sobota, 9 sierpnia 2014

Epilog

Przeczytajcie całą notkę pod epilogiem, proszę!

Dzisiaj był dwunasty listopada. Dokładnie dwa miesiące temu, na świat przyszedł Tobby, czyli mój i Niall'a syn. Nadal nie mogę w to uwierzyć, ale jestem naprawdę szczęśliwa. Niall starał się mi uświadomić przez całą ciążę, że to dziecko będzie najlepsze dla nas i muszę się w końcu zacząć z tego cieszyć. Udało się mu. Kocham Tobby'ego najmocniej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a Niall... Nawet nie opuszcza jego pokoju. Wiecznie siedzi przy łóżeczku lub nosi go na rękach. Jest najlepszym tatą na świecie! Bardzo się o niego martwi i uważa, aby nie działa się mu krzywda.
Co do reszty chłopaków to ich życia także nieco się pozmieniały. Perrie i Zayn zamieszkali razem w centrum Londynu, Liam przeprowadził się do Danielle, Harry oświadczył się Emily i planują razem, że zamieszkają niedaleko nas, a Louis w sierpniu ożenił się z Mackenzie i mieszkają razem w naszym starym domu. Nie sądziłam, że im się aż tak powiedzie, ale jestem z tego mocno zadowolona.
Wszyscy chłopcy z zespołu i ich dziewczyny czują się naszą rodziną.Wiem, że to tylko przyjaciele, ale miło, że lubią nas aż tak, że uważają się za naszych krewnych. Oni także mocno cieszą się z narodzin Tobby'ego i bardzo często do nas wpadają. Louis na początku był lekko zmieszany tą całą sytuacją, ale teraz jest u nas raz na dwa lub trzy dni. W kółko powtarza, że Tobby będzie jak jego wujek, czyli on.
Ja i Niall mieszkamy razem od czerwca na przedmieściach Londynu. Do Lou i Mackenzie mamy dosłownie dziesięć minut drogi pieszo. Jeszcze nie jesteśmy małżeństwem, ale Niall już dawno się mi oświadczył. Zapytałam go, czy zrobił to dlatego, że mamy mieć razem dziecko, ale on powiedział, że nie, tylko po prostu mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę swojego życia. Czuję do niego to samo, więc nie mogłam odmówić. Ze ślubem nie chcemy się z tym spieszyć. Chcemy żeby odbył się przyszłego lata, kiedy Tobby będzie już większy.
Fani, prasa i ogólnie całe otoczenie dowiedzieli się o dziecku i naszym związku jakoś pod koniec kwietnia. Nie chcieliśmy tego odkładać do momentu aż urodzi się dziecko, bo wtedy plotki byłyby nie do zniesienia.
Wiadomość o tym wszystkim wyniosła ogromną kontrowersję. Wszystkie plotkarskie programy i gazety o tym buczały i przez miesiąc nie mieliśmy życia prywatnego. Zespół na szczęście się nie rozleciał, bo nie było aż tak źle. Niektóre fanki nawet mnie polubiły, bo dostawałam od nich takie wiadomości na Twitterze lub zaczepiały mnie na ulicy i rozmawiały ze mną. Tobby'ego także mocno polubiły, a nawet pokochały.
Ogólnie wszystko ułożyło się bardzo dobrze i jestem szczęśliwa. Żałuję tych wszystkich chwil w moim życiu, kiedy okłamywałam osoby, na których mi zależy. Zraniłam wielu ludzi i wielu ludzi zraniło mnie, ale teraz dostałam coś najlepszego od losu, czyli wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka oraz słodkie maleństwo, które będzie dorastało na moich oczach.

Usłyszałam trzask drzwi wejściowych.
Właśnie byłam na górze i chodziłam z Tobby'm po pokoju, aby zasnął.
Po chwili ktoś wbiegł do pokoju, od razu poznałam, że to Niall. Z uśmiechem podszedł do mnie i przytulił od tyłu.
- Już skończyliście próbę? - spytałam szeptem.
- Nie, poszedłem wcześniej, bo nie mogłem wytrzymać bez was. - odpowiedział równie szepcząc jak ja i ucałował mój ciepły policzek.
Kołysałam się z boku na bok w celu uśpienia naszego maleństwa, a Niall robił to samo, tuląc się do mnie od tyłu.
- Gdybym wtedy nie poleciał do Hiszpanii... - westchnął i przywarł swoim ciałem do mnie.
- A gdybym nie przeprowadziła się z Louis'em do Londynu, to nie poznalibyśmy się. - odpowiedziałam.
- Też prawda. - odparł. - Ale ten pocałunek nad jeziorem mocno nas do siebie zbliżył. - dodał z uśmiechem.
- Jeszcze to pamiętasz? - zdziwiłam się.
- Jak mógłbym zapomnieć o dniu, kiedy uświadomiłem sobie, że cię kocham. - powiedział i złożył słodki pocałunek na moich ustach.
- Ja też właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że nie jesteś mi obojętna. - szeroko się uśmiechnęłam.
Mam nadzieję, że moje życie będzie zawsze tak idealne jak teraz. Że Niall zawsze będzie przy mnie i wspólnie będziemy wychowywać naszą pociechę, Tobby'ego.


Koniec.


_______________________________________________________________
To koniec... Szczerze to nie wiem sama co mam wam jeszcze napisać. Jest mi strasznie smutno, że to już koniec, bo kochałam pisać na tym blogu, a teraz? Muszę się zadowolić pozostałymi, bo historia Lottie i Niall'a się już skończyła. Zapewne wielu z was wiedziało, że Lottie będzie jednak z Niall'em, ale pewna część osób chciała także Lottie i Harry'ego.
Mam nadzieję, że kogoś zadowoliłam końcówką,
Teraz chciałabym podziękować osobą, które przyczyniły się do powstania tego bloga. Opowiadanie ogólnie zaczęłam pisać jakoś w połowie lipca 2013, ale 9 sierpnia powstał właśnie ten blog, czyli ma już rok.
Pierwsza publikacja opowiadania odbyła się na stronie na Facebook'u ''Niall z Gitarą. I świat jest piękniejszy''. Tam opublikowałam siedem rozdziałów i później - pod namową czytelników - stworzyłam tego bloga, którego początkowa nazwa to Forget Everything Else, Start a New Life. Nazwę skróciłam jakieś pół rok temu do Forget tylko dla wygody.
Przez blog przewinęło się trochę szablonów, ale ostatni jest autorstwa Yuki Boshi z bloga http://tworzone-z-sercem.blogspot.com/, za który bardzo jej dziękuję, bo jest świetny!
Okładka opowiadania (na końcu paska z gadżetami, po prawej stronie) została stworzona niedawno przez Seories z bloga http://fallingdrops.blogspot.com/ za co także mocno dziękuję!

  • Blog na dzień dzisiejszy i tą chwilę osiągnął 88170 wyświetleń.
  • Komentarze, które dodali czytelnicy do rozdziałów na tą chwile wynoszą 1410.
  • Blog miał 6 nominacji do Liebster Awards i 1 do Always The Best Blog

Jestem wam mocno wdzięczna za każdy przeczytany rozdział, za każdy komentarz i wejście na bloga. Gdyby nie wy ta historia nie miałaby kontynuacji po siedmiu rozdziałach, więc cały sukces i podziękowania należą się wam. Sama nie wiem jak mam podziękować, bo co mogę wam dać?

A teraz tajemnicza niespodzianka...
Były wersje, że jest to kolejny blog lub kontynuacja tego, ale to nie to. Zmartwię niektórych, ale od razu zapowiadam, że nie będzie drugiej części tego opowiadania, ale kolejny blog będzie jak najbardziej, tylko sama nie wiem kiedy... Po prostu musicie przeglądać od czasu do czasu mojego Twitter'a, Ask'a i blogi, aby dowiedzieć się coś o kolejnym opowiadaniu.
(Przez chwilę miałam zamiar napisać drugą część tego bloga, ale tym razem historię Mackenzie i Louis'a od początku ich poznania. Zrezygnowałam z tego...)

Ale wracając do niespodzianki to proszę!
Jest to filmik, ale musicie obejrzeć o czym.


Link na YT ->KLIK

Wiem, że spodziewaliście się może ciekawszej lub innej niespodzianki, ale ja przygotowałam dla was taką. Podoba się? Czekam na opinię.

Ostatni raz mogę wam napisać durne ''Cześć''. Jest mi z tym okropnie źle, bo to przecież moja ostatnia notka tutaj i rozpisuję się jak nienormalna... Ale uwierzcie, że jest mi bardzo smutno.

Mam nadzieję, że chociaż epilog wszyscy czytelnicy skomentują, ponieważ będzie mi ogromnie miło jeśli dowiem się o jakiś czytelnikach, którzy wcześniej się nie ujawniali.
Nie powiem, ale liczę na długie komentarze od was, bo chciałabym waszą opinię o całym blogu, opowiadaniu, postaciach i o mnie.

Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie coś do mnie napisać, to piszcie w komentarzu, a ja na pewno odpowiem, bo to ostatni post.

Ostatni raz CZEŚĆ i DZIĘKUJĘ xx

Nelly...

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 43

Ostatni rozdział dedykowany wszystkim, bez wyjątku ♥ Kocham was!

- Niall, ja... - zająknęłam się. To było takie trudne. - Jestem w ciąży. - mruknęłam i schowałam twarz w dłoniach.
Nie widziałam reakcji Niall'a i bardzo się z tego cieszyłam, ponieważ się jej bałam. Nie miałam pojęcia co się teraz stanie, co on sobie pomyśli, w ogóle co dalej, ale był to już koniec tajemnic. Dowiedział się o wszystkim.
Usłyszałam jak blondyn wstaje i zaczyna chodzić po pokoju. Ja nadal zakrywałam twarz. Moje oczy powoli znów wypełniały się łzami... Moja pieprzona wrażliwość!
- Dlatego mnie rzuciłaś i wyjechałaś? - zapytał po chwili i nadal podróżował z kąta w kąt.
- Tak. - mruknęłam cicho.
Dziwi mnie fakt dlaczego Niall jeszcze nie zaczął krzyczeć ani histeryzować? Był bardzo spokojny co było dziwne.
Po chwili poczułam jak chwyta moje dłonie i przesuwa je z twarzy. Zobaczyłam, że chłopak kucnął przede mną.
- Nie mogę w to uwierzyć. - powiedział i lekko się uśmiechnął
- Ty nic nie rozumiesz. - powiedziałam przez płacz. - Jeśli wszyscy się dowiedzą to koniec twojej kariery, Niall. - moje łzy i emocje były nieopanowane, ale cieszyłam się, że nie muszę tego dłuższej tłamsić w sobie.
- Przestań się przejmować karierą, to nie jest ważne. - zdziwiona na niego popatrzyłam.
Czy on wiedział co mówi?
- Lottie, ja cię kocham, a wiadomość o tym, że jestem ojcem to najpiękniejsze co w życiu usłyszałem. - powiedział i chwycił mnie w ramiona.
- Co ty mówisz? - wytarłam łzy w rękę.
- Jesteś dla mnie najważniejsza. - odrzekł i opiekuńczo ucałował w czoło. - Teraz to wy jesteście dla mnie najważniejsi. - dodał lekko dotykając mojego brzucha.
Czy to właśnie się działo? Niall przyleciał do mnie do Barcelony i cieszy się, że zostanie ojcem. To jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu.
- A teraz się pakuj, bo bez ciebie nigdzie się stąd nie ruszam. - powiedział po chwili, a ja przywarłam do niego jakbym nie widziała go przez rok. Byłam stęskniona i szczęśliwa. Nareszcie wszystko się ułożyło. Było pięknie.
Niall pomógł mi się spakować, a później poszliśmy powiedzieć mojemu tacie o wszystkim. Był bardzo zaskoczony, ale z czasem się przyzwyczai. Zrozumiał, że teraz muszę się wynieść stąd i wrócić do chłopaków oraz Nialler'a.
Raquel chciała przyrządzić jakiś obiad na pożegnanie, ale Niall powiedział, że zaraz ucieknie nam samolot. To chyba oznaczało, że nawet kupił dla mnie bilet.
Po około godzinie pożegnaliśmy się i wyszliśmy z domu. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy na lotnisko.

~*~

Nasz samolot właśnie wystartował, a ja wtulałam się w ukochanego blondyna. Opierałam głowę o jego ramię, a nasze splecione ręce co chwila zmieniały swoje ułożenie.
Byłam mocno szczęśliwa.
- Skąd wiedziałeś, że z tobą wrócę? - spytałam w czasie lotu.
Mieliśmy kupione bilety od razu dlatego chciałam wiedzieć.
- Wiedziałem, że muszę cię z powrotem do nas przywieźć. Nie wytrzymywałem bez ciebie i jeśli nie wróciłabyś, ja zostałbym w Hiszpanii z tobą do końca. - wytłumaczył.
On był taki kochany. Wiedziałam, że powiedziałam mu w Londynie dużo niemiłych rzeczy, które były nieprawdą, ale na szczęście w to nie uwierzył i przyleciał po mnie. Kocham go. Jest najlepszym co przytrafiło mi się w życiu.
- Jak my sobie poradzimy z tym wszystkim? - zapytałam po chwili i lekko się od niego odsunęłam.
Westchnęłam, zaczynając się martwić przyszłością.
- Zrobię wszystko żeby nasze dziecko miało jak najlepiej. Obiecuję ci to. - chłopak musnął delikatnie mój policzek. - We dwoje na pewno sobie poradzimy. - dodał i mocniej ścisnął moją dłoń, którą trzymał od wylotu z Barcelony.
- Jak zareagują chłopcy na to wszystko? - zmieniłam temat, a chłopak westchnął i zaczął głowić się nad odpowiedzią.
- Będą zaskoczeni, to na pewno. - uśmiechnął się, chcąc rozluźnić atmosferę. - Ale będą musieli się z tym pogodzić i już. - zarządził.
Miał rację. Jesteśmy dorośli i zdecydowaliśmy, że będziemy razem. Będziemy mieć dziecko czego się strasznie boję, ale przy Niall'u jakoś dam radę. Wszystko powoli zaczyna się układać. Jestem mocno szczęśliwa.

Po ponad godzinie byliśmy na lotnisku w Londynie. Wzięliśmy mój bagaż i zamówiliśmy taksówkę, która zawiozła nas pod sam dom. Wysiedliśmy i Niall zapłacił zależną sumę kierowcy. W końcu stanęłam przed swoim dawnym domem. Jedna łza szczęścia zakręciła się w moim oku.
- Chodź. - popędził mnie blondyn, który trzymał w ręce walizkę.
Weszliśmy na podwórko i minutę później znaleźliśmy się pod ogromnymi drzwiami do budynku.
- Będzie dobrze. - szepnął mi i wkroczyliśmy do środka.
Wiedziałam, że kiedyś nastąpi ten moment, w którym wszyscy muszą poznać prawdę, ale nie wiem czy byłam gotowa to powiedzieć. W końcu ukrywałam wiele rzeczy i to prawie od samego początku. Nadszedł moment prawdy.
Powolnie weszliśmy do salonu i od razu wszystkie oczy skierowały się na nas. Widziałam to zdziwienie na ich twarzach
- Lottie? - zdziwił się Zayn, który odezwał się jako pierwszy.
Dopiero teraz zobaczyłam, że w salonie buli tylko Harry, Zayn i Liam.
- A gdzie ty byłeś Niall? - spytał zszokowany Harry, a ja nie mogłam się powstrzymać, aby się nie uśmiechnąć.
- Wytłumaczycie w końcu. - popędził lekko zniecierpliwiony Liam, który widziałam już się śmiał.
- Wróciłam. - powiedziałam z uśmiechem, a chłopcy wstali i wyściskali mnie na przywitanie.
- Wiedziałem, że wrócisz. - uśmiechnął się Harry.
Miło było zobaczyć wszystkich przyjaciół, ale gdzie był Louis? Właśnie chciałam o to zapytać, ale Niall wkradł mi się w słowa. 
- Chcielibyśmy wam coś powiedzieć. - mruknął niepewnie blondyn i po chwili poczułam jak oplata swoją dłoń w moją. Nie protestowałam. - Jesteśmy razem. - dodał po chwili.
Spojrzałam na miny chłopaków i widziałam ich zdziwienie, jedynie wyraz twarzy Zayn'a był normalny.
- Wiedziałem. - uśmiechnął się Malik.
Chłopcy widać, że się ucieszyli na tą wieść. Pogratulowali nam, ale jeszcze nie koniec tajemnic...
- I jeszcze jedno... - mruknęłam po chwili i znów zapadła cisza. - Jestem w ciąży. - wydukałam cicho.
Zayn, Harry i Liam stanęli nieruchomo i wpatrywali się w nas. Myślałam, że będą źli, bo przecież to może zniszczyć ich karierę, ale po chwili zaczęli się uśmiechać. Widać tylko ja miałam takie czarne scenariusze co do ich reakcji.
Po chwili wszystko wróciło do normy i znów zaczęły się gratulacje. Byłam bardzo zadowolona, że wszyscy przyjęli to tak ciepło i miło.
Nagle z korytarza można było usłyszeć trzask zamykających się drzwi. Czyżby był to Louis? Nie myliłam się. Chwilę później mój brat staną w wejściu. Gdy mnie zobaczył, kąciki jego ust momentalnie podniosły się do góry.
- Lottie! - krzyknął ucieszony, podbiegł do mnie i mocno przytulił. - Co ty tutaj robisz? Jak się tutaj znalazłaś? Co? - zadawał masę pytań nie rozluźniając naszego uścisku.
- Wróciłam. - powiedziałam, a on znów mnie przytulił.
- Jestem bardzo szczęśliwy. - szepnął mi do ucha.
Nie myślałam, że aż tak się ucieszy.
- Teraz muszę ci coś powiedzieć. - odsunęłam się od niego, a z mojej twarzy momentalnie zniknął szeroki uśmiech. - Jestem w ciąży. - mina Louis'a zamieniła się na bardzo zaskoczoną.
Chłopak głowił się co powiedzieć, widać to go zaszokowało, ale się mu nie dziwiłam.
- Jak? - zdziwił się odzywając dopiero po pewnym czasie.
Ja odruchowo spuściłam głowę. Wiedziałam, że będzie zły.
- A z kim? - spytał. *95*
- Z Niall'em. - odpowiedziałam, a Lou poszedł usiąść na kanapie. Schował twarz w dłoniach i tak siedział. Raczej nie płakał, ale na pewno myślał.
Wiem, że to szokująca wiadomość, że twoja siostra jest w ciąży z twoim przyjacielem, ale takie jest życie, to uświadomił mi Nialler.
- Niall, wiesz co ty zrobiłeś do cholery?! - krzyknął, wstając gwałtownie.
Widziałam zmartwionego blondyna, który nie wiedział jak zareagować.
- Przecież to jest też moja wina. - wtrąciłam. - Poradzimy sobie. - dodałam i chwyciłam Niall'a za rękę.
- Lou, nie ma się co denerwować. - Zayn podszedł do mojego brata i poklepał go po ramieniu. - Oni są dorośli i dają sobie z tym radę.
Louis'owi raczej nie przeszkadzała ta ciąża, ale to, że jestem z Niall'em. On chciałby abym dalej była jego małą siostrzyczką, ale jest inaczej. Mi też jest przykro, że tak to się potoczyło, ale musimy z tym żyć.
- Masz rację. - odpowiedział Louis do Malik'a. - Od kiedy jesteście razem? - zapytał, zerkając na nas.
- Od powrotu z Irlandii. - odparł Niall.
Louis chodził przez chwilę po pokoju i był bardzo zamyślony. Reszta stała nieruchomo jak my i czekała aż coś się odezwie. To było wykańczające.
- Co się stało to się nie odstanie. - Lou nareszcie przemówił.
Powolnym krokiem podszedł do nas i mówił dalej:
- Skoro się kochacie to co ja mam wam powiedzieć? - uśmiechnął się lekko. - Ty Niall jesteś moim przyjacielem i ci ufam. Traktuj moją Lottie z szacunkiem, o to cię jedynie proszę. - zwrócił się do blondyna. - A ty moja mała. - westchnął patrząc na mnie. - Ja, sam nie wiem kiedy mi tak wyrosłaś i że już jesteś w ciąży i... - jąkał się wypowiadając każde jedno słowo, a ja po prostu podeszłam i mocno go przytuliłam.
- Będzie dobrze. - szepnęłam mu na ucho.
Kiedy sytuacja się lekko uspokoiła, Harry zaproponował abyśmy wszyscy świętowali to co się właśnie stało, więc pojechaliśmy do restauracji. Dołączyły do nas również Mackenzie, Emily, Danielle oraz Perrie, które kiedy dowiedziały się o mojej ciąży, nie mogły przestać się cieszyć i już wszystko planowały.
Nie sądziłam, że to wszystko się aż tak dobrze skończy.

_______________________________________________________

Ostatni rozdział kochani, ostatni ;c To jest najsmutniejsze w tym wszystkim.
Nie będę wam dzisiaj dziękowała za to wszystko, bo to jeszcze nie ostatnia notka ;) Epilog, kilka końcowych słów ode mnie i ''mała'' niespodzianka pojawią się już 9 sierpnia!
Powiem tyle, że napisałam wczoraj pół rozdziału na spokojnie i dzisiaj pół na szybko, więc przepraszam za wszelkie błędy, ale mam dzisiaj taki piękny dzień, że skaczę ze szczęścia! :D Tyle się u mnie dzieje, że normalnie nie mogę <3

Chciałabym was poprosić o komentarze, bo to jest OSTATNI ROZDZIAŁ i byłoby miło jeśli każdy by dodał chociaż kilka słów od siebie. Z góry dziękuję ♥


Ostatni tydzień na pytania do bohaterów ----> KLIK



CZYTASZ = KOMENTUJESZ

W ostatnim rozdziale było ponad 20 komentarzy,za co bardzo dziękuję!
Proszę aby każdy skomentował ten rozdział, bo przypominam, że to ostatni taki :*
Mam nadzieję, że ktoś się do tego ustosunkuje.
Dziękuję tym komentującym =*




piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 42

Słyszę ten hałas, który kiedyś dodawał mi energii i chęci do robienia tego co naprawdę uwielbiam. Oni są tam, krzyczą i wiwatują, bo chcą mnie zobaczyć. Szczęśliwego i uradowanego, który pokaże im jak świetnie się tutaj bawi. Ale jaka jest prawda? Nie mam na to ochoty ani chęci. W ogóle nie mam chęci żyć, a minęły już trzy tygodnie od jej wyjazdu. Dopiero teraz rozumiem jak brakuje mi mojej kochanej Lottie. Teraz wiem, że kochałem ją już odkąd pierwszy raz ją zobaczyłem w sierpniu ubiegłego roku, a teraz, choć wyjechała, nadal ją kocham. Oddałbym zupełnie wszystko żeby tylko wróciła i nadal bylibyśmy razem. Co trochę mam nawet ochotę, aby lecieć do niej i zawalczyć, ale nie wiem czy jest jeszcze o co...

Siedzę na skrzyni za kulisami i czekam na wyjście z chłopakami na scenę. Mamy dzisiaj koncert w Manchesterze, a publika jest naprawdę wielka. Koncert wydaje mi się świetny, ale nie mogę się skupić na muzyce. Od trzech tygodniu gubię się w grze piosenek na gitarze oraz zapominam słów swoich solówek... Nie wiem co się ze mną dzieje.
- Niall! - usłyszałem czyjś krzyk, który przyciągnął moją uwagę. Był to Zayn.
- Co? - spytałem, nie wiedząc co się dzieje.
- Mówię coś do ciebie, a ty jakbyś był w innym świecie. - powiedział lekko wkurzony.
- Przepraszam. - westchnąłem, a między nami zapanowała cisza.
Zayn usiadł obok mnie na skrzyni.
- Wiem, że jesteś taki przez wyjazd Lottie. - powiedział po dłuższej przerwie ciszy między nami.
Zdziwiony spojrzałem na niego, a on lekko uśmiechnął się do mnie.
- Ale jeśli ją kochasz naprawdę, to będziesz o nią walczył. - dodał na końcu.
Skąd Zayn wiedział o moich uczuciach względem Lottie? Wiedziałem, że ona lubiła rozmawiać z Zayn'em i że chłopak widział nas raz w takiej dosyć krępującej sytuacji, ale żeby od razu o wszystkim wiedział?
- Zayn... - mruknąłem cicho i chciałem dalej kontynuować swoją wypowiedź, ale zauważyłem, że chłopak już odchodzi i dziwnie się do mnie uśmiecha.
Nie wiem czy Malik miał rację... Kocham ją, ale walka nie ma chyba sensu.
- Hej, Nialler! - zawołał radośnie Harry, który szedł w moim kierunku.
Po chwili przyszli do niego pozostali.
- Wchodzimy już. - dodał po chwili lokowaty, a ja ciężko westchnąłem i wstałem ze swojego miejsca. Razem z chłopakami wyszliśmy na scenę. Nie miałem na to chęci, ale była to moja praca.

* Lottie *

Nie wytrzymam tutaj dłużej! Ojciec mnie strasznie denerwuje tak samo jak jego żona Raquel, która w kółko do mnie mówi po hiszpańsku. To wszystko doprowadza mnie już do szału i powoli żałuję swojego wyjazdu. Jeszcze nie powiedziałam tacie o ciąży, bo po prostu nie umiem, a to już dwunasty tydzień, czyli prawie trzeci miesiąc. Nie wiem jak to tak szybko minęło. Powoli zaczyna po mnie widać tą ciążę co mnie przeraża. Boję się reakcji ojca na to jak się dowie, a gdybym mu jeszcze powiedziała, że ojcem jest Niall...

Kolejny dzień spędzałam sama w domu. Tata pracował od rana do nocy, a Raquel w kółko gdzieś chodziła i wracała z jakimiś zakupami. Miała chyba manię kupowania, ale mogła sobie na to pozwolić, bo mój tata zarabiał całkiem niezłe pieniądze. Ale gdyby miała jakąkolwiek kulturę, nie wydawałby tyle. Wiem o tym, ponieważ czasami znajduję rachunki. 
Skakałam z kanału na kanał, aż w końcu natknęłam się na jakiś koncert. Po dźwiękach wydobywanych z telewizji, mogłam od razu stwierdzić, że to koncert One Direction.
Z chłopakami nie kontaktowałam się od wyjazdu, jedynie co kilka dni rozmawiam z Louis'em przez telefon, ale to nie to samo co mieszkać z nim i widzieć się każdego dnia.
Zaczęłam oglądać koncert i zobaczyłam Niall'a. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak smutnego i załamanego. Zawsze na koncertach był uśmiechnięty i pełen energii, a teraz? Teraz chodził po scenie z udawanym uśmiechem i próbował się dobrze bawić.
Kiedy na niego patrzyłam, nie mogłam się powstrzymać od płaczu. Tak bardzo chciałabym, aby był teraz przy mnie.
Chłopcy właśnie skończyli śpiewać Midnight Memories, a ja byłam już cała zalana łzami.
- Teraz zaśpiewamy ''You and I''. - zapowiedział Louis.
Zaczęły się pierwsze dźwięki i w końcu solówka Niall'a na początku. Widziałam całą jego twarz w zbliżeniu kamery, jego oczy i minę, która nie była za ciekawa. Czy on nadal przeżywał to tak jak ja?
Nie mogłam już dłużej wytrzymać tego napięcia i wyłączyłam telewizor, odrzucając pilot w kąt kanapy. Od razu podkuliłam nogi i schowałam twarz w dłonie. Zaczęłam płakać jeszcze mocniej.

~*~

Dziś była niedziela i mój tata oraz Raquel byli w domu. Czekał mnie dzień z nimi. 
Po oglądaniu wczorajszego koncertu, płakałam pół nocy. Strasznie to wszystko przeżywałam i wiedziałam, że nie zapomnę tak szybko o Niall'u. On był dla mnie jedną z najważniejszych osób i kocham go do tej pory.

Siedziałam w swoim pokoju i po prostu się nudziłam. Tata i jego żona byli na dole i zapewne wylegiwali się na kanapie. Ja leżałam na łóżku i próbowałam myśleć o czymś innym byleby tylko nie o Niall'u.

Po jakiejś godzinie, usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie schodziłam, ponieważ na pewno przyszedł ktoś do taty czy Raquel, więc byłam tam zbędna.
W jednej chwili do mojego pokoju wpadł tata.
- Ktoś do ciebie. - powiedział, a ja zdziwiona wstałam ze swojego łóżka i zeszłam na dół. 
Skierowałam się prosto do drzwi i nie mogłam uwierzyć własnym oczom w to co tam zobaczyłam. W progu stał mój Niall. Stanęłam na przeciwko niego w sporej odległości i zaczęłam się mu przyglądać. Wiedziałam, że tam stoi, ale nie mogłam w to uwierzyć.
Jego mina była bardzo wystraszona i wyglądał na zestresowanego.
- Lottie. - powiedział, przełykając ślinę, a ja nie myśląc długo nad niczym, podbiegłam do niego i rzuciłam się mu na szyję. Czułam, że tracę grunt pod nogami, ponieważ chłopak wziął mnie na ręce i okręcił dookoła.
- Wiedziałam, że kiedyś po mnie wrócisz. - szepnęłam.
- Nie mogłem już dłużej bez ciebie wytrzymać. - powiedział. - Lottie, ja cię kocham najmocniej na świecie. - jego słowa spowodowały, że z moich oczu zaczęły lecieć drobne łzy.
To wszystko było takie piękne. W kółko miałam nadzieję, że Niall przyjedzie tutaj i wszystko będzie tak jak dawniej, ale jest jeden, mały problem... dziecko.
- Proszę, wróć do Londynu, a co najważniejsze wróć do mnie. - powiedział, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
Sama nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Umysł mówił mi: ''Nie niszcz mu życia i zostań tu gdzie jesteś'', ale serce: ''Przecież go kochasz i długo nie wytrzymasz bez niego.''
- Wejdź i porozmawiamy. - moja mina lekko zrzedła, bo wiedziałam, że znów muszę dokonać wyboru.
Zaprosiłam Niall'a do środka i po drodze musiałam mu przedstawić Raquel. Chciałam także przedstawić kobiecie blondyna, ale on doskonale zrobił to sam, po hiszpańsku. Mojego tatę już znał, więc go wyminęliśmy i poszliśmy do mojego pokoju na górze.
- Usiądź. - powiedziałam chłopakowi po wejściu i pokazałam wolne miejsca na łóżku oraz fotelach. - Może chcesz się czegoś napić? - spytałam. 
- Ja chcę z tobą porozmawiać. - powiedział, a ja powoli zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam na łóżku. Chłopak zajął miejsce obok mnie.
- Dużo myślałem nad tym wszystkim i postanowiłem, że ja nie mogę tak po prostu dać ci odejść. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą i moje życie bez ciebie nie ma sensu. Wiem, że powiedziałaś, że mnie nie kochasz, ale nie mogę w to nadal uwierzyć. Mówiłaś prawdę?
Co ja miałam mu odpowiedzieć? Zresztą mam już dosyć tych kłamstw... Mieszkam tutaj, więc i tak chyba już nic się nie zmieni. Muszę powiedzieć mu prawdę.
- To nie była prawda. - odparłam po chwili spuszczając głowę.
- W takim razie dlaczego to powiedziałaś i wyjechałaś? O co chodzi do cholery!? - krzyknął zdenerwowany.
Nie dziwiłam się, że jest taki wściekły, bo w końcu okłamuję go od dawna i to widać.
- Niall, ja... - zająknęłam się. To było takie trudne. - Jestem w ciąży. - mruknęłam i schowałam twarz w dłoniach.
Nie widziałam reakcji Niall'a i bardzo się z tego cieszyłam, ponieważ się jej bałam. Nie miałam pojęcia co się teraz stanie, co on sobie pomyśli, w ogóle co dalej, ale był to już koniec tajemnic. Dowiedział się o wszystkim.
Usłyszałam jak blondyn wstaje i zaczyna chodzić po pokoju. Ja nadal zakrywałam twarz. Moje oczy powoli znów wypełniały się łzami... Moja pieprzona wrażliwość!

_________________________________________________________________

Niall dowiedział się o wszystkim!!! Miało to być trochę w innych okolicznościach na początku, ale tak wyszło :D Cieszycie się? Tylko co dalej... Nie powiem wam czy opowiadanie skończy się szczęśliwie czy nie, bo sama nadal się nad tym zastanawiam. Mam kilka opcji do wyboru i sądzę, że do już niedługo, wybiorę tą odpowiednią.
Powiem wam, że jest mi strasznie smutno, że kończy się historia Nottie (Lottie + Niall). W ostatnim rozdziale lub epilogu, opiszę wam jak zaczęłam to pisać i dodam obiecaną niespodziankę <3

Kolejny rozdział pojawi się w następnym tygodniu, bo zaczynają mi się ogrooomne remonty w domu no i mam wakacje, więc też muszę trochę odpoczywać, a nie siedzieć 24/h przed laptopem i ''źgać w klawisze'' jak to mówi mój tata :D
Do następnego xX

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

W ostatnim rozdziale było ponad 20 komentarzy,za co bardzo dziękuję!
Oby tak dalej kochani, bo pamiętajcie, że to już ostatnie rozdziały i ostatnie komentarze :*
Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.
Dziękuję tym komentującym =*
Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie kolejnego rozdziału!


Na moim blogu o Neymarze, pojawił się już drugi rozdział, serdecznie zapraszam -> http://neymar-ff.blogspot.com/


A na tym blogu http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ pojawiła się notka o tym jak stworzyć zwiastun opowiadania. Liczę, że wpadniecie :)

czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 41

''Wszystko się jakoś ułoży i będzie dobrze. Poradzę sobie, na pewno. Muszę być silna!'' - to zdanie powtarzałam sobie od wczoraj. Nadal nie mogłam uwierzyć, że zostawiam brata, chłopaków oraz osobę, na której zależy mi najmocniej na świecie. Tak, mówię o Niall'u.
Jest mi tak cholernie przykro, że głupio z nim wczoraj zerwałam, a dzisiaj wyjeżdżam. Nadal nie mogę sobie darować jak egoistycznie podeszłam do wszystkiego. I te moje ostatnie słowa ''Nie kocham cię''... Ledwo przyszły mi przez gardło. Ciężko jest powiedzieć o uczuciu, którego nie ma. Kocham Niall'a nadal i już za nim tęsknię chociaż nadal jestem w Londynie, ale od wczoraj ze sobą nie rozmawiamy. On chyba w ogóle nie wyszedł jeszcze ze swojego pokoju, ale nie wiem, bo ja także siedzę tutaj od wieczora, a jest już popołudnie. Za godzinę muszę być na lotnisku.
Wszystkie torby mam spakowane, ale na raz tego nie zabiorę. Postanowiłam na razie wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a resztę przy okazji.
Po całej przepłakanej nocy, postanowiłam się trochę ogarnąć. Założyłam na siebie przyzwoite ubrania zamiast dresów, wyprostowałam włosy, oraz nałożyłam lekki makijaż.
Zeszłam na dół z wypakowaną po brzegi torbą. Na korytarzu spotkałam Louis'a. Stanął przede mną i noc nie mówił. Po chwili po prostu rzucił się na mnie i mocno do siebie przytulił.
- Będzie mi cię tak strasznie brakować. - szepną wprost do mojego ucha. - Przyzwyczaiłem się, że mam przy sobie swoją malutką siostrzyczkę, a teraz? Nie wiem... - dodał.
Widziałam, że ledwo utrzymuje uśmiech na swojej twarzy. Jemu także było ciężko z tym wszystkim. Ja też przyzwyczaiłam się do Lou. Pół roku odnawialiśmy ze sobą kontakty i jak jest już w stu procentach lepiej to nagle ja wyjeżdżam, bez żadnego sensownego wytłumaczenia.
- Też będę tęsknić. - odpowiedziałam, odsuwając się od brata.
- Ja bardziej. - mruknął cicho, a jego usta ułożyły się w prostej, wąskiej linij. Nie był zbyt uradowany moim wyjazdem.
Po chwili wszyscy chłopcy zjawili się w korytarzu i zaczęli ze mną żegnać.
To było takie smutne, że spędziliśmy razem tyle miesięcy, a nagle wszystko się pozmienia.
- Przeproście Danielle, Perrie, Emily oraz Mackenzie, że się z nimi nie pożegnałam, ale nie miałam kiedy. - poprosiłam.
Z dziewczynami chłopców także mocno się zżyłam. Nawet z Emily, którą poznałam niedawno. Harry trafił na dobrą dziewczynę.
Między nami panowała niestosowna cisza. Każdy chciał powiedzieć jak będzie tęsknił, ale nie potrafił. Takie słowa ciężko przechodziły przez gardło, a tym bardziej chłopakom.
- A Niall się z tobą nie pożegnał? - spytał Lou.
Spodziewałam się tego pytania.
- Wczoraj się trochę pokłóciliśmy. - odpowiedziałam, próbując ukryć swoje zmartwienie. - Ale to nieważne. - dodałam po chwili i sztucznie się uśmiechnęłam.
Widziałam zdziwione miny chłopaków, po tym co powiedziałam, ale się tym nie przejmowałam. Uścisnęliśmy się jeszcze raz i skierowałam się do wyjścia.
- Odwiozę cię. - Louis złapał kluczyki ze stolika i chciał wychodzić, ale go zatrzymałam.
- Pojadę taksówką. - uśmiechnęłam się. - Nie chcę tych pożegnań na lotnisku... - westchnęłam.
- Może masz racje. - zgodził się.
Uściskaliśmy się jeszcze raz i wyszłam. Na ulicy złapałam taksówkę i pojechałam w stronę lotniska.

Trzydzieści minut później, siedziałam już w samolocie, który wzbijał się w powietrze. Ostatni raz mogła zobaczyć wierzchołki Tower Bridge, London Eye oraz Big Bena. Wiedziałam, że już nigdy tutaj nie wrócę, bo znów wszystko zrujnuję.
Co najgorsze nadal myślę o tym jak mocno zraniłam Niall'a. Do tych czas, ludzie ranili tylko mnie, a teraz ja to zrobiłam, pierwszy raz w życiu. I zraniłam osobę, której nie chciałam zranić. Jest mi z tym strasznie źle, bo ja go nadal kocham.
Niall dzisiaj się nawet ze mną nie pożegnał i to pokazuje, że mu już na mnie też nie zależy. Mam nadzieję, że z czasem o sobie po prostu zapomnimy. Mi będzie ciężko, bo w końcu One Direction pojawiają się w gazetach, telewizji i internecie... są wszędzie.

~*~

- Charlotte! - krzyknął mój tata, kiedy mnie zobaczył.
Nikt dawno nie mówił do mnie pełnym imieniem...
Przyleciałam już do Barcelony i wyszłam za lotnisko. Dobrze, że ojciec odnalazł mnie od razu i nie musiałam się włóczyć po nieznanym mieście sama.
- Cześć tato. - udałam zadowoloną, że go widzę.
Przywitaliśmy się uściskiem, a on wziął moją torbę i zaprowadził do samochodu.
Odjechaliśmy spod ogromnego lotniska i wjechaliśmy w miasto. Nie znałam się na Barcelonie, ale było tutaj całkiem ładnie. Oczywiście bardziej podobało mi się w Londynie, ale nie narzekam...
- Bardzo się cieszę, że będziesz teraz mieszkała ze mną i z Raquel. - uśmiechnął się.
- Raquel to twoja dziewczyna? - spytałam.
- Żona od trzech lat - odpowiedział. - Sądzę, że się polubicie. - dodał po chwili.
Na pewno polubię kogoś kto owinął sobie mojego ojca wokół palca...

Kilkanaście minut później, byliśmy na jakimś osiedlu, gdzie każdy dom był taki sam jak poprzedni. Wszystko było ogrodzone niskimi płotkami, a obok były pojedyncze garaże.
Zaparkowaliśmy na jednym podjeździe i wyszliśmy z auta. Poszliśmy do drzwi i weszliśmy.
Domek od środka był w większości z drewnianych artykułów. Miał drewniane meble i podłogę, jedynie ściany były kremowe i z jakiejś gładzi.
- Hola. - powiedziała jakaś kobieta, która wyszła zza rogu.
- Poznaj Raquel. - ojciec wskazał ręką na kobietę.
- Cześć. - powiedziałam niepewnie.
- Mucho gusto usted. - kobieta uśmiechnęła się do mnie, a ja nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. Ona mówiła po hiszpańsku, a ja guzik rozumiałam. Jedynym językiem jakim znałam był angielski i trochę francuski, ale hiszpański? Ehh.
- Raquwl mówi, że miło jej cię poznać. - naprostował wszystko tata.
- Fajnie. - powiedziałam licząc, że kobieta zrozumie.
Nawet nie wiem czy mogę ją nazwać kobietą. Mi ona wygląda na dwadzieścia pięć lat! Pewnie poleciała tylko na kasę mojego ojca. On jest taki naiwny.
- Ile ona ma lat? - skierowałam pytanie do ojca.
- Dwadzieścia trzy. - odpowiedział.
Jeszcze lepiej! Raquel, czyli żona mojego ojca miała dwadzieścia trzy lata, była ode mnie starsza zaledwie o pięć lat! Ona mogłaby być moją siostrą lub koleżanką, a nie partnerką mojego taty!
- Te voy a mostar habitación. - kobieta po chwili pociągnęła mnie w stronę korytarza, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Idzie ci pokazać pokój. - powiedział z uśmiechem tata. 
Tutaj było okropnie! Musiałam mieszkać ze znienawidzonym ojcem, hiszpanką, której w ogóle nie rozumiem i do tego w Barcelonie! Nie wiem jak ja sobie tutaj poradzę, bo z hiszpańskim u mnie kiepsko.
Brakuje mi chłopaków i Niall'a coraz mocniej.

*Niall*

Wyjechała. A ja? Siedzę w swoim pokoju cały dzień. Od wczorajszego wieczora nie wyszedłem nawet do kuchni. Nie mam na to wszystko nastroju. Nadal wszystko przeżywam.
Lottie zerwała ze mną strasznie chamsko! W ogóle się tego po niej nie spodziewałem. Chciałbym żeby wszystko było jak dawnej, ale ona wyjechała, gdzieś do Hiszpanii.
To koniec. Nie spotkam już nikogo takiego jak ona. Mogłem z nią przeżyć całe życie, ale po kilku miesiącach mnie zostawiła, bo nagle chciała wjechać do ojca. Nawet nie wiem co jej się odmieniło? Niedawno mówiła, że go nienawidzi, a teraz u niego zamieszkała. Co jest z nią nie tak? 
Najbardziej zabolały mnie jej ostatnie słowa do mnie ''Nie kocham cię'', po tym moje życie się zawaliło. 
Chciałbym ze sobą skończyć, ale mam za mało odwagi, aby się zabić. Bez niej moje życie i tak nie ma sensu, więc w ogóle nie wiem co ja jeszcze robię na tym świecie? Nielepiej gdybym się zabił? Oszczędziłbym sobie cierpienia po niej.
Wiem, że ta tęsknota nie minie od tak. Lottie była dla mnie wszystkim i będę ją pamiętał do końca życia, tym bardziej, że jest siostrą mojego przyjaciela. Gdy widzę Louis'a, Lottie już mi się przypomina.
Nie wiem co dalej. Chciałbym o nią jakoś zawalczyć, ale nie mam już jak...
________________________________________________________________________


Taki rozdział na szybko.
Jest trochę krótki, ale nie wiedziałam co dalej napisać. Nie chciałam nic więcej zdradzać.
Ogólnie sądzę, że jeszcze dwa rozdziały, epilog i koniec. Nie wiem jak to będzie, ale tak przewiduję.

Jestem u rodziny i miałam nie pisać tego rozdziału, ale mój kuzyn wyjechał z moim wujkiem do Anglii (nie do Londynu) i miałam chwilkę czasu :D

Mój ask - http://ask.fm/NellyHoran69


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

W ostatnim rozdziale było ponad 20 komentarzy, mniej niż w rozdziale 39, ale i tak dziękuję!
Oby tak dalej kochani to rozdziały będą się pojawiały częściej :*
Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.
Dziękuję tym komentującym =*
Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie kolejnego rozdziału!

Mam nowego bloga, gdzie piszę opowiadanie o Neymarze. Jest już prolog i pierwszy rozdział, więc jeśli lubicie Neymar'a to zapraszam -> http://neymar-ff.blogspot.com/

Zajrzyjcie jeszcze na tego bloga, który także jest mój http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :) Może być wam (bloggerkom) bardzo pomocny!

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 40

Rozdział dedykowany autorce najpiękniejszego komentarza ostatniego rozdziału, czyli: Lily Black <3

Cała przemarznięta wróciłam do domu po dwóch godzinach. Na zewnątrz było już bardzo ciemno, a wszystko oświetliły mi tylko uliczne lampy.
Tyle czasu dało mi wiele do myślenia. Stwierdziłam, że nie mogę obarczać całego zespołu swoim problemem, dlatego nikomu nic nie powiem. Gdyby oni się dowiedzieli... Ale najgorzej byłoby gdyby Louis i Niall się o wszystkim dowiedzieli. Zayn, Liam i Harry może pomogliby mi jakość, ale nie chcę ich w to plątać. Kiedy będzie już widać, że jestem w ciąży, wyjadę. Najprawdopodobniej pojadę w tedy do Hiszpanii do taty. Nie mam takiej ochoty, ale on może jakoś mi pomoże. W końcu ostatnio chciał być bardzo ''troskliwy''.
- Lottie? To ty? - usłyszałam pytania Niall'a, który po chwili wyłonił się zza rogu korytarza.
- Tak. - powiedziałam ściągając płaszcz i buty.
Blondyn podszedł do mnie i pocałował w usta.
- Niall, bo ktoś jeszcze zobaczy. - powiedziałam zniechęcona.
- Spokojnie, w domu jest tylko Zayn. - uśmiechnął się.
Gdyby wszystko było jak dawniej także bym się uśmiechnęła i cieszyła, że możemy być sami. Zawsze obok nas kręciło się sporo osób i nie mieliśmy prywatności, ale kiedy raz byliśmy sami przez kilka godzin to nagle zaszłam w ciążę....
- Chodź, obejrzymy jakiś film. - zaproponował chłopak i nie czekając na moją odpowiedź, zaciągnął mnie do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku, Niall wziął laptopa, włączył film i usiadł obok mnie. Zaczęliśmy oglądać. To znaczy on zaczął, bo ja teraz nie mogłam skupić się na fabule filmu. Ja nadal myślałam nad innym sposobem uniknięcia robienia wszystkim niepotrzebnych kłopotów. Niestety, wyjazd do ojca wydawał się jedyną możliwą opcją. Nie mogłam tutaj zostać i wszystkim ogłosić ''Jestem z Niall'em w ciąży''. Gdy chłopcy by się dowiedzieli nie byłoby jeszcze najgorzej, ale co powiedzieliby inni ludzie, fani One Direction, rodzina Niall'a...
Zerknęłam na Niall'a i przyłapałam go jak się na mnie patrzył. To było trochę krępujące.
- Nawet nie wiesz jak ja cię kocham. - powiedział, a ja przełknęłam ogromną gulę w swoim gardle. - Jesteś najlepszą dziewczyną jaka przytrafiła mi się w życiu. Nigdy cię nie zostawię. - jego słowa były jak z jakiejś komedii romantycznej. Wszystko było takie piękne, ale jak ja miałam się teraz cieszyć?
- Też cię kocham. - jedyne słowa na jakie było mnie stać w tamtej chwili, ponieważ do moich oczu zaczęły nabierać się łzy żalu. Nie chciałam aby Nialler zobaczył, że płaczę.
Po chwili mnie przytulił i pocałował.
- Pójdę spać. -powiedziałam po krótkiej chwili.
- Dobranoc księżniczko. - powiedział całując mnie opiekuńczo w czoło. Uwielbiałam kiedy to robił.
- Dobranoc. - odpowiedziałam wstając z łóżka i wychodząc z pokoju.

*DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ*

Wstałam dosyć późno, ponieważ pół nocy płakałam. Tak, nadal to wszystko czułam i zastanawiałam się co zrobić. Byłam w ósmym tygodniu ciąży, a już niedługo może coś zacząć widać. Mam plan aby już za jutro opuścić Londyn i udać się do Barcelony. Wczoraj rozmawiałam o tym z ojcem i prosiłam aby to pozostało między nami. Nie powiedziałam mu jedynie o ciąży.
Poszłam się ubrać i zeszłam na dół. Ominęłam kuchnię szerokim łukiem, ponieważ w ogóle nie chciało mi się jeść. Usiadłam w salonie na kanapie, przyglądając się krajobrazowi naszego ogrodu. Śnieg stopniał i zaczęły pojawiać się pierwsze rośliny. Wszystko wraca do życia, tylko nie ja...
- Cześć. - powiedział zaspany Niall, który stanął w drzwiach salonu.
- Cześć. - wymusiłam uśmiech.
Niall obszedł salon dookoła i zatrzymał się za kanapą. Oparł swoje łokcie o oparcie sofy, a swoją głowę przysunął do mojej.
- Dzisiaj porywam Cię na cały dzień. Przygotuj się, bo za godzinę wyjeżdżamy. - zakomunikował radośnie.
- Gdzie? - spytałam. - Nie mam ochoty. - dodałam zniechęcona.
- Nie marudź. - nakazał. - Dzisiaj w domu zostaje tylko Zayn i Liam, wiec my pojedziemy na małą wycieczkę.
- Musimy? - miałam nadzieję, że jeszcze odwidzą mu się plany.
Niall pokiwał głową.
- Szykuj się. - powiedział, a ja leniwie wstałam z kanapy i poszłam się trochę ogarnąć do łazienki.

~*~

Jechaliśmy samochodem już od dwóch godzin. Zastanawiałam się gdzie Niall chce mnie zabrać. Nie jechaliśmy żadnym miastem czy autostradą tylko raz asfaltową drogę przez las, a raz przez jakieś wioski. Nie miałam pojęcia gdzie ta droga prowadzi, ale wiedziałam, że Niall nie jest najlepszym kierowcą i mogliśmy się już dawno zgubić.
- Czy my na pewno dobrze jedziemy? - zapytałam.
- Oczywiście! - uśmiechnął się. - Jadę tędy już drugi raz i zgubiłem się tylko raz. - kolejny żart blondasa, z którego oczywiście mimowolnie się zaśmiałam. On wywoływał uśmiech na moje twarzy. Przy nim chociaż na chwilę zapominałam o całej rzeczywistości. Mogłam być sobą.

Kolejne dwie godziny później stwierdziłam, że zajechaliśmy na miejsce, ponieważ samochód się zatrzymał. Ostrożnie wysiadłam z czarnego Range Rover'a nie wiedząc co mnie czeka. Kiedy postawiłam swoje nogi, poczułam, że stoję na piasku. Usłyszałam szum jakiejś wody i poczułam zapach lasu. Czy my byliśmy w tym miejscu, o którym myślę? 
Ostrożnie zamknęłam drzwi od auta i poszłam w stronę szumu wody. Zobaczyłam plażę, jezioro, molo i mały letniskowy domek, a za sobą szeroki i gęsty las sosnowy. Byliśmy nad tym jeziorem, nad którym tak wiele wydarzyło się w zeszłe wakacje.
- Dlaczego tutaj przyjechaliśmy? - spytałam, gdy poczułam, że Niall przytula mnie do siebie od tyłu.
- Chciałem z tobą powspominać. - odpowiedział, a ja go pocałowałam.
Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do domku. Zaczęliśmy wspominać, że mieliśmy tutaj razem pokój, że swój pierwszy pocałunek mieliśmy na tarasie podczas ogniska, a później były gorsze wspomnienia, czyli moja złamana noga, która popsuła resztę wyjazdu. 
Siedzieliśmy trochę w domku, rozmawiając ze sobą, a później spacerowaliśmy po plaży i molo. Było cudownie, ale musiałam to w końcu zepsuć, chociaż wcale nie chciałam.
- Możemy o czymś pogadać? - spytałam chłopaka, gdy siedzieliśmy na molo, wpatrzeni w zachód słońca.
- Jasne. - uśmiechnął się.
- Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy i było nam ze sobą bardzo dobrze. - zaczęłam owijać w bawełnę to co chciałam naprawdę powiedzieć. - Ale nie możemy być dalej razem. - powiedziałam to. Po moich słowach, między nami zapanowała cisza. Widziałam ten smętny wyraz twarzy Niall'a. Było mi go bardzo szkoda, ale musiałam tak postąpić.
- Ty chcesz ze mną zerwać? - spytał, chcąc si upewnić.
- Tak. - mruknęłam cicho spuszczając głowę. 
Widziałam jak Niall'a roznosiła dzika złość. Chciał to gdzieś wyładować, ale nie wiedział gdzie. Po chwili uderzył pięścią w drewniany most.
- Mogę chociaż wiedzieć dlaczego?! - krzyknął, ale to nie był koniec jego złości. To dopiero początek.
- Jutro wyjeżdżam do taty do Hiszpanii. 
- Dlaczego? - zdziwił się i trochę złagodniał.
- Londyn to nie miejsce dla mnie. Tam odpocznę, poznam jego nową rodzinę. Wszystkim nam będzie lepiej. - mówiłam, ale blondyn miał powoli dosyć tej rozmowy.
- To jedyny powód? Serio? - zapytał z wyczuwalnym sarkazmem w głosie. - Pytam Lottie! - przypomniał o sobie, ponieważ długo nie odpowiadałam.
- I nie kocham cię już. - powiedziałam spuszczając głowę w dół.
Niall nie wytrzymał i wstał, po czym nerwowo odszedł w stronę plaży.
Nie wierzę, że aż tak nakłamałam. Przecież ja go kocham i robię to dla jego dobra. Kiedyś mu to wszystko wyjaśnię, ale on niech się nie odwraca ode mnie. Potrzebuję tylko tego, aby między nami była zgoda.
Łzy z moich oczu zaczęły lecieć bardzo szybko. Spojrzałam w tył za siebie i zobaczyłam, że chłopak nerwowo chodzi po plaży w tą i z powrotem kopiąc piasek i kamyki. Był bardzo zły i to przeze mnie.

Całe cztery godziny jazdy powrotnej przejechaliśmy w ciszy. Chciałam powiedzieć, że możemy się nadal przyjaźnić i niech nie będzie na mnie zły, ale nie miałam odwagi. Stchórzyłam.
Kiedy byliśmy pod domem, bez słowa wysiedliśmy i poszliśmy do mieszkania. Weszłam pierwsza, a za mną Niall, który okropnie mocno trzasną drzwiami. Usłyszałam przez to jak Charlie zaczął szczekać z góry.
- Kto tam trzaska? - zdziwił się Zayn, który krzyknął do nas aż z salonu.
Ja rozebrałam się i poszłam do salonu w poszukiwaniu Lou. Znalazłam go. Siedział z Zayn'em i oglądał film. 
- Kto tak trzaska drzwiami? - powtórzył swoje pytanie Zayn.
- To Niall. - rzuciłam, krótko i przysiadłam się do Louis'a.
- I jak było? - spytał brat.
- Możemy porozmawiać o tym później? - poprosiłam. - Teraz mam ci coś ważniejszego do powiedzenia. - powiedziałam, a jego wzrok z telewizora przeniósł się momentalnie na mnie.
- A co? - spytał zdenerwowany.
- Jutro lecę do Hiszpanii do taty. Mam już wykupiony bilet i wszystko z nim załatwiłam. - powiedziałam, a Louis z Zayn'em otworzyli usta ze zdziwienia
- Chyba sobie żartujesz? Chcesz lecieć do niego? - Lou gwałtownie podniósł się z kanapy. - Nie wiesz co robisz! - powiedział.
- Wiem. Chcę zamieszkać z nim. - dodałam, a Zayn aż zakaszlał.
- Chyba nie wiesz co mówisz. - zaśmiał się sarkastycznie Tomlinson. - Nigdzie nie jedziesz. - ostatecznie zadecydował.
- I tu się mylisz. Mam skończone osiemnaście lat i mogę. - powiedziałam. - Teraz decyduje sama o sobie. 
- Zgoda. - powiedział po chwili namysłu. - Ale żebyś tego nie żałowała...

________________________________________________________________

Jubileuszowy 40 rozdział!!!
I powiem, że jest serio ciekawy, a tak w ogóle to wymyśliłam jeszcze kilka wątków, które wydarzą się przed końcem całego opowiadania ^_^
Akcję o wyjeździe do ojca wymyśliłam jakoś dwie godziny temu xD
A na sam koniec opowiadania mam dla was meeega niespodziankę :* czekajcie xx

Następny rozdział może mieć lekkie opóźnienie, ponieważ wyjeżdżam :) Ale będę wpadała na bloga i na swojego ask'a, który jest stworzony specjalnie dla was http://ask.fm/NellyHoran69 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

W ostatnim rozdziale było ponad 30 komentarzy  co bardzo mnie zaskoczyło!
Nie spodziewałam się tego, serio <3
Oby tak dalej kochani to rozdziały będą się pojawiały częściej :*
Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.
Dziękuję tym komentującym =*
Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie kolejnego rozdziału!

Ostatnia sprawa jest taka, że mam nowego bloga gdzie będę pisała opowiadanie o Neymarze. Opowiadanie będzie krótkie i będę je pisała jak będzie mi się nudziło. Jeśli lubicie Neymar'a to zapraszam -> http://neymar-ff.blogspot.com/

Zajrzyjcie jeszcze na tego bloga, który także jest mój http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :) Może być wam (bloggerkom) bardzo pomocny!

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 39

Rozdział dedykowany Monice :*

Chłopcy od trzech tygodni ciągle gdzieś wyjeżdżali. Mieli koncerty w Wielkiej Brytanii, ale też kilka poza nią. Nagrywali nową płytę oraz w kółko przybywało prób, sesji zdjęciowych i gali. To spowodowało, że rzadko bywali w domu, a praktycznie to wcale. Czasami przyjeżdżali tylko na noc i to tyle.
Mocno mi ich brakowało, ponieważ już się nauczyłam, że zawsze ze mną są. Miałam ze sobą tylko Charlie'go, czyli pieska od Niall'a.
Niall kiedy przyjeżdżał wieczorami, przychodził do mnie i przepraszał, że nie może teraz ze mną przebywać. Mówiłam mu, że nic nie szkodzi, bo rozumiem, że ciągłe wyjazdy to jego praca. Także tyle ze sobą rozmawialiśmy.
Podczas ich nieobecności zdałam wszystko na prawo jazdy i teraz oficjalnie mogę prowadzić mój samochód od Louis'a

Dzisiaj była pierwsza sobota odkąd chłopcy są w domu. To znaczy nie wszyscy... Harry umówił się z Emily, a Liam poszedł z Danielle na koncert John'a Mayer'a. W domu był tylko Niall, Zayn, Louis oraz ja. 

Siedzieliśmy w salonie. Każdy z chłopaków zajmował się czymś innym. Louis siedział wpatrzony w swój telefon, Zayn grał na konsoli, a Niall chyba zasnął na fotelu. Zaśmiałam się widząc śpiącego blondyna z rozczochranymi włosami.
Ja natomiast siedziałam na drugim fotelu z nogami podkurczonymi do samej głowy. Wpatrywałam się w krajobraz naszego ogrodu. Wszystko było przykryte grubą warstwą śniegu, ale w końcu był luty i to powinno być normalne, chociaż nie w Anglii. Zima tutaj dawno już nie była taka mroźna. 
- Za kilka minut wpadnie tutaj Mackenzie. - odezwał się podekscytowany Lou, przerywając ciszę panującą między nami od długiego czasu.
Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Jaka Mackenzie? - zapytał Zayn odrywając się od swojej gry. Louis tylko westchnął i poszedł na górę. Widocznie chciał się jakoś przygotować.
- Mackenzie mi pomogła kiedy ten złodziej napadł na nasz dom. - wytłumaczyłam Zayn'owi. - Od tamtej pory Lou coś z nią kręci. - dodałam, a Mulat się zaśmiał.
- Tak, już pamiętam. - uśmiechnął się chłopak - I on nam nic nie powiedział. - pokręcił głową.
- Ja też dowiedziałam się o wszystkim niedawno i to od Mackenzie, więc nie ma się co dziwić. Oto cały Louis. - powiedziałam i Zayn wrócił do gry.
Dziesięć minut później, ktoś zadzwonił do drzwi. Louis zleciał z góry jak oparzony.
- Ja otworzę. - wydarł się na cały dom i pobiegł do drzwi. 
W tej chwili obudził się wystraszony Niall. Wyglądał na zszokowanego całą sytuacją.
Zaśmialiśmy się razem z Zayn'em i czekaliśmy na przyjście Tomlinson'a i Mack.
Po chwili zjawili się w salonie. Przywitaliśmy się z nimi, a ja zaproponowałam herbatę. Poszłam do kuchni i nastawiłam wodę na gaz. Wyciągnęłam pięć kubków i nasypałam do nich oryginalnej angielskiej herbaty w granulkach. Usiadłam na blacie kuchennym czekając aż woda się ugrzeje.
Chwilę później usłyszałam gwizd czajnika. Wyłączyłam go i zalałam wszystkie kubki. Z jednej szafki wyciągnęłam tacę i postawiłam na niej napoje. Chwyciłam ją w ręce i uszłam kawałek po czym lekko się zachwiałam. Nie odstawiłam niczego, postanowiłam iść dalej. Niestety, przed wyjściem z kuchni poczułam jak upadam.

~*~

- Lottie! - krzyk.
Dookoła każdy krzyczy moje imię. Nie wiedziałam o co chodzi. Mozolnie otwarłam oczy i ujrzałam, że pięć znajomych osób stoi nade mną. Zemdlałam? Myślałam, że tylko na chwilę zrobiło mi się słabo.
- Wszystko w porządku? - spytał Niall.
- Tak. - odpowiedziałam ledwo.
Chłopcy pomogli mi wstać z podłogi i dali szklankę wody. Kiedy piłam wszyscy zasypywali mnie pytaniami co mi się stało i jak się czuję. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Żadne omdlenia ani zawroty nie zdarzały mi się od prawie dwóch tygodni, a tutaj nagle i to przy wszystkich.
- Pojedźmy do lekarza. - zaproponował Louis.
- Nie. - od razu zaprzeczyłam.
- Ale to wyglądało poważnie, prawda? - Louis zapytał wszystkich co o tym sądzą. Spojrzałam na Mackenzie, która była lekko zdenerwowana. Chyba nie chciała powiedzieć co się zdarzyło kiedy byłyśmy w Starbucks'ie.
- Już kiedyś miałaś takie coś? - zapytał Zayn, a ja pokręciłam głową.
- Niedawno spotkałam się z Lottie i wtedy miała lekkie zawroty głowy. - wtrąciła Mack. Wiedziałam, że chce o mnie zadbać, ale byłam zła, że to powiedziała.
- Miałaś nikomu o tym nie mówić. - przewróciłam zrezygnowana oczami.
- Lottie. - powiedział wystraszony Louis i złapał mnie za ramiona. - Kiedy coś ci dolega masz mi mówić. Martwię się o ciebie. - mówił zdenerwowany.
Spojrzałam na Niall'a oczekując, że powie coś i wszystko się uspokoi, ale on stał z rękami założonymi na piersi z wystraszonym wyrazem twarzy. Świetnie.
- Ubieraj się i jedziemy do szpitala. - dodał po chwili mój brat.
- Żartujesz?! - zadrwiłam.
- Nie, martwię się o twoje zdrowie. - dodał.
- Jedź. - szepnęła mi Mack. Ostatecznie się zgodziłam, dla świętego spokoju.
Każdy chciał jechać, ale zdecydowaliśmy, że pojedziemy sami z Louis'em.
Podczas drogi, Lou mówił coś o tym co mi może dolegać. Zachowywał się jak lekarz. Ja tylko czekałam aż w końcu zajedziemy.
Pod szpitalem byliśmy po dwudziestu minutach jazdy samochodem. Louis założył kaptur, aby nikt go za bardzo nie rozpoznał i weszliśmy do budynku. Udaliśmy się prosto do rejestracji.
Chciałam się zapisać do kolejki, ale oczywiście Lou zrobił to przede mną. Był mocno nadopiekuńczy.

~*~

- Pani Charlotte Tomlinson. - powiedziała jakaś pani i z miłym uśmiechem wskazała pokój lekarza.
Wstałam ze swojego miejsca i poszłam. Po chwili zauważyłam, że Tommo idzie obok mnie.
- Gdzie ty się wybierasz? - zapytałam zdziwiona, tarasując mu drzwi do gabinetu.
- No z tobą... - zakłopotany nie wiedział jak mi odpowiedzieć.
- Zgodziłam się tutaj przyjechać dla spokoju, więc chociaż daj mi wejść samej. - powiedziałam, a on odszedł na krzesełko obok pomieszczenia.
Uśmiechnęłam się do niego lekko i weszłam do gabinetu. Nie ukrywam, ale byłam zdenerwowana. Nie lubiłam lekarzy, a bałam się co mi jest. W kółko udawałam sama przed sobą, że te ''niewielkie'' omdlenia to nic, ale teraz naprawdę się boję.
- Dzień dobry. - powiedziałam wchodząc. 
Lekarz się ze mną przywitał i kazał usiąść na przeciw jego biurka. Zaczął zadawać mi różne pytania dotyczące moich objawów i tego co ostatnio robiłam, jadłam i gdzie przebywałam. Po tym ''przesłuchaniu'' zrobił mi kilka padań i wróciliśmy do jego biurka.
- I jak? - spytałam ciekawa chociaż bałam się tego co powie.
- Tak. Wszystko jest jasne. - uśmiechnął się do mnie. Uznałam w takim razie, że nic mi nie jest. - Jest pani w ciąży. - powiedział, a ja przełknęłam ślinę i zaniemówiłam. 
- To to to jest niemożliwe. To jakaś pomyłka. - zaczęłam wyszukiwać różnych teorii, bo nie mogłam uwierzyć w jego diagnozę.
- To na sto procent pewne. Jest pani w szóstym tygodniu. - powiedział, a do moich oczu zaczęły nabierać się łzy.
Nie miałam pojęcia co teraz będzie. Nie umiałam na razie myśleć.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedział lekarz, ale ja mu tylko podziękowałam i puściłam gabinet. Przed Louis'em postanowiłam udawać, że wszystko jest dobrze.
- I co? - zapytał zdenerwowany.
- Wszystko dobrze. To tylko przez jakieś jedzenie. - udanie się do niego uśmiechnęłam i opuściliśmy szpital.

Dwadzieścia minut później byliśmy w domu. Od wejścia każdy zaatakował nas pytaniem co ze mną. Wytłumaczyłam, że wszystko dobrze i chyba każdy uwierzył. 
Po chwili powiedziałam, że pójdę się przejść. Zayn chciał mi towarzyszyć, ale mu podziękowałam. 
Wyszłam z domu i ruszyłam w nieznanym mi kierunku. 
Idąc zaśnieżonymi ulicami, w oddali ujrzałam jakąś ławkę i przysiadłam na niej. Korzystając z okazji, że jestem sama dałam upust moim łzom. Podkuliłam się i zaczęłam płakać.
Właśnie teraz zaczęłam sobie uświadamiać, że to koniec. Koniec tego całego życia. Teraz wszystko będzie musiało się zmienić. Chyba, że usunę to dziecko? Nie! Nie mogę tego zrobić...
A co z karierą Niall'a? Fani go znienawidzą, czyli zespół się rozpadnie. Przez jeden głupi wypadek każdy będzie cierpiał. Nie mam pojęcia co ja teraz zrobię. Jak ja sobie poradzę? Mam dopiero osiemnaście lat, a do tego żyję na garnuszku chłopaków. To jakiś koszmar!
___________________________________________________________

Było za dobrze i musiało się coś w końcu zepsuć w życiu Lottie. Na pewno wiele z was spodziewało się ciąży, ale ja miałam to w planach już od hmm... września 2013 roku? :D Wiem, że w tym rozdziale jest sama Lottie i prawie nie ma Niall'a. Wybaczcie, ale nie wiedziałam jak go tutaj wkręcić. W następnym się pojawi. Nie bójcie się ^_^
Nie bardzo chce mi się sprawdzać ten rozdział, więc wybaczcie za błędy.                                                                                                                                                                             
Zajrzyjcie do zakładki ''Kącik pomysłów''. Wasze pomysły są mi zawsze potrzebne :*


 CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Ostatni rozdział przeczytało ponad 20 osób, a było 20  komentarzy za co ogromnie dziękuję!  Jeśli teraz każdy z was będzie dodawał komentarz to rozdział pojawi się na pewno szybciej (są wakacje).
Więc: Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie rozdziału!


Czytasz? = Oznacz! 
                            |
                            |

                            |
                            v

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 38


Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie rozdziału!

Rozdział dedykowany Martynie Bieleckiej :*

Wróciliśmy do domu jakoś po 01:00 w nocy. Po pokazie sztucznych ogni, postanowiliśmy się jeszcze przejść po Londynie. Była cudowna atmosfera. Czuliśmy się wtedy wolni, jakbyśmy nie mieli żadnych ograniczeń. Mogliśmy być sobą i okazywać swoje uczucia publicznie. Nie musieliśmy niczego ukrywać.
Chciałabym aby było tak zawsze, ale kariera Niall'a stoi nam na przeszkodzie. Wiem, że na pewno nie wszyscy byliby przeciwni naszemu związkowi, ale boję się, że chłopcy mogą stracić przeze mnie fanów. Chcę aby byli szczęśliwi i z niczego nie rezygnowali ze względu na mnie, a po za tym jest jeszcze Holly.
Dzisiaj Niall ma się z nią spotkać i w delikatny sposób powiedzieć jej, że chce zakończyć ich związek. Bardzo boję się jej reakcji.

Wstałam dosyć późno. Poszłam się umyć i ubrać, po czym zeszłam na dół. Spotkałam chłopaków, którzy byli strasznie zaspani.
- Jak sylwester? - spytałam, a każdy z nich zaczął mi opowiadać co robił.
Mieli wczoraj na prawdę ciekawy wieczór, ale sądzę, że ja i tak miałam lepszy, bo z Nialler'em.
Po chwili do pomieszczenia wszedł Niall. Był ubrany w ciemne rurki i grafitowy sweter. Wpadł do kuchni witając się ze wszystkimi i biorąc do ręki jedynie szklankę wody.
- Gdzie idziesz? - zapytał zainteresowany Zayn.
- Muszę się spotkać z Holly. - odpowiedział, biorąc ostatniego łyka cieczy. - Cześć. - powiedział przed wyjściem i opuścił pomieszczenie.
Byłam strasznie ciekawa co Holly powie na zerwanie. Na pewno nie będzie skakała z radości, ale co z tego wyniknie? Oby tylko to nie wpłynęło na ich karierę. Boję się, że potem będzie wszystko niby przeze mnie. Czy to życie musi być aż tak bardzo skomplikowane?
Pod nieobecność Niall'a postanowiłam się czymś zająć, dlatego napisałam do Mackenzie czy spotkamy się w Starbucks'ie. Dziewczyna odpisała mi od razu, że bardzo chętnie.
Wyszłam z domu i po mniej więcej dziesięciu minutach zaszłam do umówionego miejsca.
Od wejścia poczułam przyjemny zapach ciepła i kofeiny. Starbucks był idealny i można było spędzić w nim naprawdę miło czas. Podłoga była drewniana, a ściany brązowo zielone. Wszystko dopełniały czarno-białe obrazki wiszące na ścianie.
Kiedy zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na wieszak, zobaczyłam Mack, która siedziała przy stoliku w rogu sali. Podążyłam w jej stronę.
- Cześć. - powiedziała kiedy mnie zobaczyła, wstała i mnie wyściskała.
- Miło mi jest cię widzieć. - uśmiechnęłam się, zajmując miejsce na drugim krzesełku.
- Mi ciebie również. - odpowiedziała, siadając na przeciwko mnie.
Niska kelnerka, która miała mocno pomalowane usta na czerwono, przyjęła od nas zamówienia i po pięciu minutach przyniosła. Szybka obsługa.
- I jak było wczoraj z Louis'em? - spytałam ciekawa, a Mackenzie od razu się zaczerwieniła. Wiedziałam, że coś się tam wydarzyło. - Opowiadaj. - popędziłam ją, ponieważ byłam ciekawa.
- Byliśmy na imprezie i było na prawdę fajnie. - powiedziała podekscytowana. - A na sam koniec, kiedy wybiła dwunasta Louis mnie pocałował. - dodała upijając łyk kawy. Widziałam, że chciała ukryć to, że jest mocno szczęśliwa.
- Czyli jesteście razem? - zapytałam.
- Sama nie wiem. Pocałowaliśmy się wczoraj jeszcze kilka razy, ale... nie wiem. - zaczęła się jąkać.
- Skoro Louis cię pocałował to na pewno jesteście razem. On tylko nie wiedział jak ci to wczoraj powiedzieć. - pocieszyłam ją, a na ustach Mackenzie od razu pojawił się ogromny uśmiech.
- A jak z tobą i Niall'em? - spytała po krótkim czasie. Jej pytanie nieco mnie zadziwiło.
- W jakim sensie? - udałam, że nie wiem o co jej chodzi, ale niestety nie jestem za dobra w kłamaniu ludzi.
- Już ty dobrze wiesz w jakim sensie. - poruszyła zabawnie brwiami. - Wiem, że on ci się podoba, a ty jemu. To widać. - powiedziała.
Mackenzie miała racje. Przecież ciężko było ukryć, że czujemy coś do siebie. Mam coraz większą chęć powiedzieć jej o wszystkim, bo ona jest dla mnie jak przyjaciółka... a nawet jak siostra, która powinna wszystko wiedzieć.
- Właściwie to ja jestem z Niall'em. - powiedziałam, a ją aż zamurowało. Nie sądziłam, że kiedykolwiek wypowiem coś takiego, ale jednak. Dobrze mi z tym, że Mack dowiedziała się o naszym związku.
- Jak to? Od kiedy? - dziewczyna zasypywała mnie swoimi pytaniami, a ja po kolei próbowałam na nie odpowiadać.
W niecałą godzinę opowiedziałam Mackenzie całą historię moją i Nialler'a. Była wprost zadziwiona tym co mówię. Cieszę się, że nie muszę tego ukrywać chociaż przed tą jedną osobą.

~*~

- Tylko proszę cię nie mów o tym nikomu, a tym bardziej Louis'owi. - poprosiłam kiedy opuszczałyśmy kawiarnię.
- Dlaczego się z tym ukrywacie? - zapytała zdziwiona.
- Wiesz, Niall ma karierę i reputację, ma także byłą dziewczynę, z którą są pewne problemy oraz jest mój nadopiekuńczy Louis. - powiedziałam, a Mack cicho się zaśmiała.
- Wiesz, że to się w końcu wyda?
- Wiem... - odpowiedziałam zrezygnowana. - Ale wszystko schodzi na dobrą drogę. - powiedziałam delikatnie się uśmiechając i poczułam jakby coś mocno kręciło mnie dookoła. Chwyciłam się ręką za głowę i z trudem utrzymywałam równowagę.
- Lottie, co się dzieje? - pytała wystraszona Mackenzie, która trzymała mnie za ramię.
- Dobrze wszystko. - wybełkotałam ledwo i starałam się stać równo.
Po chwili moje zawroty głowy ustąpiły. Nie wiem dlaczego w ogóle przydarzyło mi się takie coś.
- Powinnaś iść do lekarza. - powiedziała wystraszona Mack.
- Przecież nic takiego się nie stało. - powiedziałam słabym głosem z wymuszonym uśmiechem na twarzy. - Już mi przeszło. - usprawiedliwiłam się.
- Niech ci będzie. - powiedziała i obwiązała się dokładniej szalikiem. - Muszę już iść. Do zobaczenia.
- Pa. - dałyśmy sobie po malutkim buziaczku w policzek i rozeszłyśmy się.
Nie mam pojęcia co się ze mną stało przez ten zawrót głowy. Może dzisiaj coś niedobrego zjadłam? Tak, to na pewno to.
Nie zastanawiając się długo nad niczym, poszłam w stronę domu. W drodze, zastanawiałam się co mogło spowodować zawroty głowy. Może to, że boję się co wynikło z rozmowy Niall'a i Holly?
Po niedługim czasie byłam z powrotem w domu. Kiedy weszłam od razu usłyszałam ogromny hałas w salonie. Poszłam i zauważyłam tam Zayn'a, Perrie, Liam'a, Danielle, Harry'ego i jego nową dziewczynę. W kuchni dojrzałam także uśmiechniętego Louis'a, który stał przy oknie z telefonem i z kimś rozmawiał. Pewnie rozmawiał z Mackenzie. Uśmiechnęłam się i poszłam w głąb salonu. Zaraz zauważyło mnie całe towarzystwo. Dziewczyny zleciały się do mnie i przywitały. Podeszła do mnie nawet nowa dziewczyna Hazzy. Była niską blondynką o drobnej budowie ciała. Dowiedziałam się, że ma na imię Emily.
Przysiadłam się do towarzystwa, ale jakoś nie mogłam wkręcić się w rozmowę. W kółko myślałam o Niall'u i reakcji Holly.
Godzinę później do salonu wparował Niall. Był bardzo smutny dlatego wiedziałam, że coś poszło nie tak. Kiedy zobaczyłam go w progu, zdenerwowana przełknęłam ślinę.
- Co jest Niall? - spytała Perrie, która także zauważyła jego niepokojącą minę.
- Zerwałem z Holly. - odpowiedział i w całym pomieszczeniu zapanowała cisza. Było tylko słychać cichą rozmowę Louis'a do telefonu z kuchni. - Pójdę do siebie. - dodał zrezygnowany blondyn i opuścił pokój.
Niall był mocno smutny dlatego wiedziałam, że coś się nie udało. Zerwał z nią, ale coś musiało pójść nie tak.
- Pójdę do niego. - powiedziałam po chwili. Każdy przyznał mi rację, a ja opuściłam salon.
Szybko popędziłam na górę i stanęłam przed jego drzwiami. Zapukałam i po chwili weszłam. Zauważyłam Niall'a, który siedzi wpatrzony w okno. Nawet na mnie nie spojrzał.
- Jak było? - zapytałam podchodząc do niego od tyłu.
- Zerwałem z nią. - powiedział nie odrywając wzroku od widoków za oknem.
- To dlaczego jesteś smutny? - zapytałam i dotknęłam opiekuńczo jego ramienia. On schował twarz w dłonie. - Niall? - popędziłam go, aby udzielił mi odpowiedzi. - Niall, odpowiedz. - powiedziałam i zajrzałam na jego twarz. Nadal miał ją schowaną w dłoniach. Po chwili ją odsłonił i zaczął się śmiać. Ogromnie się zdziwiłam. Dopiero teraz skapnęłam się o co mu chodzi.
- Okłamałeś mnie! - powiedziałam oburzona, uderzając go delikatnie ramie.
- Przepraszam. - uśmiechnął się. - Przed resztą chciałem udać załamanego, a kiedy tutaj przyszłaś nie mogłem się powstrzymać. - dodał.
Stałam z rękami założonymi na klatce piersiowej, udając wściekłą, jednak po chwili zaczęłam się śmiać z tego co zrobił Niall.
- Wszystko w porządku. Zerwaliśmy i zostaliśmy znajomymi. - powiedział, a ja zajęłam miejsce na jego kolanach i wtuliłam się w niego.
- Teraz wszystko będzie jeszcze prostsze. - powiedziałam, a on ucałował mnie w czoło.
____________________________________________________________

Cześć :)
Nie mam czasu sprawdzać i poprawiać tego rozdziału, ponieważ zaraz wyjeżdżam z babcią na cmentarz (będę kasę zarabiała xd)
Jak wakacje?
Rozdział niezbyt ciekawy, prawda?
Pozdrawiam xx


Zajrzyjcie do zakładki ''Kącik pomysłów''. Wasze pomysły są mi zawsze potrzebne :*


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Ostatni rozdział przeczytało ponad 20 osób, a było tylko 18 komentarzy... Jeśli teraz każdy z was będzie dodawał komentarz to rozdział pojawi się na pewno szybciej (są wakacje).
Więc: Twój komentarz = szansa na szybsze opublikowanie rozdziału!


Czytasz? = Oznacz! 
                            |
                            |

                            |
                            v

Od założenia bloga minęło: