśmiechając.
- Na mieście. - odpowiedział oschle.
- A czemu wyszedłeś tak bez słowa? - spytałam.
- A komu miałem mówić?! - zapytał z podniesionym głosem i podniósł się na łóżku do pozycji siedzącej. - Ty i tak byłaś za bardzo zajęta Niall`em. - dodał, lecz tym razem ciszej. Aha, więc tutaj chodzi o Niall`a... Nie wiem z czego Harry robi problem? Przecież ja tylko zasnęłam przy Horan`ie i nic po za tym.
- O czym ty mówisz? - spytałam zmieszana.
- O czym?! O tym, że spałaś przytulona do Niall`a! - krzyknął. - O tym mówię.
- Wcale nie! - zaprzeczyłam podnosząc się z miejsca obok niego na łóżku. - Po prostu oglądaliśmy film i zasnęłam. - dodałam.
- Taa, jasne. - położył się z powrotem na łóżku.
- Nie wierzę... - dodałam i kierowałam się w kierunku wyjścia. - Nie mogę w to uwierzyć, że ty mi nie ufasz. - powiedziałam. Byłam załamana. Mój, własny chłopak twierdzi, że kłamię. To na prawdę smutne. Przecież go kocham... Jak bym mogła go oszukać?
Łzy napłynęły do moich oczu, a ja starałam się to ukryć dlatego próbowałam jak najszybciej stąd wyjść. Byłam już przy drzwiach, ale nagle Harry złapał mnie za rękę...
______________________________________________

Next = 40 komentarzy

- Co wam się najbardziej podobało w tym rozdziale?
- Podoba wam się nowy (tymczasowy) szablon na blogu?

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 13

Po chwili usłyszałam lekkie pukanie do drzwi. Harry odsunął się ode mnie na odpowiednią odległość.
- Proszę. - powiedziałam i do mojego pokoju wszedł Liam, Danielle, Perrie oraz Zayn. Wszyscy uradowani od razu rzucili się w moja stronę, aby mnie przytulić.
- Zgniatacie mnie. - powiedziałam gdy już wszystko mnie bolało od ich uścisków.
- Przepraszamy. - powiedział Zayn.
- To jak sie czujesz? - spytała Danielle, która przysiadła się obok mnie na łóżku.
- Całkiem dobrze. - odpowiedziałam. Porozmawiałam jeszcze chwilkę z towarzystwem, ale potem oznajmiłam wszystkim, że jestem zmęczona i pójdę już spać. 
Zostałam sama w pokoju i już układałam się do snu, ale znów ktoś mi przeszkodził pukając.
- Proszę. - powiedziałam kolejny dzisiaj raz. Zza drzwi wyłonił się Styles. Akurat tu nie narzekałam, bo ucieszyłam się z jego widoku. Podszedł do mnie i przytulił.
- Dobranoc księżniczko. - powiedział słodko i pocałował mnie w czoło. Jakie to było cudowne.
- Dobranoc. - wydukałam uśmiechnięta, a chłopak wyszedł i zostawił mnie samą. 
Chciałam zasnąć, ale nie mogłam. Myślałam w kółko o Niall`u. Nie wiem czemu. Przecież jestem z Harry`m, więc dlaczego w mojej głowie jest Niall? Bezsensowne pytania dręczyły mnie na okrągło. Chciałam teraz porozmawiać z Niall`em, ale przecież była noc. Postanowiłam rozmowę z nim odłożyć na ranek.
Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Było po 07:00 rano. Podniosłam się na łóżku do pozycji siedzącej i tym samym wyjrzałam przez okno. Londyńska pogoda opanowała całe miasto. Wszędzie padał gęsty deszcz. Z okna można było dostrzec mieszkańców Londynu którzy pod kolorowymi parasolkami próbując schronić się przed wodą kapiącą na nich. W tej chwili cieszyłam się, że dziś nie muszę wychodzić na zewnątrz.
Ciężko wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz. Nie ubierałam się, ponieważ lekarz kazał mi leżeć i odpoczywać przez kilka następnych dni,  a ja chciałam tylko zejść na dół do kuchni i coś zjeść. Szłam korytarzem, oczywiście bardzo powoli, bo jak inaczej miałam się ruszać w moim stanie. Stanęłam przed schodami. I znów przeszkoda. Nie zważałam na nią długo tylko powoli schodziłam... A tak w zasadzie skakałam ze stopnia na stopień na jednej nodze. O dziwo na dole znalazłam się po chyba trzech minutach. Całkiem nieźle. Zaszłam do kuchni, ale nie spodziewałam się, że znajdę tam Niall`a. Stanęłam w drzwiach i spojrzałam się na niego. On kątem oka na mnie zerknął, a następnie odwrócił wzrok w swoją miskę płatków. Zmieszana wszystkim podeszłam do blatu kuchennego. Zrobiłam sobie kanapkę z dżemem, którą zjadłam opierając się o blat. Noga mnie bolała, ale nie chciałam siedzieć obok niego przy stole, bo dziwnie bym się w tedy czuła. Gdy jadłam zauważyłam, że Niall dojadł już płatki, ale nadal siedział na swoim miejscu. Gdy ja skończyłam jeść udałam się do wyjścia, ale stanęłam w futrynie drzwi. Moje ciało nie chciało się ruszyć. Poczułam, że to ten moment. Moment, w którym muszę porozmawiać z Irlandczykiem. 
- Musimy porozmawiać. - odwróciłam się do niego i powiedziałam, ale nie zauważyłam, że Niall powiedział dokładnie to samo w tym samym momencie co ja. Speszyłam się tym. Niall popatrzył się na mnie i wolno ruszył do salony. Jego oczy mówimy abym udała się za nim, tak też zrobiłam. W salonie usiedliśmy na kanapie. Długa cisza panowała między nami. Jak widać nikt nie wiedział jak zacząć naszą ''twórczą'' dyskusje.
- Ja.. - zająknęłam się. - Ja... Chciałabym Cię przeprosić za wszystko. - wydusiłam z siebie. Blondyn siedział niepewnie zapatrzony w swoje białe vansy nadal bez słowa. 
- Ty mnie przepraszasz? - spytał po chwili. - To ja powinienem przeprosić ciebie. 
- Za co? - spytałam, a on ciężko westchnął.
- Znalazłem Cię na drugi dzień po naszej kłótni. - zaczął drżącym głosem. - Miałem wrażenie, że zrobiłaś sobie coś ze złości na mnie. I kiedy byłaś w śpiączce przez cały czas o tym myślałem. Myślałem o tobie... . - mówił  poważnie. - O tym, że przeze mnie możesz już nigdy się nie wybudzić. - dokończył, a jego oczy zeszkliły się od nabierających łez.
- Niall to nie twoja wina. - powiedziałam pocieszająco. 
- Jak nie moja to niby czyja?! - zapytał lekko podnosząc głos. 
- To moja wina. Ja kiedy szłam na spacer potknęłam się, przewróciłam i podajże uderzyłam w jakiś ogromny głaz. - mówiłam do niego, a on z każdym moim słowem coraz bardziej mi wierzył. Ja wiedziałam, że to co mówię jest tylko w połowie prawdą. Przecież tak na prawdę poszłam go odnaleźć, a gdy usłyszałam rozmowę Holly i Nialler`a to poniosło mnie troszeczkę... Ale przecież mu tego nie powiem.
- Czyli to nie przeze mnie? - podpytywał mniej zmartwiony.
- Nie. - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił i mnie przytulił. Brakowało mi tego. Nie przytulił mnie od... Hmm nawet nie pamiętam.
- A ty za co mnie przepraszałaś? - zapytał wytrącając mnie z moich rozmyślań.
- Ja za naszą kłótnię jak jeszcze byliśmy nad jeziorem. - powiedziałam i znów trochę się zmartwiłam, ale Niall tylko cicho się zaśmiał. - Dlaczego się śmiejesz? - zapytałam nie rozumiejąc jego zachowania.
- Bo my kłóciliśmy się kilka razy nad jeziorem. - odpowiedział po chwili, a ja przytaknęłam i oboje zaczęliśmy się z tego głośno śmiać. Nie lubiłam kłótni z nim, ale czasami konflikty same po prostu powstawały. A może kłócimy się po to żeby móc się później pogodzić? Heh zabawne.
- A tak w ogóle to gdzie reszta? - zapytałam opanowując się po naszym napadzie śmiechu.
- Pojechali na zakupy. - odpowiedział niebieskooki.
- Bez ciebie?
- Ja chciałem zostać w domu żeby cie przeprosić i porozmawiać... Nie lubię robić tego przy wszystkich. - uśmiechnął się.


* Z perspektywy Niall`a *

Kamień spadł mi z serca gdy dowiedziałem się, że to nie przeze mnie Lottie doznała tak groźnego wypadku. Teraz cieszyłem się, że jesteśmy już pogodzeni i wszystko będzie tak jak kilka dni temu. 
- Obejrzymy coś? - z myśli wyrwał mnie delikatny, dziewczęcy głos mojej rudowłosej koleżanki.
- Tak. - potwierdziłem. - A co byś chciała?
- Jestem w dobrym humorze więc mam ochotę na komedie... - mówiła ucieszona. - To wybierz jakąś Niall.
- No ok. - odpowiedziałem i podszedłem do pułki z płytami. Wybrałem Project X. Bardzo lubiłem ten film, a dawno go nie widziałem. Włączyłem go i przysiadłem się do Lottie. Zauważyłem, że film przypadł jej do gustu, bo na prawdę głośno się śmiała w prawie każdej scenie. Po pół godzinie chyba zrobiło jej się trochę zimno. Szybko wstałem i zgarnąłem koc z fotela obok. Przykryłem ją, a ona tylko się uśmiechnęła co odwzajemniłem.
Po następnych kilku minutach widziałem jak oczy Lottie powoli się zamykają. Wkrótce zamknęły się one na dobre. Mój kochany rudzielec zasnął przy jednym z najśmieszniejszych filmów. Heh... Cała Lottie. Ma to chyba po Louis`ie. 
Jej głowa opadła na moje ramie. Czułem się dość dziwnie, ale to mi nie przeszkadzało. Objąłem ją ramieniem i zamiast na film patrzyłem jak słodko śpi. Myślałem w kółko o tym, że jak Lou nas tak zobaczy to mnie chyba zabije. On jest bardzo zazdrosny o swoją młodszą siostrzyczkę, ale wcale mu sie nie dziwie.
 Film prawie się kończył, ale nie wiadomo dlaczego nie zdołałem dotrwać do końcówki. Usnąłem.
____________________________________

Next = 40 komentarzy!!!

- Co wam się najbardziej podobało w tym rozdziale?

Od założenia bloga minęło: